Całkowity brak ochoty na seks

Dział dla rozmów o naszej seksualności i ewentualnych problemach.
Awatar użytkownika
owieczka21
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 8
Rejestracja: 6 października 2016, o 21:48

9 października 2016, o 11:34

Mam problem od paru miesięcy-mianowicie brak ochoty na seks,jakiekolwiek zbliżenia. Kiedyś sprawiało mi to dużo przyjemności. Odkąd problemy z nerwicą lękową się nawróciły nie mam ochoty i nie mogę uprawiać seksu-jakbym miała jakąś blokadę i każda próba kończy się bólem . Nie potrafię się już rozluźnić i nie myśleć,że nie sprawi mi to bólu. Ginekolog nic u mnie nie widzi i mówi,że powinnam się wyluzować,wypić może troszke wina (jakby wino miało rozwiązać cały problem).
Czy ktoś był w podobnej sytuacji ? Czy wizyta u seksuologa by pomogłą w tej sytuacji ? :(:
Awatar użytkownika
Rozi30
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 29
Rejestracja: 29 września 2016, o 16:26

9 października 2016, o 11:40

Myśle , ze to kwesti samej nerwicy a nie porady sexuologa .
Cały czas jestes spięta , masz również spięte mięśnie pochwy i dlatego ten ból.
Spróbuj sobie wziac kąpiel ciepła przed sexem i moze poproś partnera o Masaz , zeby sie rozluźnić .
Powinno Ci to pomoc , gozej jeżeli nie ma zrozumienia .... wtedy moze byc gozej , ale nie ma sie co łamać .
Awatar użytkownika
owieczka21
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 8
Rejestracja: 6 października 2016, o 21:48

9 października 2016, o 11:55

Partnera mam na prawde bardzo wyrozumiałego. Chcielibyśmy żeby było tak jak dawniej. Mysle,że moje codzienne nerwy nie pomagają nam w tym,a im bardziej staram się rozluźnić tym bardziej się "spinam" . Ale rade biorę do serca i na pewno wypróbujemy :)
Awatar użytkownika
Ciasteczko
Administrator
Posty: 2670
Rejestracja: 28 listopada 2012, o 01:01

10 października 2016, o 19:56

Może potrzebujesz własnie jakiejś atmosfery. Jeśli cały czas masz spięty umysł i głowę wypełnioną niefajnymi myślami, to trudno żebyś ochoczo na trzy cztery przełączała się w tryb łóżkowy. ;) Nam kobietom często jest trudno oddzielić sferę seksualną od emocjonalnej i jeśli coś jest nie tak w emocjach to spada zainteresowanie seksem...
Odburzanie, to proces - wstajesz, upadasz, wstajesz, upadasz... ale upierasz się, że idziesz do przodu.
Każdy ma tę moc. Nie odkładaj życia na później. Nigdy. :hercio:
Izabela
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 42
Rejestracja: 31 lipca 2016, o 08:24

21 kwietnia 2017, o 16:52

Witam w klubie, tez mam ten problem, jestem cała napięta, do tego objawy i na seks mam ochotę bardzo rzadko, to bardzo uciążliwe i trudno to zrozumieć mężowi...tłumacze mu,ze jak mnie codziennie coś boli i mam napięte całe ciało , to trudno, żebym myślała o seksie,ale często mam wrażenie, że on to traktuje jak lenistwo... Bardzo mi z tym źle :-(
Awatar użytkownika
eyeswithoutaface
Moderator
Posty: 1467
Rejestracja: 25 lutego 2017, o 21:44

21 kwietnia 2017, o 17:12

Izabela pisze:
21 kwietnia 2017, o 16:52
Witam w klubie, tez mam ten problem, jestem cała napięta, do tego objawy i na seks mam ochotę bardzo rzadko, to bardzo uciążliwe i trudno to zrozumieć mężowi...tłumacze mu,ze jak mnie codziennie coś boli i mam napięte całe ciało , to trudno, żebym myślała o seksie,ale często mam wrażenie, że on to traktuje jak lenistwo... Bardzo mi z tym źle :-(
A bierzesz jakieś leki?
Izabela
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 42
Rejestracja: 31 lipca 2016, o 08:24

