Podchodząc do tematu zerojedynkowo: możesz ufać lub nie. W tym drugim przypadku wystawiasz się na dodatkowe somaty nerwicowe, nie związane z samą tężyczką jawną.magda10 pisze: ↑20 grudnia 2022, o 13:38Zastanawiam się jak zaufać swojemu ciału i temu że nic sie nie stanie, gdy sie ma choroby fizyczne i kilka razy się już stało? Większość osób tutaj powtarza sobie że nic im nie będzie, bo to tylko nerwica, a ja na tym się już przejechałam. Jaka inna metodę stosować?
Twoja sytuacja jest oczywiście o tyle odmienna, że po uszkodzeniu/wycięciu przytarczyc w czasie operacji usuwania tarczycy narażona jesteś na różne przykre konsekwencje i powikłania, nie większe jednak niż choćby u cukrzyków obecnych na tym forum, skazanych dożywotnio na codzienne przyjmowanie insuliny w postaci kilku/kilkunastu iniekcji na dobę, stałe monitorowanie poziomu glikemii przynajmniej raz na 2 godziny, czasem jednak częściej, aktywne przeciwdziałanie (a potem samo leczenie) licznym powikłaniom cukrzycy w postaci nefropatii (uszkodzenie nerek), retinopatii (uszkodzenia w obrębie siatkówki oka), polineuropatii (licznych zmian degeneracyjnych w nerwach kończyn i organów wewnętrznych), zespołu stopy cukrzycowej (która kończy się amputacją) i tak dalej, i tak dalej. A gdy omyłkowo przesadzą z dawką insuliny, mogą się obudzić dopiero na SOR-ze, już z uszkodzeniem mózgu.
Spróbuj umieścić się na pewnej skali. To, na co jesteś skazana, to stałe suplementowanie wapnia i magnezu oraz monitorowanie poziomu wapnia we krwi. Nie wiem, jak często robisz te badania, ale przyjmijmy, że raz na 2 tygodnie. Najczarniejszy, choć mimo wszystko rzadki scenariusz w Twoim przypadku: skurcz krtani. Przy skurczach dłoni czy stóp, nawet najbardziej bolesnych, napadach paniki czy drętwieniu kończyn, karetki wzywać potrzeby nie ma. W Twoim przypadku kluczowe jest natomiast regularne oznaczanie poziomu wapnia (całkowitego i zjonizowanego), by z wyprzedzeniem reagować na alarmujące spadki jego poziomu. Na dobrą sprawę powinno wystarczyć postępowanie niemal identyczne z tym, jakie ma miejsce w przypadku leczenia przewlekłej hipokalcemii. Reszta to kwestia podejścia do tematu: przy minimum pogody ducha będziesz w stanie funkcjonować całkiem przyzwoicie. Wiem, łatwo się mądrzyć, jeśli się tego nie doświadczyło na własnej skórze (w moim przypadku był to jedynie trwający ponad rok epizod z tężyczką utajoną, więc z czymś w dużej mierze zbliżonym w objawach, ale wolnym od ekstremów wariantu jawnego i wynikającym z zupełnie innego mechanizmu). Dlatego odsyłam do prywatnego kontaktu z kompetentnym człowiekiem, który wyjaśni Ci, co jeść, co robić, a czego unikać właśnie w codziennych zmagania z tężyczką jawną. Brałem kiedyś udział w prowadzonym przez niego webinarze i jedno mogę powiedzieć: facet zna się na rzeczy.
