Atak paniki, lęk paniczny

Forum poświęcone: nerwicy lękowej, atakom paniki, agorafobii, hipochondrii (wkręcaniu sobie chorób), strach przed "czymś tam" i ogólnie stanom lękowym np. lęk wolnopłynący.
Możesz dopisać się do istniejącego już tematu lub po prostu stworzyć nowy.
Tutaj umieszczamy swoje objawy, historie, przeżycia. Dzielimy się doświadczeniami i jednocześnie znajdując ulgę dajemy innym pocieszenie oraz swego rodzaju ulgę, że nie są sami.
ODPOWIEDZ
Madnessia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 32
Rejestracja: 27 stycznia 2019, o 16:39

21 lutego 2019, o 00:12

Ja ogólnie jak jestem w domu to pięknie radzę sobie z nerwica hahah gorzej jak mam byc poza domem. Wtedy juz nie jest takie "hahah"

A najbardziej spina mi dupsko wizja ataku w pracy. Paniki lub dd - nakręciłam sie na dd przez posty, divovica, fb itd. Kazdy mowil ze to takie straszne. No i dostalam jakiegos dziwnego stanu w pracy. Sama nie wiem co to było. Nie bylo typowego narastania lęku. Byla myśl i potem jakby mbie wystrzelilo w kosmos, ciezko to opisac ale przerazenie bylo ogromne. No i od tygodnia jazda codziennie przed zasnieciem, przed sama praca no i w pracy tez.

Powiem tak. Wczoraj wsiadlam do autobusu. Z nastawieniem bojowym. Bo czulam ze przed odstawianie tabsow nawet to jiz powoli staje sie problemem. Wiec poszlam na konfrontację. Nic sie nie stalo. Ale za cholere nie moge pozbyć sie tej kontroli w Pracy. Dzis bulo w miarę ok. A po pracy spotkanie z menedżerka, i czekalam na nia 20 min. Zanim przyszla ja juz bylam w lęku, no zrobiona na cacy. I zamiast to puścić "ok, niech mnie wykreci ta panika" to ja dupsko spielam i aby tylko to nie uroslo. No i do domu wrocilam wyczerpana. Spędziłam z nia moze pół h. I te 30 min mnie po prostu dojechaly... Nie mam juz sily ma ta kontrole (naprawde dzis myslalam ze usne w opakowaniu po tym) ale zarazem ciagle boje sie ja odpuscic. Boje sie najbardziej ze jak to puszcze, to bedzie trwalo długo. Moje ataki paniki to nie sa takie, ze ooo! 2-3 minuty i nara. Ok, opada i wraca, co jeden to gorszy i tak moze wiele godzin. A ja przeciez pracuje z ludźmi!!! Opiekuje sie nimi. Są obowiazki gdzie moge byc sama, wtedy niech mnie panika łapie, wali mnie to. Ale najgorsze dla mnie jest kiedy jestem w interakcji z kims i jeb! Jestes w kosmosie. Tu probujesz funkcjonowac, a tu w srodku cie wykreca jak Hawkinga. Tego nie umiem ogarnąć... Caly czas daje ciala w tej kwestii... 😢😢😢
arczi
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 48
Rejestracja: 29 listopada 2018, o 21:50

22 lutego 2019, o 16:22

Ja też boję sie najbardziej ataków paniki w pracy. A to przez to ze jednak w pracy wiele razy one mnie lapaly. Biorę lorafen i napewno jestem od niego uzależniony. Dzis przyszedłem do pracy na popoludnie i kolega opowiedzial ze dziś rano jednemu z naszych kolegów zrobilo sie slabo i zabrala go karetka. Juz w pierwszych słowach tego kolegi ogarnął mnie lęk i kiepsko sie czuje mam dusznosci i boli mnie w klatce. Musiałem dobrac leku i czekam czy odpuści.
Awatar użytkownika
Violator
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 8 lutego 2015, o 13:25

22 lutego 2019, o 18:50

Madnessia pisze:
21 lutego 2019, o 00:12
Ja ogólnie jak jestem w domu to pięknie radzę sobie z nerwica hahah gorzej jak mam byc poza domem. Wtedy juz nie jest takie "hahah"

A najbardziej spina mi dupsko wizja ataku w pracy. Paniki lub dd - nakręciłam sie na dd przez posty, divovica, fb itd. Kazdy mowil ze to takie straszne. No i dostalam jakiegos dziwnego stanu w pracy. Sama nie wiem co to było. Nie bylo typowego narastania lęku. Byla myśl i potem jakby mbie wystrzelilo w kosmos, ciezko to opisac ale przerazenie bylo ogromne. No i od tygodnia jazda codziennie przed zasnieciem, przed sama praca no i w pracy tez.

