Piszę, bo od dłuższego czasu utknąłem w bardzo trudnym stanie i liczę, że ktoś z Was może mieć podobne doświadczenia.
Moje natrętne myśli nie dotyczą jednej konkretnej treści, tylko głównie kontroli, decyzji i lęku przed lękiem. Cały czas analizuję:
– czy dobrze robię
– czy to moja decyzja
– czy nie robię czegoś wbrew sobie
Najbardziej męczy mnie to w obszarze bliskości i seksu. Boję się, że jeśli będę się z kimś spotykał, to lęk wszystko zepsuje. Że będę musiał ciągle decydować („czy chcę / czy nie chcę”), że każdy gest bliskości będzie odbierany jako coś potencjalnie wbrew sobie. Mam lęk, że będę się bał nawet leżeć obok kogoś. To nie jest strach przed samym seksem, tylko lęk przed tym, że pojawi się lęk i mnie zaleje. Jestem gejem
Podobnie jest w innych sytuacjach. Nawet wyjście do koleżanki potrafię potem godzinami analizować – czy dobrze zrobiłem, czy powinienem był zostać w domu.
Mam też napady paniki w sytuacjach, gdzie czuję „brak ucieczki”, np. w kościele, galerii handlowej albo w podróży. Potrafię się bać, że np. auto będzie zablokowane na parkingu i nie będę mógł od razu wyjechać. Sam lęk przed tym, że pojawi się panika, już mnie uruchamia.
Na nerwicę leczę się ok. 18 lat. Lęki i natrętne myśli miałem już w dzieciństwie, ale w wieku 16 lat doszły silne napady paniki i wtedy trafiłem do psychiatry. Przez te lata miałem różne diagnozy, m.in. zaburzenia lękowo-depresyjne oraz OCD. Skończyłem (trochę na raty) dwa kierunki studiów.
W 2013 roku byłem na terapii CBT. Potem starałem się jakoś funkcjonować na tyle na ile lęk mi w sumie pozwalał. Starałem się też robić to czego się boję - poszerzałem strefę komfortu, odważyłem się sam jechać do innego miasta kilka razy - choć raz wróciłem z napadem paniki. Choć te moje ekspozycje były często - upewnianiem się.
W 2020 powiedziałem koniec z analiza natrętnych myśli.
Od 2021 do mniej więcej maja 2025 funkcjonowałem w miarę normalnie – praca, studia, związek. Myślałem, że najgorsze mam za sobą.
W maju 2025 wszystko wróciło z ogromną siłą. Od tamtej pory jestem na L4. W tym samym czasie rozpadł się mój związek, co bardzo mną wstrząsnęło
Leki na razie nie działają albo działają bardzo słabo. Mam też za sobą badanie MMPI-2, które potwierdziło nasilone objawy lękowo-depresyjne oraz cechy obsesyjno-kompulsyjne. Psycholog zwróciła uwagę na mechanizmy takie jak racjonalizacja, wyparcie, tłumienie emocji, trudność w przeżywaniu złości, nadwrażliwość na odrzucenie. Padło też, że mogę unikać „dorosłości” i odpowiedzialnych decyzji, a lęk jest sposobem ucieczki. Zalecona została terapia psychodynamiczna.
Co jest dla mnie najtrudniejsze:
– przy „klasycznych” natrętnych myślach (np. że komuś coś zrobię) da się jeszcze jakoś przestać analizować i zaryzykować
– u mnie głównym problemem jest lęk przed lękiem, który realnie pojawia się w tych sytuacjach i kompletnie mnie zalewa
Czuję ogromną presję, żeby lęk „nie wygrał”, a to tylko wszystko pogarsza.
Jeśli ktoś z Was ma lub miał podobnie – natrętne myśli wokół decyzji, kontroli, bliskości, silny lęk przed samym lękiem – będę bardzo wdzięczny za każdą odpowiedź i radę
Czasem samo poczucie, że nie jest się z tym samemu, naprawdę pomaga
