Dlaczego nie moge normalnie żyć?

Tutaj rozmawiamy na tematy naszych partnerów, rodzin, miłości oraz zakochania.
O kłopotach w naszych związkach, rodzinach, (niezgodność charakterów, toksyczność, zdrada, chorobliwa zazdrość, przemoc domowa, a może ktoś w rodzinie ma zaburzenie? Itp.)
ODPOWIEDZ
ITI
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 413
Rejestracja: 7 sierpnia 2013, o 14:31

6 maja 2019, o 21:51

Witam Was .Przychodzę tu po bardzo długim czasie nie korzystania z tego forum.Nie korzystałam już od jakiś dwóch lat z forum ,ale był czas że na forum byłam codziennie przez podajże 3 lata .Miałam bardzo silna nerwicę natręctw ,ktora dosłownie wywaliła mnie z życia.Przez 3 lata nie pracowałam byłam non stop zestresowana.Czy mi się poprawiło?Korzystając z forum z wszystkich rad myśle że w dużej mierze pokonałam nerwice natręctw .Nawet zaczełam chodzić do pracy chociaż był to dla mnie wyczyn nie z tej ziemi...Całkiem nerwica mi niestety nie mineła .Nadal nie do końca czuje się że myśli chcą mnie zniszczyć ,psując humor .I chyba tu jest problem .Ale ja probuje być soba ,a do końca nie mogę.Czy to możliwe że nerwica bedzie ze mna do końca życia i ten stres przez nią?
Jednak mam inny straszny problem.Jakiś czas temu ,a właściwie bardzo niedawno poznałam chłopaka .Byłam wtedy zza granica w pracy.Myślałam ,że w końcu ułoże sobie to zycie .Mam 38 lat a jeszcze nie mam męża i dzieci i jest mi bardzo ciężko ,że nie mogę żyć jak inni.Mieć rodzine ...Jednak chciałam wrócić do tego o chłopaku ,którego miałam ,a straciłam.Poznalam go na poczatku tego roku ,przyjezdzal do mnie ,staral sie o mnie .Mozna powiedziec ze zakochałam się, a na pewno chcialam z nim sprobowac byc.Zaczelismy po dwoch miesiacach mieszkac razem .I nie wiem czyja wina czy moja czy jego że nie bylo za dobrze.Mimo ze potrafil byc kochany ,twierdzil ze jestem slaba psychicznie ,tępa,chora:(((( .Bolalo mnie to bardzo ,slyszac to podupadlam .Nazbieralo sie we mnie duzo zlosci na niego .Ostatecznie odeszłam od niego .
Ja mu zaufałam i powiedzialam ze mam zaburzenie obsesyjno -kompulsywne ,nerwice .Teraz zaluje bo postrzegal mnie chyba przez ten pryzmat.Niby chcial akceptowac.Nie był idealny bo potrafil przegiąc z alkoholem no i to obrazanie mnie.Ponoc bylo po mnie widac ,że cos ze mna nie tak:((((Jestem załamana .Mimo ze gdy odeszlam od niego on płakal za mną i niby chcial zebysmy wrocili do siebie .Ja tez wyłam z bólu rozstania.Jednak wrocilam do PL .Jestem znow sama i cholernie za nim tęsknie .Nie moge pogodzić się ze znow w zyciu mi nie wyszlo .Czy to już nie mam szans na ulozenie sobie życia .Nie wytrzymalam tego że mowil mi ze jestem slaba psychicznie ,tępa....:<<<<<<Przeszlam w zyciu traumy realne np.nienawisc w domu,samobojcza smierc brata i smierc drugiego brata ktory tez zbladzil.Boje sie ze i ja nie wytrzymam bo nie mam po co życ:<
Afirmowalam codziennie ze sobe poradze .Probuje jak moge zeby zyc .Ale nie wychodzi mi .Jestem znow na lekach :<<<<
Czy juz nikt normalny mnie nie zaakceptuje ?Jestem wykonczona .
Być sobą znaczy wierzyć w siebie być prawdziwym.
Życie zaczyna się tam gdzie kończy sie strach.
Uwaga niesie energię.
ZAPAMIĘTAJ: 'Im więcej naciskamy tym większy jest opór'
Pamiętaj :co ludzie myślą nie jest ważne.
Zapamiętaj:Nie jesteś tylko emocjami.
Pamiętaj:Miej DYSTANS !
UmysłRegenerujeSięGdyPrzestajeszSięBać
CiemneStronySłużąDoPrzykryciaJasnychStronŻycia!
JeśliTraciszPieniądzeMałoTracisz,JeśliTraciszZdrowieDużoTracisz,JeśliTraciszSpokójWszystkoTracisz
Im szybciej zaakceptujesz scenariusz w głowie na który się nie zgadzasz,tym szybciej zmieni się Twój stan emocjonalny na lepszy !
Nerwica to stan umysłu który chce nam powiedzieć że :jestescie katami dla siebie zmieńcie się to wam odpuszcze!
życie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 351
Rejestracja: 18 października 2017, o 09:26