5 maja 2017, o 21:12

Tak,biorę paroksetyne 20 mg
Awatar użytkownika
eyeswithoutaface
Moderator
Posty: 1467
Rejestracja: 25 lutego 2017, o 21:44

5 maja 2017, o 21:24

Izabela pisze:
5 maja 2017, o 21:12
Tak,biorę paroksetyne 20 mg
W takim razie bardzo możliwe,że spadek zainteresowania seksem jest spowodowany lekiem. Środki z grupy SSRI czasami powodują znaczne obniżenie libido i brak orgazmu u kobiet.
Izabela
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 42
Rejestracja: 31 lipca 2016, o 08:24

5 maja 2017, o 21:36

U mnie bardziej objawami, one odbierają mi ochotę na cokolwiek, wcześniej brałam paroksetyne 40 mg, wszystkie objawy minęły i była ochota, tylko rzeczywiście był problem z orgazmem...
Awatar użytkownika
eyeswithoutaface
Moderator
Posty: 1467
Rejestracja: 25 lutego 2017, o 21:44

5 maja 2017, o 21:47

Izabela pisze:
5 maja 2017, o 21:36
U mnie bardziej objawami, one odbierają mi ochotę na cokolwiek, wcześniej brałam paroksetyne 40 mg, wszystkie objawy minęły i była ochota, tylko rzeczywiście był problem z orgazmem...
W takim razie nie ma innej rady, jak tylko uporanie się ze swoją psychiką, bo to ona Cie blokuje :) Twój umysł jest na tyle zmęczony natretami i stresem, ze nie ma juz ochoty na inne silne bodźce, takie jak seks :) Spróbuj poswiecic wiecej czasu na relaks, obejrzyjcie z mężem jakiś dobry film, wybierzcie się na kolację, może jakiś masaż? Postaraj się wyłączyć myślenie i skupić na ukochanej.osobie. a na co dzien aktywnie i wytrwale wprowadzaj w zycie rady z forum, nie ma lepszego lekarstwa, choc potrzeba czasu, by zaczęło działać.
I przede wszystkim - nie rób sobie presji! Podejdz do sprawy luźno, nikt jeszcze od braku seksu nie umarł. Popros męża o wyrozumiałość i zaakceptowanie trudnej sytuacji w jakiej sie znajdujesz. Bedzie dobrze, pozdrawiam!
Izabela
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 42
Rejestracja: 31 lipca 2016, o 08:24

5 maja 2017, o 22:14

U mnie głównym problemem jest przez te 9 lat slomiany zapał do wszystkiego, mam nikłą karierę zawodową, aktualnie znów od 8 mcy siedzę w domu, co napewno nie pomaga, jestem w trakcie 2 terapii indywidualnej, mam za sobą 3 grupowe, dużo rzeczy -pewnie niewygodnych dla mnie zostało powiedzianych i mimo brania leków wiele objawów powróciło, obecnie mam straszne bóle napieciowe prawo nogi,posladka,karku, czasem ból jest tak silny, że mam ochotę wyć, ale z nadmiaru napięcia nie potafie, dużo sobie obiecuje, że zacznę ćwiczyć, jeździć na rowerze, zadbam o siebie, bo mam 30 kg nadwagi i na tym się kończy, nie robie nic, dużo osób daje mi rady jak obniżyć napięcie, jak poczuć się lepiej, a ja mimo, że o tym marze, żeby nie bolało, to nie robie nic, tak jakbym gdzieś podświadomie chciała cierpieć, to chore przecież, ale czuje gdzieś wewnątrz siebie taka blokadę, niechęć żeby cokolwiek zrobić, oczywiście w tych bólach pojawiają się natręty, że dłużej tego nie wytrzymam i się zabije, co jeszcze bardziej mnie doluje... Zastanawiam się jak się zmobilizować?? Czy te straszne bóle nie powinny być dla mnie wystarczająca motywacja do zmian... Oczywiście wiem,że nerwicowcy znani są z masochistycznego podejścia do samych siebie, ale tak trudno mi to zrozumieć, czy moje wewnętrzne ja chcę cierpieć?? Nie nawidze tego bólu, objawów, wiec dlaczego nie robie nic żeby im zapobiedź, żeby sobie pomóc??
Izabela
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 42
Rejestracja: 31 lipca 2016, o 08:24

