Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
czy nerwica i chorobliwa zazdrość mają coś wspólnego?
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 2
- Rejestracja: 21 października 2015, o 09:55
Nie mam nerwicy, więc ciężko będzie mi odpowiedzieć, czy te dwie rzeczy mają ze sobą coś wspólnego.
Natomiast wiem jedno- również jestem przerażliwie zazdrosna i to już nie w stosunku do swojego faceta (którego nie mam) a do wszystkich pozostałych ludzi, którzy są lub hm.. byli częścią mojego życia. Zazdrość to naturalny rzecz, istotniejsze są działania, których się fopuszczamy będąc zazdrosnym. Przez swoją zazdrość i kontrolę bezustannie kłócę się z przyjaciółką. Ciężko mi zaakceptować jej znajomości z innymi ludźmi, jestem zła, że mi ktoś ją odbierze i wtedy zostanę na lodzie. Zdaje sobie z tego sprawę, że tylko ona mi została. Coś mi nie pasuje to wybucham, wyżywam się, psuję, nienawidzę jej, a potem wyję, przepraszam, - bo przecież nie mogę jej zabronić kontaktu z innymi ludźmi.. Jestem tego świadoma, a emocje i tak kopią głowę na tyle, że ujawniane są w zachowaniu. I to niestety ten błąd. Także trzeba się grubiej zastanowić czym dla nas jest zazdrość, bo ona sama w sobie zła nie jest. Zazwyczaj jest tak, że sami rujnujemy sobie życie- przez głupie obawy, strach i urojenia, a w dodatku żeby było jeszcze ciekawiej- życie innym.
Natomiast wiem jedno- również jestem przerażliwie zazdrosna i to już nie w stosunku do swojego faceta (którego nie mam) a do wszystkich pozostałych ludzi, którzy są lub hm.. byli częścią mojego życia. Zazdrość to naturalny rzecz, istotniejsze są działania, których się fopuszczamy będąc zazdrosnym. Przez swoją zazdrość i kontrolę bezustannie kłócę się z przyjaciółką. Ciężko mi zaakceptować jej znajomości z innymi ludźmi, jestem zła, że mi ktoś ją odbierze i wtedy zostanę na lodzie. Zdaje sobie z tego sprawę, że tylko ona mi została. Coś mi nie pasuje to wybucham, wyżywam się, psuję, nienawidzę jej, a potem wyję, przepraszam, - bo przecież nie mogę jej zabronić kontaktu z innymi ludźmi.. Jestem tego świadoma, a emocje i tak kopią głowę na tyle, że ujawniane są w zachowaniu. I to niestety ten błąd. Także trzeba się grubiej zastanowić czym dla nas jest zazdrość, bo ona sama w sobie zła nie jest. Zazwyczaj jest tak, że sami rujnujemy sobie życie- przez głupie obawy, strach i urojenia, a w dodatku żeby było jeszcze ciekawiej- życie innym.
- Monikaaaaaa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 142
- Rejestracja: 5 września 2016, o 10:59
Hej
jest ktoś jeszcze w tym temacie?
Od jakiegoś czemu męczy mnie właśnie uczucie zazdrości. Przed nerwica nigdy taka nie byłam. A teraz jestem bardzo zazdrosna o mojego chłopaka. Najlepiej byłoby żeby cały czas spędzał że mną. Jestem podejrzliwa i trochę się tego boję. Boję się, że to już jakąś paranoja czy coś. Dobija mnie ta myśl.
-- 14 stycznia 2017, o 10:17 --
I niby wiem, że na pewno mnie nie.zdradza ale pojawiają się te myśli, które powodują u mnie lęk i złości.

Od jakiegoś czemu męczy mnie właśnie uczucie zazdrości. Przed nerwica nigdy taka nie byłam. A teraz jestem bardzo zazdrosna o mojego chłopaka. Najlepiej byłoby żeby cały czas spędzał że mną. Jestem podejrzliwa i trochę się tego boję. Boję się, że to już jakąś paranoja czy coś. Dobija mnie ta myśl.

