Czy musi być gorzej żeby było lepiej?

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
ref
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 17 czerwca 2018, o 22:03

6 sierpnia 2022, o 10:47

Czy jest ktoś jeszcze na tym forum kto chciałby pomóc? Mam lęk uogólniony, wolnopłynący oraz lęk przed lękiem.

Chce wyjsć z tego samemu i zmieniłem „taktykę”. Staram się wręcz specjalnie ten lęk do siebie wpuszczać. Budzę się i staram się ten lęk przywołać, skupiać sie na nim, czuć go. Wręcz specjalnie nie skupiam sie na innych rzeczach, tylko staram sie uwagę poświęcać lękowi, nawet troche na siłę, jak on słabnie to staram się tym nie cieszyc tylko go szukać gdzieś wewnątrz. Mogę nawet kilka godzin leżeć i czuć ten lęk.

Czy to jest dobra droga, takie poświęcanie uwagi lękowi? Mam wrażenie, że jest gorzej bo jakby zupełnie temu lękowi się poświęcam. Oczywiście nie jest tak że nie chodze do pracy, nie wychodzę z domu itp.

Mam też pewne wyrzuty że tak mu się poświęcam, a powinienem Np obejrzeć film, zając sie czymś innym „żeby go nie wzmacniać”

Mam też poczucie ze powinienem ten lęk jakos ignorować, starać sie czymś innym zajmować, zeby nie poświęcać mu uwagi, a ja bez sensu go czuje i moze wzmacniam przez to
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

6 sierpnia 2022, o 11:27

ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 10:47
Czy jest ktoś jeszcze na tym forum kto chciałby pomóc? Mam lęk uogólniony, wolnopłynący oraz lęk przed lękiem.

Chce wyjsć z tego samemu i zmieniłem „taktykę”. Staram się wręcz specjalnie ten lęk do siebie wpuszczać. Budzę się i staram się ten lęk przywołać, skupiać sie na nim, czuć go. Wręcz specjalnie nie skupiam sie na innych rzeczach, tylko staram sie uwagę poświęcać lękowi, nawet troche na siłę, jak on słabnie to staram się tym nie cieszyc tylko go szukać gdzieś wewnątrz. Mogę nawet kilka godzin leżeć i czuć ten lęk.

Czy to jest dobra droga, takie poświęcanie uwagi lękowi? Mam wrażenie, że jest gorzej bo jakby zupełnie temu lękowi się poświęcam. Oczywiście nie jest tak że nie chodze do pracy, nie wychodzę z domu itp.

Mam też pewne wyrzuty że tak mu się poświęcam, a powinienem Np obejrzeć film, zając sie czymś innym „żeby go nie wzmacniać”

Mam też poczucie ze powinienem ten lęk jakos ignorować, starać sie czymś innym zajmować, zeby nie poświęcać mu uwagi, a ja bez sensu go czuje i moze wzmacniam przez to


Moim zdaniem , z jednej strony robisz dobrze bo chcesz czuć lęk, emocję- nie uciekasz od niej . Ale warto też jak każdą inna emocję go regulować . Wyobraź sobie jakbyś czuł złość - to też byś leżał kilka godzin i w nią wchodził? No pewnie nie - czujesz złość, identyfikujesz ją , odczuwasz i starasz się zrobić coś aby odeszła...Jeżeli już potrafisz stawić czoło lękowi - nie tłumisz, nie wypierasz , nie uciekasz np w zadaniowość przed nim to już bardzo dużo. Ale nie musisz go wzmacniać i się w nim taplać. Mamy świetne mechanizmy regulowania emocji, które zazwyczaj przychodzą naturalnie. Przykładowo u mnie to wygląda tak - przychodzi lęk, napięcie - lokalizuje je, najczęściej mówię komuś głośno o tym że teraz się np stresuję, i już czuje że lęk opada - zmieniam kierunek swojej uwagi na coś innego. Nie wyparlam lęku, wyrzuciłam go nawet na zewnątrz mówiąc o kimś i potem stwierdzilam że jest wiele innych ciekawszych rzeczy niz skupianie sie na lęku
ref
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 17 czerwca 2018, o 22:03

6 sierpnia 2022, o 11:45

maggie2223 pisze:
6 sierpnia 2022, o 11:27
ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 10:47
Czy jest ktoś jeszcze na tym forum kto chciałby pomóc? Mam lęk uogólniony, wolnopłynący oraz lęk przed lękiem.

