napad lęku i panika związana z parciem na pęcherz i biegunką

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
kasiekasie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2020, o 11:29

25 stycznia 2020, o 15:37

A co jeśli to czego się teraz boimi (np, nadrobienie w portki) kiedyś się wydarzyło? Stresuje mnie każde skorzystanie z toalety, miałam okres że mało co jadłam żeby tylko jak najrzadziej tam chodzić. A przy kazdym wyjściu z domu boję się że nie będzie toalety w pobliżu i znowu dostanę biegunki i narobię w spodnie co raz mi się zdarzylo bo nie było wc w pobliżu.
Awatar użytkownika
lubieplacki13
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 495
Rejestracja: 14 listopada 2019, o 21:50

25 stycznia 2020, o 18:23

kasiekasie pisze:
25 stycznia 2020, o 15:37
A co jeśli to czego się teraz boimi (np, nadrobienie w portki) kiedyś się wydarzyło? Stresuje mnie każde skorzystanie z toalety, miałam okres że mało co jadłam żeby tylko jak najrzadziej tam chodzić. A przy kazdym wyjściu z domu boję się że nie będzie toalety w pobliżu i znowu dostanę biegunki i narobię w spodnie co raz mi się zdarzylo bo nie było wc w pobliżu.
I co z tego, że narobisz w portki? :D To narób, ja też tak mam i nie raz narobiłem i czasem sie skanuję, czy już się zesrałem czy nie... I wiesz co mi pomogło? To, że narobiłem w gacie w koloseum w kolejce, gdzie nie mogłem nic zrobić :D Powiedziałem trudno, poszedłem do kibla i załatwiłem sprawę. Teraz to w ogóle nie zwracam uwagi na parcie na jelita i mija samo.
/przerwa od forum
kasiekasie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2020, o 11:29

25 stycznia 2020, o 19:06

lubieplacki13 pisze:
25 stycznia 2020, o 18:23
kasiekasie pisze:
25 stycznia 2020, o 15:37
A co jeśli to czego się teraz boimi (np, nadrobienie w portki) kiedyś się wydarzyło? Stresuje mnie każde skorzystanie z toalety, miałam okres że mało co jadłam żeby tylko jak najrzadziej tam chodzić. A przy kazdym wyjściu z domu boję się że nie będzie toalety w pobliżu i znowu dostanę biegunki i narobię w spodnie co raz mi się zdarzylo bo nie było wc w pobliżu.
I co z tego, że narobisz w portki? :D To narób, ja też tak mam i nie raz narobiłem i czasem sie skanuję, czy już się zesrałem czy nie... I wiesz co mi pomogło? To, że narobiłem w gacie w koloseum w kolejce, gdzie nie mogłem nic zrobić :D Powiedziałem trudno, poszedłem do kibla i załatwiłem sprawę. Teraz to w ogóle nie zwracam uwagi na parcie na jelita i mija samo.
No ale z reguły jest ktos zawsze przy mnie, to będzie wstyd jak poczują odemnie,hmmm... Ten zapach. Czyli zawsze masz coś na przebranie ze sobą?
usunietenaprosbe
Gość

25 stycznia 2020, o 21:46

kasiekasie pisze:
25 stycznia 2020, o 15:37
A co jeśli to czego się teraz boimi (np, nadrobienie w portki) kiedyś się wydarzyło? Stresuje mnie każde skorzystanie z toalety, miałam okres że mało co jadłam żeby tylko jak najrzadziej tam chodzić. A przy kazdym wyjściu z domu boję się że nie będzie toalety w pobliżu i znowu dostanę biegunki i narobię w spodnie co raz mi się zdarzylo bo nie było wc w pobliżu.
A takie głupie pytanie: co robisz żeby nie było szans żebyś dostała biegunkę? Stoperan? Banany? Suplementacja węglem aktywnym?
Mi też się kiedyś zdarzyło, że nie o tyle, że narobiłam w spodnie ale na wyjeździe ze znajomymi musiałam załatwiać się w nieciekawych miejscach. Jak pole kukurydzy, opuszczony barak itp. Nie powtórzyło się.
Moja mama też kiedyś narobiła w portki bo się jej chciało a pies koniecznie musiał się z nią przywitać i nie zdążyła do wc :DD
Wiele rzeczy kiedyś wstydliwych wydarzyło, że w życiu każdego z nas. Pytanie jak do tego podchodzimy.
usunietenaprosbe
Gość

