Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Masz wątpliwości dotyczace objawów? Omawiamy je, opisujemy
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 83
- Rejestracja: 31 lipca 2022, o 19:44
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 113
- Rejestracja: 10 października 2024, o 18:11
Niesamowite, podziwiam Cię że przez 3 lata masz takie objawy i dalej dajesz radę iść na takie wydarzenie przy takich somatach . Wiem że to na tym polega , żeby się nie dać nerwicy . Ale mam taki moment krytyczny że się poddaje i właśnie idę w tryb ucieczki.piobla1324 pisze: ↑27 grudnia 2024, o 19:34Mój ojciec przechodził zaburzenie , ja wiem że czasy się zmieniły , medycyna poszła do przodu , ale boje się leków (prócz benzo). Jak sobie przypomne jak mój ojciec wyglądał po lekach to 🤯.Ojciec wyszedł z tego , z tym że teraz , dziennie rano łyka pół benzo 1mg.
@Zaburzona_0na , ja mam podobnie z tym że staram soę wytrzymywać , ale po 3 latach dalej jest to samo. Chce iśc do kina , na mecz itp. W dniu wyjścia od rana już mnie lekko trzepie , w momencie wyjścia , jest apogeum , ale dalej twardo ide. Nogi jak z waty , DD , i pełno innych "kwiatków" wchodze do kina , czy tam na stadnion , dalej mnie trzyma , ale siedze do końca. Ulga następuje ok 15/10 przed końcem filmu , czy meczu. W drodze powrotnej do domu , jest już całkiem OK. I tak mam od 3 lat , nie potrafie czerpać radości z tego wydarzenia.
Tam gdzie kończy się strach , zaczyna się prawdziwe życie

-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 113
- Rejestracja: 10 października 2024, o 18:11
Co do leków to prawda , benzo strasznie uzależniają bo po nich masz totalny zjazd jest Ci błogo . Lepsze ( bezpieczniejsze ) są Inhibitory wychwytu ale trzeba je dopasować a czasem potrzeba kilku leków .
Tam gdzie kończy się strach , zaczyna się prawdziwe życie

