Uwaga :)
W nabliższych dniach, mogą czasowo występować problemy z chatem.

Długoletnie palenie, skutki czy odrealnienie

Dział dla osób, które zażywaniem narkotyków, np. marihuany, dopalaczy, mefedronu, amfetaminy doprawili się stanów lękowych, czy też depresyjnych.
Jeżeli Twoim głównym problemem jest odrealnienie po "narksach" to dział o derealizacji znajduje się Tutaj
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 18:01

Cześć. Czytałem przed chwilą temat Victora w którym pisał że dd po marihuanie występuje zawsze w skutek wystraszenia się pod czas palenia, napisał jeszcze ze inaczej jest w sytuacji gdy ktoś pali latami i w grę wchodzą przepalenia. Jak to jest, czy faktycznie skoro palilem kilka lat dzień w dzień i dopiero przy odstawieniu wystąpiła derealizacja czy może to być właśnie takie przepalenie które skutkuje stałym rozregulowaniem jakiś funkcji w głowie? O co chodzi Victor z tym " przepaleniem "... Wie ktoś
Per aspara ad astra
Awatar użytkownika
zdravko
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 625
Rejestracja: 10 lipca 2015, o 13:54

4 kwietnia 2017, o 18:42

Moim zdaniem mechanizm jest kompletnie inny, paleniem wywołujesz sobie inne spojrzenie na świat, czy siebie, taka jakby furtka na inne odczucie świata i to jest to cale DD od palenia, moim zdaniem nie da się tego pozbyć na stałe, da się o tym zapomnieć, ale zawsze nawet w stanie największego relaksu, czy braku stanu nerwicowego jestem sobie wstanie na pstryknięcie palca przywołać mój konik (dziwne odbieranie mojego głosu,z tego miałem największy polew zawsze i potem tego się najwięcej bałem) ,to tak jak brudne okulary czy soczewka aparatu,jak patrzysz w dal to tego nie widzisz, ale wystarczy zogniskować blisko i syf wyłazi .
Z racji tego że maluję to wywoływanie dziwnego patrzenie, wyostrzenie, zmiękczenie itp. kompletnie mnie nie rusza.
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 19:03

Nie rozumiem tego co napisałeś, co to znaczy że dd po paleniu to jest inNe odbieranie świata i to nie minie.. Czyli to co mam to n ie jest derealizacji tylko co? Skąd wiesz takie rzeczy
Per aspara ad astra
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 19:15

Ja poprostu cały czas czuje się jak bym był na fazie... :( były dwa tygodnie spokoju, blogiego było zajebiscie, żadnych lęków, radość, euforia, uczucia, derealizacja była ale nie przeszkadzała nawet, kompletnie się nią nie przejmowalem.. Odburzanie trwało pełną gębą, akceptacja i wogole, życie chwilą... Aż dwa dni temu sytuacja, doszło prawie do bitki, zdenerwowalem się okropnie i Dd znowu stało się 10 razy większe.. Wróciły lęki i znowu jestem na samym dole... Dlaczego tak jest, jak się pozbyć tego skoro głupia sytuacja z życia potrafi to odnowić.. :(
Per aspara ad astra
Awatar użytkownika
Kretu
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1180
Rejestracja: 14 października 2016, o 10:07

