Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Moje małżeństwo to fikcja
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 61
- Rejestracja: 7 stycznia 2018, o 09:52
Możesz coś więcej powiedzieć o sobie ? Byłaś oddalona emocjonalnie i udało się to uratować ? Ja nie czuje miłości do żony, tylko żal i złość . Nie wiem jak to można odwrócić , jak sprawić aby było jak kiedyś. Tobie się udało ?
- bbea
- Forumowy szyderca
- Posty: 413
- Rejestracja: 11 lutego 2018, o 11:25
Napisze Ci priv. Ale tak, udało się, jestem bardzo szczęśliwa w małżeństwie i z tego co wiem to mój maz tez:)Nerwicowiec75 pisze: ↑27 lipca 2018, o 13:35Możesz coś więcej powiedzieć o sobie ? Byłaś oddalona emocjonalnie i udało się to uratować ? Ja nie czuje miłości do żony, tylko żal i złość . Nie wiem jak to można odwrócić , jak sprawić aby było jak kiedyś. Tobie się udało ?
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 61
- Rejestracja: 7 stycznia 2018, o 09:52
Hej.... Pamiętasz o mnie
czekam jeszcze na info od ciebie bo u mnie w małżeństwie tragedia. Ja psychicznie tego nie zniosę dłużej i mam różne myśli. Od dzieci nie chce odejść , nie potrafię i czasem się zastanawiam czy jak umrę to nie będzie lepiej . Wiem że to egoistyczne bo to tylko mi ukoi ból , ale to jest takie silne. Wracają wszystkie natręctwa , zaczynam się jąkać znowu , nie wyraźnie mówię , mam problemy z pamięcią , myśleniem , logika, w głowie ciągły stres , żal , ból , smutek ... Nie idzie wytrzymać tego. Z roboty mnie wywala niedługa jak tak dłużej pójdzie . Muszę wrócić do metydacji , jakoś wtedy chyba lepiej nad sobą panowałem . Pomóżcie jakoś plissss.

- perła
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 78
- Rejestracja: 22 czerwca 2017, o 18:50
Ja tez uważam ze to Twój wkręt, nerwica uderza w najczulsze punkty. U Ciebie to jest rodzina i chciałeś stworzyć takie ciepło domowe jakiego Ty nie miałeś. Na tym Ci zależy i tym karmi się nerwica. Dowodem jest fakt ze się boisz ze to tracisz. Nie myśl teraz o tym czy kochasz żonę czy nie tylko żyj, teraz martw się o siebie i pracuj nad sobą. Sam piszesz ze nie jesteś tym chłopakiem co kiedyś wiec jej też jest ciężko. Zacznij prace ze sobą a jak dojdziesz do ładu to wtedy podejmij decyzję. Ale teraz skup się na samym sobie bo jak chcesz dać szczęście innym skoro Ty nie jesteś szczęśliwy? ŻEBY BYĆ RADOSNYM TRZEBA RADOŚNIE MYŚLEĆ. Teraz też jestem na tym etapie pracy nad sobą i jest to trudne bo od dzieciństwa wyrobił się pewne nawyki.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 65
- Rejestracja: 9 grudnia 2017, o 19:11
Nerwicowiec, zadbaj o siebie. Ciągle myślisz o jednym. Może w tym momencie akurat nie jesteś w stanie kochać żony, ale Twoje życie nie składa się tylko z tego.
Naucz się dbać o własne potrzeby. Nie wszystkie zaspokoi Twoja żona. A przede wszystkim, czego Ci brakuje? Czy rozmawiałeś z nią o swoich potrzebach? Ona może nie wiedzieć, czego od niej oczekujesz, co byś chciał żeby robiła. I w drugą stronę, czy Ty wiesz, czego oczekuje Twoja żona?
Relacje można naprawić tylko poprzez dialog, cierpienie w samotności nie zmieni sytuacji...
Piszesz, że Twoje krzyki wynikają z bezradności. Czy Twoja żona o tym wie? Ona tylko widzi i słyszy, że krzyczysz. Czy padło zdanie: 'czuję się bezradny'? 'chciałbym żeby nasze kontakty były lepsze, ale nie wiem czego Ci trzeba'? Itd? Liczą się konkrety.
Pozdrawiam
K.
Naucz się dbać o własne potrzeby. Nie wszystkie zaspokoi Twoja żona. A przede wszystkim, czego Ci brakuje? Czy rozmawiałeś z nią o swoich potrzebach? Ona może nie wiedzieć, czego od niej oczekujesz, co byś chciał żeby robiła. I w drugą stronę, czy Ty wiesz, czego oczekuje Twoja żona?
Relacje można naprawić tylko poprzez dialog, cierpienie w samotności nie zmieni sytuacji...
Piszesz, że Twoje krzyki wynikają z bezradności. Czy Twoja żona o tym wie? Ona tylko widzi i słyszy, że krzyczysz. Czy padło zdanie: 'czuję się bezradny'? 'chciałbym żeby nasze kontakty były lepsze, ale nie wiem czego Ci trzeba'? Itd? Liczą się konkrety.
Pozdrawiam
K.
- nigra88
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 240
- Rejestracja: 17 lutego 2015, o 12:34
Zdecydowanie- najwazniejsze jest sygnalizowanie potrzeb i dialog w związku. Ja kilka lat probowalam rozmawiac ze swoim facetem, na spokojnie, na płacząco, na papierze- wypunktowane... proponuję najpierw wykonać chociaż kilkadziesiąt prób dialogowania na spokojnie i na różne sposoby. Jeśli to nie da efektu- może terapia wspólna- jeśli żona zechce oczywiście. Moim zdaniem wiele da się naprawić jeśli dwie strony chcą- to najwazniejsze.
Zawsze możecie się rozstać na jakis czas ostatecznie i wtedy sam zobaczysz lepiej co czujesz. Jest wiele możliwości naprawiania relacji- jeśli dwie strony chcą się dogadać to rokowania są bardziej niż dobre
Zawsze możecie się rozstać na jakis czas ostatecznie i wtedy sam zobaczysz lepiej co czujesz. Jest wiele możliwości naprawiania relacji- jeśli dwie strony chcą się dogadać to rokowania są bardziej niż dobre