Powiem tak. Wczoraj wsiadlam do autobusu. Z nastawieniem bojowym. Bo czulam ze przed odstawianie tabsow nawet to jiz powoli staje sie problemem. Wiec poszlam na konfrontację. Nic sie nie stalo. Ale za cholere nie moge pozbyć sie tej kontroli w Pracy. Dzis bulo w miarę ok. A po pracy spotkanie z menedżerka, i czekalam na nia 20 min. Zanim przyszla ja juz bylam w lęku, no zrobiona na cacy. I zamiast to puścić "ok, niech mnie wykreci ta panika" to ja dupsko spielam i aby tylko to nie uroslo. No i do domu wrocilam wyczerpana. Spędziłam z nia moze pół h. I te 30 min mnie po prostu dojechaly... Nie mam juz sily ma ta kontrole (naprawde dzis myslalam ze usne w opakowaniu po tym) ale zarazem ciagle boje sie ja odpuscic. Boje sie najbardziej ze jak to puszcze, to bedzie trwalo długo. Moje ataki paniki to nie sa takie, ze ooo! 2-3 minuty i nara. Ok, opada i wraca, co jeden to gorszy i tak moze wiele godzin. A ja przeciez pracuje z ludźmi!!! Opiekuje sie nimi. Są obowiazki gdzie moge byc sama, wtedy niech mnie panika łapie, wali mnie to. Ale najgorsze dla mnie jest kiedy jestem w interakcji z kims i jeb! Jestes w kosmosie. Tu probujesz funkcjonowac, a tu w srodku cie wykreca jak Hawkinga. Tego nie umiem ogarnąć... Caly czas daje ciala w tej kwestii... 😢😢😢
Też pracuje z ludźmi i też najbardziej "obawiam się" o lęk w pracy/atak paniki - wychodzę wtedy do kibla i zostawiam koleżankę w pokoju, idę się ogarnąć, ochłonąć, zracjonalizować. Czasem dotrwać do końca pracy to jakaś makabra jak Cię tak trzyma na krawędzi.. A dzisiaj piąteczek ludzie mają plany, bawią się a ja leżę na łóżku, słucham jakichś zasranych kropli deszczu na youtube, żeby się zrelaksować bo mam jakiś paraliż lękowy.. - to jest życie!
Awatar użytkownika
Myszka21
Odburzony i pomocny użytkownik
Posty: 73
Rejestracja: 8 grudnia 2016, o 13:48

22 lutego 2019, o 20:57

Madnessia pisze:
21 lutego 2019, o 00:12
Ja ogólnie jak jestem w domu to pięknie radzę sobie z nerwica hahah gorzej jak mam byc poza domem. Wtedy juz nie jest takie "hahah"

A najbardziej spina mi dupsko wizja ataku w pracy. Paniki lub dd - nakręciłam sie na dd przez posty, divovica, fb itd. Kazdy mowil ze to takie straszne. No i dostalam jakiegos dziwnego stanu w pracy. Sama nie wiem co to było. Nie bylo typowego narastania lęku. Byla myśl i potem jakby mbie wystrzelilo w kosmos, ciezko to opisac ale przerazenie bylo ogromne. No i od tygodnia jazda codziennie przed zasnieciem, przed sama praca no i w pracy tez.

