Ogólne pytania do ozdrowieńców

Tu dzielimy się naszymi sukcesami w walce z nerwicą, fobiami. Opisujemy duże i małe kroki do wolności od lęku w każdej postaci.
Umieszczamy historię dojścia do zdrowia i świadectwo, że można!
Dział jest wspólny dla każdego rodzaju zaburzenia lękowego czyli nerwicy/fobii.
Regulamin forum
Uwaga! Prośba dotycząca tworzenia wątków.
Wszyscy użytkownicy, którzy zamieszczają w tym dziale wątek dotyczący swojego wyzdrowienia, proszeni są w wypadku gdy nowy temat dotyczy dojścia do pełni zdrowia, aby do tytułu tematu dopisywali: Wyleczony/ona
Pozwoli to na rozróżnienie tematów osób, które w pełni wyzdrowiały od tych, którzy czują się lepiej oraz tych którzy opisują swoją obecną walkę.
Przykładowo Ania chce podzielić się swoim pełnym wyzdrowieniem, tworzy nowy temat o tytule:
"Ania dzieli się szczęściem" i dopisuje do tego Wyleczona - "Ania dzieli się szczęściem.Wyleczona". Osoby, które chcą opisać swoje lepsze samopoczucie, bądź postępy w leczeniu nie dodają tej końcówki.
ODPOWIEDZ
nord
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 11 stycznia 2015, o 21:02

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: nord » 4 stycznia 2017, o 16:20

nord pisze:Ja mam takie pytanie bo jest to mur który niestety nie mogę przeskoczyć.
Jak przerwać błędne koło tzn. chciałbym skontaktować się z emocjami, rozpoznać je i przeżyć ... ale ostatecznie tego nie robię lub robię to częściowo w obawie przed oceną, że ktoś zauważy moje tiki nerwowe.
Tiki nerwowe (gwałtowne ruchy głową, krzyczenie) powstają w momencie gdy próbuję właśnie zagłębić się w to co myślę co czuję, zwłaszcza podczas wyciszania (medytacja, próba zaśnięcia).
Jak sobie z tym poradzić ??? Wogóle zastanawiam się co te tiki mogą oznaczać ?
Czy jest ktoś w stanie odpowiedzieć na moje pytanie, czy nikt z Was nie miał czegoś podobnego ?

Awatar użytkownika
Olalala
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 1041
Rejestracja: 17 grudnia 2015, o 09:36

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: Olalala » 4 stycznia 2017, o 19:04

Moneey90 pisze:
ŁukaszŁukasz pisze:Cześć Wam,
Mam takie pytanie - czy ktoś z Was Moi drodzy pozbyl sie na swojej drodze odburzania objawów sercowych? To moja okropna zmora z którą walczę już tak długo że czasem tracę nadzieję.
Pozdrawiam Was serdecznie
Ja miałem bardzo duzo potykań serca i wysokiego pulsu a co ciekawe ciśnienie bywało baaardzo niskie.
Wiecznie bałem się o zawał ;p
Przeszło :)
Ja już kołatań prawie nie mam, ale czasami potykania... rzeczywiście Ci to Moneey90 minęło? ok wiem, że to durne pytanie, bo w nerwicy ten objaw to normalka, ale potrzebuję jakiegoś wzmocnienia, bo dzisiaj mnie to lekko podłamało... tzn dawno już tego nie miałam, a jak już miałam to bardzo leciutkie, a dziś łupnęło mocno.....

