Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Czy dam radę ?
-
Patryk9819
- Nowy Użytkownik
- Posty: 5
- Rejestracja: 26 kwietnia 2026, o 19:10
Witam nie mam pojęcia czy mi ktoś odpowie pisze to sam dla siebie by wyrzucić z siebie to co czuję. Nazywam się Patryk mam 27 lat i od pewnego czasu dopadła mnie przewlekła nerwica. A więc miałem bardzo stresującą pracę w gastro praca była mega ciężka naciski ze strony szefa dużo bodźców przez tą pracę dostałem tzw łysienia plackowatego na Będzinie lekarze tłumaczyli że ze stresu. Bardzo się tego wstydziłem bo lubię swoją brodę ale tak ją goliłem że nigdy nie było tego widać tak mi mówili inni chociaż ja zawsze byłem przewrażliwiony na swój temat jak i na swoje zdrowie w młodości taka mówił mi że jestem hipochondrykiem. Jak ktoś na mnie spojrzy krzywo na ulicy myślę co ze mną jest nie tak ? Ale to dziwnie bo nie mam problemu z kobietami i mam wysokie ego. Kobiety na mnie patrzą na ulicy . Po prostu zawsze byłem przewrażliwiony. W pracy jak pracy zawsze czułem że daje za dużo a za mało dostaje już w młodości Ci co robili mniej a mieli lepszy kontakt z szefem mieli więcej plusów niż ja który trzymałem się pracy i robiłem wszystko co należy. Więc pracowałem w tym gastro i pochwalę się 1,5 roku bylem czysty z używek i nadal jestem ( używki ciężkie ) zacząłem jak miałem 13 lat były sukcesy i porażki aż w końcu powiedziałem Stop . Udało mi się to rzucić samemu wyszedłem sam z depresji chodziłem na siłownię chodziłem przez większość życia można powiedzieć że od małego mimo niepowodzeń mimo cpania siłownia była. Więc można powiedzieć że jestem twardym gościem hah też tak myślałem.. z pracy się zwolniłem przez te łysienie plackowate. Mówię za dużo stresu itp . Więc zaczęła się moja przygoda z nerwica . Siedziałem w domu bez pracy bez perspektyw . Mieszkam z mamą i bratem . ( pomagała mi dziewczyna po porostu dla niej to nie problem ) ale mi było tak wygodnie trochę czułem wstyd ale siedziałem i grałem od rana do wieczora na siłownię nie chodziłem i tak 4 miesiące . Były gry dziewczyna filmy . Dodam że to okres jesień zima więc szaro i smutno na dworze . W tym samym czasie gdy niszczyłem swoją głowę miałem wyrwanie 8 z komplikacjami ( zębodół) kto wie jak to ból to pozdrówka. Silne leki przeciwbólowe brałem 5 dni i to był mój pierwszy atak paniki gdy mam powiedziała nie bierz tych leków bo coś Ci będzie . Ale trwało to 10 min i przestało . Siedziałem dalej w domu i grałem . Aż pewniego dnia idę do sklepu i boję się spojrzeć kasjerce w oczy bo czuję wstyd . Myślę czy ona mnie ocena ? Do tej pory gdy patrzę komuś w oczy za bardzo to analizuje i się peszę . Wiem że mój układ nerwowy jestem za bardzo aktywny no ale w pracy miałem to samo bo po tych 4 miesiącach poszedłem do pracy i stres przed szefem jakbym bał się go że zrobię coś źle ( po miesiącu mnie zwolnili bo musiałem iść do psychiatry ) no ale dodam że byłem na saunie panika co mi jest jadłem ostre co mi jest . Piłem alkohol wgl nie mogłem