Jak to zrobiliście?

Tutaj opisujemy naszą drogę do zdrowia. Dzielimy się naszą zakończoną - happy endem - historią z derealizacją, depersonalizacją, dając innym nadzieję i pokazując, że to jest możliwe!
Wpisujemy także tutaj naszą drogę jaką się leczymy, co robimy aby tego się pozbyć.
Jednakże objawy, wątpliwości co do objawów, historie wpisujemy piętro wyżej.
Regulamin forum
Uwaga! Prośba dotycząca tworzenia wątków.
Wszyscy użytkownicy, którzy zamieszczają w tym dziale wątek dotyczący swojego wyzdrowienia, proszeni są w wypadku gdy nowy temat dotyczy dojścia do pełni zdrowia, aby do tytułu tematu dopisywali: Wyleczony/ona
Pozwoli to na rozróżnienie tematów osób, które w pełni wyzdrowiały od tych, którzy czują się lepiej oraz tych którzy opisują swoją obecną walkę.
Przykładowo Ania chce podzielić się swoim pełnym wyzdrowieniem, tworzy nowy temat o tytule:
"Ania dzieli się szczęściem" i dopisuje do tego Wyleczona - "Ania dzieli się szczęściem.Wyleczona". Osoby, które chcą opisać swoje lepsze samopoczucie, bądź postępy w leczeniu nie dodają tej końcówki.
ODPOWIEDZ
Aion
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 18 listopada 2015, o 20:44

24 grudnia 2015, o 21:40

Mam kilka pytań odnośnie zaburzeń lękowych. A mianowicie: czy ktoś z tu obecnych wyleczył się sam? Czy konieczna jest terapia/ wizyta u psychiatry? Jeśli ktoś był w stanie sam sobie z tym poradzić to w jaki sposób uwierzyliście, że macie właśnie zaburzenia lękowe, że to DD a nie jakieś inne choróbsko? Jak nauczyliście się akceptować, że macie DD i że to ono wywołuje te wszystkie objawy, skoro w głowie pełno myśli że to może coś gorszego, że zaraz się umrze itp? I dalej - jak zmotywowaliście się do zmiany swojego myślenia, gdy w głowie cały czas pojawiają się myśli typu "to i tak nic nie da", "jestem za słaby", "jestem zbyt wrażliwy, to nie dla mnie, nie dam rady"? Czyli wszystko sprowadza się do pytania - JAK ZACZĄĆ się leczyć i wytrwać do pojawienia się jakichś efektów, mimo świadomości, że może się na początku nie udawać pokonywać lęk? Błagam pomóżcie. ;brr
usuniete
Gość

25 grudnia 2015, o 19:33

Mi to przyszło z czasem. Na początku miałem opory, chyba jak większość, ale w pewnym momencie już człowiekowi się nudzi (a przynajmniej powinno) ciągłe analizowanie tych gównianych, za przeproszeniem, objawów. Od tego momentu czuję się o niebo lepiej. Właściwie została mi już tylko anhedonia, która z czasem powinna zejść. Daj sobie czas, ułóż to sobie na spokojnie w głowie. Tyle Ci mogę doradzić. Nikt za Ciebie sam tego nie przerobi. Musisz sam przez to bagno przebrnąć, a zobaczysz, że wcale nie taki straszny diabeł, jak go malują. Pozdro.
weronia
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 374
Rejestracja: 16 sierpnia 2013, o 16:45

25 grudnia 2015, o 23:29

Krok po kroku przeonywalam siebie sama i wlasna pewnosc ze nic mi sie nie stanie i nic mi nie bedzie. Obecnie jest ze mna naprawde dobrze co biorac pod uwage to ze nerwice mialam od wielu wielu lat jest mega wyczynem.
Mnie pasowalo ryzykowanie i niereaktywnosc, czyli to o czym mozesz przeczytac we wpisach adminow i uslyszec w nagraniach
victor.html
divin.html
no a nagrania sa na kanale. Trzeba tylko to wdrazac, jak nie masz nerwicy bardzo dlugo to mozna to zrobic szybciej niz mysle u osob co maja ja od wielu lat (bo zle leczyli czy tylko lekami itp). Ale trzeba sie brac za to jak nalezy i jak najszybciej tylko ze tez bez presji, wszystko w swoim czasie, tu nic na sile sie nie przyspieszy.
kanik
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 314
Rejestracja: 19 listopada 2014, o 11:06

25 grudnia 2015, o 23:53

Ja walczyłem długo z tym przełamaniem, co chwilę nowy objaw i nie dało się tego obejść. Nowy problem, i nowe ścieżki w tym "labiryncie". Szczególnie drażniły mnie myśli o wszystkim z których nie było wyjścia. Aż pewnego dnia rano przed pracą jakoś samo z siebie po wielu próbach dotarło do mnie... a gdybym przestał teraz wchodzić w te myśli i je analizować i wchodzić w każdy mój problem nerwicowy (chociaż podejmowałem się już tego setki razy), ale wtedy poczułem jakoś że w sumie jak się postaram to się uda. I zacząłem to robić, nie wchodziłem w te myśli, pierwsze szło opornie, aż w końcu zaczęło to przychodzić z normalnością. Teraz zdarza mi się wpaść w jakąś myśl, ale żebym w nią wpadł, muszę się jakoś bardziej skupić i pozwolić na to :D Ale za chwilę potrafię wrócić: niee... spokojnie Przemek, nie musisz w to wchodzić. I wracam ;) Tak samo było/jest z całą nerwicą i DD. :) Ale te pozbycie się myśli było kluczowe dla mojego przypadku.
"Wierzę, że najlepsze jest jeszcze przed nami..."