-- 14 stycznia 2017, o 10:17 --
I niby wiem, że na pewno mnie nie.zdradza ale pojawiają się te myśli, które powodują u mnie lęk i złości.
- kogelmogel
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 158
- Rejestracja: 29 grudnia 2016, o 18:13
ja Cie "pociesze" ze tez cierpie na chorobliwa zazdrosc w zwiazku, ale walcze z tym. Wiec moze cos jest w tym polaczeniu nerwicy i zazdrosci.
Walczę i się nie poddaję, bo za długo uciekałem!
- Monikaaaaaa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 142
- Rejestracja: 5 września 2016, o 10:59
Właśnie jak jeszcze nie cierpiałam na nerwice to to uczucie było mi wręcz obce. Często mnie koleżanki nawet pytały "ty w ogóle nie jesteś zazdrosna? Przecież on jest na studiach i w ogóle" a ja po prostu nie byłam. Teraz się boję każdego uczucia zazdrości.
- kogelmogel
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 158
- Rejestracja: 29 grudnia 2016, o 18:13
znaczy ja pewnie objawy nerwicowe mam od dawna tylko zmienila mi sie manifestacja. ja odkad pamietam jestem zazdrosny, a na forum jestem przez mega nerwice somatyczna, ktorej sie nabawilem na jesieni. ale ja to lacze ze soba
bo i tu, i tu podstawa jest lęk

Walczę i się nie poddaję, bo za długo uciekałem!
- Monikaaaaaa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 142
- Rejestracja: 5 września 2016, o 10:59
Masz rację, to na pewno. Tylko jak sobie z tym radzić? Tak samo jak że wszystkim? Akceptacja czarnych scenariuszy?
- Kondor
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 223
- Rejestracja: 21 listopada 2016, o 20:54
Moim zdaniem "chorobliwa" zazdrość jest jak najbardziej nerwicowa.
U jednych lęk nerwicowy przerodzi się w zlęknione myśli o zawale, drugiemu o zdradzie.
U pierwszych manifestować się to może objawami somatycznymi, u drugich napadami złości, gniewu, lęku.
U pierwszych może się to objawiać myślami straszakami jak to padamy na zawał przy ludziach, u drugich, jak to nasz partner życiowy zdradza nasz w pracy, na studiach, u dentysty.
Wydaje mi się, że wynika to z typowych nerwicowych elementów jak :
Brak akceptacji siebie, bardzo słabe zdanie o sobie, lęki o poradzenie sobie samemu i najważniejsze nerwicowiec chce mieć pewność zawsze na 100%, że nic mu się nie stanie, że nic mu nie bedzię dlatego szuka/skanuje/analizuje potwierdzenia u siebie chorób. W drugim przypadku szuka/skanuje/analizuje czy partner już zdradził, czy nie zdradził, chce się potwierdzenia, że kocha tylko Ciebie, więc każde z jego strony nie potwierdzenie tego, powoduje lęk, gniew, zdenerwowanie.
Ale to tylko moje dedukcje
U jednych lęk nerwicowy przerodzi się w zlęknione myśli o zawale, drugiemu o zdradzie.
U pierwszych manifestować się to może objawami somatycznymi, u drugich napadami złości, gniewu, lęku.
U pierwszych może się to objawiać myślami straszakami jak to padamy na zawał przy ludziach, u drugich, jak to nasz partner życiowy zdradza nasz w pracy, na studiach, u dentysty.
Wydaje mi się, że wynika to z typowych nerwicowych elementów jak :
Brak akceptacji siebie, bardzo słabe zdanie o sobie, lęki o poradzenie sobie samemu i najważniejsze nerwicowiec chce mieć pewność zawsze na 100%, że nic mu się nie stanie, że nic mu nie bedzię dlatego szuka/skanuje/analizuje potwierdzenia u siebie chorób. W drugim przypadku szuka/skanuje/analizuje czy partner już zdradził, czy nie zdradził, chce się potwierdzenia, że kocha tylko Ciebie, więc każde z jego strony nie potwierdzenie tego, powoduje lęk, gniew, zdenerwowanie.
Ale to tylko moje dedukcje

