Uwaga :)
W nabliższych dniach, mogą czasowo występować problemy z chatem.

Więzienie . Chcesz tu być ?

Forum dotyczące rozwoju osobistego, technik psychologicznych, które próbujemy wdrażać w życie.
Rozmawiamy tutaj przykładowo o zagadnieniach takich jak jak asertywność, pewność siebie, afirmacja, pozytywne myślenie, umiejętność relaksacji itp.
Robisz jakieś postępy w rozwoju osobistym?
Pochwal się tutaj tym i powiedz co Ci pomaga!
Awatar użytkownika
schanis22
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1877
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

17 czerwca 2018, o 18:52

Istnieje wiele więzień w życiu. Widziałam wiele więzień, robiłam sam dla siebie liczne więzienia. Ludzie nadal je sobie tworzą. Każde miejsce, w którym nie chcecie być, to wasze więzienie.
Jeśli jesteście w związku, którego nie lubicie, to ten związek jest waszym więzieniem – nie chcecie w nim być. Jeśli jesteście w pracy, która nie daje wam żadnej satysfakcji, to będzie ona waszym następnym więzieniem. Moim zdecydowanie byla praca ;) :D .
Każde miejsce, gdzie nie chcecie być, to więzienie. Jednak znam bardzo łatwy sposób na ucieczkę od tych więzień, które tworzymy w życiu. Nie musisz zmieniać swojego męża, żony, nie musisz nawet zmieniać swojej pracy.
Jedyne co musisz zrobić, to zmienić swoje nastawienie i chcieć być tutaj. Kiedy chcesz „tu” być, to jesteś wolny, nie ma znaczenia, jak boleśnie, niewygodnie jest; tak długo, jak chcesz być „tutaj” – jesteś wolny. To się nazywa zadowolenie z tego, co się ma, to jest drugi sposób odpuszczania. Chciej tu być, cokolwiek się tutaj przydarzy . Możesz być znudzony, senny, niespokojny, myśląc o różnego rodzaju dziwnych rzeczach w swojej głowie, ale jeśli chcesz tu być, czujesz spokój i wolność. Jeśli chcesz być gdzieś indziej, zawsze będziesz czuć napięcie i cierpienie. Sztuką jest zrozumieć, że nie trzeba niczego zmieniać oprócz swojej postawy.
Trzeba chcieć tutaj być . Istnieje wiele innych sytuacji w życiu: kiedy utkniecie w korku, nie macie wyboru, korek nie będzie się poruszać szybciej, bo staniecie się rozgniewani; więc gdy utkniecie w korku, chciejcie tam być. Jeśli chcecie tam być, to spowoduje zupełne rozluźnienie, brak stresu, poczujecie się całkowicie wolni, swobodni i spokojni w korkach swojego życia. Kiedy chcecie gdzieś iść i nie możecie, jedyną rzeczą, która was stresuje, to: „Chcę być gdzieś indziej”. I nie chcecie być tam, gdzie akurat jesteście, tak jak w więzieniu. Jeśli jednak chcecie być tam, gdzie akurat jesteście, to jesteście wolni. :lov: :cm
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .
Awatar użytkownika
Alicja539
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 128
Rejestracja: 3 czerwca 2018, o 21:45

17 czerwca 2018, o 18:55

:cm Święta prawda!
Tak samo jest z nerwica i jej akceptacja 😘
Awatar użytkownika
schanis22
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1877
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

17 czerwca 2018, o 18:58

Alicja539 pisze:
17 czerwca 2018, o 18:55
:cm Święta prawda!
Tak samo jest z nerwica i jej akceptacja 😘
Dokładnie Alicja539 , nie ma co się szarpać :lov: cmok
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .
Awatar użytkownika
Zestresowana
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 414
Rejestracja: 6 listopada 2014, o 07:22

17 czerwca 2018, o 19:00

Bardzo fajny post:-) Bardzo mi dzisiaj potrzebny.
Awatar użytkownika
Natalie1208
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 346
Rejestracja: 17 maja 2017, o 13:39

17 czerwca 2018, o 19:02

Arletka, jak zawsze w punkt, dzięki ! :lov:
Awatar użytkownika
schanis22
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1877
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

17 czerwca 2018, o 19:22

Dziękuje ;thx . Cieszę sie że komentujecie , a jeszcze bardziej że Wam się podoba :lov: :cm Dziewczyny . :cm
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .
życie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 175
Rejestracja: 18 października 2017, o 09:26

