Relacje z ludźmi

Forum dotyczące problemu jakim jest fobia społeczna oraz inne fobie specyficzne.
Umieszczamy tutaj swoje historie, pytania i wątpliwości.
ODPOWIEDZ
Begonia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 25 lipca 2016, o 21:01

26 lutego 2019, o 09:47

26 lutego 2019, o 10:42

Hej
Nie było mnie tu dawno, bo w sumie nie miałam potrzeby. JUż chyba w jakimś poście się chwaliłam, że jestem coraz bliżej odburzenia, jak 2 lata temu (jakoś tak) bałam się wyjść z domu, to teraz już pracowałam, jeżdżę autem, no i w ogóle zmieniłam się,jestem jeszcze slniejsza.
Mam jednak ciągle jeden problem, który sprawia, że moje życie nie jest komfortowe i bez rozwiązania tego odburzenie nie jest możliwe.
Mianowicie relacje z ludźmi...
Z mężem, czy dobrymi koleżankami rozmawiam otwarcie, nie boję się im powiedzieć co myślę i nie mam żadnych problemów.
UWażam (nie tylko ja), że jestem inteligentną osobą, mam mądre przemyślenia itd itp. Jednak jak przychodzi co do czego, to zapominam języka w gębie, nie mówię co myślę, albo mówię jakieś głupoty (nie wiem skąd je wtedy biorę). Chyba boje się powiedzieć prawdy, mówię coś, co ktoś moim zdaniem chce usłyszeć.
Przykład, idę do przedszkola porozmawiać z wychowawcą, pierwsze zdania powiem co planuję bo przyszykowałam wypowiedź, on nagle coś powie i wytrąca mnie z tropu, mówię coś innego, zmieniam zdanie, uśmiecham się jak małe dziecko, prawie włażę w tyłek... I to też z innymi rodzicami tak robię, z lekarzami, sklepowymi, no z każdym... Mam tego dość, bo nie dość, że pójście do przedszkola wywołuje u mnie stres, serce wali, to tak się nie da żyć. DO lekarza z dzieckiem już chodzi mąż, bo ja nie potrafię... Sprzeciwienie się babom w rejestracji, czy ludzom w kolejce kosztuje mnie tyle sił, że nie da się opisać (a niestety w przychodniach jak w dżngli, musisz pilnować swego miejsca, walczyć o skierowanie na badani itd jak dzikie zwierzę). ZNów zaczynam unikać zaprowadzania dziecka do przedszkola by nie spotkać sięz rodzicami, którzy mnie nie lubią (są tacy, bo często się odważę i mówię co myślę odnośnie np. składek, a to się ludziom nie podoba, ale jak napisałam, powiem co myślę, nagle na mnie naskoczą, zakrzyczą mnie, a ja milczę, serce chce wyskoczyć, ja płakać, uciec...).
Przy ludziach czuję się jak ktoś gorszy, czuję się taka malutka (jestem niska, okło 160cm), jak mam buty wysokie to czuję się silniejsza, ale takie założyłam w przeciąg 5 lat ze 3 razy i nie chcę bo nie wygodnie. Poza tym nie będę nosić obcasów by czuć się silniejsza. MUszę w głowie zmienić. Jestem po trzydziestce, a często czuję się jak dziecko i pozwalam ludziom mnie tak traktwać, sama tak pewnie relacje układam, ale nie umiem inaczej.
Podpowiedzci mi, jak nad sobą pracować, może jakieś artykuły? Metody? Zaraz ponownie obczaję w tym dziale wpisy adminów.
Do terapeuty chodziłam, trochę, ale zrezygnowałam po piewsze kasa, kasa, kasa, po drugie jakoś ciężko było mi tam się wybrać...
Jestem naprawdę cały czas do przodu, wydaje mi się, że przeszłość jako tako mam przepracowaną, zaczęłam dbać o siebie fizycznie, ale coś tu gdzieś właśnie zgrzyta...
A, moja siostra (starsza 3 lata) całe życie traktowała mnie jak śmiecia, gnojka, nabijałą się ze mnie przy ludziach, mówiła, że jestem mała i gówniarz i głupia i różne obelgi...
Ps. Przepraszam za lterówki, ale w komp już klawiatura ledwo śmiga.
- Nic ci nie jest! [...] Dwa miesiące temu myślałeś, że masz czerniaka złośliwego!
- Nagle pojawiła mi się czarna plama na plecach!
- Ona była na twojej koszuli!
- Nie wiedziałem! Ludzie pokazywali na moje plecy.
Begonia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 25 lipca 2016, o 21:01