-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 83
- Rejestracja: 31 lipca 2022, o 19:44
Ja pare razy też wymiękłem , ale dalej w to brne , ale gdzieś robie jakiś bląd , z tego powodu po tych 20 latach zdecydowałem się na psychologa. Ja wiem ze SRII , mogą być mega pomocne , ale raz , mega się ich boje i ich skutków ubocznych. Nie chce też za bardzo iśc na L4 , choć w pracy się przelamałem i poinformowałem kierownika o moich jazdach i teraz już sam nie przesiaduje na rozdzielniach , myślałem ze to rozwiąrze mój problem lęku w pracy , ale się przeliczyłemZaburzona_0na pisze: ↑27 grudnia 2024, o 19:45Niesamowite, podziwiam Cię że przez 3 lata masz takie objawy i dalej dajesz radę iść na takie wydarzenie przy takich somatach . Wiem że to na tym polega , żeby się nie dać nerwicy . Ale mam taki moment krytyczny że się poddaje i właśnie idę w tryb ucieczki.piobla1324 pisze: ↑27 grudnia 2024, o 19:34Mój ojciec przechodził zaburzenie , ja wiem że czasy się zmieniły , medycyna poszła do przodu , ale boje się leków (prócz benzo). Jak sobie przypomne jak mój ojciec wyglądał po lekach to 🤯.Ojciec wyszedł z tego , z tym że teraz , dziennie rano łyka pół benzo 1mg.
@Zaburzona_0na , ja mam podobnie z tym że staram soę wytrzymywać , ale po 3 latach dalej jest to samo. Chce iśc do kina , na mecz itp. W dniu wyjścia od rana już mnie lekko trzepie , w momencie wyjścia , jest apogeum , ale dalej twardo ide. Nogi jak z waty , DD , i pełno innych "kwiatków" wchodze do kina , czy tam na stadnion , dalej mnie trzyma , ale siedze do końca. Ulga następuje ok 15/10 przed końcem filmu , czy meczu. W drodze powrotnej do domu , jest już całkiem OK. I tak mam od 3 lat , nie potrafie czerpać radości z tego wydarzenia.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 113
- Rejestracja: 10 października 2024, o 18:11
Też tak mam z pracą , są dni że jest super mogę siedzieć tam cały dzień a czasami to poprostu męka, i panicznie boje się zostać sama ( mimo że nie zostaje jedna ja , to na moim stanowisku jestem sama i się boje - niewiadomo czegopiobla1324 pisze: ↑27 grudnia 2024, o 19:55Ja pare razy też wymiękłem , ale dalej w to brne , ale gdzieś robie jakiś bląd , z tego powodu po tych 20 latach zdecydowałem się na psychologa. Ja wiem ze SRII , mogą być mega pomocne , ale raz , mega się ich boje i ich skutków ubocznych. Nie chce też za bardzo iśc na L4 , choć w pracy się przelamałem i poinformowałem kierownika o moich jazdach i teraz już sam nie przesiaduje na rozdzielniach , myślałem ze to rozwiąrze mój problem lęku w pracy , ale się przeliczyłemZaburzona_0na pisze: ↑27 grudnia 2024, o 19:45Niesamowite, podziwiam Cię że przez 3 lata masz takie objawy i dalej dajesz radę iść na takie wydarzenie przy takich somatach . Wiem że to na tym polega , żeby się nie dać nerwicy . Ale mam taki moment krytyczny że się poddaje i właśnie idę w tryb ucieczki.piobla1324 pisze: ↑27 grudnia 2024, o 19:34
Mój ojciec przechodził zaburzenie , ja wiem że czasy się zmieniły , medycyna poszła do przodu , ale boje się leków (prócz benzo). Jak sobie przypomne jak mój ojciec wyglądał po lekach to 🤯.Ojciec wyszedł z tego , z tym że teraz , dziennie rano łyka pół benzo 1mg.
@Zaburzona_0na , ja mam podobnie z tym że staram soę wytrzymywać , ale po 3 latach dalej jest to samo. Chce iśc do kina , na mecz itp. W dniu wyjścia od rana już mnie lekko trzepie , w momencie wyjścia , jest apogeum , ale dalej twardo ide. Nogi jak z waty , DD , i pełno innych "kwiatków" wchodze do kina , czy tam na stadnion , dalej mnie trzyma , ale siedze do końca. Ulga następuje ok 15/10 przed końcem filmu , czy meczu. W drodze powrotnej do domu , jest już całkiem OK. I tak mam od 3 lat , nie potrafie czerpać radości z tego wydarzenia.![]()
Muszę się wsłuchać w poradniki chłopaków tutaj . Zauważyłam po sobie że jak faktycznie czytam że " zrozumieniem" to działa to jak terapia dla mnie . Jest mi lepiej ,potrafię sobie uświadomić w gorszych momentach dlaczego tak się czuję itd. Ale jak przez jakiś czas robię to na odwal się ( bo niemam czasu , bo nie chce mi się , obojętnie z jakiego powodu) to mam zjazdy wtedy . I nawet na głupim spacerze z psem potrafię się nakręcić
Co do leków, też nie jestem zwolenniczką ale czasem trzeba się przemóc żeby odzyskać ta radość z życia . Fakt poczatki brania leków wiażą się z potęgowaniem lęku i somatów ale później jest łatwiej ,lepiej i prościej. Dobrze że idziesz do psychologa , często oni sami podsuwają pomysł żeby zastosować i terapię i leki .
Tam gdzie kończy się strach , zaczyna się prawdziwe życie