"Powoli wchodź po swej drabinie... I konsekwentnie rób to co sobie założyłeś... Wiem, że jest trudno, lecz jeśli nie złamiesz schematów... Tylko przez lornetkę zobaczysz drogę do lepszych czasów"

"Chcę – za bardzo... i teraz miałbym się poddać?...Nie – za bardzo...Czuje – za bardzo...Wiem – za bardzo, ."

Awatar użytkownika
Sasin
Świeżak na forum
Posty: 3
Rejestracja: 13 stycznia 2016, o 17:01

21 stycznia 2016, o 17:51

Nie jestem jeszcze w pełni odburzony, ale myślę, że najgorsze jest już za mną, czuję się o niebo lepiej. Odwiedziłem bardzo wielu psychiatrów i psychologów, chodziłem na różne terapie w celu odkrycia, co się ze mną dzieje, ale szczerze mówiąc kluczowa była tylko jedna wizyta, po której spróbowaliśmy leczyć mnie neuroleptykami (aribit, substancja czynna arypiprazol) i muszę przyznać, że różnica jest gigantyczna, wydaje mi się, że lek sporo pomógł. Brałem go ledwo półtora tygodnia bo więcej nie wytrzymałem przez zdecydowanie zbyt silne efekty uboczne, możliwe że spróbuję jeszcze fluanxolu, ale póki co jest nieźle, a wydaje mi się że bardzo dużą rolę w leczeniu tego zaburzenia odgrywa upływ czasu. No i na pewno w moim przypadku ważne jest utrzymywanie abstynencji od narkotyków. Tak czy inaczej, półtora tygodnia brania aribitu zdziałało więcej niż pół roku brania antydepresantów (escitalopram, mirtagen, tianesal - każdy minimum miesiąc)
Mageage
Odburzony i pomocny użytkownik
Posty: 33
Rejestracja: 6 marca 2014, o 18:20

22 stycznia 2016, o 17:05

Hej, ja byłem na jednym spotkaniu z panią psycholog które trwało 5min i nic nie wniosło, potem odpuściłem sobie jakichkolwiek specjalistów. Nie brałem żadnych leków. Na to po prostu potrzeba czasu, ta akceptacja i w pewnym sensie obojętność na objawy przychodzi sama. U jednych trwa to krócej u innych dłużej. Dodam tylko, że jestem w pełni odburzony, tak więc to kolejny dowód, że DD jest nieszkodliwe i zupełnie przechodzi bez pomocy specjalistów czy brania leków :)
Awatar użytkownika
Ciasteczko
Administrator
Posty: 2682
Rejestracja: 28 listopada 2012, o 01:01

23 stycznia 2016, o 13:50

Aion pisze: czy ktoś z tu obecnych wyleczył się sam?
Całkiem spora ilość osób. :)

Czy konieczna jest terapia/ wizyta u psychiatry?
Każdy sam podejmuje decyzję czy jest mu potrzebny psycholog, nie jest jednak tak, że bez niego się nie da wyjść z tego, jednak trzeba aktywnie próbować.
Jeśli ktoś był w stanie sam sobie z tym poradzić to w jaki sposób uwierzyliście, że macie właśnie zaburzenia lękowe, że to DD a nie jakieś inne choróbsko? Jak nauczyliście się akceptować, że macie DD i że to ono wywołuje te wszystkie objawy, skoro w głowie pełno myśli że to może coś gorszego, że zaraz się umrze itp?
U mnie były to rzeczowe artykuły Victora, które uznałam za wnikliwe i sensowe wyjaśnienie mechanizmów zaburzenia. Ogólnie jestem osobą, która lubi czytać w necie jakieś definicje, itd. , stąd ulga jaką poczułam, gdy znalazłam techniczne opisy o co chodzi była już dużą częścią sukcesu, choć wiadomo, nie obyło się bez jakichś wątpliwości.
I dalej - jak zmotywowaliście się do zmiany swojego myślenia, gdy w głowie cały czas pojawiają się myśli typu "to i tak nic nie da", "jestem za słaby", "jestem zbyt wrażliwy, to nie dla mnie, nie dam rady"?
Za każdym razem kiedy miałam za dużo negatywnych myśli i sama siebie dobijałam, negatywnie nakręcałam "w nagrodę" dostawałam w nocy ataku paniki. Było to jak system kontroli, wiedziałam, że przegięłam. Jak zaczynałam wypełniać swoje wnętrze większym spokojem i ignorowałam myśli, od razu mniej było niemiłych fizycznych doznań i DD.
Czyli wszystko sprowadza się do pytania - JAK ZACZĄĆ się leczyć i wytrwać do pojawienia się jakichś efektów, mimo świadomości, że może się na początku nie udawać pokonywać lęk? Błagam pomóżcie. ;brr
Upewnić się, że masz wiedzę z czym się borykasz i jakie nerwica stosuje chwyty ogólnie i w Twoim przypadku. Forum oferuje duuużo tej wiedzy. Potem upewnij się, że nie zatrzymałaś się na czytaniu i teorii, a rzeczywiście praktykujesz aktywnie wychodzenie z nerwicy. Do tego pamiętaj, że potykanie się na drodze do wyjścia z zaburzenia, wątpliwości i gorsze dni są gwarantowane i trzeba je przejść jak przeziębienie, z wyrozumiałością dla siebie. Nigdy się w dłuższej perspektywie nie poddawać (można się poddać na chwilę, ale masz wstać, otrzepać się i iść dalej, bo robisz to DLA SIEBIE :) ).
Odburzanie, to proces - wstajesz, upadasz, wstajesz, upadasz... ale upierasz się, że idziesz do przodu.
Każdy ma tę moc. Nie odkładaj życia na później. Nigdy. :hercio:
LuckyAdam
Odburzony i pomocny użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 27 grudnia 2014, o 12:44