ŁukaszŁukasz
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 36
Rejestracja: 15 lutego 2016, o 18:11

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: ŁukaszŁukasz » 4 stycznia 2017, o 22:31

Olalala - nasz problem polega na tym ze boimy sie ze nie przejdzie zamiast OLAC i zaakceptować, nie dawać temu sily kiedy - tak jak dziaj Tobie - "przywali".
Łatwo się mówi to prawda, ale Mi juz kilka razy się udało to uspokoić, lecz przez Moje obawy i brak dyscypliny podczas kryzysu wracam do początku.
Jak widziałaś we wcześniejszych odpowiedziach można sie tego pozbyć. Kędyś sam pozbyłem się tego cholerstwa ale potem znalazłem sie w sytuacji ktora wywołała atak paniki no i sie zaczęlo na nowo
Nie dawaj(MY!) temu siły!!! ;) powodzenia, daj znac jak idzie ;)

Awatar użytkownika
zlekniona
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 217
Rejestracja: 18 września 2015, o 22:53

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: zlekniona » 5 stycznia 2017, o 01:10

nord pisze:
nord pisze:Ja mam takie pytanie bo jest to mur który niestety nie mogę przeskoczyć.
Jak przerwać błędne koło tzn. chciałbym skontaktować się z emocjami, rozpoznać je i przeżyć ... ale ostatecznie tego nie robię lub robię to częściowo w obawie przed oceną, że ktoś zauważy moje tiki nerwowe.
Tiki nerwowe (gwałtowne ruchy głową, krzyczenie) powstają w momencie gdy próbuję właśnie zagłębić się w to co myślę co czuję, zwłaszcza podczas wyciszania (medytacja, próba zaśnięcia).
Jak sobie z tym poradzić ??? Wogóle zastanawiam się co te tiki mogą oznaczać ?
Czy jest ktoś w stanie odpowiedzieć na moje pytanie, czy nikt z Was nie miał czegoś podobnego ?
nord, te tiki ruchowe o których piszesz to coś nowego? Czy masz to od jakiegoś czasu (jeśli tak to od jakiego?)
Ja mam tiki ruchowe proste odkąd pamiętam, czasem mam wrażenie że przez to wyglądam jak niepełnosprawna :-D ale jakoś żyje i mam się nieźle ;-)
Matką wolności jest dyscyplina - Leonardo Da Vinci

beautiful_kate
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 212
Rejestracja: 12 czerwca 2016, o 19:22

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: beautiful_kate » 6 stycznia 2017, o 11:39

Nord, witaj ,
Mam tiki od dziecka. jest to podszyte lękiem i kontrola.
W sumie jako 6 latka miałam je bo podświadomie się czegoś bałam, ale dziecko nie analizuje. Tik to przymus, reakcja na stres i konflikty wewnętrzne.
W dorosłym życiu tik pojawił mi się ze strachu, że mam coś nie tak z karkiem. Więc kręcenie, strzykanie itp. Potem, że jest źle powietrze (w pracy) i chore oczy. Tak zwciskalam powieki, tyle osób i pytań .... To co będę mówić. Potem na przemian; czego akurat się bałam, ?jaki wkręt królował. Miałam dużo przymusow, ledwo z tego wyszłam. I właśnie doszłam od czego to się Aczelo i jak nad tym panować. A jak zobaczysz że się da, to wtedy uleczysz się, bo strach minie. Tu chodzi tylko o strach, nie trzeba latami chodzić na terapię i bzdury, że to do końca życia.
Spróbuj treningów autogennych, są 2. Jacobsena i schultza, ja wolę ten drugi akurat.
Ale tak na prawdę to mi najbardziej pomogło, ze zmieniłam myślenie (nie obchodzi mnie co ona myśli, zresztą to mój wkręt i tak mam zamiar być szczęśliwa i skupiać się na czymś innym niż całe życie na tym czy dziwnie ruszam głową lub czy mrugam za mocno) i
I porzuciłam kontrolę i zaakceptowałam siebie
W takim sensie ze za często myślałam że coś mam a nikt tego nie widział.
Myślałam, ze będę całe życie skazana na przymusy, wolę je tam nazywać. No właśnie - myślałam, więc akazywalam siebie na to! Nie myślenie o problemie sprawia jego nieistnienie

-- 6 stycznia 2017, o 11:33 --
A my boimy się, ze coś się stanie jak nie wykonamy czegoś, lub jak nie będziemy skupiać się na czymś innym. Różnych rzeczy się obawiamy, strachy i zdrowie, opinie innych. ..

