Nowy związek zaburzonych ludzi.

Tutaj rozmawiamy na tematy naszych partnerów, rodzin, miłości oraz zakochania.
O kłopotach w naszych związkach, rodzinach, (niezgodność charakterów, toksyczność, zdrada, chorobliwa zazdrość, przemoc domowa, a może ktoś w rodzinie ma zaburzenie? Itp.)
ODPOWIEDZ
Marcin82
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 74
Rejestracja: 15 lipca 2016, o 11:09

14 listopada 2018, o 14:12

Witam.
Choruję na nerwicę plus stany depresyjne od ponad dwóch lat. Rozłożyło mnie na maxa, ale wywalczyłem spowrotem już bardzo dużo, pozbyłem się wielu fobii, które nerwica przyniosła wraz ze sobą. Przed nerwicą byłem osobą ułożoną, bardzo szczęśliwą ze sobą i kochającą siebie, bez kompleksów itp. Nerwica przyszła przez toksyczny związek, tzn stres nagromadzony przez ten związek co wywołało atak paniki, jeden drugi i potem kolejny, które niestety zinterpretowałem jako zagrożenie życia, jakieś problemy z sercem i po miesiącu w którym pojawiło się kilka ataków obudziłem się z nerwicą. Tamten związek przestał istnieć, a ja wróciłem z Anglii do Polski i zacząłem siedzieć w domu co sprowadziło mnie totalnie na dno...

Od ponad roku wróciłem do pracy co mi bardzo pomaga, wróciłem do hobby, spotykam się ze znajomymi raz na jakiś czas, ale czuję się mega samotny ogólnie. Brakuje mi tego poczucia przynależności, brakuje mi zajęć. Pracuję w systemie dwa na dwa, czyli dzień pracy, potem nocka i potem dwa dni wolne. Te dwa dni to się nudżę w sumie. Jest jeszcze kupe pracy przede mną, ale się nie poddaję. Planuję zmienić pracę, może to mi da jakiś nowy impuls?

Wracając do tytułu tematu, to nie czułem się gotowy na jakiś związek jeszcze, nie czuję się szczęśliwy sam ze sobą na tyle, by móc komuś dać szczęscie, tak czuję. Ale poznałem pewną dziewczynę, zaczęliśmy się spotykać od miesiąca. Gdy zauważyłem po sobie, że zaczynam się angażować w to, to postanowiłem jej powiedzieć o moich problemach. Podczas rozmowy ona przyznała się do tego, że leczyła się na depresję i zapewniła mnie, że jestem dla niej mega wsparciem, że pomagam jej "przetrwać", że zależy jej na mnie bardzo. Zauważyłem u niej, że ma ewidentnie derealizację, że wciąż cierpi, przyznała się że chodzi na terapię do psychologa, czyli ona również jest w podobnym położeniu co ja. wspomniała z dwa razy, że "chyba dopada ją depresja jesienna", czyli ja już wiem prze co ona przechodzi, sam to znam po sobie.

Tylko, że ja sam za bardzo zacząłem się od niej uzależniać, zbyt mocno mój humor i stan psychiczny jest uzależniony czy ona odpisze, czy też nie, bo dodała do mojego życia dużo słońca tak szczerze powiedziawszy. Złapałem się na tym, że to ja zacząłem częściej proponować spotkania, częściej pisałem... a to nie działa dobrze na kobiety, szczególnie na początku znajomości, kobiety raczej potrzebują, faceta, który jest psychicznie niezależny, to się dzieje na płaszczyźnie biologicznej u nich i podświadomie takich facetów szukają. Ja ogólnie włąśnie takim facetem jestem, ale odkąd zapadłęm na nerwicę to poniekąd straciłem ten swój atut. Wyjechaliśmy ostatnio na weekend na wycieczkę i spędziliśmy bardzo fajny czas, a mamy normalnie bardzo mało czasu na spotkania. Ja mam te dziwne zmiany w pracy, ona też jakoś na nic czasu nie ma. Zajmuje się domem, chodzi na terapie, robi studia na weekendy i mi po prostu brakuje czasu spędzonego z nią i tym bardziej to powoduję, że proponuję spotkania. Ona w domu też ma straszną lipę, jest mało miejsca, alkohol w rodzinie, u mnie również mało miejsca, ale planuję niedługo wynająć swoje mieszkanie, więc będzie może trochę lepiej, bo teraz nawet nie mamy gdzie się spotkać.

