Chudnięcie w nerwicy

Forum dotyczące zaburzeń odżywiania.
Damall
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 28 stycznia 2016, o 11:13

3 lutego 2016, o 11:32

A ja zadam pytanie z innej beczki.
Czy normalne jest w nerwicy "mocne" chudniecie. Moja nerwica zaczęła się pod koniec listopada 2015 roku. Zaraz po pierwszym ataku zacząłem chudnąc ważyłem ok 72 kg i schudłem do około 66 kg w ciągu dwóch tygodni. Następnie udało mi się zapanować jakoś nad lękami wkręciłem sobie totalny pozytyw (fajny plan zawodowy) który trzymał mnie ok trzech tygodni w tym czasie przytyłem 3 kg i w 95 % nie miałem żadnych stanów lękowych myślałem ze mam to za sobą, ale później okazało się że z planu nic nie wyjdzie i się zaczęło:). W ciągu około dwóch tygodni do dzisiaj schudłem i waże 65 kg.
Mam wiec pytanie CZY TO NORMALNE żeby w nerwicy tak chudnąć zaznaczam że jem normalnie a nawet i więcej biorę suplementy z witaminami fakt faktem że nie mam apetytu i ochoty jeść ale jem. Oczywiście jak chudnę to pojawiają się obawy i lęki z tym związane i tak to się nakręca:) Udało mi się zapanować nad atakami paniki ale nad ściśniętym żołądkiem nie mogę.
Nie biorę żadnych keków bo próbuje walczyć z tym sam (rozpocząłem ćwiczenia oddechowe do tego ćwiczę jogę w wolnych chwilach - chcę ją ćwiczyć regularnie co drugi dzień myślałem o ćwiczeniach z ciężarem własnego ciała ale muszę pierw przytyć i zlikwidować ścisk w żołądku:(
Proszę o wasze uwagi podpowiedzi oraz porady.
Pozdrawiam
emek16
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 337
Rejestracja: 17 listopada 2015, o 11:37

3 lutego 2016, o 11:47

Jest możliwe ja w niecały tydzień jak mnie rozłożyła nerwica schudłem 13 kilo
Damall
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 28 stycznia 2016, o 11:13

3 lutego 2016, o 11:55

Hej emek16
I jak udało ci się zatrzymać chudnięcie?
Awatar użytkownika
Jerry
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 827
Rejestracja: 14 stycznia 2015, o 17:12

3 lutego 2016, o 12:15

13 kilo! o fuck... Myślałem, że moje 8 w niecały tydzień to dużo :) U mnie był totalny jadłowstręt. Żeby się nie wykończyć wmuszałem w siebie rano płatki z mlekiem i z dodatkiem białka serwatkowego. Potem przez cały dzień tylko woda. Na myśl o jedzeniu były mdłości. Także tak - można schudnąć, nie jeść, nie spać, wymiotować, mieć biegunkę. Szkoda, że nie można lewitować :)

No dobra, ale wracając do Twojego problemu - trochę to wygląda jakbyś próbował stłumić objawy, zwalczyć je. Nie rób tego. Nie uciekaj przed nimi bo to Cię wykończy. Masz widać sporo stresów i być może za dużo bierzesz na klatę, albo jesteś w jakimś konflikcie z samym sobą (np. musisz robić coś, czego nie lubisz, albo pracować z kimś, kogo nie lubisz, itd.). Może jesteś perfekcjonistą? Zwróć uwagę na to. Zobacz czy nie zatraciłeś gdzieś równowagi w sferze praca/życie. Jeżeli praca jest dla Ciebie zbyt ważna i poświęcasz dla niej inne sprawy to być może jest to właśnie Twój problem. Musisz napisać coś więcej, żebyśmy mogli wysnuć jakieś wnioski.

Generalnie najlepszą metodą wychodzenia z nerwicy jest akceptacja objawów, przyjacielska postawa wobec siebie, olewanie wszystkiego, na co nie masz wpływu, a do tego - relaks, hobby, sport, zdrowe jedzenie. Suplementacja też może być, ale nie daj się nabierać na reklamy cudownych środków, super magnezów, ziółek, itd. Niektóre trochę pomagają, ale nic nie zastąpi Twojej własnej pracy.
Nowa dostawa kozich racic z hodowli ekologicznej na Podkarpaciu. Kilogram świeżych, całych - 19 zł/kg. Kilogram świeżych, drobno mielonych - 23 zł/kg.
Pamiętajcie, że najlepsze na nerwice są z koziołka racice!
Moczymy je 2 dni w wodzie lub mleku, mieszamy z miodem i cytryną, a następnie pałaszujemy (1-2 kilogramy dziennie). Nerwica przechodzi po tygodniu, depresja po dwóch.
Zapraszam do składania zamówień.
emek16
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 337
Rejestracja: 17 listopada 2015, o 11:37