-- 6 stycznia 2017, o 11:39 --
Ważne jest postanowieni - czym żyję, ?czy obecnością tego lub jej brakiem?
Czy żyje dopiero, gdy minie dany przymus? Tu chodzi o to, by żyć pomimo, z wiedzą, ze to tylko wkręt.
I nie kontrolować czy jest czy nie ma, nie uzależnień od tego swoijego nastroju. Bo wtedy podświadomie nadajemy wartość temu czemu nie chcemy.mam nadzieję że zrozumiesz mniej więcej :) pisz koniecznie. Tak na prawdę zmiana myslenia i zezwolenie na to że tak jest obecnie już i mnie zredukowalo przymusy do połowy, potem one coraz bardziej znikają. Pamiętaj, zaakceptuj siebie. I nie żyj ciągle ich
Obecnością. To był mój największy błąd. Bałam się tym nie żyć, to było jak mur! Mur przeskoczylam pragnieniem życia bez lęku.
"Decydując się wyjść na spotkanie nocy, zrobiłem pierwszy krok przybliżający mnie do wschodu słońca."
Gerald L. Sittser

"Bóg nie zsyła nam rozpaczy aby nas zabić, lecz by nowe pobudzić w nas życie."

"Człowiek to istota uparcie poszukująca nowych cierpień."

Awatar użytkownika
Olalala
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 1041
Rejestracja: 17 grudnia 2015, o 09:36

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: Olalala » 6 stycznia 2017, o 16:19

ŁukaszŁukasz pisze:Olalala - nasz problem polega na tym ze boimy sie ze nie przejdzie zamiast OLAC i zaakceptować, nie dawać temu sily kiedy - tak jak dziaj Tobie - "przywali".
Łatwo się mówi to prawda, ale Mi juz kilka razy się udało to uspokoić, lecz przez Moje obawy i brak dyscypliny podczas kryzysu wracam do początku.
Jak widziałaś we wcześniejszych odpowiedziach można sie tego pozbyć. Kędyś sam pozbyłem się tego cholerstwa ale potem znalazłem sie w sytuacji ktora wywołała atak paniki no i sie zaczęlo na nowo
Nie dawaj(MY!) temu siły!!! ;) powodzenia, daj znac jak idzie ;)
Kurcze Ty masz rację 100% Łukasz - tu chodzi o to żeby uwierzyć, ze to przejdzie, ze to chwilowe. Ponowny nawrót objawu gdzieś podcina tą nadzieję. A to tylko nerwica! Cwana bestia :twisted:

Awatar użytkownika
Paradais2
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: 8 grudnia 2016, o 23:28

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: Paradais2 » 8 stycznia 2017, o 21:34

beautiful_kate pisze:Nord, witaj ,
Mam tiki od dziecka. jest to podszyte lękiem i kontrola.
W sumie jako 6 latka miałam je bo podświadomie się czegoś bałam, ale dziecko nie analizuje. Tik to przymus, reakcja na stres i konflikty wewnętrzne.
W dorosłym życiu tik pojawił mi się ze strachu, że mam coś nie tak z karkiem. Więc kręcenie, strzykanie itp. Potem, że jest źle powietrze (w pracy) i chore oczy. Tak zwciskalam powieki, tyle osób i pytań .... To co będę mówić. Potem na przemian; czego akurat się bałam, ?jaki wkręt królował. Miałam dużo przymusow, ledwo z tego wyszłam. I właśnie doszłam od czego to się Aczelo i jak nad tym panować. A jak zobaczysz że się da, to wtedy uleczysz się, bo strach minie. Tu chodzi tylko o strach, nie trzeba latami chodzić na terapię i bzdury, że to do końca życia.
Spróbuj treningów autogennych, są 2. Jacobsena i schultza, ja wolę ten drugi akurat.
Ale tak na prawdę to mi najbardziej pomogło, ze zmieniłam myślenie (nie obchodzi mnie co ona myśli, zresztą to mój wkręt i tak mam zamiar być szczęśliwa i skupiać się na czymś innym niż całe życie na tym czy dziwnie ruszam głową lub czy mrugam za mocno) i
I porzuciłam kontrolę i zaakceptowałam siebie
W takim sensie ze za często myślałam że coś mam a nikt tego nie widział.
Myślałam, ze będę całe życie skazana na przymusy, wolę je tam nazywać. No właśnie - myślałam, więc akazywalam siebie na to! Nie myślenie o problemie sprawia jego nieistnienie