-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 83
- Rejestracja: 31 lipca 2022, o 19:44
Ja nie mówie nie lekom , jak psycholog mi nie pomoże te zaryzykuje tych leków , wezne L4 i tyle. Szkoda mi zycia na te zasrane zaburzenie. Chcialbym dzieciom pokazać jeszcze pare fajnych miejsc na świecie i mieć z tego radość , w tej Danii rok temu nie było najgorzej , ale potem , nie wiem zkąd zaczałem się nakręcać , że co ja zrobie jak mnie znowu zlapie atak , na Tarnicy pod szczytem musialem wziąśc benzo , bo tak mnie mocno wzięło , wczoraj nawet sprawdzałem jak daleko jest pogotowie od miejsca gdzie będe spedzał ferie zimowe. Masakra.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 113
- Rejestracja: 10 października 2024, o 18:11
Nikt nie wie ile nas to kosztuje " walki z samym sobą "piobla1324 pisze: ↑27 grudnia 2024, o 20:26Ja nie mówie nie lekom , jak psycholog mi nie pomoże te zaryzykuje tych leków , wezne L4 i tyle. Szkoda mi zycia na te zasrane zaburzenie. Chcialbym dzieciom pokazać jeszcze pare fajnych miejsc na świecie i mieć z tego radość , w tej Danii rok temu nie było najgorzej , ale potem , nie wiem zkąd zaczałem się nakręcać , że co ja zrobie jak mnie znowu zlapie atak , na Tarnicy pod szczytem musialem wziąśc benzo , bo tak mnie mocno wzięło , wczoraj nawet sprawdzałem jak daleko jest pogotowie od miejsca gdzie będe spedzał ferie zimowe. Masakra.
Przykra jest ta nerwica
Jedynym pocieszeniem dla mnie jest to , że jest zdrowa fizycznie. I liczę na to że psycholog mi pomoże znaleźć mój błąd w odburzaniu.
Tam gdzie kończy się strach , zaczyna się prawdziwe życie

-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 83
- Rejestracja: 31 lipca 2022, o 19:44
Ja też na to liczę , bo mam już dojść. Niby człowiek fizycznie zdrowy , a siły brak
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 113
- Rejestracja: 10 października 2024, o 18:11
Dokładnie , tylko się cieszyć że człowiek nie jest sam . W sensie nikomu nie życzę nerwicy . Ale to duże wsparcie nie być w tym samemu. I wiedzieć że ma świecie są ludzie którzy też się z tym borykają w większym lub mniejszym stopniu, no i ta nadzieja że można z tego wyjśćpiobla1324 pisze: ↑27 grudnia 2024, o 20:37Ja też na to liczę , bo mam już dojść. Niby człowiek fizycznie zdrowy , a siły brak
Tam gdzie kończy się strach , zaczyna się prawdziwe życie

-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 83
- Rejestracja: 31 lipca 2022, o 19:44
Pocieszeniem też jest to , ze na te zaburzenie nikt jeszcze nie umrał i nie zwariował 🤪.
-
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 113
- Rejestracja: 10 października 2024, o 18:11
Dokładnie 
może tak właśnie trzeba zacząć do tego podchodzić .. przecież nie umrę i nie zwariuje . Żeby to było takie łatwe jak pisanie tego
Miłego wieczoru życzę , a nerwica niech idzie w nie pamięć 

Tam gdzie kończy się strach , zaczyna się prawdziwe życie

- bareten
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 691
- Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37
Kolego, też się bałem iść do lekarza ale mogę śmiało powiedzieć, że za pierwszym razem gdyby nie antydepresanty to byłoby kiepsko. Lekarz uratował mi życie. Nie wychodziłem ze swojego łóżka przez pół roku dopóki nie dostałem leków stanąłem na nogi. Fakt że to wraca, ale taki typ osobowości.
- bareten
- Odważny i aktywny forumowicz
- Posty: 691
- Rejestracja: 7 października 2013, o 14:37
Myślę, że życie za krótkie aby dać sobie wejść na głowę. A L4 się nie bój, SSRI mają może ewentualnie tydzień skutków ubocznych, oczywiście jeśli w ogóle pojawia się takowe które aż tak będą utrudniać Ci życie