5 maja 2017, o 22:17

Wiesz wiele osób mówi idź do pracy, skupisz się na robocie, a nie na objawach, zacznij ćwiczyć, poczujesz się lepiej, a ja co? Mówię wiem i nic nie robie, sama jestem na siebie o to zła, jak mam sie zmobilizować, dać sobie kopa w dupe zamiast pielęgnować objawy??:-(
Awatar użytkownika
eyeswithoutaface
Moderator
Posty: 1467
Rejestracja: 25 lutego 2017, o 21:44

5 maja 2017, o 22:30

Izabela pisze:
5 maja 2017, o 22:17
Wiesz wiele osób mówi idź do pracy, skupisz się na robocie, a nie na objawach, zacznij ćwiczyć, poczujesz się lepiej, a ja co? Mówię wiem i nic nie robie, sama jestem na siebie o to zła, jak mam sie zmobilizować, dać sobie kopa w dupe zamiast pielęgnować objawy??:-(
Wiesz, z psychologicznego punktu widzenia, lęki i natrety pojawiają się PO COŚ (żeby odwrócić naszą uwagę od rzeczywistego problemu, np. komus umarła mama, przeżył traumę i nagle pojawiły się u niego lęki przed rakiem albo bóle pleców i serca. Czemu? Zeby nie myslal o smierci mamy. Taka chytra sztuczka naszego umysłu). Kiedy żyjemy z tymi lekami od miesięcy albo i lat, stają się one naszą bezpieczną strefą, czyms co znamy. I choc świadomie nie chcemy cierpiec ani sie bac, to dla naszej podświadomości jest to wciąż latwiejsze wyjście. Dlatego nie ma innego wyjścia jak tylko komfrontowac sie z własnymi słabościami i obawami, wychodzić z tej bezpiecznej strefy ku temu co wydaje nam sie obce - do świata bez lęku i bólu. Spróbuj metody małych kroczkow. Zaplanuj pierwszy - np. Dzisiaj ide na basen albo pół godziny pojezdze na rowerze. Przelam sie, znajdź w sobie sile, zrob to, a potem sama wyznacz sobie nagrode - zrob cos co lubisz, cos milego, cos o czyms marzyłas od dawna. I wyznacz sobie kolejny cel. Zmuszaj sie, powoli, wraz z działaniem bedziesz miec coraz wiecej chęci i motywacji. Najgorsze są początki. Umysł i ciało kochają aktywność! Stagnacja powoduje, ze masz czas i siłę jedynie na pielęgnowanie zaburzenia. Wiem jak jest Ci ciezko, ale.niestety nikt Ci nie pomoże, dopóki nie zechcesz sama sobie pomóc. TY masz byc dla siebie motywacja, TY i Twoj komfort życia
Izabela
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 42
Rejestracja: 31 lipca 2016, o 08:24

6 maja 2017, o 07:41

Bardzo dziękuję za słowa otuchy, wiem, że muszę znaleźć w sobie siłę, każdy z Nas jest swoim najlepszym terapeuta i tylko my możemy się "uleczyć", jest mi teraz bardzo ciężko, bo bóle są codziennie, ale wiem, że muszę się zmobilizować...
Awatar użytkownika
eyeswithoutaface
Moderator
Posty: 1467
Rejestracja: 25 lutego 2017, o 21:44

6 maja 2017, o 10:36

Izabela pisze:
6 maja 2017, o 07:41
Bardzo dziękuję za słowa otuchy, wiem, że muszę znaleźć w sobie siłę, każdy z Nas jest swoim najlepszym terapeuta i tylko my możemy się "uleczyć", jest mi teraz bardzo ciężko, bo bóle są codziennie, ale wiem, że muszę się zmobilizować...
To świetnie, ta świadomość to już coś :) Bądź dla siebie wyrozumiała, ale też nie pozwalaj sobie na to, żeby bezproduktywnie siedzieć i myśleć :) Trzymaj się mocno, pozdrawiam! Będzie dobrze!
ODPOWIEDZ