-- 6 stycznia 2017, o 11:33 --
A my boimy się, ze coś się stanie jak nie wykonamy czegoś, lub jak nie będziemy skupiać się na czymś innym. Różnych rzeczy się obawiamy, strachy i zdrowie, opinie innych. ..

-- 6 stycznia 2017, o 11:39 --
Ważne jest postanowieni - czym żyję, ?czy obecnością tego lub jej brakiem?
Czy żyje dopiero, gdy minie dany przymus? Tu chodzi o to, by żyć pomimo, z wiedzą, ze to tylko wkręt.
I nie kontrolować czy jest czy nie ma, nie uzależnień od tego swoijego nastroju. Bo wtedy podświadomie nadajemy wartość temu czemu nie chcemy.mam nadzieję że zrozumiesz mniej więcej :) pisz koniecznie. Tak na prawdę zmiana myslenia i zezwolenie na to że tak jest obecnie już i mnie zredukowalo przymusy do połowy, potem one coraz bardziej znikają. Pamiętaj, zaakceptuj siebie. I nie żyj ciągle ich
Obecnością. To był mój największy błąd. Bałam się tym nie żyć, to było jak mur! Mur przeskoczylam pragnieniem życia bez lęku.
Bardzo dobry post ;)
I objawy realnie znikają :)

nord
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 11 stycznia 2015, o 21:02

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: nord » 11 stycznia 2017, o 15:31

Dziękuję beautiful_kate za odpowiedź,
Te tiki powstały u mnie w wyniku terapi psychodynamicznej czyli dokopywania się do emocji które wcześniej tłumiłem, wypierałem lub kontrolowałem.
Tylko nie wiem dlaczego akurat powstały te tiki ... czy w wyniku samego kontaktu z silnymi, trudnymi emocjami czy dlatego że nie umiem ich przeżyć, zmentalizować bo pewnie jakbym umiał to nie przechodziły by one na ciało ?
Jestem świadom że akceptacja tików pomogła by w ich załagodzeniu ale problem w tym że poza tikami są również krzyki i to jest najgorsze bo budzi w innych mocne niezrozumienie, lęk i agresję. Najgorzej jest w nocy kiedy świadomość opada i nie jestem w stanie tego kontrolować i wtedy się budzę w nocy i daję symfonię która budzi sąsiadów. Ostatnio nawet bójkę z tego powodu i inne przykre zdarzenia.
Próbowałem zaakceptować te krzyki i nie przejmować się innymi ale to nie mijało. Teraz bardzo się pilnuję ale strasznie ciężko mi z tym, bo moje ciało dostaje przez to w dupę, pojawiają się bóle pleców, łatwo się czerwienię, jestem non stop spięty.
Nie wiem czy przerwać terapię, może niektóre te objawy się cofną lub osłabną. Będę teraz brał Faxolet może mnie trochę uciszy bo widocznie mam tak silne emocje że bez porządnego wspomagacza nie dam rady :(

-- 11 stycznia 2017, o 14:31 --
Acha próbowałem też medytować ale każda próba relaksacji kończy się krzykami i tikami. Prawdopodobnie trzeba to przetrzymać aż się uzyska stan błogości ale praktycznie wszędzie czuję się słuchany, nawet gdy to robię w aucie na odludzie zawsze znajdzie się jakiś przechodzień którego sama obecność powoduję że nie mogę się w pełni wyciszyć.