25 stycznia 2020, o 21:50

LadyAmalthea pisze:
25 stycznia 2020, o 21:46
kasiekasie pisze:
25 stycznia 2020, o 15:37
A co jeśli to czego się teraz boimi (np, nadrobienie w portki) kiedyś się wydarzyło? Stresuje mnie każde skorzystanie z toalety, miałam okres że mało co jadłam żeby tylko jak najrzadziej tam chodzić. A przy kazdym wyjściu z domu boję się że nie będzie toalety w pobliżu i znowu dostanę biegunki i narobię w spodnie co raz mi się zdarzylo bo nie było wc w pobliżu.
A takie głupie pytanie: co robisz żeby nie było szans żebyś dostała biegunkę? Stoperan? Banany? Suplementacja węglem aktywnym?
Mi też się kiedyś zdarzyło, że nie o tyle, że narobiłam w spodnie ale na wyjeździe ze znajomymi musiałam załatwiać się w nieciekawych miejscach. Jak pole kukurydzy, opuszczony barak itp. Nie powtórzyło się.
Moja mama też kiedyś narobiła w portki bo się jej chciało a pies koniecznie musiał się z nią przywitać i nie zdążyła do wc :DD
Wiele rzeczy kiedyś wstydliwych wydarzyło, że w życiu każdego z nas. Pytanie jak do tego podchodzimy.
A i mój były kiedyś zesrał się w gacie jak wracaliśmy z imprezy i nagle koniecznie musiał wracać na miejsce :DD potem koleżanka mnie pytała jakie miał portki bo ktoś jej zostawił zasrane gacie w łazience :DD Wstyd to naprawdę pojęcie względne. Jezu zdarzyło się. Jesteśmy ludźmi i wydalamy z siebie resztki pokarmowe. Jeśli naprawdę masz z tym wielki problem to zabezpieczaj się - pieluchy dla dorosłych i potem szybko do wc się odświeżyć.
kasiekasie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2020, o 11:29

25 stycznia 2020, o 22:32

Dzięki, pocieszyliscie mnie że nie tylko mnie się to zdarzyło, bo patrzyłam na to przez pryzmat wstydu i że to tylko mi coś takiego się zdarzylo. Spróbuję sobie przetłumaczyć że to nic strasznego i może wreszcie przejda mi parcia, przy każdej wycieczce z rodziną i znajomymi. Raczej staram się nic nie brać z tabletek, stoperan naprawdę sporadycznie, jedynie co banany idą u mnie na kilogramy. Moja teściowa potrafi przed każdym wyjściem po dwa trzy stoperany wziasc-tak na wszelki wypadek jak ona mówi.
cupcake
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 4 października 2019, o 18:43

26 stycznia 2020, o 00:57

Cześć,
Mam ataki paniki na tym samym punkcie od 15 lat z kilkuletnimi przerwami. Na początku brało mnie rozwolnienie w szkole (mialam 12 lat) później dostałam obsesji na tym punkcie, ale wyleczyly mnie fizycznie i psychicznie tabletki na perystaltyke jelit, bo już nie czułam parcia! Było dość dobrze kilka lat i wzięło mnie na sikanie. Nie będę się powtarzać z objawami i moimi praktykami, bo czytając wasze posty, czuje się jakbym to ja je pisała. Wszyscy robimy to samo.

