Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Masz wątpliwości dotyczace objawów? Omawiamy je, opisujemy
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 11
- Rejestracja: 1 lutego 2019, o 17:43
Witajcie towarzysze nerwicowej niedoli. Jestem na forum nowa także się przedstawię mam na imię Agata mam 25 lat i zaburzenie nerwicowej mam od 3 miesięcy. Zaburzenia nabawilam się w wyniku napadu paniki który był poprzedzony wielomiesiecznym stresem spowodowanym głównie kłótniami z mężem i wyczerpaniem psychicznym. W czasie ataku paniki najadlam się strachu z powodu nie dającego się opanować uczuciu leku oraz klatkowemu widzeniu czułam się jakbym była jakaś nacpana. Straszne. Po ataku przez tydzień praktycznie nie wysciubialam nosa poza moje łóżko. Szybko do ubikacji i spowrotem. Oczywiście uczucie leku i strachu przed kolejnym atakiem. Najlepsze jest to że od razu wiedziałam że to napad paniki spowodowany stresem. Po rozmowie z siostrą która zasugerowała że to może przez tarczyce lub astmę poszłam do lekarza rodzinnego zleciał mi badanie krwi oczywiście nic nie wyszło poza tym że to atak paniki przypisala mi lek uspokajający którego oczywiście nie wzięłam bo bałam się że po nim jeszcze gorzej mogę się poczuć i również dlatego że nie uważałam żeby był mi potrzebny. Po wyjściu od lekarza poczułam się lepiej. Na szczęście nic mi nie jest jestem zdrowa. Niestety tego samego dnia dostałam kolejnego ataku paniki i 2 dni później kolejnego co rozłożyło mnie na łopatki. Przez miesiąc czasu praktycznie nie ruszalam się z domu. Zmysły miałam tak wyostrzone zwłaszcza zmysł wzroku że miałam wrażenie że mam skupiony wzrok na dosłownie całym pomieszczeniu. Po miesiącu siedzenia głównie w łóżku jedzeniu kanapki z przymusu schudnienciu paru kilo w oczekiwaniu na wizytę u psychiatry doczekałam się. Dojechalam na wizytę sama oczywiście w uczuciu leku że mnie dopadnie atak podczas jazdy i co zrobię? oraz uczuciu odrealnienia wtedy nie wiedziałam co to wogole jest
byłam szczęśliwa idąc do lekarza która ma prawie 200 pozytywnych opinii oczywiście wspomnę że wizyta do tanich nie należała 200zl za 50 minut spotkania... Niestety bardzo się rozczarowałam bo poza przepisanien antydepresantow i opini że to nerwica nie dowiedziałam się nic! Myślałam że trafiłam na specjalistę który mi wytłumaczy co to jest nerwica mechanizm jej powstawania co zrobić żeby z tego wyjść ale dostałam tylko receptę. Powiedziałam lekarzowi że nie uważam żeby te leki były mi potrzebne i że chęcialam z kimś porozmawiać i żeby mi to wyjaśnil to powiedział że od rozmów nie jest on tylko psycholog. Hm. Receptę wykupiłam ale leku oczywiście nie zaczelam zażywać. Jak sobie wspomnę jego mine jak udawał ze rozumie o co mi chodzi mówiąc o uczuciu odrealnienia...
Wróciłam do domu zaczęłam się zagłębić z internecie w poszukiwaniu informacji na temat nerwicy lękowej trafiłam na blog Grzegorza Szaffera zamówiłam książkę przeczytałam dużo mi się rozjasnilo. To była pierwsza wyciągnięte do mnie reka zaczęłam czuć się trochę lepiej jest nadzieja ze to minie. W grudniu meczylam się jeszcze z uczuciem leku nie pokoju napięcia natretnymi myślami pod koniec stycznia zalamka tyle robię powinno mi to już przejść nie mam siły mam dość itd. Trafiłam na stronę zaburzeni.pl i temat 25 etapów trwania nerwicy i poczułam szczęście przeczytałam wątek. Wow tam jest napisane to samo co ja przechodziłam wow ale już daleko zaszłam ile objawów mi już minęło. Kochani jak sobie z tym radziliscie? Odburzeni czy jeszcze długa droga przedemna do wolności? Wiem że również chemia w mózgu musi się wyrównać i że to wszystko idzie jak Mucha w smole ale potrzebuje wsparcia niestety nie mam z kim pogadać i nikt tak doskonale nie zrozumie o czym mówię tak jak wy. Pozdrawiam cieplutko
Agata
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 111
- Rejestracja: 5 lutego 2019, o 09:55
Ja przez odrealnienie przechodzilem z pol roku. Okropny moment. Przez pewien czas bylo to tak silne, ze juz nawet nie wiedzialem co na prawde widze. Po regularnym czytaniu forum i poprawie swojego zycia na mniej stresujace objaw odpuscil. Na razie nie wraca. Czasami jak dluzej przed komputerem siedze to czuje te dziwne uczucie alw dosc szybko znika. Nie zostaje na dluzej wiec i u Ciebie to pewnie sie po czasie zmieni.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 11
- Rejestracja: 1 lutego 2019, o 17:43
Dziękuję bardzo za odpowiedź ma nadzieję że u mnie również szybko minie. Juz chyba wolałam uczucie leku przynajmniej bardziej się czułam "w tym świecie" niż teraz. Najgorzej jest jak wychodzę z domu. W domu jakoś tak bardzo tego nie odczuwam. Też tak miałeś? Również zauważyłam że przy dużym stresie odrealnienie jest większe. Jak sobie radziles z tym objawem? I opisz mi proszę jak przebiega wracacie do realności? Czy to było tak że w pewnym momencie zauważyłeś "o wróciłem spowrotem realnienie ustąpiło" czy wyglądało to inaczej? 