Chce wyjsć z tego samemu i zmieniłem „taktykę”. Staram się wręcz specjalnie ten lęk do siebie wpuszczać. Budzę się i staram się ten lęk przywołać, skupiać sie na nim, czuć go. Wręcz specjalnie nie skupiam sie na innych rzeczach, tylko staram sie uwagę poświęcać lękowi, nawet troche na siłę, jak on słabnie to staram się tym nie cieszyc tylko go szukać gdzieś wewnątrz. Mogę nawet kilka godzin leżeć i czuć ten lęk.

Czy to jest dobra droga, takie poświęcanie uwagi lękowi? Mam wrażenie, że jest gorzej bo jakby zupełnie temu lękowi się poświęcam. Oczywiście nie jest tak że nie chodze do pracy, nie wychodzę z domu itp.

Mam też pewne wyrzuty że tak mu się poświęcam, a powinienem Np obejrzeć film, zając sie czymś innym „żeby go nie wzmacniać”

Mam też poczucie ze powinienem ten lęk jakos ignorować, starać sie czymś innym zajmować, zeby nie poświęcać mu uwagi, a ja bez sensu go czuje i moze wzmacniam przez to


Moim zdaniem , z jednej strony robisz dobrze bo chcesz czuć lęk, emocję- nie uciekasz od niej . Ale warto też jak każdą inna emocję go regulować . Wyobraź sobie jakbyś czuł złość - to też byś leżał kilka godzin i w nią wchodził? No pewnie nie - czujesz złość, identyfikujesz ją , odczuwasz i starasz się zrobić coś aby odeszła...Jeżeli już potrafisz stawić czoło lękowi - nie tłumisz, nie wypierasz , nie uciekasz np w zadaniowość przed nim to już bardzo dużo. Ale nie musisz go wzmacniać i się w nim taplać. Mamy świetne mechanizmy regulowania emocji, które zazwyczaj przychodzą naturalnie. Przykładowo u mnie to wygląda tak - przychodzi lęk, napięcie - lokalizuje je, najczęściej mówię komuś głośno o tym że teraz się np stresuję, i już czuje że lęk opada - zmieniam kierunek swojej uwagi na coś innego. Nie wyparlam lęku, wyrzuciłam go nawet na zewnątrz mówiąc o kimś i potem stwierdzilam że jest wiele innych ciekawszych rzeczy niz skupianie sie na lęku
No ale czy to nie jest właśnie forma ucieczki? Bo nie pokazujesz jakby swojemu wnętrzu że jest Ci obojętne czy masz ten lęk czy nie. Tylko chcesz go nie mieć i w tym celu mówisz komuś że się stresujesz.

W sumie czym to sie różni od tego, że np ktos zauważy ze granie w gry lub słuchanie glosno muzyki pomaga na lęk bo go wtedy sie mniej czuje. Czy to nie jest przypadkiem takie samo zachowanie unikające?