Około 4 lata temu zaczęłam brać paroksetyne i moglam znów żyć normalnie, jeździłam transportem publicznym, podróżowałam, pracowałam bez ataków paniki. Życie znów było takie, jak "przedtem".
Więc kilka miesiecy temu chcialam spróbować zmniejszyć leki i wyjść z nich. Nie jest dobrze. Strach rośnie w mojej głowie z dnia na dzien. Nie pomaga to, że pracuje w domu, nie mam jak oswajac się z wyjsciami do ludzi. Mam propozycję pracy, o której marzę, ale jestem sparaliżowana myślami o atakach paniki. Nie wiem, czy wrócić do leków, ale to wygląda jak przegrana, czy spróbować się nie posikac w drodze do nowej pracy bez leków.

Byłam na terapii, ale nie wniosła zbytnio nic nowego do mojego życia, szczególnie w mojej sytuacji pracy domowej, ciężko jest mi "trenowac".

Pozdrawiam wszystkich, nie jesteście sami.
Awatar użytkownika
lubieplacki13
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 495
Rejestracja: 14 listopada 2019, o 21:50

26 stycznia 2020, o 01:04

cupcake pisze:
26 stycznia 2020, o 00:57
Cześć,
Mam ataki paniki na tym samym punkcie od 15 lat z kilkuletnimi przerwami. Na początku brało mnie rozwolnienie w szkole (mialam 12 lat) później dostałam obsesji na tym punkcie, ale wyleczyly mnie fizycznie i psychicznie tabletki na perystaltyke jelit, bo już nie czułam parcia! Było dość dobrze kilka lat i wzięło mnie na sikanie. Nie będę się powtarzać z objawami i moimi praktykami, bo czytając wasze posty, czuje się jakbym to ja je pisała. Wszyscy robimy to samo.

Około 4 lata temu zaczęłam brać paroksetyne i moglam znów żyć normalnie, jeździłam transportem publicznym, podróżowałam, pracowałam bez ataków paniki. Życie znów było takie, jak "przedtem".
Więc kilka miesiecy temu chcialam spróbować zmniejszyć leki i wyjść z nich. Nie jest dobrze. Strach rośnie w mojej głowie z dnia na dzien. Nie pomaga to, że pracuje w domu, nie mam jak oswajac się z wyjsciami do ludzi. Mam propozycję pracy, o której marzę, ale jestem sparaliżowana myślami o atakach paniki. Nie wiem, czy wrócić do leków, ale to wygląda jak przegrana, czy spróbować się nie posikac w drodze do nowej pracy bez leków.

Byłam na terapii, ale nie wniosła zbytnio nic nowego do mojego życia, szczególnie w mojej sytuacji pracy domowej, ciężko jest mi "trenowac".

Pozdrawiam wszystkich, nie jesteście sami.
Dlaczego ciężko ci trenować? Spróbuj się nie posikać. A jak się posikasz to trudno. Zapewniam cię, że im bardziej będziesz ryzykowała i próbowała, tym mniej ci to będzie doskwierać, aż minie permanentnie. Dokładnie tak samo jest z biegunką.
Po pierwsze - nigdy, ale to nigdy nie ograniczaj się ze względu na lęk. Masz propozycję wymarzonej pracy - leć tam jak najszybciej. Im mniej się ograniczasz, tym szybciej z tego wyjdziesz. Im bardziej się człowiek daje nerwicy, tym bardziej mu doskwiera i zawęża jego strefę komfortu. Jak mi powiedziała kiedyś moja terapeutka "proszę nigdy nie oceniać sytuacji na podstawie swoich objawów somatycznych."
/przerwa od forum
kasiekasie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2020, o 11:29

