Zastanawiam się czy to, co czuję to jakiś delikatny nawrót zaburzeń lękowych czy nadwrażliwość po nich. Od stycznia do maja miałam faktycznie zaburzenia lękowe, ataki paniki, lęk przed zawałem, udarem, anafilaksją, przeskoki serca. Chodziłam do psychologa, też do kardiologa. Pani kardiolog przepisała mi Bibloc najpierw na 1,25mg, po holterze na 2,5mg, bo serce ogółem biło mi za szybko. Po 2 miesiącach od zakończenia zaburzeń i wizyt u psychologa, jakoś we wrześniu, poszłam do kardiologa z pytaniem czy możemy zacząć schodzić z leku, bo przeskoki zniknęły. Zeszliśmy najpierw do 1,25mg i przeskoki wróciły - nie codziennie, jak przedtem, ale widziałam, że wiążą się z nerwami, bo pojawiały się albo po kilku dniach faktycznego stresu albo po combo w stylu 5 kaw, 6 godzin snu, 12h pracy i stres (kończenie magisterki). Niecały miesiąc temu zeszliśmy z leków całkowicie, nie biorę już Bibloc. Na początku było w porządku, ale teraz znów czuję te przeskoki, po kilka/kilkadziesiąt razy na dobę. Dodatkowo oprócz tych typowych tąpnięć przyszły jakieś inne - jakby 3 szybsze uderzenia. Bardzo usilnie próbuję sobie nie wmawiać, że to migotanie przedsionków albo jakaś arytmia
Może ktoś miał podobnie?
Dzięki i pozdrawiam