Co do przykładu ze złością - tu bym na pewno nie trakowal tej emocji jako cos złego, choćbym był bardzo zły to bym nie pomyślał nawet przez moment, ze nie moge byc zły albo ze cos mi sie stanie bo jestem ciagle zły, więc myśle że nawet bym do tego stanu nie doprowadził ze musze się zamknąć z tą złością w domu

Czy to nie jest tak że właśnie ten lęk przed lękiem jest podtrzymywany tymi wieloma zachowaniami unikającymi, kiedy mówimy sobie „dobra pójdę pobiegać bedzie lepiej”. Zamiast po prostu pozwolić sobie że możemy nie pojsc biegać bo sie zle czujemy i faktycznie zostać w domu i sie zle czuc. I wtedy, nie wiem paradoksalnie nasz stan moze sie poprawić (nawet nie ze od razu ale po jakimś czasie) i możemy nabrać ochoty isc biegac
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

6 sierpnia 2022, o 17:57

ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 11:45
maggie2223 pisze:
6 sierpnia 2022, o 11:27
ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 10:47
Czy jest ktoś jeszcze na tym forum kto chciałby pomóc? Mam lęk uogólniony, wolnopłynący oraz lęk przed lękiem.

Chce wyjsć z tego samemu i zmieniłem „taktykę”. Staram się wręcz specjalnie ten lęk do siebie wpuszczać. Budzę się i staram się ten lęk przywołać, skupiać sie na nim, czuć go. Wręcz specjalnie nie skupiam sie na innych rzeczach, tylko staram sie uwagę poświęcać lękowi, nawet troche na siłę, jak on słabnie to staram się tym nie cieszyc tylko go szukać gdzieś wewnątrz. Mogę nawet kilka godzin leżeć i czuć ten lęk.

Czy to jest dobra droga, takie poświęcanie uwagi lękowi? Mam wrażenie, że jest gorzej bo jakby zupełnie temu lękowi się poświęcam. Oczywiście nie jest tak że nie chodze do pracy, nie wychodzę z domu itp.

Mam też pewne wyrzuty że tak mu się poświęcam, a powinienem Np obejrzeć film, zając sie czymś innym „żeby go nie wzmacniać”

Mam też poczucie ze powinienem ten lęk jakos ignorować, starać sie czymś innym zajmować, zeby nie poświęcać mu uwagi, a ja bez sensu go czuje i moze wzmacniam przez to


Moim zdaniem , z jednej strony robisz dobrze bo chcesz czuć lęk, emocję- nie uciekasz od niej . Ale warto też jak każdą inna emocję go regulować . Wyobraź sobie jakbyś czuł złość - to też byś leżał kilka godzin i w nią wchodził? No pewnie nie - czujesz złość, identyfikujesz ją , odczuwasz i starasz się zrobić coś aby odeszła...Jeżeli już potrafisz stawić czoło lękowi - nie tłumisz, nie wypierasz , nie uciekasz np w zadaniowość przed nim to już bardzo dużo. Ale nie musisz go wzmacniać i się w nim taplać. Mamy świetne mechanizmy regulowania emocji, które zazwyczaj przychodzą naturalnie. Przykładowo u mnie to wygląda tak - przychodzi lęk, napięcie - lokalizuje je, najczęściej mówię komuś głośno o tym że teraz się np stresuję, i już czuje że lęk opada - zmieniam kierunek swojej uwagi na coś innego. Nie wyparlam lęku, wyrzuciłam go nawet na zewnątrz mówiąc o kimś i potem stwierdzilam że jest wiele innych ciekawszych rzeczy niz skupianie sie na lęku
No ale czy to nie jest właśnie forma ucieczki? Bo nie pokazujesz jakby swojemu wnętrzu że jest Ci obojętne czy masz ten lęk czy nie. Tylko chcesz go nie mieć i w tym celu mówisz komuś że się stresujesz.

W sumie czym to sie różni od tego, że np ktos zauważy ze granie w gry lub słuchanie glosno muzyki pomaga na lęk bo go wtedy sie mniej czuje. Czy to nie jest przypadkiem takie samo zachowanie unikające?