Widzę w niej cechy, które mi się bardzo podobają, zacząłem coś czuć do niej, ona również wykazuje, że coś czuje, np. to w jaki sposób się przytula itp. Ale ja czuje, że jestem zbyt nachalny czasem i to raczej nie działa dobrze na kobiety. Nie widzimy się od niedzieli, niby mamy zobaczyć się w tą niedzielę do kina, ale mi brakuje tych spotkań sam na sam, a ona nic nie proponuje poza tym kinem. Mam z tym problem, że włąśnie zacząłem zbyt mocno uzależniać swoje szczęście teraz od tego czy nam wyjdzie, czy nie, a wiem, że tak nie powinno być, bo w ten sposób ją odstraszam. Od poniedziałku postanowiłem, że do niej nie napiszę póki ona tego nie zrobi, bo szczerze mówiąc to ja zacząłem po jakimś czasie inwestować więcej w tą znajomość i niedając jej szansy i miejsca na to by ona coś też chciała inwestować, bo po co jak ja to robię, prawda? No i zaczęła się odzywać więcej itp, ale ja mam po prostu obawę, że to spierdzielę moim zachowaniem i tą moją potrzebą bycia z kimś blisko, za bardzo tego mi brakuje chyba i nie potrafię do końca być sobą póki nie uporam się z tą nerwicą. Wiem też, że jej problemy przez, które przechodzi mają wpływ na to wszystko też, ale mi brakuje by częsciej okazywała mi, że jej zależy, bo brak tego wywołuje u mnie niepokój, ale z drugiej strony wiem, że to dopiero początek relacji i każdy potrzebuje czasu. Ma ktoś może przemyślenia odnośnie mojej sytuacji?
My head don't work, the meds don't work
But I don't want to be dead, dead don't work
Sleep's the cousin of death, the bed don't work
Maybe I'd rather be dead, dead don't hurt
IceTea
Świeżak na forum
Posty: 101
Rejestracja: 26 kwietnia 2017, o 22:03

14 listopada 2018, o 18:08

Strasznie analizujesz i co gorsza wszystko podporządkowałeś schematowi od jakichś "mistrzów podrywu". Owszem, nie mówię, że wszystko jest w nich złe, ale bądź elastyczny, szukaj wiedzy wszędzie ale potem nie stosuj się do niej tak rygorystycznie. Jeśli ci z nią dobrze, to po co szukasz dziury w całym, bo nie postępujesz dokładnie tak, jak wyczytałeś gdzieś tam, że biologia kobiet to i tamto. Moim skromnym zdaniem nie powinieneś stosować takiej matematyki w tym, ile inicjatywy wykazałeś ty, a ile ona. Wystarczy, że orientacyjnie wyjdzie równowaga brania i dawania, jakbym miała swoje relacje tak analizować to szybko by mi zbrzydły :p a relacje mają nam dawać radość a nie męczyć, prawda?

Krótko mówiąc, mój pkt widzenia: nie analizuj, nie myśl za dużo, ciesz się chwilą i pozwól waszej relacji naturalnie rozkwitnąć :D
Bo w tym jest rzeczy sedno, że jest mi wszystko jedno
Awatar użytkownika
Agata123
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 17 sierpnia 2018, o 17:39

14 listopada 2018, o 19:38

Marcin82 pisze:
14 listopada 2018, o 14:12
Witam.

Tylko, że ja sam za bardzo zacząłem się od niej uzależniać, zbyt mocno mój humor i stan psychiczny jest uzależniony czy ona odpisze, czy też nie, bo dodała do mojego życia dużo słońca tak szczerze powiedziawszy. Złapałem się na tym, że to ja zacząłem częściej proponować spotkania, częściej pisałem... a to nie działa dobrze na kobiety, szczególnie na początku znajomości, kobiety raczej potrzebują, faceta, który jest psychicznie niezależny, to się dzieje na płaszczyźnie biologicznej u nich i podświadomie takich facetów szukają. Ja ogólnie włąśnie takim facetem jestem, ale odkąd zapadłęm na nerwicę to poniekąd straciłem ten swój atut.

panie boże trzymaj mnie w opiece - gdzie tyś się takich głupot naczytał ? :) przepraszam...

wspaniale że razem się wspieracie i fajnie spedzacie czas - 3mam kciuki za Wasza znajomosc!!! :lov:
Bo życie jest po to żeby żyć...
Marcin82
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 74
Rejestracja: 15 lipca 2016, o 11:09

14 listopada 2018, o 19:56

IceTea pisze:
14 listopada 2018, o 18:08
Strasznie analizujesz i co gorsza wszystko podporządkowałeś schematowi od jakichś "mistrzów podrywu". Owszem, nie mówię, że wszystko jest w nich złe, ale bądź elastyczny, szukaj wiedzy wszędzie ale potem nie stosuj się do niej tak rygorystycznie. Jeśli ci z nią dobrze, to po co szukasz dziury w całym, bo nie postępujesz dokładnie tak, jak wyczytałeś gdzieś tam, że biologia kobiet to i tamto. Moim skromnym zdaniem nie powinieneś stosować takiej matematyki w tym, ile inicjatywy wykazałeś ty, a ile ona. Wystarczy, że orientacyjnie wyjdzie równowaga brania i dawania, jakbym miała swoje relacje tak analizować to szybko by mi zbrzydły :p a relacje mają nam dawać radość a nie męczyć, prawda?