- dankan
- Odburzony i pomocny użytkownik
- Posty: 935
- Rejestracja: 23 maja 2014, o 10:11
Hey, ogarnij sobie historię Victora, możesz najpierw cześć 5 moja-historia-plus-moje-odburzanie-t5194.html#p49014 tam znajdziesz odpowiedzi w sumie na to o co pytasz.
Cała historia jest długa ale kilka razy czytana mocno pouczająca. Polecam Ci bo daje kopa a masz odpowiedzi na pytania jakie własnie zadajesz i wątpliwości.
Wychodzenie z zaburzenia to procesy. Powolne bardzo i wielo kryzysowe

Odrealnienie też tak mija, choć zdarza się, zę nagle ale to rzadkie przy istniejącej jednocześnie nerwicy.
Najlepsza instrukcja pozbycia sie nerwicy plus inne wpisy ludzi z forum
moja-historia-plus-moje-odburzanie-t5194.html#p49014
spis-tresci-autorami-t4728.html
moja-historia-plus-moje-odburzanie-t5194.html#p49014
spis-tresci-autorami-t4728.html
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 11
- Rejestracja: 1 lutego 2019, o 17:43
Witaj Dankan dziękuję za odpowiedź i podpowiedź w prawdzie czytałam historie Victora ale wrócę do niej i odświeże pamięć myślę że czytając ją na nowo poczuje siłę do walki.
Wydaje mi się że odrealnienie to ostatnia stacja przed odburzeniem mózg widzi że już nie ma się czego bać ale utrzymuje jeszcze tarcze ochronna. Tylko szkoda że podczas tej drogi nerwicowej i całego procesu gubi się siebie. Czy wy też tak macie? Ja mam wrażenie że nie znam siebie. Nie pamiętaj jaka byłam przed "tym". Czy po odburzeniy człowiek odnajduje siebie z przed zaburzenia? 
- ddd
- Odburzony Wolontariusz Forum
- Posty: 2034
- Rejestracja: 9 lutego 2012, o 20:54
TakSzAgatta pisze: ↑5 lutego 2019, o 12:47Witaj Dankan dziękuję za odpowiedź i podpowiedź w prawdzie czytałam historie Victora ale wrócę do niej i odświeże pamięć myślę że czytając ją na nowo poczuje siłę do walki.Wydaje mi się że odrealnienie to ostatnia stacja przed odburzeniem mózg widzi że już nie ma się czego bać ale utrzymuje jeszcze tarcze ochronna. Tylko szkoda że podczas tej drogi nerwicowej i całego procesu gubi się siebie. Czy wy też tak macie? Ja mam wrażenie że nie znam siebie. Nie pamiętaj jaka byłam przed "tym". Czy po odburzeniy człowiek odnajduje siebie z przed zaburzenia?
![]()


(muzyka - my słowianie)
Zaburzeni wiemy jak nerwica na nas działa, wiemy jak DD nam w bani rozpi***ala. To jest taa nerwica i lęk, to jest teen depersony wkręt!
Autor Zordon ;p
Zaburzeni wiemy jak nerwica na nas działa, wiemy jak DD nam w bani rozpi***ala. To jest taa nerwica i lęk, to jest teen depersony wkręt!
Autor Zordon ;p
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 51
- Rejestracja: 3 lutego 2019, o 09:05
Tez zapoznalam sie troche z historia Victora. Daje nadzieje
No i jego opisy zaburzen i objawow bardzo fajne i trafne.