7 maja 2019, o 11:29

Cześć, jak dla mnie jesteś super bohaterką. Bo mimo tego, że wiedziałaś jakie będą konsekwencje rozstania to i tak podjęłaś bardzo mądrą i trudną decyzję i nie pozwoliłaś, aby ktoś niszczył Ciebie. On nie był wart Ciebie, a ty mądra kobieta podjęłaś najlepsza decyzję. Wiadomo, że teraz po cierpisz, nawet osoba bez zaburzenia by cierpiała, więc pozwól sobie na to, a później idź dalej przez życie.
Pytasz, czy nerwicę będziesz mieć do końca życia. Myślę, że jak będziesz żyć według własnych zasad i będziesz dumna ze swoich decyzji to w końcu nerwica odpuści. Nie ważne jakie będą to decyzję ważne, że są twoje i polub się za to, że potrafisz je podejmować.
Wczoraj byłem bystry
i chciałem zmieniać świat.
Dziś jestem mądry,
więc zmieniam siebie.
Rumi
Aniołek Kasia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 860
Rejestracja: 16 kwietnia 2019, o 11:20

7 maja 2019, o 11:47

życie pisze:
7 maja 2019, o 11:29
Cześć, jak dla mnie jesteś super bohaterką. Bo mimo tego, że wiedziałaś jakie będą konsekwencje rozstania to i tak podjęłaś bardzo mądrą i trudną decyzję i nie pozwoliłaś, aby ktoś niszczył Ciebie. On nie był wart Ciebie, a ty mądra kobieta podjęłaś najlepsza decyzję. Wiadomo, że teraz po cierpisz, nawet osoba bez zaburzenia by cierpiała, więc pozwól sobie na to, a później idź dalej przez życie.
Pytasz, czy nerwicę będziesz mieć do końca życia. Myślę, że jak będziesz żyć według własnych zasad i będziesz dumna ze swoich decyzji to w końcu nerwica odpuści. Nie ważne jakie będą to decyzję ważne, że są twoje i polub się za to, że potrafisz je podejmować.
Pięknie napisane 😊.
Podpisuję się pod tym swoimi myślami i doświadczeniami...
Zakończenie toksycznego związku to ogromna odwaga.
Cierpienie jest niestety elementem życia, ale z upływem czasu ból po każdym rozstaniu jest mniejszy. Banalne wiem ale tak jest.
A jeśli chodzi o nerwicę, można ją pokonać.
Mi się udało. Choć bywają czasem krótkie momenty nawrotu, ale potrafię sama to pokonać i nie pozwolić na nawroty choroby, które dawniej mocno utrudniały mi życie.
Życzę autorce wątku dużo sił i pozytywnej energii.
Jesteś bardzo dzielna 😊.
I dziękuję użytkowniczce życie za piękne słowa 😊.
Kocham życie 💙
życie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 351
Rejestracja: 18 października 2017, o 09:26

7 maja 2019, o 12:03

Aniołek Kasia pisze:
7 maja 2019, o 11:47
życie pisze:
7 maja 2019, o 11:29
Cześć, jak dla mnie jesteś super bohaterką. Bo mimo tego, że wiedziałaś jakie będą konsekwencje rozstania to i tak podjęłaś bardzo mądrą i trudną decyzję i nie pozwoliłaś, aby ktoś niszczył Ciebie. On nie był wart Ciebie, a ty mądra kobieta podjęłaś najlepsza decyzję. Wiadomo, że teraz po cierpisz, nawet osoba bez zaburzenia by cierpiała, więc pozwól sobie na to, a później idź dalej przez życie.
Pytasz, czy nerwicę będziesz mieć do końca życia. Myślę, że jak będziesz żyć według własnych zasad i będziesz dumna ze swoich decyzji to w końcu nerwica odpuści. Nie ważne jakie będą to decyzję ważne, że są twoje i polub się za to, że potrafisz je podejmować.
Pięknie napisane 😊.
Podpisuję się pod tym swoimi myślami i doświadczeniami...
Zakończenie toksycznego związku to ogromna odwaga.
Cierpienie jest niestety elementem życia, ale z upływem czasu ból po każdym rozstaniu jest mniejszy. Banalne wiem ale tak jest.
A jeśli chodzi o nerwicę, można ją pokonać.
Mi się udało. Choć bywają czasem krótkie momenty nawrotu, ale potrafię sama to pokonać i nie pozwolić na nawroty choroby, które dawniej mocno utrudniały mi życie.
Życzę autorce wątku dużo sił i pozytywnej energii.
Jesteś bardzo dzielna 😊.
I dziękuję użytkowniczce życie za piękne słowa 😊.
Dziękuję za docenienie. I jeszcze raz chcę koleżance ITI powiedzieć, że jest wielka mimo trudności, które ją w życiu spotkały. Możesz być z siebie bardzo dumna.
Wczoraj byłem bystry
i chciałem zmieniać świat.
Dziś jestem mądry,
więc zmieniam siebie.
Rumi
Gafa
Hardcorowy "Ryzykant" Forum
Posty: 581
Rejestracja: 27 grudnia 2016, o 14:27