Pomyliliśmy światy ! Świat naszego myślenia uznaliśmy za ten realny, a ten prawdziwy mamy tylko za tło. Za wszelką cenę trzeba to odwrócić !
- Monikaaaaaa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 142
- Rejestracja: 5 września 2016, o 10:59
Dokładnie tak jest Kondor. To są te same schematy co w strachu przed schiza. Czuję się tak samo. I jak jedno mnie męczy to drugie ustępuje. Jeszcze się nie zdarzyło żebym na raz bała się zdrady, schizo czy czegoś innego. Kurcze muszę sobie jakoś poradzić. Samo określenie "chorobliwa " wywołuje u mnie panike
- kogelmogel
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 158
- Rejestracja: 29 grudnia 2016, o 18:13
Kondor, super usystematyzowane dedukcje. CHAPEAU BAS!Kondor pisze:Moim zdaniem "chorobliwa" zazdrość jest jak najbardziej nerwicowa.
U jednych lęk nerwicowy przerodzi się w zlęknione myśli o zawale, drugiemu o zdradzie.
U pierwszych manifestować się to może objawami somatycznymi, u drugich napadami złości, gniewu, lęku.
U pierwszych może się to objawiać myślami straszakami jak to padamy na zawał przy ludziach, u drugich, jak to nasz partner życiowy zdradza nasz w pracy, na studiach, u dentysty.
Wydaje mi się, że wynika to z typowych nerwicowych elementów jak :
Brak akceptacji siebie, bardzo słabe zdanie o sobie, lęki o poradzenie sobie samemu i najważniejsze nerwicowiec chce mieć pewność zawsze na 100%, że nic mu się nie stanie, że nic mu nie bedzię dlatego szuka/skanuje/analizuje potwierdzenia u siebie chorób. W drugim przypadku szuka/skanuje/analizuje czy partner już zdradził, czy nie zdradził, chce się potwierdzenia, że kocha tylko Ciebie, więc każde z jego strony nie potwierdzenie tego, powoduje lęk, gniew, zdenerwowanie.
Ale to tylko moje dedukcje

-- 14 stycznia 2017, o 10:23 --
Monika, nie ma co panikowac, tak akceptacja czarnych scenariuszy, olewanie mysli mi pomogly, troche czasu mi to zajelo i sie z tej nerwicy (teraz patrze na to jak na nerwice) odburzylem. Ale wpadlem teraz w chorobowa. Ale te tez pokonamMonikaaaaaa pisze:Dokładnie tak jest Kondor. To są te same schematy co w strachu przed schiza. Czuję się tak samo. I jak jedno mnie męczy to drugie ustępuje. Jeszcze się nie zdarzyło żebym na raz bała się zdrady, schizo czy czegoś innego. Kurcze muszę sobie jakoś poradzić. Samo określenie "chorobliwa " wywołuje u mnie panike

Walczę i się nie poddaję, bo za długo uciekałem!
- Monikaaaaaa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 142
- Rejestracja: 5 września 2016, o 10:59
Tyle się naczytalam o chorobliwej zazdrości, do czego prowadzi i się boję że na przykład mogłabym komuś zrobić krzywdę. Co w ogóle kłóci się z moimi przekonaniami, przecież ja bym muchy nie skrzywdzila...
Postaram się jakoś sobie z tym poradzić. To taki sam straszak jak wszystkie inne przecież.
Postaram się jakoś sobie z tym poradzić. To taki sam straszak jak wszystkie inne przecież.
- Kondor
- Dyżurny na forum Odważny VIP
- Posty: 223
- Rejestracja: 21 listopada 2016, o 20:54
No tak, niezbyt trafione słowo użyłem na forum nerwicowców
Ale je dałem w cudzysłowie 
Też tak mam jak Ty, że zawsze mnie męczy tylko jedno na raz. Po prostu nerwica cały czas jest w nas i jak jedno jakimś cudem sobie zracjonalizujemy lub się samo jakby "wyjaśni" to kompulsywne myśli zawsze muszą się czymś zająć i zawsze znajdą sobie temat. Dlatego właśnie trzeba leczyć nerwicę jako całość, a nie racjonalizowaniem poszczególnych myśli, objawów.
Teraz rozumiem, dlaczego ja miałem całkiem inaczej niż inni, którzy rzucali palenie. Każdy jakoś się z tym męczył na swój sposób, ale ja miałem zawsze tak, ze 24/7 myślałem, "kurde jeszcze nie zapaliłem" "Ale bym zapalił" nie możliwe było u mnie przeczytać wtedy książkę, skupić się na filmie itp.
Zawsze myślałem, że to objawy odstawienia, ale teraz widzę, że kompletnie tak nie było. To po po prostu nerwica zajęła się tymi myślami i mnie tym męczyła.
Jednak na swój sposób lubiłem ten stan bo, wolałem martwić się tym, że jeszcze nie zapaliłem, niż że mam schizę