się zrelaksować . Brak snu . Paliłem podgrzewacze ( nie palę już ) bolały mnie płuca . Nagle wszystko nagle bałem się napić elektryka bo coś mi będzie ! Jakbym zaczął kontrolować się za mocno . Aż przyszedł taki atak paniki że wylosowałem na nocnej tam hydroksyzyna i skierowanie do psychiatry . Chciałem to olać ale nerwica zmieniła się już nie w kontrolowanie siebie a ogólna czyli ciągły niepokój ciągły strach ciągły bóle somatyczne . Mega bezsenność. Psychiatra dał mi SRri wyrzygałem 4 dni myślałem że umrę a moja nerwica dostała nerwicy. Pół przytomny chodziłem do kościoła 15 minut . Żeby to się przestało dziać . Koniec końców dostałem coaxil i nasenne było git w miarę coaxil tylko rano zacząłem chodzić na siłkę miło somatów spacery mniej telefonu poprawiło mi się było ciężko ale lżej . Później tabletki mi sie skończyły teraz coaxil rano i wieczorem i nagle Bom wleciałem do nawyków mniej siłowni więcej telefonu objawy 100% razy gorsze . Strach przed coaxilem czy on mnie zmieni ? Czy jak go będę brać coś mi będzie ? I tak się dzieje od tygodnia . Jestem z siebie dumny miałem przez ten czas sukscesy więcej wyjść 1 wizyta u dentysty myślałem że umrę jak robiłem lepsze rzeczy typu siłka spacery itp poszedłem do dentysty 2 raz było fajnie . Zsuwałem też że ja jem więcej lepiej o tych samych godzinach czuję się lepiej . Wczoraj byłem w zoo z dziewczyną miałem milion somatów ale dałem rady poszedłem bo szkoda mi jej że jest z taki czymś kiedyś uśmiechnięty trochę szalony dziś wrak człowieka . Podtrzymywało mnie lato że jak się zrobi cieplej to minie . Brat i mama mnie nie rozumieją . Chociaż jak dorosły chłop może nie chodzić do pracy ? Trochę ja to denerwuje ale jest wyrozumiała z tym tematem. Niektórzy mówią że ten strach nie minie że jest na zawsze . Na początku denerwowało mnie ciągłe napięcie zniknęło jest rzadkie ale somaty są mocniejsze a były słabsze i tak w koło . Jutro planuję zjeść lepiej pójść na siłownię i na spacer . Muszę przestać się analizować i to co będzie . Coaxil mnie chyba nie zmieni psychiatra chce mi pomóc . Mniej telefonu = czysty umysł . Czy to kara ? Zawsze byłem osobą twardą ale w głębi duszy delikatna potrafię płakać . Dodam i ostrzegam że u mnie nerwica dawała sygnały!!! Czułem jakbym miał zaraz wybuchnąć przez kila miesięcy czułem gniew w sobie bezsenność którą mam do teraz Proszę czy ktoś z was z tym wygrał ? Czy jest dla mnie szansa ? Czy to kara za olewanie życia ? Czuję się jakbym był chłopcem w ciele dorosłego mężczyzny mam plany chce je zrealizować nie boję sie tego ale moja głowa się boi . Dodam że ataków paniki miałem może 3 raz był silny kolejne razy śmiałem się z tego i ich nie mam hah wiem że to jest mega głupie ale prawdziwe nigdy sie nie bałem ataków paniki bo wiem jak serce może bić na narkotykach ataki paniki sercowe to pikuś . Więc serce mam wyćwiczone najgorsze somaty które mam to ale mi słabo zaraz zemdleje . Proszę o rady . I wierzę we mnie że zmienię nawyki . Dziękuję Z pozdrawiam .