17 czerwca 2018, o 20:53

Właśnie nad tym pracuje AKCEPTACJA, a nie zmianą wszystkiego w życiu " na lepsze". I całkiem świetnie mi to idzie. Bo zawsze kochałam swoje życie i siebie, ale był moment zmęczenia i zagubienia. Mi taką wskazówkę dała książka "Człowiek w poszukiwaniu sensu" V.E. Frankl. No i oczywiście nasz wspólny ulubieniec buddysta Ajahn Brahm. Dziękuję ci kochana za tego posta jest wspaniały. Ostatnio raczej stękanie na forum, a tu super post. Pozdrawiam. I cieszymy się, że jesteśmy tu i teraz!
Wczoraj byłem bystry
i chciałem zmieniać świat.
Dziś jestem mądry,
więc zmieniam siebie.
Rumi
Awatar użytkownika
schanis22
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1877
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

17 czerwca 2018, o 21:09

życie pisze:
17 czerwca 2018, o 20:53
Właśnie nad tym pracuje AKCEPTACJA, a nie zmianą wszystkiego w życiu " na lepsze". I całkiem świetnie mi to idzie. Bo zawsze kochałam swoje życie i siebie, ale był moment zmęczenia i zagubienia. Mi taką wskazówkę dała książka "Człowiek w poszukiwaniu sensu" V.E. Frankl. No i oczywiście nasz wspólny ulubieniec buddysta Ajahn Brahm. Dziękuję ci kochana za tego posta jest wspaniały. Ostatnio raczej stękanie na forum, a tu super post. Pozdrawiam. I cieszymy się, że jesteśmy tu i teraz!
Kochana życie , tak to przerobiony Ajahn Brahm :lov: na potrzeby forum .
Złapanie równowagi jest bardzo ważne .
Gratuluję pracy nad akceptacją i zrozumienia , bardzo się cieszę z Twoich postępów . :lov:
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .
Awatar użytkownika
Furry
Artystka Forum
Posty: 197
Rejestracja: 1 stycznia 2017, o 21:24

18 czerwca 2018, o 01:08

Ciotka, ale Ty masz porządną wenę ostatnio :lov: Mordko Ty moja cmok
Podstawowa zasada: pierdol to.
Angel
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 41
Rejestracja: 15 czerwca 2018, o 13:16

18 czerwca 2018, o 10:25

Przepraszam za taki wtręt, jestem nowa może jeszcze pewnych rzeczy, mechanizmów nie rozumiem, ale jak przeczytałam twój post zaraz pojawilo mi sie pytanie. Jak to się ma (to "chcenie" być tu a nie gdzie indziej) do problemów z nasza podświadomością? Bo często czytam, także i tu na forum, że nerwica ujawnia się również wtedy, gdy robimy coś czego nasza podświadomość w gruncie rzeczy nie akceptuje. I mozemy sobie wcale nie zdawac sprawy że dana sytuacja nam "nie leży", tkwimy w niej z różnych powodów, ale podświadomość wie swoje. Ona wie lepiej co dla nas dobre i gdy długo ignorujemy pewne znaki,psychika nam w koncu wywala w postaci nerwicy chociazby. No i teraz jak to się ma do tego co napisalas? Czy takie wmawianie sobie ze chce byc tu, gdzie w gruncie rzeczy wcale nie chce, nie doprowadzi w konsekwencji do zupełnie odwrotnego skutku?
Awatar użytkownika
Furry
Artystka Forum
Posty: 197
Rejestracja: 1 stycznia 2017, o 21:24