Powiem tak. Wczoraj wsiadlam do autobusu. Z nastawieniem bojowym. Bo czulam ze przed odstawianie tabsow nawet to jiz powoli staje sie problemem. Wiec poszlam na konfrontację. Nic sie nie stalo. Ale za cholere nie moge pozbyć sie tej kontroli w Pracy. Dzis bulo w miarę ok. A po pracy spotkanie z menedżerka, i czekalam na nia 20 min. Zanim przyszla ja juz bylam w lęku, no zrobiona na cacy. I zamiast to puścić "ok, niech mnie wykreci ta panika" to ja dupsko spielam i aby tylko to nie uroslo. No i do domu wrocilam wyczerpana. Spędziłam z nia moze pół h. I te 30 min mnie po prostu dojechaly... Nie mam juz sily ma ta kontrole (naprawde dzis myslalam ze usne w opakowaniu po tym) ale zarazem ciagle boje sie ja odpuscic. Boje sie najbardziej ze jak to puszcze, to bedzie trwalo długo. Moje ataki paniki to nie sa takie, ze ooo! 2-3 minuty i nara. Ok, opada i wraca, co jeden to gorszy i tak moze wiele godzin. A ja przeciez pracuje z ludźmi!!! Opiekuje sie nimi. Są obowiazki gdzie moge byc sama, wtedy niech mnie panika łapie, wali mnie to. Ale najgorsze dla mnie jest kiedy jestem w interakcji z kims i jeb! Jestes w kosmosie. Tu probujesz funkcjonowac, a tu w srodku cie wykreca jak Hawkinga. Tego nie umiem ogarnąć... Caly czas daje ciala w tej kwestii... 😢😢😢
Własnie jak odpuścisz to nie będzie trwało długo bo to tak działa. A dd się nie bój też mija a do tego skoro go nie masz to po prostu go nie masz :)
Awatar użytkownika
TheHermit
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 56
Rejestracja: 8 grudnia 2018, o 05:59

23 lutego 2019, o 16:01

Hej, zastanawiałam się w którym wątku umieścić moje przemyślenia i chyba tutaj najbardziej pasują ;) Zaczęłam ostatnio bardziej "eksperymentować" z moimi atakami paniki, co jak co, ale materiału do badań mam aż nadto ;puk wiem już mniej więcej co robić, żeby atak paniki nie rozkręcił się tak mocno i szybciej przeszedł, ale mam wrażenie, że w żaden sposób nie przybliża mnie to do wyleczenia... kiedy atak łapie mnie w domu, to zaczynam chodzić po mieszkaniu, mówić do siebie (często na głos), że to tylko atak, że zaraz minie etc, często też lecę do wanny z ciepłą wodą - to chyba działa na mnie najszybciej i najlepiej. Ale co z tego, skoro jeśli atak złapie mnie w autobusie, pociągu czy na wykładzie, nie mogę sobie wstać i chodzić, nie mogę położyć się do łóżka, zamknąć oczy i powoli oddychać, nie mogę pójść do wanny :P każdy ze sposobów, które aktualnie stosuje sprowadzają się do odwrócenia uwagi od lęku i symptomów wysyłanych przez organizm. ale czy to nie jest ucieczka od lęku? czasem kiedy czuję, że atak się zbliża, staram się robić tak jak tutaj czytałam - zaakceptować go, nie odwracać od niego na siłę uwagi, czekać aż sam minie. ale w moim przypadku to tylko pogarsza sytuację, tzn. kiedy staram się obserwować objawy nie reagując na nie, to wywołuje szybko narastający niepokój, przez co te ataki rozwijają się bardziej i są gorsze niż jakbym w samym początkowym stadium odwracała od niego uwagę. i za każdym razem, kiedy "puszczam" i pozwalam panice rosnąć, w pewnym momencie tracę kontrolę i mam jeszcze większą traumę po każdym kolejnym ataku :( poza tym, kiedy przekroczę pewien punkt, mój układ nerwowy zaczyna całkowicie wariować i te ataki napływają co chwilę nawet przez kilka godzin, nie wiem czy nie byłoby nawet więcej, ale wtedy zamulam się potężną dawką uspokajacza... nie mam pojęcia co robię źle, chyba utknęłam w martwym punkcie, pomocy :(:
Why were you born
Just to play with me,
To freak out
Or to be beautiful, my dear?
Awatar użytkownika
Violator
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 8 lutego 2015, o 13:25