-
Freewalker
- Nowy Użytkownik
- Posty: 18
- Rejestracja: 1 kwietnia 2025, o 22:22
Hej. Trochę mnie dotknęła Twoja historia. Sam drugi rok zmagam się z nerwicą i podobnie jak Ty silnie wierzę, że jest droga wyjścia. W końcu emocje, to tylko biochemia w mózgu. Moja historia jest nieco inna, ale mam wiele wspólnego z Tobą. Podobnie jak Ty zawsze miałem wysokie ego. Całe życie byłem też bardzo ambitny. Pierwsza życiowa porażka to niezaliczony semestr na Polibudzie. Skreślili mnie, wojsko się upomniało. Odbyłem służbę, a po wojsku dzięki dziewczynie (później żonie) wróciłem na studia zaoczne. Praca, szkoła, dom (zamieszkaliśmy razem), dałem radę. Wzięliśmy ślub, urodziły się nam dwie wspaniałe córki. Wtedy skończyła się sielanka. Praca dom, dzieci i tak w kółno. Zaczęliśmy się oddalać od siebie. Separacja, w końcu rozwód. Wtedy już była tylko równia pochyła. Po rozwodzie dzieci zostały z byłą żoną. Grudbo było mi się z tym pogodzić, bo były dla mnie całym światem. Jak to? Miałem widywać dzieci raz na dwa tygodnie w weekend i co drugie święta? To mocno mną szarpnęło. Przyszedł Covid i paradoksalnoe, to pomogło. Pracowałem w domu, dzieci spędzały więcej czasu pod moją opieką, bo była żona musiała pracować poza domem. Trochę odżyłem. Rok później diagnoza lekarska u żony - nowotwór złośliwy. Rok walczyła i przegrała. Nakgorszy moment w moim życiu, to powiedzieć dzieciom, że ich mama umarła. Córki miały 10 i 8 lat. Rok po śmierci byłej żony był bardzo trudny. Wróciłem do domu, gdzie wcześniej mieszkaliśmy jako rodzina. Powoli zaczęliśmy wychodzić na prostą. Starsza córka dostała się do wymarzonego liceum, młodsza realizowała się sportowo, ja miałem pracę, ktoʻrą lubiłem. Jeździliśmy na wakacje, wycieczki, długie weekendy. Dwa lata temu najpierw pojawiły się problemy stomatologoczne u córki - brak zawiązków zębów stałych pod piątkami. Do tego ortodonta chciał jej wyrwać kolejne zęby, by prostować zgryz. Długo nie mogłem się z tym pogodzić. Jak to dziewczyna ma chodzić bez zębów. Odpuściłem ortodontę, a w razie utraty mleczaków, będziemy wstawiać implanty. Nie minął miesiąc, jak tuż przed urlopem zaczą mnie boleć ząb. Nie było próchnicy, ale poszedłem do dentysty. Tam wymienili plombę, a ząb nie przestawał boleć. Poszedłem kolejny raz, coś poprawili, a ząb nadal bolał. Zmieniłem dentystę. Dentystka założyła lekarstwo. Dwa dni później po przeciwnej stronie wykruszyła mi się plomba. Znowu dentysta, znowu wymiana. Po założeniu plomby dentystka tu trochę podszlifowała, tam podszlifowała. W pracu zacząłem czuć ból kolejnych zębów. Jedząc w domu orzeszki przed telewizorem poczułem, że zęby przestały mi do siebie pasować. Zamukam i czuję jak zgryz mi nie pasuje i wywołuje ból. Poszedłem do dentystki, że po ostatnich plombach mam problem ze zgryzem. Ona mnie wyśmiała i odesłała do domu. Pomyślałem, że może ma rację. Wtedy po raz pierwszy zakręciło mi się w głowie. Zacząłem się budzić w nocy cały zlany potem. W ciągu dnia nie potrafiłem usiedzieć 8godzin przy komputerze w pracy. Pojechaliśmy z dziećmi na tydzień do Warszawy pozwiedzać. Zacząłem bać się jeść. Bałem się, że zbowu zaczną boleć mnie zęby. Niepokój stawał się coraz silniejszy. Ja w pewnym momencie poczułem, jakby zęby mi spuchły. Od tamtej pory straciłem czucie w ustach. Znasz to uczucie, kiedy ścierpnie ręka albo noga. Ja tak mam z ustami... i zębami. Każde zaciśnięcie szczęki powodowało u mnie zawroty głowy. Zęby nie przestawały boleć. W sierpniu trafiłem na pogotowie stomatologiczne. Tam młoda dentystka uznała, że skoro ząb boli to nadaje się do leczenia kanałowego. W grudniu boał kolejny ząb. Wymiana plomby i diagnoza - pęknięcie, ząb do usunięcia. Kolejny dentysta i kolejna diagnoza pęknięcie pionowe, ząb do usinięcia. Na dzień sdzisiejszy mam dwa pęknięte zęby trzonowe wyrwane, dwa kolejne pęknięte do wstawienia w korony i obserwacji. Jak nie pomoże, do wyrwania i dwa zęby, które bolą podczas gryzienia. Nikt nie stwierdził pęknięcia, ale z taką historią, nie mam złudzeń. Boję się jeść, bo bolą mnie zęby. Dentyści nie chcą mnie leczyć, bo co diagnoza, to pęknięty ząb do wyrwania. Stale mam silny niepokój, uczucie ścierpnięcia w ustach i przeświadczenie, że muszę uratować te zęby, które się da. Obecnie leczę się u specjalisty od zaburzenia zwarcia. Zeskanował mój zgryz, zdeprogramował na szynie i okazało się, że wcześniejsze zabiegi stimatologiczne doprowadziły do zaburzenia zwarcia, a zgryz w zasadzie opiera się na trzech punktach podparcia. To krzywe plomby powodowały, że zęby pękały jeden po drugim. Dentysta zrobił plan lecze ia z wstępną wyceną 52tyś złotych. Taka suma nie pomaga w nerwicy. Dom, dzieci na utrzymaniu, a tu równowartość samochodu do wstawienia w paszczę. Niepomój jeszcze większy.
