osobowość narcystyczna..co dalej?

Forum o zaburzeniach osobowości (boderline, unikająca - lękowa, zależna, schizotypowa itp)
ODPOWIEDZ
labraks
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 256
Rejestracja: 3 lutego 2018, o 11:44

16 sierpnia 2018, o 12:06

Jacku, od pewnego terapeuty psychodynamicznego (nie był moim) słyszałem hasło "negatywna reakcja terapeutyczna" :P Z kolei od szkoły SWPS dowiedziałem się, że trudno znaleźć dobrego psychoterapeutę :shock: I teraz pytanie: to co, my, laicy, mamy mieć wiedzę, kiedy terapeuta jest dobry a kiedy nie? Owszem, nasza krytyka terapeuty może wynikać wprost z zaburzenia i "mechanizmów obronnych" - ale przecież terapeuci też się mylą. I wychodzi na to, że to pacjent, ten chory, ma być na tyle zdrowy, by rzeczowo ocenić sytuację... Taki lekki paradoksik.

Ambi, nikt mi nie wtłoczył, sam zapewne... Moją ambi... cją jest dawać coś pozytywnego młodszemu pokoleniu. Może to ambicja zbyt neurotyczno-nerwicowa, nie przeczę. Tylko ciężko coś dawać, gdy samemu niewiele się ma.
ambiwalencja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 6 czerwca 2018, o 16:09

16 sierpnia 2018, o 13:14

daj, naucz się dawać najpierw sobie labraks.. a wtedy dawanie innym przyjdzie samo.. nie odwrotnie..
dawać sobie.. uważność, miłość, wyrozumiałość, szacunek, zainteresowanie, pocieszenie, wzór, zasady i normy.. wszystko to co chciałbyś dać innym najpierw Tobie jest potrzebne.. i choć tego pewnie tak nie widzisz to już bardzo duzo sobie dajesz.. przede wszystkim dajesz sobie prawo do wyrażania siebie takim jakiego na ten moment siebie postrzegasz.. a gdybyś miał przyjaciela, kogoś na kim Ci bardzo zalezy i ten ktos przyszedłby do Ciebie i opowiedział Ci, że tak się czuje jak Ty.. co byś mu powiedział? pofantazjuj labraks.. jak byś starał sie mu pomóc?
Jacek310
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 2 czerwca 2018, o 20:15

16 sierpnia 2018, o 16:41

Ambi, z tym dawaniem to bardzo ważna rzecz. Niemniej jednak trzeba wiedzieć jak. I w ogóle niektóre osoby nie są nawet w stanie, bo NIE POTRAFIĄ. Dzięki świetnemu artykułowi doszedłem do następujących wniosków w moim przypadku:
1. W moim umyśle jest podział na wewnętrznego dorosłego (posiadający wiedzę i inteligencję, podejmuje najlepsze dla siebie decyzje tu i teraz), wewnętrznego rodzica, opiekuna(posiadający w swojej puli zdolności do opieki, zachęcania, miłości albo krytyki, oceny i zasiewania paniki) i wewnętrznego dziecka(posiadający w swojej puli radość, zabawę, zdolności do nauki, chęć odkrywania świata albo nastrój depresyjny, przerażenie czy traumy),
2. Podejmuję decyzję jako wewnętrzny dorosły i siadam za sterami swojego umysłu,
3. Jako wewnętrzny dorosły uczę zatem wewnętrznego rodzica aby zamiast zasiewania paniki wyluzował i ofiarował wewnętrznemu dziecku opiekę, ciepło, miłość, poczucie bezpieczeństwa. Kontaktuję się zarówno z wewnętrznym rodzicem jak i z wewnętrznym dzieckiem celem sprawdzenia jak idzie proces leczenia, czy czegoś brakuje, czy nie ma nadmiernej krytyki itp.
4. Tylko wewnętrzny rodzic może dać mojemu wewnętrznemu dziecku ciepło, jakiego nikt inny na świecie mu nie da. Staram się ich pogodzić ze sobą. Reaguję na wszelką odpowiedź emocjonalną wewnętrznego rodzica sprawdzając czy aby nie wraca do starych nawyków polegania na opinii innych, perfekcjonizmu, katastroficznych myśli.
;witajka
Jacek310
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 2 czerwca 2018, o 20:15