18 czerwca 2018, o 12:40

Angel pisze:
18 czerwca 2018, o 10:25
Przepraszam za taki wtręt, jestem nowa może jeszcze pewnych rzeczy, mechanizmów nie rozumiem, ale jak przeczytałam twój post zaraz pojawilo mi sie pytanie. Jak to się ma (to "chcenie" być tu a nie gdzie indziej) do problemów z nasza podświadomością? Bo często czytam, także i tu na forum, że nerwica ujawnia się również wtedy, gdy robimy coś czego nasza podświadomość w gruncie rzeczy nie akceptuje. I mozemy sobie wcale nie zdawac sprawy że dana sytuacja nam "nie leży", tkwimy w niej z różnych powodów, ale podświadomość wie swoje. Ona wie lepiej co dla nas dobre i gdy długo ignorujemy pewne znaki,psychika nam w koncu wywala w postaci nerwicy chociazby. No i teraz jak to się ma do tego co napisalas? Czy takie wmawianie sobie ze chce byc tu, gdzie w gruncie rzeczy wcale nie chce, nie doprowadzi w konsekwencji do zupełnie odwrotnego skutku?
Być może źle rozumiem to, co chciała przekazać Arletka, ale według mnie to nie chodzi o to, że przykładowo mając zaburzenie mamy sobie wmówić, że chcemy je mieć, jest nam dobrze i po co w ogóle się odburzać, skoro chcemy je mieć. Nie - nie mamy sobie wmawiać, że chcemy mieć to zaburzenie, nie chodzi o taką dosłowność. Bo przecież tak naprawdę chcemy także się odburzyć, prawda? To jest kwestia zmiany nastawienia. Nie nastawiać się do tego jak do jakiejś kary za swoje przewinienia, jak do cierpienia nie wiadomo za co i po co, jak do strasznej rzeczy, która marnuje nam życie, jak do przeogromnego bólu, który nie chce minąć. Bo siłą rzeczy sami tworzymy sobie w ten sposób presję, czujemy się rozgniewani, zestresowani, sami siebie potępiamy, że wciąż w tym tkwimy, boli nas, cierpimy. Lepiej nastawić się na tej zasadzie, że ok - mamy zaburzenie, niech sobie będzie, co sobie będę presję robić, zluzuję majty i na spokojnie to załatwię; bywa, że takie coś przychodzi, teraz jest tak, nie sprawię od razu, że będzie inaczej. Jeżeli będziemy sobie co chwila powtarzać "chcę już się odburzyć", to to jest analogia dla tego, co napisała Arleta: "Kiedy chcecie gdzieś iść i nie możecie, jedyną rzeczą, która was stresuje, to: „Chcę być gdzieś indziej”". Chodzi o zaakceptowanie obecnego stanu i nie katowanie siebie samego myślami, że chciałoby się mieć coś innego.
Podstawowa zasada: pierdol to.
Angel
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 41
Rejestracja: 15 czerwca 2018, o 13:16

18 czerwca 2018, o 13:14

Furry pisze:
18 czerwca 2018, o 12:40
Angel pisze:
18 czerwca 2018, o 10:25
Przepraszam za taki wtręt, jestem nowa może jeszcze pewnych rzeczy, mechanizmów nie rozumiem, ale jak przeczytałam twój post zaraz pojawilo mi sie pytanie. Jak to się ma (to "chcenie" być tu a nie gdzie indziej) do problemów z nasza podświadomością? Bo często czytam, także i tu na forum, że nerwica ujawnia się również wtedy, gdy robimy coś czego nasza podświadomość w gruncie rzeczy nie akceptuje. I mozemy sobie wcale nie zdawac sprawy że dana sytuacja nam "nie leży", tkwimy w niej z różnych powodów, ale podświadomość wie swoje. Ona wie lepiej co dla nas dobre i gdy długo ignorujemy pewne znaki,psychika nam w koncu wywala w postaci nerwicy chociazby. No i teraz jak to się ma do tego co napisalas? Czy takie wmawianie sobie ze chce byc tu, gdzie w gruncie rzeczy wcale nie chce, nie doprowadzi w konsekwencji do zupełnie odwrotnego skutku?
Być może źle rozumiem to, co chciała przekazać Arletka, ale według mnie to nie chodzi o to, że przykładowo mając zaburzenie mamy sobie wmówić, że chcemy je mieć, jest nam dobrze i po co w ogóle się odburzać, skoro chcemy je mieć. Nie - nie mamy sobie wmawiać, że chcemy mieć to zaburzenie, nie chodzi o taką dosłowność. Bo przecież tak naprawdę chcemy także się odburzyć, prawda? To jest kwestia zmiany nastawienia. Nie nastawiać się do tego jak do jakiejś kary za swoje przewinienia, jak do cierpienia nie wiadomo za co i po co, jak do strasznej rzeczy, która marnuje nam życie, jak do przeogromnego bólu, który nie chce minąć. Bo siłą rzeczy sami tworzymy sobie w ten sposób presję, czujemy się rozgniewani, zestresowani, sami siebie potępiamy, że wciąż w tym tkwimy, boli nas, cierpimy. Lepiej nastawić się na tej zasadzie, że ok - mamy zaburzenie, niech sobie będzie, co sobie będę presję robić, zluzuję majty i na spokojnie to załatwię; bywa, że takie coś przychodzi, teraz jest tak, nie sprawię od razu, że będzie inaczej. Jeżeli będziemy sobie co chwila powtarzać "chcę już się odburzyć", to to jest analogia dla tego, co napisała Arleta: "Kiedy chcecie gdzieś iść i nie możecie, jedyną rzeczą, która was stresuje, to: „Chcę być gdzieś indziej”". Chodzi o zaakceptowanie obecnego stanu i nie katowanie siebie samego myślami, że chciałoby się mieć coś innego.
Chyba sie nie rozumiemy. Ja nie pisze o samej akceptacji zaburzenia ale pozornej akceptacji sytuacji, która do tego zaburzenia doprowadzila. Moze lepiej to bedzie zrozumiec na przykladzie. Powiedzmy ze mam prace ktorej nie lubie. Nie mam jednak wyjscia i wiem ze nie moge jej zmienic. Wmawiam wiec sobie ze jest dobrze, choc podswiadomość i tak wie swoje. Wmawiam sobie to przez jakis czas i tkwie w tej znienawidzonej pracy udajac sama przed soba ze jest dobrze i to tylko moje fanberie. Organizm daje mi znaki np w postaci migren ze cos niedobrego dzieje sie w moim otoczeniu, ale ja je ignoruje caly czas tlumaczac sobie ze wszystko w porzadku. Po czym nastepuje katasrofa. Psychika nie potrafi juz dluzej bronic sie przed negatywna sytuacja i daje nam popalic w postaci nerwicy. Takie sytuacje przezciez czesto sie zdarzaja i jak to sie ma wobec tego do tego co napisala Schanis, że trzeba wyjsc z wiezienia a wiec zaakcptowac cos co podswiadomosc wcale zaakceptowac nie chce? Ech nie wiem czy jeszcze bardziej nie namieszalam heheh :D
Awatar użytkownika
Furry
Artystka Forum
Posty: 197
Rejestracja: 1 stycznia 2017, o 21:24