23 lutego 2019, o 21:39

TheHermit "kiedy staram się obserwować objawy nie reagując na nie" - może tutaj jest słowo klucz, starasz się obserwować objawy... może poświęcasz im za dużą uwagę, skupiasz się na nich. Ja sam mam problem z puszczaniem ich luzem.. czasami to się wydaje nie do opanowania, ale tak nie jest. Czasami chyba nie mamy po prostu zbyt dużo wiary w to że się nic na prawdę nie dzieje. Ja mam derealizację/depersonalizację więc jak mnie łapie atak paniki to ten stan sam w sobie się dodatkowo wzmacnia, odcina mnie i mam wrażenie, że "nie no tym razem to na pewno wariuje i pewnie stracę nad sobą kontrolę i...(tutaj cała seria katastroficznych wizji)". Te myśli trzeba ucinać, ja myślę sobie "taa i gówno się stanie.. nic się nie stanie, jak zawsze zresztą..." oczywiście myśli lękowe nie odpuszczają i wracają czasem nawet silniejsze nie dając za wygraną ;) ale wiesz.. ja też nie daje ;) Nie dawaj nigdy za wygraną.
Awatar użytkownika
TheHermit
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 56
Rejestracja: 8 grudnia 2018, o 05:59

23 lutego 2019, o 22:55

Violator pisze:
23 lutego 2019, o 21:39
TheHermit "kiedy staram się obserwować objawy nie reagując na nie" - może tutaj jest słowo klucz, starasz się obserwować objawy... może poświęcasz im za dużą uwagę, skupiasz się na nich. Ja sam mam problem z puszczaniem ich luzem.. czasami to się wydaje nie do opanowania, ale tak nie jest. Czasami chyba nie mamy po prostu zbyt dużo wiary w to że się nic na prawdę nie dzieje. Ja mam derealizację/depersonalizację więc jak mnie łapie atak paniki to ten stan sam w sobie się dodatkowo wzmacnia, odcina mnie i mam wrażenie, że "nie no tym razem to na pewno wariuje i pewnie stracę nad sobą kontrolę i...(tutaj cała seria katastroficznych wizji)". Te myśli trzeba ucinać, ja myślę sobie "taa i gówno się stanie.. nic się nie stanie, jak zawsze zresztą..." oczywiście myśli lękowe nie odpuszczają i wracają czasem nawet silniejsze nie dając za wygraną ;) ale wiesz.. ja też nie daje ;) Nie dawaj nigdy za wygraną.
pogrubione - no wydawało mi się, że o to chodzi, że trzeba się zmierzyć z lękiem, a nie odwracać od niego uwagę. zresztą sama nie wiem, pogubiłam się już :pp

u mnie problemem jest najczęściej zaciskanie, sztywnienie gardła, wtedy zaczynam mieć wrażenie, że zacznę się dławić i się uduszę brrr ;brr i kiedy staram się nie "kontrolować" tego objawu, to zaczynam mieć wrażenie, że paradoksalnie :P w jakiś sposób sama to zaciskam, mimo że tego nie chcę i muszę NATYCHMIAST skupić uwagę na czymś innym, bo w innym przypadku zacisnę sobie gardło na amen. :DD
Why were you born
Just to play with me,
To freak out
Or to be beautiful, my dear?
Awatar użytkownika
Violator
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 81
Rejestracja: 8 lutego 2015, o 13:25

24 lutego 2019, o 08:46

TheHermit - odwracanie uwagi to super sprawa, to tylko pokazuje jak bardzo "nic nam nie jest" :) Ja sobie radziłem z nerwicą (lepiej i gorzej) już od prawie dwóch lat. Momentami czułem się prawie odburzony - lęk był prawie nieobecny, występowała derealizacja, ale nie zwracałem tak uwagi na to. No i teraz miałem znowu nawrót z dużą siłą, strasznie się zdenerwowałem, skupiłem na tym i znowu przerabiam to samo co kiedyś. Moim problemem jest chociażby to, że ja się od rana budzę i już mam wyostrzone mimowolnie zmysły na wszystko, odczuwam napięcie. Leżę w łożku obudzony i już jestem spięty (na zmianę spięty/senny/spięty/senny). Jak wstanę i się czymś zajmę z miejsca np. zrobię herbatę, usiądę na chwilę do kompa to odczuwam pewnego rodzaju ulgę ;)
idojull
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: 25 lutego 2019, o 00:57