26 lutego 2019, o 10:01

A chciałąm jeszcze dodać, że teoretycznie chyba jestem ekstrawertykiem, zawsze lubiłam imprezy w dużym gronie, ale w sumie wtedy pod wpływem %, teraz spotykam się tylko przy kawie z 1/2 osobami naraz.
I zawsze mam dziwną potrzebę, poczucie obowiązku, że muszę dbać o rozmowę, jak jest nas więcej, że muszę do kogoś coś się odezwać w szatni np. i często coś głupiego mówię.. masakra...
- Nic ci nie jest! [...] Dwa miesiące temu myślałeś, że masz czerniaka złośliwego!
- Nagle pojawiła mi się czarna plama na plecach!
- Ona była na twojej koszuli!
- Nie wiedziałem! Ludzie pokazywali na moje plecy.
Begonia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 25 lipca 2016, o 21:01

26 lutego 2019, o 12:46

Jeszcze jeden post (nie umiem edytować), napisałam ten post zanim znalazłam ten dział, nie mogłam go wcześniej znaleźć, także już zajrzałam tu do materiałów i zaczynam wolne mówienie. Faktycznie o tym nieraz myślałam, że mówię za szybko, przez co walę słowami wcześniej nie przemyślanymi...
- Nic ci nie jest! [...] Dwa miesiące temu myślałeś, że masz czerniaka złośliwego!
- Nagle pojawiła mi się czarna plama na plecach!
- Ona była na twojej koszuli!
- Nie wiedziałem! Ludzie pokazywali na moje plecy.
Mery2Sery
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 40
Rejestracja: 13 marca 2017, o 09:45

27 lutego 2019, o 10:15

Hej
Bardzo utożsamiam się z Twoim problemem- mam bardzo podobne schizy z ludźmi. Czuję, że muszę dbać o wszystkie kontakty, żeby wszyscy wokół byli zadowoleni. Przy ludziach czuję się gorsza, beznadziejna, jak mała dziewczynka i zawsze stawiam się na niższej pozycji. Chodzę na psychoterapię ponad 2 lata, pracuję nad problemami i ostatnio doszliśmy do wniosku, że zatrzymałam się na pewnym etapie rozwoju emocjonalnego. Fizycznie się rozwijam (mam 31 lat...) ale emocjonalnie jestem małym dzieckiem- stąd te wszystkie objawy. Stawianie się na niższej pozycji, oczekiwanie, że zaraz dostanę opiernicz, że jestem nieważna, nic nie potrafię, strach przed odpowiedzialnością. To jest myślenie zagubionego, stłamszonego dziecka. Psychoterapeutka kazała mi to najpierw zrozumieć, musiało to do mnie dotrzeć. Teraz zawsze jak czuję się gorsza to ćwiczę myślenie, że przecież jestem dorosła, jestem w stanie się już obronić, mam prawo do własnego zdania, jestem silna bo tyle przeżyłam itp. Im więcej i częściej będziesz to sobie powtarzać tym bardziej to sobie utrwalisz i pomału dotrze to do Twojej podświadomości. Nie od razu Rzym zbudowano, potrzeba będzie czasu by zmienić utrwalone od dzieciństwa myślenie. Ale warto- dla dobra Twojego dziecka :) Szkoda, żeby przejęło problemy Rodziców, musisz się zmierzyć ze sobą dla Niego :) Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Begonia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 115
Rejestracja: 25 lipca 2016, o 21:01