16 sierpnia 2018, o 21:43

Nie wiem jak wy, ale jestem coraz bardziej gotowy na ponowne otwarcie się do ludzi i świata. Ale aby to zrobić potrzebuję szerszej perspektywy na to wszystko. Czytam sobie informacje na ten temat i wymieniam się poglądami z taką jedną znajomą.
Jacek310
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 2 czerwca 2018, o 20:15

17 sierpnia 2018, o 13:37

Wiecie co? Potrzebuję waszej pomocy/porady. Sprawa wygląda następująco: mam wszystko czego potrzebuję ze strefy materialnej ( oszczędności, jedzenie, picie, dach nad głową itp.), niemniej jednak nadal czuję lęk taki nieustanny, ciągle on trwa, mam trudności ze snem, nieprzyjemne sny mi się śnią, w ogóle trudność z zasypianiem, taki wzmożony stan czujności. Chciałbym pójść do pracy, czuję, że jestem już na to gotowy. Niemniej jednak będę łatwo się stresował i to nie jest najlepszy pomysł. Coś jest we mnie takiego, to moje wewnętrzne dziecko czuje się zlęknione. Gdy byłem mały to notorycznie zostawałem sam w domu i nikogo nie było. Bałem się wychodzić z łóżka do toalety. Mieliście coś podobnego? Nie chcę wchodzić w kompulsje typu: wejście w związek z kimś( byle kim, byle nie być samemu), pracować byle nie myśleć o tym, wymyślać sobie pasje( i tak będę czuł ten lęk). Bez rozwiązania tego problemu nic nie ma sensu właściwie. Czuję się jak bym stał sam jak palec na polu minowym. Być może potrzeba czasu w pracy nad sobą( zapewnianiu siebie, że TERAZ nic mi nie grozi). Ale no jestem właściwie bezradny w tym. Przeżywacie/waliście coś podobnego?
ambiwalencja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 6 czerwca 2018, o 16:09

17 sierpnia 2018, o 14:55

to chyba cecha narcystyczna, ten ciągły lęk przed rzeczywistym lub wyimaginowanym zagrożeniem?
lęk ja oswajałam.. dopóki z nim walczyłam to stale była wojna.. gdy odpuściłam walkę, uznałam, że no trudno, taka jestem, to czuję i nie mogę na to w żaden sposób wpłynąć to trzeba zaakceptować..
i tak.. oswojony, zaakceptowany lęk sam odszedł..
teraz z lękiem separacyjnym i różnymi innymi strachami.. radze sobie jak pisałam wczesniej.. jestem blisko siebie, rozmawiam z moim wewnetrznym dzieckiem, opiekuję się moją małą dziewczynką..
Jacek310
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 2 czerwca 2018, o 20:15

17 sierpnia 2018, o 17:04

Nooo ambi, w końcu napisałaś coś wspierającego. A już myślałem, że mi pociśniesz czy coś. No, mogę rzec "uff". To nie jest już cecha narcystyczna w moim przypadku, tak myślę. Jestem już pewny, że to bierze się z traumy podczas mojego porodu. Podobno trzykrotnie straciłem puls i mogłoby to się skończyć niezbyt różowo. To by tłumaczyło dlaczego byłem podobno nie do opanowania jako małe dziecko ( reakcja nadpobudliwości na lęk, kompulsje, nie mogłem usiedzieć na miejscu). Od małego nie byłem tolerowany z tą nadpobudliwością. Dopiero obecnie zaczynam to tolerować i udowadniać sobie, że zagrożenia nie ma. Czyli jak słusznie ambi napisałaś "akceptuję". Ale dołączam do tego pracę nad tym. No wszystko zaczyna układać się w całość. Jestem dumny z siebie, że odpuściłem praktycznie wszystko z życiem w ostatnim czasie i skupiłem się na swoim leczeniu. O dialogu wewnętrznym nawet piszą starzy psychiatrzy na emeryturze w amerykańskich artykułach. Nawet wyobraź sobie ambi są zrobione badania naukowe pokazujące efektywność dialogu wewnętrznego.
Ambi a o tym dialogu wewnętrznym przeczytałaś gdzieś czy terapia ci w tym pomogła?
ambiwalencja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 6 czerwca 2018, o 16:09