Co do przykładu ze złością - tu bym na pewno nie trakowal tej emocji jako cos złego, choćbym był bardzo zły to bym nie pomyślał nawet przez moment, ze nie moge byc zły albo ze cos mi sie stanie bo jestem ciagle zły, więc myśle że nawet bym do tego stanu nie doprowadził ze musze się zamknąć z tą złością w domu

Czy to nie jest tak że właśnie ten lęk przed lękiem jest podtrzymywany tymi wieloma zachowaniami unikającymi, kiedy mówimy sobie „dobra pójdę pobiegać bedzie lepiej”. Zamiast po prostu pozwolić sobie że możemy nie pojsc biegać bo sie zle czujemy i faktycznie zostać w domu i sie zle czuc. I wtedy, nie wiem paradoksalnie nasz stan moze sie poprawić (nawet nie ze od razu ale po jakimś czasie) i możemy nabrać ochoty isc biegac


Ok... a słyszałeś o czyms takim jak regulacja emocji?? to jest naturalny mechanizm i bardzo potrzebny. Za bardzo analizujesz - to też widać jest lękowe... a czy sam nie czujesz kiedy uciekasz d emocji? a poza tym życie nie polega na leżeniu na kanapie i odczuwaniu emocji :) tylko życiu z tymi emocjami symultanicznie. poza tym akceptacja i przyzwalanie polega własnie na odczuwaniu ale nie nadawaniu wartosci . Czujesz lęk ale robisz to co do Ciebie należy - to nieintuicyjne bo działasz wbrew emocji. tak organizm uczy się olewać lęk i nie przejmować się nim
ref
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 17 czerwca 2018, o 22:03

6 sierpnia 2022, o 19:34

maggie2223 pisze:
6 sierpnia 2022, o 17:57
ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 11:45
maggie2223 pisze:
6 sierpnia 2022, o 11:27




Moim zdaniem , z jednej strony robisz dobrze bo chcesz czuć lęk, emocję- nie uciekasz od niej . Ale warto też jak każdą inna emocję go regulować . Wyobraź sobie jakbyś czuł złość - to też byś leżał kilka godzin i w nią wchodził? No pewnie nie - czujesz złość, identyfikujesz ją , odczuwasz i starasz się zrobić coś aby odeszła...Jeżeli już potrafisz stawić czoło lękowi - nie tłumisz, nie wypierasz , nie uciekasz np w zadaniowość przed nim to już bardzo dużo. Ale nie musisz go wzmacniać i się w nim taplać. Mamy świetne mechanizmy regulowania emocji, które zazwyczaj przychodzą naturalnie. Przykładowo u mnie to wygląda tak - przychodzi lęk, napięcie - lokalizuje je, najczęściej mówię komuś głośno o tym że teraz się np stresuję, i już czuje że lęk opada - zmieniam kierunek swojej uwagi na coś innego. Nie wyparlam lęku, wyrzuciłam go nawet na zewnątrz mówiąc o kimś i potem stwierdzilam że jest wiele innych ciekawszych rzeczy niz skupianie sie na lęku
No ale czy to nie jest właśnie forma ucieczki? Bo nie pokazujesz jakby swojemu wnętrzu że jest Ci obojętne czy masz ten lęk czy nie. Tylko chcesz go nie mieć i w tym celu mówisz komuś że się stresujesz.

W sumie czym to sie różni od tego, że np ktos zauważy ze granie w gry lub słuchanie glosno muzyki pomaga na lęk bo go wtedy sie mniej czuje. Czy to nie jest przypadkiem takie samo zachowanie unikające?