2 lutego 2020, o 21:53

Kurczaki i znowu się dałam wkręcić :( mogę się tutaj wyżalić? Poczatek swojej historii opow w temacie o naszych historiach a teraz mam nawrót. na początku stycznia przeszłam eradykacje Helikobakter, dwa tygodnie na dwóch antybiotykach, w 10 dniu miałam już takie schizy że wychodziłam z siebie, jeszcze sama w domu z dzieckiem, to była masakra. Ogólnie to jestem na "nie" do wszelkich lekarstw a już antybiotykow wogole. Pod koniec biegunki, bóle brzucha gorsze jak przed eradykacja i OGROMNE lęki. Schudłam kolejne kilogramy (a już i tak miałam niedowagę). po skończeniu leków Bardzo powoli zaczęłam się uspokajac i nagle buch.... Zapalenie oskrzeli i kolejny antybiotyk, siedzenie w domu sama bo córka u dziadków na feriach i znowu się zaczęło, że się nie wyleczę, że będę miała powikłania, że muszę siedzieć sama a sama nie mam co robić, że to się nie skończy. Nie mogę nic przelknac i dalej chudnę,pomimo że wmuszam w siebie jedzenie, do tego ogromne wzdęcia kończące się biegunka i strasznym bólem jelit, kolejne wkręty, że nie wyleczę żołądka nigdy, że te jalita to ciągle mnie będą tak boleć, itd. itp. niby mam świadomość że jakby to było coś poważnego to już dawno bym wylądowała w szpitalu ale ten ból jelit jest taki że nie mogę się na niczym innym skupić jak na nim, a siedzenie w domu nie pomaga a też nie mogę wyjść na spacer bo jeszcze mi nie przeszlo to zapalenie.
cupcake
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 4 października 2019, o 18:43

4 lutego 2020, o 18:49

lubieplacki13 pisze:
26 stycznia 2020, o 01:04
cupcake pisze:
26 stycznia 2020, o 00:57
Cześć,
Mam ataki paniki na tym samym punkcie od 15 lat z kilkuletnimi przerwami. Na początku brało mnie rozwolnienie w szkole (mialam 12 lat) później dostałam obsesji na tym punkcie, ale wyleczyly mnie fizycznie i psychicznie tabletki na perystaltyke jelit, bo już nie czułam parcia! Było dość dobrze kilka lat i wzięło mnie na sikanie. Nie będę się powtarzać z objawami i moimi praktykami, bo czytając wasze posty, czuje się jakbym to ja je pisała. Wszyscy robimy to samo.

Około 4 lata temu zaczęłam brać paroksetyne i moglam znów żyć normalnie, jeździłam transportem publicznym, podróżowałam, pracowałam bez ataków paniki. Życie znów było takie, jak "przedtem".
Więc kilka miesiecy temu chcialam spróbować zmniejszyć leki i wyjść z nich. Nie jest dobrze. Strach rośnie w mojej głowie z dnia na dzien. Nie pomaga to, że pracuje w domu, nie mam jak oswajac się z wyjsciami do ludzi. Mam propozycję pracy, o której marzę, ale jestem sparaliżowana myślami o atakach paniki. Nie wiem, czy wrócić do leków, ale to wygląda jak przegrana, czy spróbować się nie posikac w drodze do nowej pracy bez leków.

Byłam na terapii, ale nie wniosła zbytnio nic nowego do mojego życia, szczególnie w mojej sytuacji pracy domowej, ciężko jest mi "trenowac".