23 stycznia 2016, o 15:25

Oczywiście, że się da samemu z tego wyjść. Wiem z autopsji. Miałem D/D, różne stany lękowe, zaburzenia snu, nerwicę i sam z tego wyszedłem. Wszystko czego potrzebujesz to czasu, dystansu i oswojenia się z tym. Nie można również ograniczać się z powodu zaburzenia. Zdrówka!
Aion
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 18 listopada 2015, o 20:44

4 stycznia 2018, o 10:16

Mam jeszcze pytanie odnośnie DD. :D Co zrobić, żeby pokonać tą ciągłą senność i uczucie snu na jawie? Odcięcie od emocji...- rozumiem, że wrócą, gdy się wyjdzie z DD. Ale jak z tego wyjść, mając pustkę w głowie? A przede wszystkim: Jak prowadzić dialogi wewnętrzne, kiedy się nie ma myśli? Robić coś innego? Proszę o jakąś radę, może znacie jakieś ćwiczenia, które by w tym pomogły, albo cokolwiek?
Awatar użytkownika
Tojajestem
Odburzony i pomocny użytkownik
Posty: 346
Rejestracja: 25 lutego 2015, o 19:03

4 stycznia 2018, o 20:56

Aion pisze:
4 stycznia 2018, o 10:16
Mam jeszcze pytanie odnośnie DD. :D Co zrobić, żeby pokonać tą ciągłą senność i uczucie snu na jawie? Odcięcie od emocji...- rozumiem, że wrócą, gdy się wyjdzie z DD. Ale jak z tego wyjść, mając pustkę w głowie? A przede wszystkim: Jak prowadzić dialogi wewnętrzne, kiedy się nie ma myśli? Robić coś innego? Proszę o jakąś radę, może znacie jakieś ćwiczenia, które by w tym pomogły, albo cokolwiek?
Dialogowanie ma pomoc w oswajaniu niechcianych mysli. A skoro nie masz mysli to po co dialogowac? Rozumiem Twoje rozterki bo pytanie „jak” towarzyszy calej nerwicy, podobnie „dlaczego” ale powiem ci szczerze ze im szybciej przestaniesz pytac i po prostu przyjmiesz ze tak jest, tym szybciej sobie z tym poradzisz. Nerwica to przede wszystkim walka z tym co jest i dotyczy to tez dd - jesli przestaniesz z tym walczyc to ci minie. Nie pytaj jak ;) Musisz dojsc do momentu kiedy to zrozumiesz.
Ważne, żeby w trudnych chwilach pamiętać o własnych cytatach ;)
Awatar użytkownika
Heimdall
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 311
Rejestracja: 23 lutego 2017, o 13:50

8 stycznia 2018, o 21:08

Aion pisze:
4 stycznia 2018, o 10:16
Mam jeszcze pytanie odnośnie DD. :D Co zrobić, żeby pokonać tą ciągłą senność i uczucie snu na jawie? Odcięcie od emocji...- rozumiem, że wrócą, gdy się wyjdzie z DD. Ale jak z tego wyjść, mając pustkę w głowie? A przede wszystkim: Jak prowadzić dialogi wewnętrzne, kiedy się nie ma myśli? Robić coś innego? Proszę o jakąś radę, może znacie jakieś ćwiczenia, które by w tym pomogły, albo cokolwiek?
odświeżyłeś temat po 3 latach :D
Awatar użytkownika
Nipo
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1488
Rejestracja: 10 sierpnia 2017, o 15:34

8 stycznia 2018, o 21:19

Jejku jak ja bym chciał nie mieć myśli to bym już nie miał nerwicy hehe
ODPOWIEDZ