18 czerwca 2018, o 13:21

Angel pisze:
18 czerwca 2018, o 13:14

Chyba sie nie rozumiemy. Ja nie pisze o samej akceptacji zaburzenia ale pozornej akceptacji sytuacji, która do tego zaburzenia doprowadzila. Moze lepiej to bedzie zrozumiec na przykladzie. Powiedzmy ze mam prace ktorej nie lubie. Nie mam jednak wyjscia i wiem ze nie moge jej zmienic. Wmawiam wiec sobie ze jest dobrze, choc podswiadomość i tak wie swoje. Wmawiam sobie to przez jakis czas i tkwie w tej znienawidzonej pracy udajac sama przed soba ze jest dobrze i to tylko moje fanberie. Organizm daje mi znaki np w postaci migren ze cos niedobrego dzieje sie w moim otoczeniu, ale ja je ignoruje caly czas tlumaczac sobie ze wszystko w porzadku. Po czym nastepuje katasrofa. Psychika nie potrafi juz dluzej bronic sie przed negatywna sytuacja i daje nam popalic w postaci nerwicy. Takie sytuacje przezciez czesto sie zdarzaja i jak to sie ma wobec tego do tego co napisala Schanis, że trzeba wyjsc z wiezienia a wiec zaakcptowac cos co podswiadomosc wcale zaakceptowac nie chce? Ech nie wiem czy jeszcze bardziej nie namieszalam heheh :D
Jak dla mnie to nie istnieją sytuacje, których kiedykolwiek zmienić nie można. Nawet, jeśli się wydaje, że nie możesz zmienić tej pracy, to jak się uprzeć, to zawsze znajdzie się rozwiązanie. A sęk w tym, żeby zaakceptować, także PODŚWIADOMIE, że teraz jest tak, a nie inaczej. Odpuścić po prostu, uświadomić siebie, że teraz tego nie mogę zmienić i to zaakceptować. Myślę, że to, co piszesz, to jest taka niepełna akceptacja jednak. Ale to mówię jak ja to widzę, jak bym to stosowała u siebie. Taki jest mój punkt widzenia.
Podstawowa zasada: pierdol to.
Victoriaa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 69
Rejestracja: 2 czerwca 2017, o 17:49