4 kwietnia 2017, o 19:22

Powrót układu nerwowego do normalnej pracy sprzed zaburzenia trwa niekiedy kilka miesięcy, jeżeli poczułeś się lepiej a DD przestało Ci przeszkadzać (stało się mniej dokuczliwe, mniej nasilone) to samo przez siebie potwierdza że ten stan mija, zresztą zawsze mija gdy stan zagrożenia i stresy w naszym życiu ulegną zmniejszeniu, takie sytuacje jak opisałeś czyli prawie siłowa konfrontacja, stresy w domu, pracy, fobie, mogą od nowa załączać "wysoki" poziom derealizacji i depersonalizacji, to z czasem minie a stres nie będzie powodował powrotu tych stanów chyba że będzie wyjątkowo silny - wtedy objawy DD mogą wrócić na krótki czas ale z powodu świadomego odburzenia nie będziesz nadawał im znaczącej wartości więc miną, sam stan DD często powinien minąć szybciej tylko my go podtrzymujemy samym strachem przed tym poczuciem "nierealności". Więc spokojnie, dorzuć sobie jakiś adaptogen typu ashwagandha, kwasy omega 3 żeby tonizować układ nerwowy i przyspieszyć jego powrót do normalności.
Żyj odgrodzony od przeszłości i przyszłości.
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 19:44

A co do tego co napisał kolega wyżej? Że dd po paleniu to coś innego i że to nie mija.. I co miał na myśli Victor pisząc o przepaleniach? U mnie Kret odrealnienie trwa 3 lata, zaczęło się jak przestałem palić i zacząłem normalne życie.. Tylko te 3 lata to był jeden wielki strach i obawy przed zwariowaniem. . Dopiero teraz terapeutka po kilku miesiącach prowadzenia mnie powiedziała mi dobitnie że wszystko ze mną wporzadku i zaczęło się poprawiać. A dzisiaj przeczytałem ten post Vica i zaczął się ten strach że się uszkodzilem poważnie.. .
Per aspara ad astra
Awatar użytkownika
Kretu
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1180
Rejestracja: 14 października 2016, o 10:07

4 kwietnia 2017, o 19:52

Wiktor zapewne miał namyśli stany derealizacji i odcięcia po długotrwałym paleniu marihuany, takie stany się zdarzają (nie daj sobie wmówić że marihuana to ósmy cud świata) mocno ingeruje w układ nerwowy i w dłuższej perspektywie może wywoływać takie stany.. depresje i nerwice lękową również, jak i stany psychotyczne. U Ciebie brak poprawy był spowodowany strachem przed tym co się z Tobą dzieje, tak zwana nakręcająca się spirala lęku - nie dałeś szansy umysłowi żeby się zregenerował i uspokoił, gdy zrobiła to terapeutka powolnymi krokami to zaczęło przechodzić, ale stres spowodował od nowa nasilenie - i nie martw się nie wracasz do punktu wyjścia, po prostu daj sobie czas, staraj się żyć mniej stresująco.. i nabierz dystansu do DD to pozwoli Ci szybciej powrócić do "normalności"
Żyj odgrodzony od przeszłości i przyszłości.
Awatar użytkownika
zdravko
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 625
Rejestracja: 10 lipca 2015, o 13:54

4 kwietnia 2017, o 19:56

p.karnia1 pisze:
4 kwietnia 2017, o 19:03
Nie rozumiem tego co napisałeś, co to znaczy że dd po paleniu to jest inNe odbieranie świata i to nie minie.. Czyli to co mam to n ie jest derealizacji tylko co? Skąd wiesz takie rzeczy
Bo mam to 20 lat, też smażyłem parę lat non stop ;).
Masz DD,w końcu na tym polega palenie, żeby wprowadzić się w stan DD.
Inna sprawa to jak potem sobie z tym radzić jak już zakorzenisz sobie w głowie stan DD, nie wiem czy "zakorzenić" to dobre słowo, "odkryć" może inny stan, ze mózg może go postrzegać inaczej, w końcu jak poczujesz pierwszy raz smak soli to go nie zapomnisz.
Czytałem przed chwilą temat Victora w którym pisał że dd po marihuanie występuje zawsze w skutek wystraszenia się pod czas palenia
to nie jest prawda moim zdaniem,może w niektórych przypadkach, ale są osoby które dobrze się bawią paląc latami, gorzej jak przestaną, ja do tej pory nie mogę sobie przypomnieć jak się czułem przed paleniem, pewnie podobnie, ale jakoś cały czas mam wrażenie, że coś straciłem.
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 20:00