Kochani mam dwa pytania odnosnie dusznosci: czy dusznosci niemal 24h na dobe sa ,,normalne'' w nerwicy? Pytanie nr 2: Jak oddycham ,,normalnie'' to moj oddech tez jest ,,normalny'' ale jak wypycham go sila to na na samym koncu gdy juz go nie wypycham bo konczy mi sie wydech mam taki 2sekundowy delikatnie zapowietrzono-swiszczacy ''powydechowy wydech''. Maz mowi, ze nic nie slyszy a mnie to niepokoi
Przeczytalam swoj post i widze jak bezsensowny on jest, zwlaszcza druga czesc. To wkrecanie sie i wsluchiwanie we wlasny organizm. Masakra.

Kochani mam dwa pytania odnosnie dusznosci: czy dusznosci niemal 24h na dobe sa ,,normalne'' w nerwicy? Pytanie nr 2: Jak oddycham ,,normalnie'' to moj oddech tez jest ,,normalny'' ale jak wypycham go sila to na na samym koncu gdy juz go nie wypycham bo konczy mi sie wydech mam taki 2sekundowy delikatnie zapowietrzono-swiszczacy ''powydechowy wydech''. Maz mowi, ze nic nie slyszy a mnie to niepokoi

Przeczytalam swoj post i widze jak bezsensowny on jest, zwlaszcza druga czesc. To wkrecanie sie i wsluchiwanie we wlasny organizm. Masakra.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 11
- Rejestracja: 1 lutego 2019, o 17:43
Patka myślę że sobie wkrecasz
ja też tak miałam jak skupialam się na swoim oddechu wydawało mi się że czuje duszności ale to przez to że wtedy wczuwasz się w 0ddech i starasz się go kontrolować. I jak na siłę wypuszcam całe powietrze to też mam swist 
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 1566
- Rejestracja: 19 czerwca 2018, o 13:41
Duszności i kazdy inny objaw 24 na dobę jest normalny w nerwicy. Sam tak miałem.PatkaPatka pisze: ↑5 lutego 2019, o 13:02Tez zapoznalam sie troche z historia Victora. Daje nadziejeNo i jego opisy zaburzen i objawow bardzo fajne i trafne.
Kochani mam dwa pytania odnosnie dusznosci: czy dusznosci niemal 24h na dobe sa ,,normalne'' w nerwicy? Pytanie nr 2: Jak oddycham ,,normalnie'' to moj oddech tez jest ,,normalny'' ale jak wypycham go sila to na na samym koncu gdy juz go nie wypycham bo konczy mi sie wydech mam taki 2sekundowy delikatnie zapowietrzono-swiszczacy ''powydechowy wydech''. Maz mowi, ze nic nie slyszy a mnie to niepokoi![]()
Przeczytalam swoj post i widze jak bezsensowny on jest, zwlaszcza druga czesc. To wkrecanie sie i wsluchiwanie we wlasny organizm. Masakra.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 111
- Rejestracja: 5 lutego 2019, o 09:55
U mnie powrót w sumie nastąpił z dnia na dzień. Coraz mniej zwracałem na to uwagę. Trzeba sobie mocno wmówić, że to z nerwicy i, że przejdzie. Starać się relaksować. U mnie to było najgorsze chcociaż zanieranie serca też bardzo mnie nie raz denerwuje. Bije, bije i stop i znowu bije. Moja mama od dawna bierze leki na serce. Wydaje mi sie, ze jej sie po prostu utrwalila nerwica serca. Nawet jej proponowali wypalenie miejsca w ktorym sie to robi.
-
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 41
- Rejestracja: 15 grudnia 2016, o 17:02
Witam ,od dłuższego czasu mam ciągłą derealizacje , albo za bardzo sie na tym skupiam , nie boję się jej .Ale ostatnio jest jakaś silniejsza
Miałem ostatnio dużo stresów (egzaminy na prawko,kupno samochodu) i czasami się czułem , że robie wszystko z automatu, czuje się odrealniony , nie mam depersonalizacji . Moje aktualne objawy to : szybko mija czas, pustka w głowie, dziwne poranki (tak jakbym znowu miał kolejny dzień z derealizacją ) brak radości z życia . Raz czuje się dobrze, jak poczytam na forum co piszą inni ludzie i wtedy uświadamiam sobie ze nic mi nie jest ,że to tylko zaburzenie ,później znowu wraca lęk i niepokój i tak w kółko, staram się zająć swoimi sprawami ale czasami jest ciężko i naprawde mam już serdecznie dosyć tego stanu. Często czuje się już zagubiony , i nie wiem czy to od dd czy nie ale jestem ciągle zamulony,nic mi się nie chce .
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 11
- Rejestracja: 1 lutego 2019, o 17:43
Kaadoka też tak mam i też mam czasami dość ale mózg musi dojść do równowagi jak dojdzie to i derealizacja przejdzie. U mnie lepiej jak jest słoneczny dzień wtedy wraca dobry humor
nie przejmuj sie jesteśmy bliżej niż dalej do odburzenia 