A i najważniejsze. Od 1.5 eomu leczę się u psychiatry, biorę leki, które średnio pomagają i były już mnie iane wielokrotnie. Do tego psychoterapia, która też gówno daje. Niepokój i somaty są już na porządku dziennym. Zęby bolą, sam już nie wiem czy z przeciążenia, czy dlatego, że są pęknięte. Dziąsła opuchnięte. Bez psychotropów nie zasnę. Próbowałem wszystkiego SSRI, Pramolan, Perazyna, Chlorprorixen, Fluanxol. Po SSRI miałem myśli samobójcze. Chciałem umrzeć i nic mnie nie obchodziło, że osierocę dzieci. Teraz jest Pregabalina i Kwetiapina. Przez kilka miesięcy było lepiej. Od kilkunastu dni znowu jest do dupy. Znowu silny niepokój, aż chce się żygać. Stale czuję się nieobecny, jakby życie toczyło się gdzieś z boku.
Wiem, że musi być jakaś droga do odzyskania balansu. Inaczej takie życie nie ma kompletnie sensu. Mam na imię Krzysiek i mam 47 lat. Nie pomogę, ale gdybyś chciał pogadać, może będzie łatwiej, daj znać. Możemy sproóbować na fb na priv, czy coś? Niestety bliscy nie wiedzą co się z nami tak naprawdę dzieję. Tego nie widać na zewnątrz.
A i najważniejsze. Od 1.5 eomu leczę się u psychiatry, biorę leki, które średnio pomagają i były już mnie iane wielokrotnie. Do tego psychoterapia, która też gówno daje. Niepokój i somaty są już na porządku dziennym. Zęby bolą, sam już nie wiem czy z przeciążenia, czy dlatego, że są pęknięte. Dziąsła opuchnięte. Bez psychotropów nie zasnę. Próbowałem wszystkiego SSRI, Pramolan, Perazyna, Chlorprorixen, Fluanxol. Po SSRI miałem myśli samobójcze. Chciałem umrzeć i nic mnie nie obchodziło, że osierocę dzieci. Teraz jest Pregabalina i Kwetiapina. Przez kilka miesięcy było lepiej. Od kilkunastu dni znowu jest do dupy. Znowu silny niepokój, aż chce się żygać. Stale czuję się nieobecny, jakby życie toczyło się gdzieś z boku.
Wiem, że musi być jakaś droga do odzyskania balansu. Inaczej takie życie nie ma kompletnie sensu. Mam na imię Krzysiek i mam 47 lat. Nie pomogę, ale gdybyś chciał pogadać, może będzie łatwiej, daj znać. Możemy sproóbować na fb na priv, czy coś? Niestety bliscy nie wiedzą co się z nami tak naprawdę dzieję. Tego nie widać na zewnątrz.
-
Kot
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 22
- Rejestracja: 21 sierpnia 2024, o 21:55
Słuchaj, nawet jeśli teraz wydaje Ci się, że nie dasz rady, że na każdym kroku jest ogromny opór i nie widać szans na możliwe i normalne jutro, to powiem Ci, że ja miałem tak samo i że mi się tak wydawało. Czytaj i słuchaj tych co sobie poradzili, a potem wdrażaj to w życie. Żyj, pomimo nerwicy, działaj.