7 maja 2019, o 16:24

ITI pisze:
6 maja 2019, o 21:51
Witam Was .Przychodzę tu po bardzo długim czasie nie korzystania z tego forum.Nie korzystałam już od jakiś dwóch lat z forum ,ale był czas że na forum byłam codziennie przez podajże 3 lata .Miałam bardzo silna nerwicę natręctw ,ktora dosłownie wywaliła mnie z życia.Przez 3 lata nie pracowałam byłam non stop zestresowana.Czy mi się poprawiło?Korzystając z forum z wszystkich rad myśle że w dużej mierze pokonałam nerwice natręctw .Nawet zaczełam chodzić do pracy chociaż był to dla mnie wyczyn nie z tej ziemi...Całkiem nerwica mi niestety nie mineła .Nadal nie do końca czuje się że myśli chcą mnie zniszczyć ,psując humor .I chyba tu jest problem .Ale ja probuje być soba ,a do końca nie mogę.Czy to możliwe że nerwica bedzie ze mna do końca życia i ten stres przez nią?
Jednak mam inny straszny problem.Jakiś czas temu ,a właściwie bardzo niedawno poznałam chłopaka .Byłam wtedy zza granica w pracy.Myślałam ,że w końcu ułoże sobie to zycie .Mam 38 lat a jeszcze nie mam męża i dzieci i jest mi bardzo ciężko ,że nie mogę żyć jak inni.Mieć rodzine ...Jednak chciałam wrócić do tego o chłopaku ,którego miałam ,a straciłam.Poznalam go na poczatku tego roku ,przyjezdzal do mnie ,staral sie o mnie .Mozna powiedziec ze zakochałam się, a na pewno chcialam z nim sprobowac byc.Zaczelismy po dwoch miesiacach mieszkac razem .I nie wiem czyja wina czy moja czy jego że nie bylo za dobrze.Mimo ze potrafil byc kochany ,twierdzil ze jestem slaba psychicznie ,tępa,chora:(((( .Bolalo mnie to bardzo ,slyszac to podupadlam .Nazbieralo sie we mnie duzo zlosci na niego .Ostatecznie odeszłam od niego .
Ja mu zaufałam i powiedzialam ze mam zaburzenie obsesyjno -kompulsywne ,nerwice .Teraz zaluje bo postrzegal mnie chyba przez ten pryzmat.Niby chcial akceptowac.Nie był idealny bo potrafil przegiąc z alkoholem no i to obrazanie mnie.Ponoc bylo po mnie widac ,że cos ze mna nie tak:((((Jestem załamana .Mimo ze gdy odeszlam od niego on płakal za mną i niby chcial zebysmy wrocili do siebie .Ja tez wyłam z bólu rozstania.Jednak wrocilam do PL .Jestem znow sama i cholernie za nim tęsknie .Nie moge pogodzić się ze znow w zyciu mi nie wyszlo .Czy to już nie mam szans na ulozenie sobie życia .Nie wytrzymalam tego że mowil mi ze jestem slaba psychicznie ,tępa....:<<<<<<Przeszlam w zyciu traumy realne np.nienawisc w domu,samobojcza smierc brata i smierc drugiego brata ktory tez zbladzil.Boje sie ze i ja nie wytrzymam bo nie mam po co życ:<
Afirmowalam codziennie ze sobe poradze .Probuje jak moge zeby zyc .Ale nie wychodzi mi .Jestem znow na lekach :<<<<
Czy juz nikt normalny mnie nie zaakceptuje ?Jestem wykonczona .
Hej!!!
No to co, że jesteś sama!!!. Mam nadzieję, że zbytnio się tym nie przejmujesz. Niespełnione oczekiwania wobec życia też mogą być źródłem nerwicy. Trzeba odpuścić. Będzie to co ma być. Będziesz z kimś lub nie. Nie wiadomo co Cię czeka za zakrętem. Jedno jest pewne. Warto doceniać życie takie jakim jest w danym momencie. Jeśli jest trudno to trzeba przyjąć że to cierpienie ma jakiś głębszy sens. Trzeba żyć tu i teraz. Wiem, że łatwo jest powiedzieć. Taka postawę można sobie jednak WYPRACOWAC! Buntowanie się nic a nic nie zmienia. Czasem jest tak, że jak coś tak na 100 proc. odpuścimy (pogodzimy się z tym, że czegoś od życia nie otrzymamy) to potem następuje ,,cud,,;-). Pozdrawiam Cię i podziwiam za odwagę!!!! 😘
ODPOWIEDZ