Ogłoszenia:
1. Nowi użytkownicy, którzy nie przekroczą progu 30 napisanych postów, mają zablokowaną możliwość wstawiania linków do wszelakich komentarzy.
2. Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?

Czy ja mam jakieś zaburzenia.

Forum o nerwicy natręctw i jej objawach.
Omawiamy tutaj własne doświadczenia z życia z tym jakże natrętnym zaburzeniem.
Ale także w tym temacie można podzielić się typowymi natrętnymi lękowymi myślami, które pełnią rolę straszaków i eskalatorów lęku w zaburzeniu.
hmm35
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 57
Rejestracja: 10 sierpnia 2025, o 21:26

24 sierpnia 2025, o 12:12

Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 09:52
hmm35 pisze:
20 sierpnia 2025, o 11:54
Ktoskto pisze:
20 sierpnia 2025, o 10:58


Staram się akceptować te myśli i wiem że to tylko myśli. Wiem że to nie pierwszy raz i za każdym razem mi to przechodziło. Ale te myśli są dziwne niby je zaakceptuje i jest ok. A za godzinę te myśli chcą się znów wbić w moją głowę i tu problem bo się zaczynam strasznie denerwować. Jeszcze mam pytanie czy przy tym zaburzeniu może być tak że ciągle potrzebuje takich potwierdzeń od kogoś np tu na forum że nie zdradziłam męża że to tylko moja wyobraźnia? Najchętniej chciałabym żeby zadawać tu te pytanie i żeby ktoś mnie zapewnial że to moja wyobraźnia w nie fakt?
Tak, szukanie potwierdzenia u innych to typowa kompulsja przy tego typu zaburzeniach obsesyjnych. Oczywiste jest, że nie zdradziłaś męża, dlatego nazywamy to zaburzeniem. Niestety takie zachowanie uczy mózg, że dopóki ktoś to potwierdza, to do tej zdrady nie doszło - im głębiej w to popadasz, tym mniejsze staje się zaufanie do swojej własnej osoby - to pułapka.
Chyba jest mi trochę lżej . Chociaż ranki są najgorsze i mam wrażenie że popadłam w kolejne natrętne myśli. Teraz mianowicie ciągle myślę że przeze mnie rozpadnie się moje małżeństwo. Boje się tego.
Wydaje mi się że kiedyś ten kolega powie wszystkim że miał ze mną jakiś romans. Chociaż wiem że nic takiego nie było to mam to ciągle w głowie. Za każdym razem gdy miałam te myśli o zdradzie było tak samo . Najpierw myśli że zdradzilam później gdy to przechodziło to były myśli że wszyscy o mnie mówiła że zdradziłam.
Bardzo dużo mogłaby dać rozmowa z Twoim partnerem o Twoich natręctwach. Może wtedy, gdy Twój partner by o nich wiedział, to utwierdziło by Cię to w przekonaniu, że nie ma się co bać o związek jeżeli miałabyś w nim wsparcie i te natręctwa by odeszły na dobre. Wspomniałaś, że jest bardzo zazdrosny i mógłby uwierzyć w to że to się stało naprawdę - jeżeli ma tak być, to niech tak będzie. Choćby miało się małżeństwo rozpaść, to wybierz prawdę i tak. Ja bym tak zrobił. Te lęki/natręctwa to po części jego wina.

Odnośnie tego, że natręctwo o tym że wszyscy o Tobie mówią że zdradziłaś jest tym ostatnim, no to dobrze - znaczy że dobrze sobie radzisz i to ostatnia prosta. Kończą się możliwości nerwicy.
Ktoskto
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 30
Rejestracja: 17 sierpnia 2025, o 19:13

24 sierpnia 2025, o 13:52

hmm35 pisze:
24 sierpnia 2025, o 12:12
Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 09:52
hmm35 pisze:
20 sierpnia 2025, o 11:54


Tak, szukanie potwierdzenia u innych to typowa kompulsja przy tego typu zaburzeniach obsesyjnych. Oczywiste jest, że nie zdradziłaś męża, dlatego nazywamy to zaburzeniem. Niestety takie zachowanie uczy mózg, że dopóki ktoś to potwierdza, to do tej zdrady nie doszło - im głębiej w to popadasz, tym mniejsze staje się zaufanie do swojej własnej osoby - to pułapka.
Chyba jest mi trochę lżej . Chociaż ranki są najgorsze i mam wrażenie że popadłam w kolejne natrętne myśli. Teraz mianowicie ciągle myślę że przeze mnie rozpadnie się moje małżeństwo. Boje się tego.
Wydaje mi się że kiedyś ten kolega powie wszystkim że miał ze mną jakiś romans. Chociaż wiem że nic takiego nie było to mam to ciągle w głowie. Za każdym razem gdy miałam te myśli o zdradzie było tak samo . Najpierw myśli że zdradzilam później gdy to przechodziło to były myśli że wszyscy o mnie mówiła że zdradziłam.
Bardzo dużo mogłaby dać rozmowa z Twoim partnerem o Twoich natręctwach. Może wtedy, gdy Twój partner by o nich wiedział, to utwierdziło by Cię to w przekonaniu, że nie ma się co bać o związek jeżeli miałabyś w nim wsparcie i te natręctwa by odeszły na dobre. Wspomniałaś, że jest bardzo zazdrosny i mógłby uwierzyć w to że to się stało naprawdę - jeżeli ma tak być, to niech tak będzie. Choćby miało się małżeństwo rozpaść, to wybierz prawdę i tak. Ja bym tak zrobił. Te lęki/natręctwa to po części jego wina.