Awatar użytkownika
Kretu
Moderator
Posty: 1173
Rejestracja: 14 października 2016, o 10:07

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: Kretu » 11 stycznia 2017, o 17:58

Medytacje trzeba trenować, najpierw trzeba skupiać się na oddechu to taka podstawowa forma medytacji, na początku będzie Cię wszystko rozpraszało staraj się skupić np. na nosie i czuć to powietrze które wdychasz i wydychasz, jak robi się tam ciepło, wyobraź sobie powietrze, jak to opanujesz to później można robić z dźwiękami - będziesz je słyszał tak czy siak, chodzi o to żeby nie przywiązywać do nich uwagi i nie zastanawiać się skąd dobiegają - po prostu ich słuchać i oddychać, wyciszyć umysł. Trenuj trenuj :) Jak się nie udaje, to próbuj od nowa i tak cały czas.
Żyj odgrodzony od przeszłości i przyszłości.

beautiful_kate
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 212
Rejestracja: 12 czerwca 2016, o 19:22

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: beautiful_kate » 11 stycznia 2017, o 23:47

Hm, wydaje mi się, że możesz mieć zespół touretta. To już nie jest przymus, tylko niekontrolowany objaw ... skontaktuj się szybko z dobrym neurologiem

-- 11 stycznia 2017, o 23:47 --
Ja chodzilam do dobrego specjalisty i po 3 spotkaniach wykluczył u mnie choroby - dał mi nr do kolegi psychiatry :) a wmawialam sobie i jemu dystonie, parestezje, tourreta itp. Nerwica? Broń Boże! Idź do specjalnego ośrodka i nie zwlekaj. No jeśli niekontrolowanie krzyczysz - to już chyba nie nerwica.
"Decydując się wyjść na spotkanie nocy, zrobiłem pierwszy krok przybliżający mnie do wschodu słońca."
Gerald L. Sittser

"Bóg nie zsyła nam rozpaczy aby nas zabić, lecz by nowe pobudzić w nas życie."

"Człowiek to istota uparcie poszukująca nowych cierpień."

Awatar użytkownika
zlekniona
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 217
Rejestracja: 18 września 2015, o 22:53

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: zlekniona » 12 stycznia 2017, o 00:25

beautiful_kate pisze:Hm, wydaje mi się, że możesz mieć zespół touretta. To już nie jest przymus, tylko niekontrolowany objaw ... skontaktuj się szybko z dobrym neurologiem

-- 11 stycznia 2017, o 23:47 --
Ja chodzilam do dobrego specjalisty i po 3 spotkaniach wykluczył u mnie choroby - dał mi nr do kolegi psychiatry :) a wmawialam sobie i jemu dystonie, parestezje, tourreta itp. Nerwica? Broń Boże! Idź do specjalnego ośrodka i nie zwlekaj. No jeśli niekontrolowanie krzyczysz - to już chyba nie nerwica.
Nie wydaje mi się, że to zespół touretta. Ten ujawnia się w młodości, zdaje się, że nie pozniej, niż do 15 roku życia.
Bardziej bym obstawiala nasilone zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (nerwica natręctw), szczególnie, jeśli wcześniej żadne tiki, nawet proste nie występowały. Jedni sprawdzają milion razy czy zamknęli drzwi, inni liczą wszystko, co tylko można na swojej drodze policzyć, a jeszcze inni mogą mieć takie a nie inne tiki.
nord, jeśli pomimo trudności dobrze się czujesz na terapii psychodynamicznej, czujesz że mimo wszystko Ci pomaga, to możesz spróbować jeszcze na niej zostać. Leki powinny wyciszyć trochę tiki, sama nie próbowałam, ale słyszałam dużo opinii, że neuroleptyki dobrze radzą sobie z tikami.
Jeśli jednak czujesz, że przez udział w takiej terapii bardziej się pogrążasz, to może lepiej spróbować terapii poznawczo-behawioralnej.
Ja osobiście zakończyłam psychodynamiczna i jestem zadowolona z efektów, tiki też mam dużo mniejsze. Jednak w trakcie terapii bywało bardzo źle, tiki momentami przyjmowały bardzo nasiloną formę, choć nigdy nie przeszły w formę złożoną.
Decyzja tak czy inaczej należy do Ciebie, najważniejsze, żebyś to Ty czuł się dobrze.
Powodzenia!
Matką wolności jest dyscyplina - Leonardo Da Vinci