3 lutego 2016, o 12:59

Jak udało mi się zatrzymać nic nie robiłem po prostu przyszedł czas że przestałem chudnąć i tyle u mnie o tyle było podejrzane te chudnięcie że normalnie jadłem apetyt zawsze mi dopisywał a tu 13 kilo nagle straciłem dla tego to była jedna z przeszkód do uwierzenia że to nerwica w dzień po moim pierwszym ataku paniki jak trafiłem do szpitala i mnie warzyli to straciłem 4 kilo pamiętam jak mówiłem że warze 80 kilo a tu trach 76 kilo w każdym razie przez okres tych 3 lat z nerwicą z 80 kg schudłem do 55 kg ale jakoś od niedana znowu zacząłem nabierać na wadze przytyłem ostatnio 5kg.
doedeer
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 149
Rejestracja: 4 stycznia 2016, o 23:42

3 lutego 2016, o 14:26

Hmm, technicznie rzecz biorąc wysoki poziom kortyzolu w przewlekłym stresie może spowodować utratę wagi. Do tego często w tym napięciu zmniejsza się apetyt. No i stres sprzyja też rozwojowi cukrzycy.

Nie rzucę stwierdzeniem, że schudłam od nerwicy, bo nie robiłam jeszcze badań, a zresztą miałam ją już nawet jak jeszcze ważyłam 80 kilogramów przy wzroście 169. Potem trochę weszłam na hormony, coś tam robiłam, waga spadła do 65. A jeszcze później zaczęłam się odżywiać bardzo minimalnie, no i teraz patrzę sobie w lustro i pierwszy raz w życiu martwię, jak tu...przytyć. W ciągu pól roku spadłam z 60 do 54 i wyglądam jak chuchro. Niepokojące.
Zespół lęku uogólnionego i napadowego, zaburzenia obsesyjno- kompulsywne, C-PTSD, podejrzenie zaburzeń neurorozwojowych.
Awatar użytkownika
Jerry
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 827
Rejestracja: 14 stycznia 2015, o 17:12

3 lutego 2016, o 17:33

myślę, że to nie tylko kortyzol. U mnie było jeszcze obrzydliwe pobudzenie i bezsenność czyli zapewne adrenalina i noradrenalina, które przyśpieszają również przemianę materii.
Nowa dostawa kozich racic z hodowli ekologicznej na Podkarpaciu. Kilogram świeżych, całych - 19 zł/kg. Kilogram świeżych, drobno mielonych - 23 zł/kg.
Pamiętajcie, że najlepsze na nerwice są z koziołka racice!
Moczymy je 2 dni w wodzie lub mleku, mieszamy z miodem i cytryną, a następnie pałaszujemy (1-2 kilogramy dziennie). Nerwica przechodzi po tygodniu, depresja po dwóch.
Zapraszam do składania zamówień.
Damall
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 28 stycznia 2016, o 11:13

5 lutego 2016, o 22:08

Wiem że to być może nie ten dział ale postaram się odpowiedzieć na pytanie które w tym wątku zadał mi Jerry ;)
Zapytałeś żebym napisał coś więcej więc pokrótce :)
Jak wspomniałem pierwszy atak miałem pod koniec 2015 roku w listopadzie. Wydaje mi się że od wielu lat byłem zagubiony i chyba nie miałem do końca planu na siebie. To może śmiesznie brzmi ale tak to widzę, niby miałem wiele różnych planów/zamierzeń czy to zawodowych czy tez prywatnych ale zupełnie ich nie realizowałem z różnych powodów /brak wiary, lenistwo, czynniki zewnętrzne :) itp,itd/ Kiedy skończyłem studia zgłosiłem się do wojska skończyłem szkółkę podoficerską a następnie po bardzo krótkim czasie szukania pracy /bez rezultatu/ wyjechałem do UK. Tam urodził mi się syn ale zachorował i wróciłem do Polski. Tutaj rehabilitacja dziecka zakończone pozytywnie /dziś jest zdrowy/ i problemy dnia codziennego. Niestety po powrocie pracowałem poniżej swoich kwalifikacji i tak do dzisiaj. Kiedy pojawiały się jakieś awanse to zawsze albo likwidacja stanowiska albo omijanie mnie, ludzie z mniejszym doświadczeniem lub gorszym wykształceniem awansują a ja klops:) Tak więc na pewno praca nie pomaga mi i ściąga mnie w dół na tym etapie, choć ostatnio zacząłem sobie to tłumaczyć że awans oraz przesadne ambicje nie są najważniejsze i ze to jest tylko praca i być może znajdę inną a teraz robię to i że nie powinienem podchodzić do niej zbyt emocjonalnie i dlatego powinienem nabrać większego dystansu.
Zadałeś mi pytanie czy jestem perfekcjonistą - tak jestem i do tego lekkim pedantem ale "lekkim i zdrowym":). W ostatnim tj ok 5 ostatnich lat próbowałem jak najbardziej kontrolować swoje życie i wspierać rodzinę biorąc jak najwięcej na swoje barki "głowa rodziny" dodam że mam wspaniałą rodzinę narzeczoną oraz syna. Moja narzeczona wspiera mnie pod każdym względem w tych "nerwicowych chwilach" podobnie jak rodzice, mój syn ma 7 lat i nic nie wie że "zachorowałem" /tym bardziej ze nie mam widocznych objawów/ lub ich nie uzewnętrzniam. Co ciekawe jedyny atak paniki miałem pierwszy raz własnie pod koniec listopada i nic więcej. Od początku mam za to derealizacje, od czterech dni czuję się w miarę znośnie ale lekkie natrętne odczucia niby lęku/strachu /niepewności/dyskomfortu mi towarzyszą. Tak naprawdę nie wiem jak je określić - czy to jest normalne. Czasami martwię się że ten lek/..... doprowadzi do pogłębienia mojego stanu i że zwariuję :D - czy tez tak macie? I oczywiście ten żołądek ściśnięty który tez mi nie pomaga:).
Zauważyłem że wieczorami czuje się o wiele lepiej niż w ciągu dnia - dziwne. Zacząłem spać w miarę spokojnie ale budzę się rano i mam lekko ściśnięty żołądek?
Dodam że z natury byłem/jestem pesymistom /próbuje to troszkę zmienić, nawet są drobne efekty/ i to tez nie pomagało i oczywiście zawsze byłem postrzegany jako bardzo poważny koleś itp. / jakbym miał kołek w tyłku :D sztywniak / to tez próbuję zmienić delikatnie.
Lekarz zdiagnozował u mnie syndrom nerwicowy z atakami paniki przypisał mi leki /Mozarin/ ale powiedział że nie widzi potrzeby żebym je brał, chociaż dodał że być może one by mnie wyleczyły z tego stanu bo trwam w nim krótko /. Stwierdził natomiast że powinienem rozpocząć psychoterapię pierwsze spotkanie mam 18 lutego.
I co o tym sądzicie:)?
Awatar użytkownika
schanis22
Moderator
Posty: 2126
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