Odnośnie tego, że natręctwo o tym że wszyscy o Tobie mówią że zdradziłaś jest tym ostatnim, no to dobrze - znaczy że dobrze sobie radzisz i to ostatnia prosta. Kończą się możliwości nerwicy.
Tylko po co ja mam o tym mówić żeby on się zastanawiał czy to prawda czy tylko moje zaburzenie. Myślę że on by tego nie zrozumiał. Mówiłam mu że nie potrzebnie tyle wypiłam że nic nie pamiętam i że źle mi z tym czy nic głupiego nie zrobiłam. To powiedział żebym niczym się nie przejmowała bo nie mam czym .
hmm35
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 57
Rejestracja: 10 sierpnia 2025, o 21:26

24 sierpnia 2025, o 15:26

Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 13:52
hmm35 pisze:
24 sierpnia 2025, o 12:12
Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 09:52

Chyba jest mi trochę lżej . Chociaż ranki są najgorsze i mam wrażenie że popadłam w kolejne natrętne myśli. Teraz mianowicie ciągle myślę że przeze mnie rozpadnie się moje małżeństwo. Boje się tego.
Wydaje mi się że kiedyś ten kolega powie wszystkim że miał ze mną jakiś romans. Chociaż wiem że nic takiego nie było to mam to ciągle w głowie. Za każdym razem gdy miałam te myśli o zdradzie było tak samo . Najpierw myśli że zdradzilam później gdy to przechodziło to były myśli że wszyscy o mnie mówiła że zdradziłam.
Bardzo dużo mogłaby dać rozmowa z Twoim partnerem o Twoich natręctwach. Może wtedy, gdy Twój partner by o nich wiedział, to utwierdziło by Cię to w przekonaniu, że nie ma się co bać o związek jeżeli miałabyś w nim wsparcie i te natręctwa by odeszły na dobre. Wspomniałaś, że jest bardzo zazdrosny i mógłby uwierzyć w to że to się stało naprawdę - jeżeli ma tak być, to niech tak będzie. Choćby miało się małżeństwo rozpaść, to wybierz prawdę i tak. Ja bym tak zrobił. Te lęki/natręctwa to po części jego wina.

Odnośnie tego, że natręctwo o tym że wszyscy o Tobie mówią że zdradziłaś jest tym ostatnim, no to dobrze - znaczy że dobrze sobie radzisz i to ostatnia prosta. Kończą się możliwości nerwicy.
Tylko po co ja mam o tym mówić żeby on się zastanawiał czy to prawda czy tylko moje zaburzenie. Myślę że on by tego nie zrozumiał. Mówiłam mu że nie potrzebnie tyle wypiłam że nic nie pamiętam i że źle mi z tym czy nic głupiego nie zrobiłam. To powiedział żebym niczym się nie przejmowała bo nie mam czym .
Po to, aby się uwolnić od tych natręctw. Z jakiegoś powodu te konkretnie natręctwa odnośnie związku ciągle powracają. Piszesz, że się boisz, że rozpadnie się Twoje małżeństwo. Nie możesz być zaburzona i żyć w takich niedomówieniach i ukrywać swoje natręctwa/lęki przed partnerem. W końcu te natręctwa przejdą, ale powrócą kiedyś znowu. Nie o to w tym chodzi by to po prostu przetrwać. Mimo wszystko rozumiem Twoją perspektywę.
Ktoskto
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 30
Rejestracja: 17 sierpnia 2025, o 19:13

24 sierpnia 2025, o 16:18

hmm35 pisze:
24 sierpnia 2025, o 15:26
Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 13:52
hmm35 pisze:
24 sierpnia 2025, o 12:12


Bardzo dużo mogłaby dać rozmowa z Twoim partnerem o Twoich natręctwach. Może wtedy, gdy Twój partner by o nich wiedział, to utwierdziło by Cię to w przekonaniu, że nie ma się co bać o związek jeżeli miałabyś w nim wsparcie i te natręctwa by odeszły na dobre. Wspomniałaś, że jest bardzo zazdrosny i mógłby uwierzyć w to że to się stało naprawdę - jeżeli ma tak być, to niech tak będzie. Choćby miało się małżeństwo rozpaść, to wybierz prawdę i tak. Ja bym tak zrobił. Te lęki/natręctwa to po części jego wina.