Krótko mówiąc, mój pkt widzenia: nie analizuj, nie myśl za dużo, ciesz się chwilą i pozwól waszej relacji naturalnie rozkwitnąć :D
No właśnie napisałem tego posta, bo ostatnio nie jest mi za dobrze w tym... Na początku znajomości pisała więcej, czułem, że ona bardziej się interesuje i zdałem sobie sprawę, że ja zachowuję się inaczej wobec niej niż zwykle zachowywałem się w stosunku do kobiet i nie miałem żadnych kłopotów by przyciągnąc jakąś, a wręcz przeciwnie. Po prostu zauważyłem spadek zainteresowania jej moją osobą i wiem, że to przez moją zbytnią nachalność i trochę ta równowaga brania i dawania była na moją niekorzyść. Po prostu nie czuję, żebym był jej jakoś mocno potrzebny, ale jak już raz wcześniej z dwa tygodnie temu przestałem się odzywać przez półtora dnia, to przestraszyła się i przeprosiiła za swoje zachowanie (umówiła się ze mną, ale olała to i nie przyszłą, ani nie dała znać). Także jest jakiś problem, dlatego piszę i dlatego zacząłem więcej analizować.
My head don't work, the meds don't work
But I don't want to be dead, dead don't work
Sleep's the cousin of death, the bed don't work
Maybe I'd rather be dead, dead don't hurt
Awatar użytkownika
Agata123
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 64
Rejestracja: 17 sierpnia 2018, o 17:39

14 listopada 2018, o 20:29

Marcin82 pisze:
14 listopada 2018, o 19:56
IceTea pisze:
14 listopada 2018, o 18:08
Strasznie analizujesz i co gorsza wszystko podporządkowałeś schematowi od jakichś "mistrzów podrywu". Owszem, nie mówię, że wszystko jest w nich złe, ale bądź elastyczny, szukaj wiedzy wszędzie ale potem nie stosuj się do niej tak rygorystycznie. Jeśli ci z nią dobrze, to po co szukasz dziury w całym, bo nie postępujesz dokładnie tak, jak wyczytałeś gdzieś tam, że biologia kobiet to i tamto. Moim skromnym zdaniem nie powinieneś stosować takiej matematyki w tym, ile inicjatywy wykazałeś ty, a ile ona. Wystarczy, że orientacyjnie wyjdzie równowaga brania i dawania, jakbym miała swoje relacje tak analizować to szybko by mi zbrzydły :p a relacje mają nam dawać radość a nie męczyć, prawda?

Krótko mówiąc, mój pkt widzenia: nie analizuj, nie myśl za dużo, ciesz się chwilą i pozwól waszej relacji naturalnie rozkwitnąć :D
No właśnie napisałem tego posta, bo ostatnio nie jest mi za dobrze w tym... Na początku znajomości pisała więcej, czułem, że ona bardziej się interesuje i zdałem sobie sprawę, że ja zachowuję się inaczej wobec niej niż zwykle zachowywałem się w stosunku do kobiet i nie miałem żadnych kłopotów by przyciągnąc jakąś, a wręcz przeciwnie. Po prostu zauważyłem spadek zainteresowania jej moją osobą i wiem, że to przez moją zbytnią nachalność i trochę ta równowaga brania i dawania była na moją niekorzyść. Po prostu nie czuję, żebym był jej jakoś mocno potrzebny, ale jak już raz wcześniej z dwa tygodnie temu przestałem się odzywać przez półtora dnia, to przestraszyła się i przeprosiiła za swoje zachowanie (umówiła się ze mną, ale olała to i nie przyszłą, ani nie dała znać). Także jest jakiś problem, dlatego piszę i dlatego zacząłem więcej analizować.
a moze zapytaj ja wprost albo powiedz jej po prostu co czujesz,
nie rob sobie zadnych wyrzutow ze Ci zalezy.. przeciez ta normalne i ludzkie ze ktos moze Ci sie podobac i jestes kims zafascynowany...powolutku spedzajcie razem czas i zobaczysz jak to sie dalej potoczy tylko prosze wyrzuc z siebie mysli ze musisz byc samcem 'alfa' mysle ze inne rzeczy sa wazne w zwiazku... np. to ze mozecie na sobie polegac i dobrze sie razem czujecie :) powodzenia!!! :lov:
Bo życie jest po to żeby żyć...
Awatar użytkownika
Ciasteczko
Administrator
Posty: 2682
Rejestracja: 28 listopada 2012, o 01:01

15 listopada 2018, o 01:15

Nie wpadaj w panikę i nie analizuj tyle. Jak Ci na niej zależy to spal wioskę, jeśli będzie trzeba, a dbaj o to :D Żartuję, ale chodzi mi o to, że nie co dzień spotyka się kogoś wyjątkowego dla siebie, więc trzeba próbować i się nie poddawać :)
Odburzanie, to proces - wstajesz, upadasz, wstajesz, upadasz... ale upierasz się, że idziesz do przodu.
Każdy ma tę moc. Nie odkładaj życia na później. Nigdy. :hercio:
Marcin82
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 74
Rejestracja: 15 lipca 2016, o 11:09

15 listopada 2018, o 15:40

Dziękuję dziewczyny.
My head don't work, the meds don't work
But I don't want to be dead, dead don't work
Sleep's the cousin of death, the bed don't work
Maybe I'd rather be dead, dead don't hurt
ODPOWIEDZ