Co do przykładu ze złością - tu bym na pewno nie trakowal tej emocji jako cos złego, choćbym był bardzo zły to bym nie pomyślał nawet przez moment, ze nie moge byc zły albo ze cos mi sie stanie bo jestem ciagle zły, więc myśle że nawet bym do tego stanu nie doprowadził ze musze się zamknąć z tą złością w domu

Czy to nie jest tak że właśnie ten lęk przed lękiem jest podtrzymywany tymi wieloma zachowaniami unikającymi, kiedy mówimy sobie „dobra pójdę pobiegać bedzie lepiej”. Zamiast po prostu pozwolić sobie że możemy nie pojsc biegać bo sie zle czujemy i faktycznie zostać w domu i sie zle czuc. I wtedy, nie wiem paradoksalnie nasz stan moze sie poprawić (nawet nie ze od razu ale po jakimś czasie) i możemy nabrać ochoty isc biegac


Ok... a słyszałeś o czyms takim jak regulacja emocji?? to jest naturalny mechanizm i bardzo potrzebny. Za bardzo analizujesz - to też widać jest lękowe... a czy sam nie czujesz kiedy uciekasz d emocji? a poza tym życie nie polega na leżeniu na kanapie i odczuwaniu emocji :) tylko życiu z tymi emocjami symultanicznie. poza tym akceptacja i przyzwalanie polega własnie na odczuwaniu ale nie nadawaniu wartosci . Czujesz lęk ale robisz to co do Ciebie należy - to nieintuicyjne bo działasz wbrew emocji. tak organizm uczy się olewać lęk i nie przejmować się nim
No ja nigdzie nie mówie że mamy robic to co emocje nam mówią, nie wychodzic z domu, leżeć na kanapie itp. Chodzi mi tylko o sytuacje gdy ktos czuje lęk i w związku z tym zaczyna czytać książkę, specjalnie wychodzi z domu żeby pokazać teraz temu lękowi jak to go olewamy. Czy olewaniem w tej sytuacji nie jest właśnie zostanie w domu, dopuszczenie do tego zeby sie zwiększył, wejście w niego po całości.
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

6 sierpnia 2022, o 20:35

ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 19:34
maggie2223 pisze:
6 sierpnia 2022, o 17:57
ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 11:45


No ale czy to nie jest właśnie forma ucieczki? Bo nie pokazujesz jakby swojemu wnętrzu że jest Ci obojętne czy masz ten lęk czy nie. Tylko chcesz go nie mieć i w tym celu mówisz komuś że się stresujesz.

W sumie czym to sie różni od tego, że np ktos zauważy ze granie w gry lub słuchanie glosno muzyki pomaga na lęk bo go wtedy sie mniej czuje. Czy to nie jest przypadkiem takie samo zachowanie unikające?

Co do przykładu ze złością - tu bym na pewno nie trakowal tej emocji jako cos złego, choćbym był bardzo zły to bym nie pomyślał nawet przez moment, ze nie moge byc zły albo ze cos mi sie stanie bo jestem ciagle zły, więc myśle że nawet bym do tego stanu nie doprowadził ze musze się zamknąć z tą złością w domu

Czy to nie jest tak że właśnie ten lęk przed lękiem jest podtrzymywany tymi wieloma zachowaniami unikającymi, kiedy mówimy sobie „dobra pójdę pobiegać bedzie lepiej”. Zamiast po prostu pozwolić sobie że możemy nie pojsc biegać bo sie zle czujemy i faktycznie zostać w domu i sie zle czuc. I wtedy, nie wiem paradoksalnie nasz stan moze sie poprawić (nawet nie ze od razu ale po jakimś czasie) i możemy nabrać ochoty isc biegac


Ok... a słyszałeś o czyms takim jak regulacja emocji?? to jest naturalny mechanizm i bardzo potrzebny. Za bardzo analizujesz - to też widać jest lękowe... a czy sam nie czujesz kiedy uciekasz d emocji? a poza tym życie nie polega na leżeniu na kanapie i odczuwaniu emocji :) tylko życiu z tymi emocjami symultanicznie. poza tym akceptacja i przyzwalanie polega własnie na odczuwaniu ale nie nadawaniu wartosci . Czujesz lęk ale robisz to co do Ciebie należy - to nieintuicyjne bo działasz wbrew emocji. tak organizm uczy się olewać lęk i nie przejmować się nim
No ja nigdzie nie mówie że mamy robic to co emocje nam mówią, nie wychodzic z domu, leżeć na kanapie itp. Chodzi mi tylko o sytuacje gdy ktos czuje lęk i w związku z tym zaczyna czytać książkę, specjalnie wychodzi z domu żeby pokazać teraz temu lękowi jak to go olewamy. Czy olewaniem w tej sytuacji nie jest właśnie zostanie w domu, dopuszczenie do tego zeby sie zwiększył, wejście w niego po całości.