17 sierpnia 2018, o 17:50

wiesz co?
ja to latami gdzies czytałam, słuchałam.. wiele razy natykałam się.. i na terapii DDA i na warsztatach rozwojowych, na które jezdziłam w związku z terapią.. ale jakoś nie przemawiało to do mnie.. ja się wstydziłam sama przed sobą.. czułam zażenowanie "no jak gadac do siebie jak do dziecka?"
ale teraz ostatnio Iza Kopaniszyn w któryms filmie o tym mówiła.. zresztą w wielu filmach.. i dla narcyzów jako wskazówki i dla współzaleznych osób.. w końcu przełamałam się autentycznie ze strachu.. jak mnie dopadł lęk że rzucało mną jak po ścianach powyżej lamperii to jakoś tak samo przyszło.. opowiadałam o tym wcześniej..
teraz juz nie czuję żadnego wstydu, wręcz przeciwnie stało sie to normalne dla mnie..
dziś np w drodze do pracy powiedziałam do siebie za kierownicą "przepraszam cie, że nie zajełam sie tobą gdy potrzebowałas, że cie zostawiłam"
mega mega przeżycia :) to kurde no działa naprawdę :)
Jacek310
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 2 czerwca 2018, o 20:15

17 sierpnia 2018, o 18:36

Ambi, no niestety niekiedy trzeba dość mocno dostać objawami aby zacząć o siebie dbać. W tym przypadku lęk.
Tak o jeździe do pracy wspominasz...Przypomniało mi się jaki ja byłem nerwowy za kółkiem. Codziennie prawo jazdy bym tracił gdyby policja mnie łapała. Tak ta sytuacja w pracy na mnie działała. Do teraz mam problem co zrobić gdy napotkam podobne osoby. Myślisz, że za pomocą dialogu wewnętrznego z biegiem czasu uda nam się przekonać nasze wewnętrzne dziecko, że nie ma podstaw do obaw? No ba. Pewnie, że się uda. A widzisz, znów mnie zaczął łapać lęk. I włączyłem racjonalne myślenie i pomogło. To jest idealna definicja słabego ego, uleganie emocjom. Dlatego widzisz ambi, tak ważne jest przebywanie wśród pomocnych osób a nie wśród toksycznych. Człowiek o słabym ego łatwo ulega wpływowi innych ( przykład: jakiś czas temu ty i twój załączony lęk separacyjny w obliczu zachowania twojego partnera). To ego można przyrównać do wewnętrznego dorosłego. Trochę inna koncepcja niż Freuda choć podobna. Dobrze byłoby zatem wzmocnić ego( wewnętrznego dorosłego), bo ten dialog wewnętrzny może być niestety nadal w oparciu o emocje a nie racjonalne myślenie i nawet nie będziemy zdawali sobie z tego sprawy. Co o tym sądzisz?
ambiwalencja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 6 czerwca 2018, o 16:09

17 sierpnia 2018, o 19:38

analiza transakcyjna owszem tak, zgadzam sie z Tobą.. fajnie, że wszedłeś w ten temat :) jak już w tym jesteś to bardzo fajna ksiązka Eric Berne "W co graja ludzie".. super wyjasnienia i studium analizy.. choć skiązka trudna troche... jest audiobook na youtubie 7 godzin..
co do dialogu z moja dziewczynką.. nie zastanawiam sie nad tym aż tak jak napisałeś.. moze i dobrze.. mówie do siebie tak jak matka do dziecka, jak babcia do wnuczki.. nie wiem czy dobrze, czy niedobrze.. mówię najbardziej delikatnie jak potrafię, z czułością.. szacunkiem.. tak jak sie mówi do dziecka.. a przynajmniej tak jak sobie to wyobrażam :)
Jacek310
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 2 czerwca 2018, o 20:15

17 sierpnia 2018, o 22:17

Ambi, myślisz, że za bardzo się krytykuję? Że robię to nieświadomie? To wszystko co robię, te informacje, czy to nie świadczy o usprawiedliwianiu się przed sobą? Ja już nie wiem co jest dobre a co złe. Wiele rzeczy bym chciał, ale odmawiam sobie. Pewnie w tym prawo do bycia szczęśliwym i prawo do popełniania błędów.
ambiwalencja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 6 czerwca 2018, o 16:09

