Jestem w bardzo złej sytuacji psychicznej i nie mam pojęcia już co zrobić żeby sobie pomóc.
Od zawsze z mężem rozmawiając o naszej przyszłości było w niej dziecko. Podchodziłam do tego na spokojnie, były momenty w których na prawdę widziałam nas z dodatkowym człowiekiem, ale nie naciskałam bo wiedziałam że chce zrobić pewne rzeczy w swoim życiu- z takich przyziemnych to skończyć studia, znaleźć pracę itp, z bardziej psychicznych - wyjść z zabrudzenia nerwicy somatycznej.
Czas leciał, ale niestety w 2019 roku dopadło mnie ROCD, jak sami wiecie wtedy myśli się tylko o jednym, aby wyjść z zaburzenia i odzyskać uczucia do męża.
Droga była trudna, ale w końcu po turbulencjach udało się i półtorej roku temu zaburzenie odpuscilo.
Potem w naszym życiu dużo się działo, zachorowała bardzo moja mama i musiałam się nią zająć.
Ostatnio wróciliśmy do tematu ciąży i sluchajcie jestem załamana - kompletnie na razie nie czuję że chce być mamą, a bardzo chciałabym "czuć".
Mam jakieś takie przebłyski kilku sekundowe w których widzę siebie jako mamę, ale to wszystko. Reszta to pełen wachlarz wątpliwości i brak po prostu "tego uczucia pragnienia".
Nie wiem inaczej jak mam to opisać. Spędza mi to sen z powiek, bo bardzo chciałabym stworzyć rodzinę, ale mam wrażenie że w ogóle tego "nie czuję".
W dodatku nakładam na siebie duża presję, mam 32 lata..
Mam lęk w sobie, że ten moment dla mnie nigdy nie nadejdzie