widzę , że nie potrzebujesz odpowiedzi bo już wiesz , pozdro:)
ref
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 17 czerwca 2018, o 22:03

6 sierpnia 2022, o 21:45

maggie2223 pisze:
6 sierpnia 2022, o 20:35
ref pisze:
6 sierpnia 2022, o 19:34
maggie2223 pisze:
6 sierpnia 2022, o 17:57




Ok... a słyszałeś o czyms takim jak regulacja emocji?? to jest naturalny mechanizm i bardzo potrzebny. Za bardzo analizujesz - to też widać jest lękowe... a czy sam nie czujesz kiedy uciekasz d emocji? a poza tym życie nie polega na leżeniu na kanapie i odczuwaniu emocji :) tylko życiu z tymi emocjami symultanicznie. poza tym akceptacja i przyzwalanie polega własnie na odczuwaniu ale nie nadawaniu wartosci . Czujesz lęk ale robisz to co do Ciebie należy - to nieintuicyjne bo działasz wbrew emocji. tak organizm uczy się olewać lęk i nie przejmować się nim
No ja nigdzie nie mówie że mamy robic to co emocje nam mówią, nie wychodzic z domu, leżeć na kanapie itp. Chodzi mi tylko o sytuacje gdy ktos czuje lęk i w związku z tym zaczyna czytać książkę, specjalnie wychodzi z domu żeby pokazać teraz temu lękowi jak to go olewamy. Czy olewaniem w tej sytuacji nie jest właśnie zostanie w domu, dopuszczenie do tego zeby sie zwiększył, wejście w niego po całości.

widzę , że nie potrzebujesz odpowiedzi bo już wiesz , pozdro:)
No pewny to nie jestem, stąd moje pytanie. :)
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

7 sierpnia 2022, o 11:49

No to wyobraź sobie sytuacje - czujesz lęk , leżysz na kanapie i próbujesz go poczuć jak najmocniej …. Albo : czujesz lęk , mówisz Ok lęku jesteś czuje cie - nie boje się ciebie , możesz sobie tu ze mną być i np idziesz na wycieczkę w góry na dwie godzinki - wracasz i jesteś jak nowo narodzony - zrobiłeś lękowi na przekór ale nie wypadłeś go i zrobiłeś to co miałeś zaplanowane czyli poszedłeś na wycieczkę . Odzyskujesz poczucie sprawczości i wiedzę ze z lękiem da się żyć . O to w tym chodzi.
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

7 sierpnia 2022, o 13:38

a po za tym to jest właśnie cecha inteligencji emocjonalnej , której przeważnie ludziom z nerwicami brakuje niestety. Warto ja rozwijać, aby: lepiej zarządzać emocjami - nie kontrolować , tylko regulować , być samoświadomym i potrafić przezywać frustracje itp... dostrzegasz emocje , ale nią zarządzasz - a nie ona tobą, a tutaj to o czym piszesz to się jej totalnie poddajesz.
ref
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 17 czerwca 2018, o 22:03

7 sierpnia 2022, o 15:18

maggie2223 pisze:
7 sierpnia 2022, o 13:38
a po za tym to jest właśnie cecha inteligencji emocjonalnej , której przeważnie ludziom z nerwicami brakuje niestety. Warto ja rozwijać, aby: lepiej zarządzać emocjami - nie kontrolować , tylko regulować , być samoświadomym i potrafić przezywać frustracje itp... dostrzegasz emocje , ale nią zarządzasz - a nie ona tobą, a tutaj to o czym piszesz to się jej totalnie poddajesz.
Dzięki za wszystkie komentarze. Może faktycznie mam trochę zle podejście. Tylko, że mój problem to specyficzny lęk przed lękiem. Nie mam myśli, że np od tego lęku coś mi się stanie, że dostanę zawału itp.