17 sierpnia 2018, o 23:01

matko bosko jak Ty mi przypominasz mnie sprzed lat :) kiedys miałam identyczne dylematy :)
wydaje mi się, że perfekcjonizm trochę Ci przeszkadza, ale przykładasz się do tego co robisz i tu nie ma źle czy dobrze.. inwestujesz czas, wysiłek w siebie więc tu nic nie pójdzie na marne.. jak bedzie za szybko, za bardzo to poczujesz to.. będziesz wiedział.. zaufaj sobie i słuchaj siebie.. jak czujesz parcie, że chcesz, potrzebujesz to to poprostu rób i spróbuj nie oceniać.. ma być tak żebyś Ty czuł że idziesz dobrą drogą.. a że czasem gdzies skręcisz, odpoczniesz, cofniesz się to jest zupełnie normalne.. :)
Jacek310
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 124
Rejestracja: 2 czerwca 2018, o 20:15

18 sierpnia 2018, o 16:20

Ambi, dzięki za twoje słowa. Choć nadal nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić. Jestem bezsilny. Nie ważne jak bardzo bym sobie życie ułożył, to i tak lęk będzie przy mnie non stop. To wykańczające. Uwierz mi. Może powiedz jak to konkretnie u ciebie wygląda? Gdy na przykład odpoczywasz sobie dajmy na to na fotelu to jak się czujesz? Zrelaksowana? Ja czuję non stop lęk. Próbowałem zaakceptować ten stan. Próbowałem uznać, że to może być część mojej osobowości. Ale z biegiem obowiązków życiowych czułem sukcesywnie utratę sił, byłem poddenerwowany, nie byłem w stanie trzeźwo myśleć. Non stop myśli samobójcze się wtedy pojawiały, że moje życie już zawsze będzie tak wyglądać. Stwierdzam, że nie tędy droga. Chciałbym czuć się komfortowo. Nie wiem tylko jak. Dlatego sądziłem, że te wszystkie informacje w internecie mi pomogą. Terapeuta próbuje mnie zdenerwować nie wiadomo czemu. Nie rozumiem tego wszystkiego. Słowem: jaskółczy niepokój. Choć humanista ze mnie żaden.
ambiwalencja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 6 czerwca 2018, o 16:09

18 sierpnia 2018, o 21:34

boi się ciągle dziecko wewnetrzne.. to ono odczuwa tę emocję.. zatem zagoń rodzica do wypełnienia swojego obowiązku :)
próbuj, nie poddawaj się..
nie od razu ale w końcu zacznie to działać..
jesli dziecko się boi to rodzic jest niewydolny.. trzeba wesprzeć rodzica.. pewnie rodzic tez jest przerażony i nie umie jeszcze, nie wie jak.. no nie miał zapewne przykładów..
czytaj, szukaj o tym jak rodzic może wspierac dziecko.. i jak wspierać w tej trudnej roli rodzica.. to rola dorosłego..
wiem, że to enigmatycznie brzmi.. ale nasz problem to słabo albo wcale ustrukturyzowane czesci osobowości jakimi sa rodzic, dorosły, dziecko.. sam o tym pisałeś..
nie będzie tak zawsze.. zapewniam Cię.. odpuśc krytykę wobec siebie i nie wiń się.. to dołuje i potęguje lęk.. pamiętaj.. to sa tylko myśli a my nie jesteśmy myślami, myśli sa z naszych programów, kodów wynikajacych z traum.. zmiana myśli powoduje zmiane emocji.. nie odwrotnie..
wrzuce Ci link do filmu Izy.. są dwie części.. wrzuce drugą.. jak zechcesz to znajdziesz pierwszą też..
w tej drugiej czesci Iza mówi jak można samemu ze sobą pracować mając narcystyczny cień.. ja jestem przekonana, że Ty tak własnie masz.. nie jest to narcyzm 100%-owy.. ewidentnie według mnie.. Ty masz duzy kawał zdrowej, nienarcystycznej osobowości.. masz na pewno DDA i PTSD.. czyli to co i ja.. tylko masz może o tyle trudniej, że u Ciebie działają o wiele mocniej mechanizmy obronne wyparcia emocji...
https://www.youtube.com/watch?v=5rziBkQci8M&t=932s
ambiwalencja
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 79
Rejestracja: 6 czerwca 2018, o 16:09

18 sierpnia 2018, o 21:40

labraks.. wysłuchaj też koniecznie.. wysłuchaj i przyglądnij się czy Ciebie to dotyczy.. Iza mówi to o tożsamości..
ODPOWIEDZ