beautiful_kate
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 212
Rejestracja: 12 czerwca 2016, o 19:22

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: beautiful_kate » 12 stycznia 2017, o 14:57

Nie wydaje mi się, że krzyki występują przy nerwicy. No nie wiem. Ja jako dziecko chrząkałam głośno, ale to był przymus (jak i mruganie i masa innych) ale myślę ze -warto udać się do dobrego specjalisty. Ja poszłam do ośrodka zaburzeń pozapiramidowych i wywalczylam prywatnie na początek bardzo dobrego neurologa. Moja rada - idź! Od tego oni są a tu chodzi o nasze życie, by mieć pewność.
Ja niby od dziecka miałam a jednak TO nie tourret.a on też teoretycznie może pojawić się rzadko później. Wszystko niech ustali lekarz. Bo terapia miałaby wyzwolić krzyki?hm .... sama już nie wiem.

-- 12 stycznia 2017, o 14:57 --
Bo na nerwicę to tylko jedna rada - powstrzymał to i zobacz, że nic się nie stanie. Masz wolę, to ciężkie ... trzeba walczyć . A Ty panujesz nad tym?
"Decydując się wyjść na spotkanie nocy, zrobiłem pierwszy krok przybliżający mnie do wschodu słońca."
Gerald L. Sittser

"Bóg nie zsyła nam rozpaczy aby nas zabić, lecz by nowe pobudzić w nas życie."

"Człowiek to istota uparcie poszukująca nowych cierpień."

nord
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 11 stycznia 2015, o 21:02

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: nord » 16 stycznia 2017, o 00:23

Po rozmowie z neurologiem i jego obserwacji moich zachowań stwierdził że to objawy psychosomatyczne czyli wg mnie przechodzenie emocji na ciało w wyniku braku ich identyfikacji przez umysł czyli najprawdopodobniej nie umiem lub boję się je rozpoznać i prawidłowo przeżyć.
Ja też doszedłem przez to do pewnych wniosków. Jako dziecko byłem emocjonalny i przy tym nie zostałem nauczony jak sobie z nimi radzić. Dlatego emocje szły w sport i zabawy z rówieśnikami. Do tego dodajmy wrodzoną wrażliwość, nieśmiałość i stopowanie (czyt. nieumiejętne podejście) przez rodziców, którzy zamiast uczyć mnie radzić sobie z emocjami mówili po prostu "uspokój się" lub "pomyśl zanim coś zrobisz". Ale ogólnie to nadrabiali to "troskliwością finansową" ale co z tego skoro nie byli adekwatnie uważni na mnie. To spowodowało że zamknąłem się w sobie, zacząłem wypierać emocje w obawie przed oceną i prawdopodobnie przez to wszystko stałem się lękliwy ale zapewne też to wypierałem.
Czyli brak kontaktu z emocjami spowodował zaburzenie emocjonalne, a teraz w wyniku terapii gdy nagle zacząłem byc bardziej świadomy powstały właśnie objawy psychosomatyczne. Próba dojścia do emocji głęboko zakrytych spowodowała te objawy, tylko dlaczego nie umiem ich okiełznać umysłem ? Może są tak silne i tak impulsywne że umysł nie nadąża i dopiero po objawie zdaję sobie sprawę że to był lęk, gniew itp. ale to nic nie daje. Może to są tylko puste słowa: "Czuję irracjonalny lęk, czuję irracjonalny gniew" ,a może właśnie boję się przeżyć te silne trudne emocje i jedyne co mi pozostaje to odreagować poprzez ciało ???