To jest bardziej uczucie takiego zagrożenia, że cos mi jest, że zaraz pojawi sie ten stan uczucia lęku, jeszcze większego zagrożenia. Przez co stan sie pogarsza i czuje sie jeszcze gorzej.. Co budzi analizę, co powinienem robić żeby to ogarnąć, analizę czy mam dobrą postawę wobec tego, czy powinienem ignorować i sie czymś zając czy przyjmować to, czy cos zmienić w zyciu itp.

Próba zajęcia sie czymś powoduje obawę że ja tego nie wpuszczam do siebie. Próba przyjęcia tego powoduje obawę że pogrążam sie w tym zamiast sie czymś zająć.

Pytanie czy moim przypadku nie powinienem właśnie tak sobie pozwolić czuć sie bardzo zle, wejść w ten lęk, żeby pokazać że nic sie nie stanie.
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

7 sierpnia 2022, o 16:05

ref pisze:
7 sierpnia 2022, o 15:18
maggie2223 pisze:
7 sierpnia 2022, o 13:38
a po za tym to jest właśnie cecha inteligencji emocjonalnej , której przeważnie ludziom z nerwicami brakuje niestety. Warto ja rozwijać, aby: lepiej zarządzać emocjami - nie kontrolować , tylko regulować , być samoświadomym i potrafić przezywać frustracje itp... dostrzegasz emocje , ale nią zarządzasz - a nie ona tobą, a tutaj to o czym piszesz to się jej totalnie poddajesz.
Dzięki za wszystkie komentarze. Może faktycznie mam trochę zle podejście. Tylko, że mój problem to specyficzny lęk przed lękiem. Nie mam myśli, że np od tego lęku coś mi się stanie, że dostanę zawału itp.

To jest bardziej uczucie takiego zagrożenia, że cos mi jest, że zaraz pojawi sie ten stan uczucia lęku, jeszcze większego zagrożenia. Przez co stan sie pogarsza i czuje sie jeszcze gorzej.. Co budzi analizę, co powinienem robić żeby to ogarnąć, analizę czy mam dobrą postawę wobec tego, czy powinienem ignorować i sie czymś zając czy przyjmować to, czy cos zmienić w zyciu itp.

Próba zajęcia sie czymś powoduje obawę że ja tego nie wpuszczam do siebie. Próba przyjęcia tego powoduje obawę że pogrążam sie w tym zamiast sie czymś zająć.

Pytanie czy moim przypadku nie powinienem właśnie tak sobie pozwolić czuć sie bardzo zle, wejść w ten lęk, żeby pokazać że nic sie nie stanie.

tak , powinieneś ... ale też nie nadawac temu wartości - czyli zauważyć, poczuć i robić swoje
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

7 sierpnia 2022, o 16:09

a najlepiej w Twoim przypadku znależć dobrego terapeute - on Cię poprowadzi , powodzonka :)
ref
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 60
Rejestracja: 17 czerwca 2018, o 22:03

7 sierpnia 2022, o 16:52

maggie2223 pisze:
7 sierpnia 2022, o 16:05
ref pisze:
7 sierpnia 2022, o 15:18
maggie2223 pisze:
7 sierpnia 2022, o 13:38
a po za tym to jest właśnie cecha inteligencji emocjonalnej , której przeważnie ludziom z nerwicami brakuje niestety. Warto ja rozwijać, aby: lepiej zarządzać emocjami - nie kontrolować , tylko regulować , być samoświadomym i potrafić przezywać frustracje itp... dostrzegasz emocje , ale nią zarządzasz - a nie ona tobą, a tutaj to o czym piszesz to się jej totalnie poddajesz.
Dzięki za wszystkie komentarze. Może faktycznie mam trochę zle podejście. Tylko, że mój problem to specyficzny lęk przed lękiem. Nie mam myśli, że np od tego lęku coś mi się stanie, że dostanę zawału itp.