18 czerwca 2018, o 13:55

schanis22 pisze:
17 czerwca 2018, o 18:52
Istnieje wiele więzień w życiu. Widziałam wiele więzień, robiłam sam dla siebie liczne więzienia. Ludzie nadal je sobie tworzą. Każde miejsce, w którym nie chcecie być, to wasze więzienie.
Jeśli jesteście w związku, którego nie lubicie, to ten związek jest waszym więzieniem – nie chcecie w nim być. Jeśli jesteście w pracy, która nie daje wam żadnej satysfakcji, to będzie ona waszym następnym więzieniem. Moim zdecydowanie byla praca ;) :D .
Każde miejsce, gdzie nie chcecie być, to więzienie. Jednak znam bardzo łatwy sposób na ucieczkę od tych więzień, które tworzymy w życiu. Nie musisz zmieniać swojego męża, żony, nie musisz nawet zmieniać swojej pracy.
Jedyne co musisz zrobić, to zmienić swoje nastawienie i chcieć być tutaj. Kiedy chcesz „tu” być, to jesteś wolny, nie ma znaczenia, jak boleśnie, niewygodnie jest; tak długo, jak chcesz być „tutaj” – jesteś wolny. To się nazywa zadowolenie z tego, co się ma, to jest drugi sposób odpuszczania. Chciej tu być, cokolwiek się tutaj przydarzy . Możesz być znudzony, senny, niespokojny, myśląc o różnego rodzaju dziwnych rzeczach w swojej głowie, ale jeśli chcesz tu być, czujesz spokój i wolność. Jeśli chcesz być gdzieś indziej, zawsze będziesz czuć napięcie i cierpienie. Sztuką jest zrozumieć, że nie trzeba niczego zmieniać oprócz swojej postawy.
Trzeba chcieć tutaj być . Istnieje wiele innych sytuacji w życiu: kiedy utkniecie w korku, nie macie wyboru, korek nie będzie się poruszać szybciej, bo staniecie się rozgniewani; więc gdy utkniecie w korku, chciejcie tam być. Jeśli chcecie tam być, to spowoduje zupełne rozluźnienie, brak stresu, poczujecie się całkowicie wolni, swobodni i spokojni w korkach swojego życia. Kiedy chcecie gdzieś iść i nie możecie, jedyną rzeczą, która was stresuje, to: „Chcę być gdzieś indziej”. I nie chcecie być tam, gdzie akurat jesteście, tak jak w więzieniu. Jeśli jednak chcecie być tam, gdzie akurat jesteście, to jesteście wolni. :lov: :cm
Arletka dziękuję :lov: cmok
Twoj post postawił mnie na nogi, bo z agorką, licznymi somatami lecę samolotem na wakacje i juz zaczełam wątpić... co ja zrobiłam... nie chciałam byc na lotnisku, w samolocie, autokarze... a jakby tak zmienić nastawienie i nie skupiać się na tym, wszystko wygląda wtedy inaczej :)
Co prawda nerwica bedzie probować co chwilę, ale konsekwencja w chceniu na pewno bedzie lepsza niz konsekwencja w baniuuuu się :shock: :D
Victoriaa
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 69
Rejestracja: 2 czerwca 2017, o 17:49

18 czerwca 2018, o 14:02

Angel pisze:
18 czerwca 2018, o 10:25
Przepraszam za taki wtręt, jestem nowa może jeszcze pewnych rzeczy, mechanizmów nie rozumiem, ale jak przeczytałam twój post zaraz pojawilo mi sie pytanie. Jak to się ma (to "chcenie" być tu a nie gdzie indziej) do problemów z nasza podświadomością? Bo często czytam, także i tu na forum, że nerwica ujawnia się również wtedy, gdy robimy coś czego nasza podświadomość w gruncie rzeczy nie akceptuje. I mozemy sobie wcale nie zdawac sprawy że dana sytuacja nam "nie leży", tkwimy w niej z różnych powodów, ale podświadomość wie swoje. Ona wie lepiej co dla nas dobre i gdy długo ignorujemy pewne znaki,psychika nam w koncu wywala w postaci nerwicy chociazby. No i teraz jak to się ma do tego co napisalas? Czy takie wmawianie sobie ze chce byc tu, gdzie w gruncie rzeczy wcale nie chce, nie doprowadzi w konsekwencji do zupełnie odwrotnego skutku?
Angel tu nie chodzi o sytuacje których naprawde nie chcemy, chociaz i tu mamy duży wpływ zmienić podejście nastawieniem i działaniem (mozesz nie lubić swojej pracy, ale traktować ja tylko i wyłącznie jako zarobek, a i w tym czasie szukać innej, bo jesli sobie powiesz ze nie masz mozliwosci zmiany to tak bedzie) ale mozesz też zmienić podejście do niej, szukając pozytywów. Nie chodzi też o to, ze jestes w związku z przemocą i udajesz ze chcesz tu być.
Chodzi o sytuacje, których unikamy przez nasze nastawienie (też somaty, które skłaniają do unikania) albo działamy ale z dużą niechęcią.
ODPOWIEDZ