5 lutego 2016, o 22:16

Witaj Damall , myślę że lekarz wystawił Ci dobrą opinię , taka mała nerwiczka którą najlepiej zdusić w zarodku , leki i terapia to tylko narzędzie , Ty jesteś swoim panem zapoznaj się z artykułami na forum i nagraniami , najważniejsza praca nad sobą .
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .
Damall
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: 28 stycznia 2016, o 11:13

6 lutego 2016, o 09:58

Dziękuję za radę schanis22. Leków jeszcze nie zacząłem brać, próbuje zmierzyć się z tym sam. Udało mi się (chyba :) ) ustabilizować wagę i od trzech dni utrzymuje się na 65 kg :D .
nerwynerwynerwy
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: 24 czerwca 2015, o 14:26

10 lutego 2016, o 13:19

Ja schudłam w nerwicy, choć nie tak dużo w tak krótkim czasie, ale jednak. Miałam wstręt do jedzenia, ale jest to tylko wrażenie. Bo kiedy przez 2-3 dni próbuje się mimo wszystko jeść posiłki, to potem się udaje i nawet wraca normalny głód. Ważna jest determinacja, żeby jeść , najlepiej 5 posiłków, bez przejadania się. A przede wszystkim polecam nie wchodzić codziennie na wagę, można ją po prostu wyrzucić:). Bo chudnięcie w nerwicy jest normalne, naprawdę, ale jeśli się zacznie tym przejmować to nakręca sobie lęk i tyle. Po co tracić czas na wyobrażenia o wychudzonym ciele, lepiej przeznaczyć go na jedzenie:) i nie zapominać o piciu, bynajmniej nie tym wysokoprocentowym:)
Awatar użytkownika
grochow1
Świeżak na forum
Posty: 7
Rejestracja: 29 lutego 2016, o 19:58

2 marca 2016, o 12:21

Ja przy zwiększonej somatyzacji miałem kłopoty z apetytem. Zazwyczaj chudłem z 5 - 6 kg. Po jakimś czasie wracało do normy.
Awatar użytkownika
zeniu87
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 193
Rejestracja: 16 stycznia 2016, o 14:34

22 marca 2016, o 19:54

to ja sie wypowiem mialem nerwice depresje wogole nie jadlem o dziwo z wagi nie spadalem nie wiadomo jak brzuch mi spadl a na wadze kilka kilo teraz jak nie pracuje apetytu nie mam zwlaszcza rano zapa;enie zoladka daje znac o sobie ale w pracy wiecznie glodny
jestempoterapii
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 45
Rejestracja: 6 stycznia 2016, o 10:32

22 marca 2016, o 20:21

ja w silnym stesie mało jem...
w zeszłym roku w kulminacji mojej nerwicy wazyłam 47 kg!! przy wzroście 170 !!
pozniej troszkę wróciłam do swoich 52 kg
ale na dzień dzisiejszy znów jest marnie.
a więc ja uważam,że jak najbardziej można chudnąc w nerwicy.
_lenka
Świeżak na forum
Posty: 6
Rejestracja: 2 maja 2016, o 15:04

4 maja 2016, o 13:00

Niestety jest to często powiązane.. Ja spadłam w pewnym momencie bardzo ze swojej wagi, a co najgorsze, że tak naprawdę nie miałam już z czego zrzucać. Jednak szybko się pozbierałam i jakoś poszłam do przodu, to jedyny plus jaki zauważyłam w tej ciągłe walce.
ODPOWIEDZ