Czyli derealizacja po paleniu trwa u ciebie już 20 lat? I cały czas tak samo? Nic lepiej? Nie minęło?
Per aspara ad astra
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 20:05

Ja też nie mogę sobie przypomnieć jak było zanim zacząłem palić.... Nie miałeś nigdy nawet prześwitu stanu bez dd?
Per aspara ad astra
Awatar użytkownika
tymbark92
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 205
Rejestracja: 18 kwietnia 2015, o 05:40

4 kwietnia 2017, o 20:09

karnia znam mase ludzi palacych skuna i sam siedzialem w temacie wiele lat wiem na temat trawki na prawde sporo i to nie jest tak ze od samego palenia ci sie to dzieje, to twoja psycha ci płata figle nie jest tak ze bedziesz to mial non stop KUR..A NIE JEST TAK uwierz mi

Bedziesz mial gorszy dzien, bedziesz sie czul jak gunwo.. ok. Ale bedziesz mial mase normalnych cudownych dni a to ze cie czasem dół złapie to normalna rzecz, czy palisz czy nie. Mysle ze jakbys nadal palił to byloby jeszcze gorzej takze dobrze ze odstawiles to gunwo bo mimo ze trawka jest spoko to traktujmy ja mocno okazjonalnie lub wcale bo nie potrzebujemy jej do zycia to nie woda ani pozywienie.

Musisz pracowac nad sobą odkryc szczescie i psycha ci sie unormuje uwierz mi .
Awatar użytkownika
zdravko
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 625
Rejestracja: 10 lipca 2015, o 13:54

4 kwietnia 2017, o 20:18

Pewnie, że nie cały czas, po prostu jest sobie jak brudna szyba, ale patrze w dal a nie na szybę, to chyba jest dobre porównanie i zobrazowanie tego.
Latami czuję się normalnie, czyli nie zauważam tego, nie analizuję dźwięku swojego głosu, w chwilach jakiegoś stresu to wyłazi po prostu,chwycę rąbek tego czegoś i już jest ziarno niepokoju.
Ja to odbieram jak barierę przez która przelazłem i poznałem obie strony, mogę sobie swobodnie pomiędzy nimi łazić, pewnie,ze wolałbym po tej starej stronie być bo druga mi się wydaje niefajna , ale jak przelezę od czasu do czasu na drugą to co się stanie,wielkie nic ;)

Uwierz mi są dużo gorsze rzeczy w życiu niż jakieś durne dd po trawce.
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 20:25

Ale czy to znaczy że są chwile w których poprostu czujesz tak na 100% że tego nie masz? poprostu żyjesz sobie normalnie bez najmniejszych objaw odrealnienienia? dobrze cie rozumiem? Tylko poprostu czasami to do Ciebie wraca? Ale z dd przecież tak jest ze ona czasami wraca no nie?
Per aspara ad astra
Awatar użytkownika
zdravko
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 625
Rejestracja: 10 lipca 2015, o 13:54

4 kwietnia 2017, o 21:14

No dokładnie tak jest jak piszesz, mogę nad tym nie zastanawiać się latami,czyli kompletnie tego nie wyłapuje,przecież normalnie żyjąc nie będę się zastanawiał nad moim głosem, potem jakieś zawirowanie życiowe i bach, znowu jest.

To jest jak z metami w oku, czy piskiem w uszach, masz to ale tego nie zauważasz, nie rejestrujesz kompletnie, wystarczy jakiś bodziec i już masz i widzisz (słyszysz) bo wylazło na pierwszy plan.
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 696
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

4 kwietnia 2017, o 21:20

Dzięki zdravko. Mam nadzieję że wkoncu nauczę się to poprostu akceptować i żyć z tym najnormalniej w świecie ciesząc się życiem o ile to wogole możliwe.. Pozdrowienia dla was wszystkich :(
Per aspara ad astra
ODPOWIEDZ