26 lutego 2019, o 14:43

Hej!
Od jakiegoś czasu wkręcam sobie, że mam ciągle spadki cukru. Robiłam ostatnio badania, glukoza na czczo wyszła 5,47 przy normie 5,5. Nie robiłam żadnej krzywej insulinowej ani nic. Mam takie obawy, że jeśli czegoś nie zjem, to zrobi mi się słabo, zemdleje i że ogólnie coś mi się stanie. W tym czasie faktycznie doświadczam trzęsących się rąk, oblewa mnie pot. Czy ktoś z Was tak miał? Czy przy normie cukru na czczo muszę obawiać się spadku cukru? Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam, Julia.
Awatar użytkownika
Nerwyzestali
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1556
Rejestracja: 19 czerwca 2018, o 13:41

26 lutego 2019, o 14:45

Na forum znajdziesz ludzi, którzy dostawali ataku paniki od tego jak łańcuszek noszony na szyi dotknął klatki piersiowej... widać, że wszystko może spowodować lęk. Nie jestem lekarzem ale jak nie masz problemów z cukrem to chyba nie musisz się obawiać.
pitersonic
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 208
Rejestracja: 4 lutego 2018, o 08:08

6 marca 2019, o 01:13

Ja od kilku dni czuje sie z gorzej z napadami leku. Potrafie momentalnie wewnetrz siebie przeskakiwac ze stanami paniki i uspokojeniem. Naprzemiennie. Poprostu jakas masakra. I jestem tak wydreczony ze na sile proboje zasnac. Martwi mnie to..
Jubilee
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 37
Rejestracja: 14 grudnia 2018, o 22:37

8 marca 2019, o 11:34

pitersonic pisze:
6 marca 2019, o 01:13
Ja od kilku dni czuje sie z gorzej z napadami leku. Potrafie momentalnie wewnetrz siebie przeskakiwac ze stanami paniki i uspokojeniem. Naprzemiennie. Poprostu jakas masakra. I jestem tak wydreczony ze na sile proboje zasnac. Martwi mnie to..
Mam to samo, a do tego dochodzą mi objawy somatyczne, co tylko podkręca moją panikę i to takie błędne koło. Zmiany pogody i wiosna też mi chyba nie służą, nie wiem jak u Ciebie, ale ja się nawet bez nerwicy czułam w tych miesiącach przejściowych jak kupa...
Awatar użytkownika
kamil89
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 110
Rejestracja: 13 stycznia 2019, o 16:33

8 marca 2019, o 11:39

Ja tez zauwazylem, że pogoda strasznie wpływa na mój stan.Nigdy bym się tego nie spodziewał. Ataków mam dużo mniej, a jak są to bardzo słabe. Też boję się, że w pracy mnie dopadną. Ale staram się o tym nie myśleć, bo jeszcze jestem na L4.
100 mg Zoloft
30 mg Mirzaten
50 mg Ketrel
Awatar użytkownika
Iwona29
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1893
Rejestracja: 10 maja 2017, o 08:53

8 marca 2019, o 11:44

kamil89 pisze:
8 marca 2019, o 11:39
Ja tez zauwazylem, że pogoda strasznie wpływa na mój stan.Nigdy bym się tego nie spodziewał. Ataków mam dużo mniej, a jak są to bardzo słabe. Też boję się, że w pracy mnie dopadną. Ale staram się o tym nie myśleć, bo jeszcze jestem na L4.
Niektórzy mówią że pogoda nie ma noc do naszego samopoczucia.
Niestety ma i to bardzo dużo.
Ja zawsze źlee się czuje przed zmianą pogody i wiem że powodem jest właśnie ona .
Zmienia się ciśnienie i nasz nastrój jak wiadomo.Nerwa ma okazję do ataku w jakikolwiek sposób.
Walcz ! Nie uciekaj bo wygrasz😉
Jak nie Ty to kto.
" Będziesz kiedyś bardzo szczęśliwa,powiedziało życie...Ale najpierw sprawię, że będziesz silna"🙂
Awatar użytkownika
kamil89
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 110
Rejestracja: 13 stycznia 2019, o 16:33

8 marca 2019, o 11:48

Dokładnie, ja to teraz też widzę. Nawet osoby z depresją mi też mówiły, że odczuwają i o dziwo nawet źle się czuły w tym samym dniu co ja.
100 mg Zoloft
30 mg Mirzaten
50 mg Ketrel
ODPOWIEDZ