"Zastanów się, przed czym chroni cię twój strach, a zgodzisz się ze mną. I zobaczysz swoje szaleństwo."
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 61
- Rejestracja: 7 stycznia 2018, o 09:52
Dzięki wam za rady i za to że mogę tutaj się wygadać wykrzyczeć swoje żale. Faktycznie moje szczęście nie zależy od żony , przynajmniej nie powinno bezpośrednio. Moje szczęście zależy ode mnie, a ludzie obok mogą na tym skorzystać . Próbuje się tego nauczyć , ale to nie jest łatwe . Wiem że to właściwy kierunek .
Wydaje mi się, że nie udaje mi się to bo nie do końca chyba wierzę w sukces zmiany nastawienia do życia. Dlatego że już tyle razy się starałem i wiecznie coś mnie sprowadza na ziemię . Ale nie mogę uzależniać swojego szczęścia od innych osób i wymagać aby one mnie uszczęśliwily .
Rozmowy z żoną są trudne, bo tak już się od siebie oddaliliśmy że czuje stres przed rozmową z nią. Nie wiem czy nie lepiej już rozmawiać przy jakimś psychologu , więc terapia jest już w planach , tylko terminów brakuje . Ale rozmowy teraz między nami nie ma, jest taki stan zawieszenia broni.
Wydaje mi się, że nie udaje mi się to bo nie do końca chyba wierzę w sukces zmiany nastawienia do życia. Dlatego że już tyle razy się starałem i wiecznie coś mnie sprowadza na ziemię . Ale nie mogę uzależniać swojego szczęścia od innych osób i wymagać aby one mnie uszczęśliwily .
Rozmowy z żoną są trudne, bo tak już się od siebie oddaliliśmy że czuje stres przed rozmową z nią. Nie wiem czy nie lepiej już rozmawiać przy jakimś psychologu , więc terapia jest już w planach , tylko terminów brakuje . Ale rozmowy teraz między nami nie ma, jest taki stan zawieszenia broni.
- katarzynka
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 2938
- Rejestracja: 20 czerwca 2016, o 20:04
Słuszny pomysł z terapią małżeńską. Może jest w Was teraz za dużo bólu i emocji, a ktoś z zewnątrz pokaże jak soie z tym poradzić, jak spojrzeć na małżeństwo z innej perspektywy i uratować, to co jeszcze jest. Zawsze możesz tu napisać i się wyżalić, jeśli to przynosi Ci choć małą ulgę. Trzymam kciuki i powodzenia, nie poddawaj się 

jeśli życie sprawia, że nie możesz ustać, uklęknij.
nie mów Bogu, że masz wielki problem. powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga.
nie mów Bogu, że masz wielki problem. powiedz swojemu problemowi, że masz wielkiego Boga.