Poza tym wyobraźcie też sobie jak taka osoba emocjonalna która nie umie sobie poradzić mentalnie, ma sobie radzić w zawodzie gdzie siedzi się w miejscu przy komputerze. W środku bulgocze ta energia (emocje) a trzeba siedzieć i pracować. Pewnie jak bym został sportowcem byłoby łatwiej ale niestety wtedy nie było takich możliwości jak teraz poza tym moja rodzina to sami inżynierzy i magistrzy więc z tego powodu też robiłem sobie presję i wygórowane ambicje.
Myślę że teraz bardziej zrozumiecie mój przykład.

Acha i myślę że te krzyki to poprostu nieświadomie wybrana przeze mnie drogą najmniejszej uciążliwośći dla mnie opcja bo ... najpierw były wymioty, następnie głębokie i nagłe oddychanie czego objawem stały się kolki kilkudniowe więc zacząłem bolesne miejca oszczędzać poprzez tiki głową, a że same tiki powodowały bóle w szyji i reakcje przechodnów to pewnie samoistnie doszły do tego właśnie krzyki bo wtedy dostaje w dupę tylko gardło. No ale że krzyki są uciążliwe dla otoczenia to pozostaje mi szukać innej bardziej cywilizowanej metody.

Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 5316
Rejestracja: 27 marca 2010, o 01:54

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: Victor » 16 stycznia 2017, o 00:23

Krzyki mogą występować przy nerwicach a dokładnie przy tego rodzaju ujściu emocji, napięcia wewnętrznego czy lęku. Nie jest to może częste ale spotykałem się już z takimi rzeczami.
Kwestia jest tylko czy Ty tych emocji naprawdę nie rozpoznajesz i są zablokowane czy może wszystko to wynika z wewnętrznego napięcia bo masz nieprzepracowany temat np. nadmiernych ambicji, obaw przed opinią innych ludzi, chęci bycia kimś innym niż jesteś w oczach innych itp.
Bo to jest istotne, bowiem obydwie sprawy mogą powodować to poczucie bulgotania w środku.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)

nord
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 121
Rejestracja: 11 stycznia 2015, o 21:02

Ogólne pytania do ozdrowieńców

Post autor: nord » 16 stycznia 2017, o 00:40

Krzyki mogą występować przy nerwicach a dokładnie przy tego rodzaju ujściu emocji, napięcia wewnętrznego czy lęku. Nie jest to może częste ale spotykałem się już z takimi rzeczami.
Kwestia jest tylko czy Ty tych emocji naprawdę nie rozpoznajesz i są zablokowane czy może wszystko to wynika z wewnętrznego napięcia bo masz nieprzepracowany temat np. nadmiernych ambicji, obaw przed opinią innych ludzi, chęci bycia kimś innym niż jesteś w oczach innych itp.
Bo to jest istotne, bowiem obydwie sprawy mogą powodować to poczucie bulgotania w środku.

Czyli brak akceptacji siebie i niska samoocena mają też duże znaczenie. Obecnie staram się nad tym pracować ale ciągle próbuję w innych zobaczyć tą akceptację.
Jeśli chodzi o przepracowanie pewnych kwestii to od jakiegoś czasu zrezygnowałem z ambicji bo ważniejsze jest dla mnie zdrowie. Obawy przed opinią innych to niby jestem świadom że to wzięło się z "poprawiania" mnie (czyt. brak akceptacji) przez rodziców i brata ale ta wiedza nic mi nie daje ... a może to wymaga czasu, sam nie wiem.

ODPOWIEDZ