Pozdrawiam wszystkich, nie jesteście sami.
Dlaczego ciężko ci trenować? Spróbuj się nie posikać. A jak się posikasz to trudno. Zapewniam cię, że im bardziej będziesz ryzykowała i próbowała, tym mniej ci to będzie doskwierać, aż minie permanentnie. Dokładnie tak samo jest z biegunką.
Po pierwsze - nigdy, ale to nigdy nie ograniczaj się ze względu na lęk. Masz propozycję wymarzonej pracy - leć tam jak najszybciej. Im mniej się ograniczasz, tym szybciej z tego wyjdziesz. Im bardziej się człowiek daje nerwicy, tym bardziej mu doskwiera i zawęża jego strefę komfortu. Jak mi powiedziała kiedyś moja terapeutka "proszę nigdy nie oceniać sytuacji na podstawie swoich objawów somatycznych."
Dzięki! Nie widziałam wcześniej, że ktoś mi odpisał. Ciężko mi trenować, bo w domu absolutnie nic mi nie jest, a pracuje w domu, później jakieś inne domowe obowiązki, więc w końcu nigdzie nie wychodzę. W pewną sobotę się zorientowałam, że ostatni raz wychodziłam z domu 2 tygodnie wcześniej w weekend. To na pewno nie pomaga. W takie dni boję się iść do piekarni po chleb.
Byłam na tej rozmowie o pracę, dopadł mnie atak oczywiście, ale nigdy nie daję tego po sobie poznać, tylko płonę w środku i już sikam w myślach. Co będzie dalej, zobaczymy.
Podobają mi się Twoje słowa, by somaty mnie nie ograniczały, ale każdy atak dobija gwóźdź.
Ostatnio też mam rozwolnienia ze stresu więc niedługo będę robić i jedynkę i dwójkę w myślach.
Zastanawiam się, czy nie wrocic do paroksetyny, (teraz biorę połowę tabletki 6 razy w tygodniu, jak było dobrze brałam cała tabletkę 5 razy w tyg i pół dwa razy ) ale to wygląda jak przegrana..
I anegdota : dziś leciałam samolotem I cały czas były turbulencje, więc zawsze trzeba było siedzieć na miejscu spietym pasami I nie pozwalali wstawać przez cały lot. Możecie sobie wyobrazić co się ze mną działo :)
Pozdrawiam was ciepło
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 248
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

5 lutego 2020, o 11:26

No ale się nie posikałeś i nie posrales w samolocie . Wyciągaj takie wnioski
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 248
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

11 lutego 2020, o 17:14

Sorki , szybko odpisywalam...

Chodzi o to ze taka rzeczywista „akcja” zdarza się raz na rok , w sensie ze naprawdę się posikam lub posram w majty, a reszta czasu to wyobrażenia i lęk przed tym . Ja tez osobiście mam z tym problem - wrażliwe jelito na emocje i częste parcia.
Niestety zauwazylam ze zawsze podświadomie miałam lęk przed ośmieszeniem się z braku toalety . Bo to nawet nie jest lęk przed samą akcją , tylko ze ktoś zauważy , oceni , wyśmieje.
Mi pomaga tłumaczenie sobie ze wszędzie tak naprawdę jest możliwość wypróżnienia - jak nie kibelki w galeriach , stacjach benzynowych , knajpach to poprostu krzaczek 😁
kasiekasie
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2020, o 11:29

13 lutego 2020, o 22:44

maggie2223 pisze:
11 lutego 2020, o 17:14
Sorki , szybko odpisywalam...

Chodzi o to ze taka rzeczywista „akcja” zdarza się raz na rok , w sensie ze naprawdę się posikam lub posram w majty, a reszta czasu to wyobrażenia i lęk przed tym . Ja tez osobiście mam z tym problem - wrażliwe jelito na emocje i częste parcia.
Niestety zauwazylam ze zawsze podświadomie miałam lęk przed ośmieszeniem się z braku toalety . Bo to nawet nie jest lęk przed samą akcją , tylko ze ktoś zauważy , oceni , wyśmieje.
Mi pomaga tłumaczenie sobie ze wszędzie tak naprawdę jest możliwość wypróżnienia - jak nie kibelki w galeriach , stacjach benzynowych , knajpach to poprostu krzaczek 😁
Mam to samo, strach że ktoś zauważy i oceni mnie, że dziecko zapamięta że mama w majtki narobiła itp. itd.
Vexor
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 10
Rejestracja: 1 czerwca 2016, o 16:58

3 lipca 2020, o 13:13

Jest jakiś lek na ciągłe parcie na pęcherz? To mnie męczy od ponad 3 tygodni non stop i przez to pojawił się znów silny lęk i wróciły inne objawy. Badanie moczu i wizyta u urologa nic nie wykazały. Od dzisiaj wracam do Efectin ER 75mg ale nie wiem czy to pomoże?
Inflorescentia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: 13 maja 2019, o 12:59

6 lipca 2020, o 17:34

Jest lek taki jak np. Vesicare ale nie wiem czy w parciu psychogennym podziała. I niestety może powodowac zaparcia, nudności, bóle brzucha.
ODPOWIEDZ