To jest bardziej uczucie takiego zagrożenia, że cos mi jest, że zaraz pojawi sie ten stan uczucia lęku, jeszcze większego zagrożenia. Przez co stan sie pogarsza i czuje sie jeszcze gorzej.. Co budzi analizę, co powinienem robić żeby to ogarnąć, analizę czy mam dobrą postawę wobec tego, czy powinienem ignorować i sie czymś zając czy przyjmować to, czy cos zmienić w zyciu itp.

Próba zajęcia sie czymś powoduje obawę że ja tego nie wpuszczam do siebie. Próba przyjęcia tego powoduje obawę że pogrążam sie w tym zamiast sie czymś zająć.

Pytanie czy moim przypadku nie powinienem właśnie tak sobie pozwolić czuć sie bardzo zle, wejść w ten lęk, żeby pokazać że nic sie nie stanie.

tak , powinieneś ... ale też nie nadawac temu wartości - czyli zauważyć, poczuć i robić swoje
No ale co to w sumie znaczy? Co jak robie swoje a dalej to czuje. To mam to wtedy czuć czy sie na sile skupiać na tym co robie?
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

7 sierpnia 2022, o 18:01

ref pisze:
7 sierpnia 2022, o 16:52
maggie2223 pisze:
7 sierpnia 2022, o 16:05
ref pisze:
7 sierpnia 2022, o 15:18


Dzięki za wszystkie komentarze. Może faktycznie mam trochę zle podejście. Tylko, że mój problem to specyficzny lęk przed lękiem. Nie mam myśli, że np od tego lęku coś mi się stanie, że dostanę zawału itp.

To jest bardziej uczucie takiego zagrożenia, że cos mi jest, że zaraz pojawi sie ten stan uczucia lęku, jeszcze większego zagrożenia. Przez co stan sie pogarsza i czuje sie jeszcze gorzej.. Co budzi analizę, co powinienem robić żeby to ogarnąć, analizę czy mam dobrą postawę wobec tego, czy powinienem ignorować i sie czymś zając czy przyjmować to, czy cos zmienić w zyciu itp.

Próba zajęcia sie czymś powoduje obawę że ja tego nie wpuszczam do siebie. Próba przyjęcia tego powoduje obawę że pogrążam sie w tym zamiast sie czymś zająć.

Pytanie czy moim przypadku nie powinienem właśnie tak sobie pozwolić czuć sie bardzo zle, wejść w ten lęk, żeby pokazać że nic sie nie stanie.

tak , powinieneś ... ale też nie nadawac temu wartości - czyli zauważyć, poczuć i robić swoje
No ale co to w sumie znaczy? Co jak robie swoje a dalej to czuje. To mam to wtedy czuć czy sie na sile skupiać na tym co robie?


masz to czuć i się skupiać na tym co robisz ... przecież możemy robić dwie te rzeczy na raz, no nie? boisz się puścić kontroli... bo myślisz że jak puścisz odczuwanie lęku to coś sie strasznego stanie - i tak własnie nerwica trzyma się w szachu. puść kontrole- zaangażuj się w jakieś działanie . To jest clue
maggie2223
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 28 stycznia 2020, o 08:55

7 sierpnia 2022, o 18:03

i jeszcze jedno - to że myślami sie skupiasz na robieniu czegos , nie wyklucza czucia w ciele lęku - emocje czujemy w ciele , a nie w umyśle. a ty myslisz o lęku i takim sposobem chcesz go pokonac - mysleniem o nim , trzeba robić włąsnie odwrotnie!!
ODPOWIEDZ