Też tak mam jak Ty, że zawsze mnie męczy tylko jedno na raz. Po prostu nerwica cały czas jest w nas i jak jedno jakimś cudem sobie zracjonalizujemy lub się samo jakby "wyjaśni" to kompulsywne myśli zawsze muszą się czymś zająć i zawsze znajdą sobie temat. Dlatego właśnie trzeba leczyć nerwicę jako całość, a nie racjonalizowaniem poszczególnych myśli, objawów.
Teraz rozumiem, dlaczego ja miałem całkiem inaczej niż inni, którzy rzucali palenie. Każdy jakoś się z tym męczył na swój sposób, ale ja miałem zawsze tak, ze 24/7 myślałem, "kurde jeszcze nie zapaliłem" "Ale bym zapalił" nie możliwe było u mnie przeczytać wtedy książkę, skupić się na filmie itp.
Zawsze myślałem, że to objawy odstawienia, ale teraz widzę, że kompletnie tak nie było. To po po prostu nerwica zajęła się tymi myślami i mnie tym męczyła.
Jednak na swój sposób lubiłem ten stan bo, wolałem martwić się tym, że jeszcze nie zapaliłem, niż że mam schizę

Pomyliliśmy światy ! Świat naszego myślenia uznaliśmy za ten realny, a ten prawdziwy mamy tylko za tło. Za wszelką cenę trzeba to odwrócić !
- Monikaaaaaa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 142
- Rejestracja: 5 września 2016, o 10:59
Ja również pale i często miałam wkretki na raka płuc, przelyku i innych. I już wolałam rzucić fajki i wtedy skupialam się na tym że chce mi się palić, nie na chorobach. To chyba coś w tym jest. I tak samo jak "choruje na schiza" to nie odczuwam zazdrości, a jak cierpię na "chorobliwa zazdrosc" to wszystko inne przechkdzi. Dobrze ze mogę na Was polegać 

- Karo30
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 225
- Rejestracja: 30 sierpnia 2016, o 14:00
mm dokładnie tak samo, więc to musi być nerwicaKondor pisze: Też tak mam jak Ty, że zawsze mnie męczy tylko jedno na raz. Po prostu nerwica cały czas jest w nas i jak jedno jakimś cudem sobie zracjonalizujemy lub się samo jakby "wyjaśni" to kompulsywne myśli zawsze muszą się czymś zająć i zawsze znajdą sobie temat. Dlatego właśnie trzeba leczyć nerwicę jako całość, a nie racjonalizowaniem poszczególnych myśli, objawów.


Myśl jest iluzją
"Co za różnica? Natręt to natręt. Rozpoznać łatwo. Myśl z nikąd o absurdalnej treści wracająca jak czkawka." Ciasteczko
"Co za różnica? Natręt to natręt. Rozpoznać łatwo. Myśl z nikąd o absurdalnej treści wracająca jak czkawka." Ciasteczko
- Monikaaaaaa
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 142
- Rejestracja: 5 września 2016, o 10:59
Mam dzisiaj mega kryzys. Znów dopadają mnie myśli o zdradzach,że mój partner niewiadomo co robi gdzie jest i tak dalej. Nakręciłam się i oczywiście przeszukalam cały internet w poszukiwaniu tego, czy to aby na pewno nerwica. I znalazłam głupi artykuł że takie uczucia często występują w schizofrenii czy innych chorobach tego typu. Nie mogę olewac tych głupich myśli, dzisiaj cały dzień jestem spieta i myślę tylko o tym. I już sama nie wiem czy łączyć to z nerwica czy naprawdę może jestem na coś chora...