23 maja 2019, o 11:11

Mery2Sery pisze:
27 lutego 2019, o 10:15
Hej
Bardzo utożsamiam się z Twoim problemem- mam bardzo podobne schizy z ludźmi. Czuję, że muszę dbać o wszystkie kontakty, żeby wszyscy wokół byli zadowoleni. Przy ludziach czuję się gorsza, beznadziejna, jak mała dziewczynka i zawsze stawiam się na niższej pozycji. Chodzę na psychoterapię ponad 2 lata, pracuję nad problemami i ostatnio doszliśmy do wniosku, że zatrzymałam się na pewnym etapie rozwoju emocjonalnego. Fizycznie się rozwijam (mam 31 lat...) ale emocjonalnie jestem małym dzieckiem- stąd te wszystkie objawy. Stawianie się na niższej pozycji, oczekiwanie, że zaraz dostanę opiernicz, że jestem nieważna, nic nie potrafię, strach przed odpowiedzialnością. To jest myślenie zagubionego, stłamszonego dziecka. Psychoterapeutka kazała mi to najpierw zrozumieć, musiało to do mnie dotrzeć. Teraz zawsze jak czuję się gorsza to ćwiczę myślenie, że przecież jestem dorosła, jestem w stanie się już obronić, mam prawo do własnego zdania, jestem silna bo tyle przeżyłam itp. Im więcej i częściej będziesz to sobie powtarzać tym bardziej to sobie utrwalisz i pomału dotrze to do Twojej podświadomości. Nie od razu Rzym zbudowano, potrzeba będzie czasu by zmienić utrwalone od dzieciństwa myślenie. Ale warto- dla dobra Twojego dziecka :) Szkoda, żeby przejęło problemy Rodziców, musisz się zmierzyć ze sobą dla Niego :) Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Dziękuję za tę wypowiedź, znów sporo czasu to nie zaglądałam, ale to nie znaczy, że jest lepiej, nie, wcale nie jest. Ale powiedz jak dojrzeć emocjonalnie? To co napisałaś pasuje też do mnie... I ja to czułam zawsze, ale nikt nie chciał mnie słuchać (terapeuci, psycholodzy...) Czasem "gram" tego dorosłego, ale to jest gra...
- Nic ci nie jest! [...] Dwa miesiące temu myślałeś, że masz czerniaka złośliwego!
- Nagle pojawiła mi się czarna plama na plecach!
- Ona była na twojej koszuli!
- Nie wiedziałem! Ludzie pokazywali na moje plecy.
surikatka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: 14 stycznia 2016, o 19:48

3 czerwca 2019, o 23:28

Witajcie . ! Znam to uczucie , oderwania się od siebie samej ...bardzo dziwne i często niekomfortowe...zdarza mi się blokować z najbliższymi osobami. Wydaje mi się ze jestem odpowiedzialna za rozmowę , za to jak inni się czują . Wydaje mi się ze w moim towarzystwie ludzie stają się ciężcy bo zadaje głupie pytania które ich męczą. Najzwyczajniej w świecie nie mogą się czasem wyluzować i być w zgodzie ze samą sobą ( irytujące ) Są w okol mnie ludzie których kocham i uwielbiam i myślę ze ze wzajemnością , jednak czuję ze chciałabym dać im więcej z siebie , ale coś mnie blokuje . Trochę to wygląda jak osobiste więzienie.imponują mi ludzie którzy mają w sobie naturalne zachowanie , to jest coś co pamiętam ze mnie z przed lat , ciężko mi zaakceptować fakt ze cos sie we mnie zmieniło ...mam nadzieje ze przyjdzie czas wiekszego spokoju , bo na szczescie mam tez dobre dni w ktorych czuje sie soba !! I to daje siłę A żeby walczyć o lepsze samopoczucie! Trzymam i za was kciuki A żeby przyszły chwilę lepszektóre dają siłę i,wiarę w siebie 😊
ODPOWIEDZ