Odnośnie tego, że natręctwo o tym że wszyscy o Tobie mówią że zdradziłaś jest tym ostatnim, no to dobrze - znaczy że dobrze sobie radzisz i to ostatnia prosta. Kończą się możliwości nerwicy.
Tylko po co ja mam o tym mówić żeby on się zastanawiał czy to prawda czy tylko moje zaburzenie. Myślę że on by tego nie zrozumiał. Mówiłam mu że nie potrzebnie tyle wypiłam że nic nie pamiętam i że źle mi z tym czy nic głupiego nie zrobiłam. To powiedział żebym niczym się nie przejmowała bo nie mam czym .
Po to, aby się uwolnić od tych natręctw. Z jakiegoś powodu te konkretnie natręctwa odnośnie związku ciągle powracają. Piszesz, że się boisz, że rozpadnie się Twoje małżeństwo. Nie możesz być zaburzona i żyć w takich niedomówieniach i ukrywać swoje natręctwa/lęki przed partnerem. W końcu te natręctwa przejdą, ale powrócą kiedyś znowu. Nie o to w tym chodzi by to po prostu przetrwać. Mimo wszystko rozumiem Twoją perspektywę.
Ogólnie chyba się przyzwyczaiłam do tych zaburzeń. Staram się nie pić alkoholu, nie wychodzę nigdzie tzn chodzi mi o takie wyjścia wieczorami ze znajomymi bez męża. Jak gdzieś wychodzę na spotkania ze znajomymi to tylko z nim. Raz na jakiś czas zdarzy mi się przesadzić z alkoholem i wtedy mam takie jazdy.
hmm35
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 57
Rejestracja: 10 sierpnia 2025, o 21:26

24 sierpnia 2025, o 17:16

Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 16:18
hmm35 pisze:
24 sierpnia 2025, o 15:26
Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 13:52

Tylko po co ja mam o tym mówić żeby on się zastanawiał czy to prawda czy tylko moje zaburzenie. Myślę że on by tego nie zrozumiał. Mówiłam mu że nie potrzebnie tyle wypiłam że nic nie pamiętam i że źle mi z tym czy nic głupiego nie zrobiłam. To powiedział żebym niczym się nie przejmowała bo nie mam czym .
Po to, aby się uwolnić od tych natręctw. Z jakiegoś powodu te konkretnie natręctwa odnośnie związku ciągle powracają. Piszesz, że się boisz, że rozpadnie się Twoje małżeństwo. Nie możesz być zaburzona i żyć w takich niedomówieniach i ukrywać swoje natręctwa/lęki przed partnerem. W końcu te natręctwa przejdą, ale powrócą kiedyś znowu. Nie o to w tym chodzi by to po prostu przetrwać. Mimo wszystko rozumiem Twoją perspektywę.
Ogólnie chyba się przyzwyczaiłam do tych zaburzeń. Staram się nie pić alkoholu, nie wychodzę nigdzie tzn chodzi mi o takie wyjścia wieczorami ze znajomymi bez męża. Jak gdzieś wychodzę na spotkania ze znajomymi to tylko z nim. Raz na jakiś czas zdarzy mi się przesadzić z alkoholem i wtedy mam takie jazdy.
No rozumiem :) Nie ulegaj więc presji i nie pij, bo chyba nie warto
Ktoskto
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 30
Rejestracja: 17 sierpnia 2025, o 19:13

27 sierpnia 2025, o 08:50

hmm35 pisze:
24 sierpnia 2025, o 17:16
Ktoskto pisze:
24 sierpnia 2025, o 16:18
hmm35 pisze:
24 sierpnia 2025, o 15:26


Po to, aby się uwolnić od tych natręctw. Z jakiegoś powodu te konkretnie natręctwa odnośnie związku ciągle powracają. Piszesz, że się boisz, że rozpadnie się Twoje małżeństwo. Nie możesz być zaburzona i żyć w takich niedomówieniach i ukrywać swoje natręctwa/lęki przed partnerem. W końcu te natręctwa przejdą, ale powrócą kiedyś znowu. Nie o to w tym chodzi by to po prostu przetrwać. Mimo wszystko rozumiem Twoją perspektywę.
Ogólnie chyba się przyzwyczaiłam do tych zaburzeń. Staram się nie pić alkoholu, nie wychodzę nigdzie tzn chodzi mi o takie wyjścia wieczorami ze znajomymi bez męża. Jak gdzieś wychodzę na spotkania ze znajomymi to tylko z nim. Raz na jakiś czas zdarzy mi się przesadzić z alkoholem i wtedy mam takie jazdy.
No rozumiem :) Nie ulegaj więc presji i nie pij, bo chyba nie warto
Wiem, postanowiłam że nie pije. Postanowiłam też że nie potrzebuje zapewnień od kogoś innego . Zapewniam samą siebie że nic nie zrobiłam. I powtarzam sobie że to minie bo to nie pierwszy raz. Przymierzam się też do rozmowy z mężem i swoich myślach. Te myśli nie są już ze mną ciągle tylko w pewnych chwilach dnia. Jest lżej jednak jeszcze potrzebuje czasu by porozmawiać z mężem o tym.
ODPOWIEDZ