Czołem.
Poradziłem sobie częściowo z zaburzeniem. Przestałem się bać objawów, nie mam ataków paniki, lęk minimalny. Zostały somaty, żyję koło nich ale strasznie przeszkadzają. Nie wiem czy pominąłem jakiś element odburzania, żyłem przekonany, że to zacznie znikać, więcej lepszych dni, a tak nie jest. Czuję się stale źle lub okresowo jeszcze gorzej. Zastanawiam się czy to nie od samotności bo 90% czasu jestem sam ze sobą, przez co uwaga ucieka do ciała. Pomijam objawy bo to chyba nie ma znaczenia. Straciłem przez to pracę. Od 2mcy jestem bezrobotny, skupiłem się na odpoczynku ale to też nie jest możliwe. Nie wiem co robić. Żyć się da ale to bardziej przetrwanie niż życie. Żadnych leków nie biorę i nie zamierzam, choćby kosztem śmierci.
Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
