Witam. Mam 42 lata, żyje sam w swoim mieszkaniu w Warszawie.
Przez lata jakoś sobie radziłem - mógłbym powiedzieć, że do 35 roku życia było nawet fajnie - własne pasje, jakieś techniczne wynalazki, sztuka, fotki, fora, zarabianie, muzyczka, komputerek, jakieś samotne wyjazdy krajobrazowe foto.
Nawet specjalnie nie przeszkadzała mi fobia społeczna i nerwica natręctw którą miałem od dzieciństwa (chociaż stres przy drugiej osobie zwalał z nóg - ale jak zostawałem sam to nagle znikał).
Po 35 roku nie potrafiłem poradzić sobie z wyrzutami sumienia odnośnie jednej sprawy i wpadłem ogólnie mówić w "gorszy stan" (pierwszy raz odwieziono mnie do szpitala i takie tam..).
Wyrzuty sumienia minęły, ale zacząłem bać się o siebie - że coś mi się stanie - to dla mnie nowość, bo przez całe życie byłem niemalże pewien, że kto jak kto - ale ja na pewno nigdy nie będę się przejmował sobą (w sensie, że coś może zagrażać mojemu życiu).
Tak w te natręctwa o swoje zdrowie się wkręciłem, że dziś mam już dosyć, nie chce mi się już żyć.
Nie chce wymieniać czym się dokładnie przejmuje - ale jestem przytłoczony, każdy dzień stał się ryzykowny - straciłem poczucie bezpieczeństwa, lęki grożą mi z różnych powodów, że jutra mogę już nie dożyć. Ciężko tak żyć. Lęki ranią, wręcz wyżywają się na mnie. Mając tego wszystkiego świadomość często odczuwam taką tępą zepsutą pustkę za dnia, tak jakby świat dla mnie nie miał już nadziei - to okropne - jak z taniego paskudnego horroru.
Gdzieś przeczytałem, że w czyśćcu człowiek nie może myśleć o sobie i nie może zgrzeszyć myślą - czyli nie jest już wstanie myśleć negatywnie co pozbawia człowieka zupełnie lęku.
Szczerze mówiąc to mnie pociesza, bo po śmierci jak dobrze trafię nie będę musiał się już zmagać z lękiem - od tak zostanie odcięty.
Ale obecnie jest źle, staram się mieć ufność w to co dobre, ale trudno zaakceptować, że nie mam już kontroli jak wcześniej, że nie potrafię wymazać z pamięci tego co przeżyłem (kiedyś po prostu człowiek nie wiedział i było fajnie), a natręctwa atakują.
Mam też dosyć samotności - to pogłębia pustkę o której pisałem, ale przecież nikogo nie poznam - bo na żywo boje się odzywać.
Tak tylko piszę - bo dziś czuję wyjątkowe dno.
Ktoś ma podobnie?
Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
