wszystko zaczyna się w domu

Być może miałeś jakieś nieciekawe przeżycia, traumę i chcesz to z siebie "wyrzucić"?
Albo nie znalazłeś dla siebie odpowiedniego działu i masz ochotę po prostu napisać o sobie?
Możesz to zrobić właśnie tutaj!

Rozmawiamy tu również o naszych możliwych predyspozycjach do zaburzeń, dorastaniu, dzieciństwie itp.
ODPOWIEDZ
justi2212
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 481
Rejestracja: 3 grudnia 2015, o 19:44

wszystko zaczyna się w domu

Post autor: justi2212 » 13 października 2016, o 23:33

Fajny wpis Paulina ;)
Zareagowałam podobnie jak Ty kiedy dowiedziałam się na terapii, że wszelkie schematy zachowań wynosi się z domu. Byłam tym bardzo oburzona i przez jakiś czas miałam żal do rodziców, ale na szczęście zrozumiałam, że oni sami są ofiarami własnego środowiska i nie ma ich o co teraz obwiniać, ale po prostu ich zrozumieć.
Po czasie zauważam wiele błędów w moim postępowaniu, które doprowadziły mnie do stanów lękowych. Przede wszystkim moja mama jest strasznym lękowcem i pesymistą co w pewnym stopniu odbiło się na mnie. Sama teraz widzę, że ja byłam/jestem taka sama, ale powoli staram się to zmieniać. Z kolei mój tata jest osobą strasznie skrytą, krytyczną, przekonaną o swoim zdaniu (jego zdanie to świętość-btw zauważyłam że babcia jest taka sama-jego mama;)). Nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha, choć wiem że tak jest. Jednak kiedy byłam za granicą jakiś czas temu, zadzwonił do mnie mówiąc, że jest ze mnie dumny, to było takie WOW dla mnie, dlatego pamiętam to do dziś. To jego krytyczne spojrzenie na każdą rzecz jaką robię (np. źle smaruje chleb masłem – i tu nie przesadzam :D ) sprawiło, że jestem strasznie ambitną osobą, perfekcyjną, nie lubie przegrywać, niedawno zauważyłam że rywalizowałam z koleżanką o oceny na studiach. Teraz jak o tym myśle to stwierdzam, że było to strasznie głupie mieć taką złość w sobie i poczucie przegrania, że się dostało 4,5 a nie 5 ;p Tak samo jestem strasznie zablokowana emocjonalnie jak mój tata, mam problem z okazywaniem uczuć;p Mam wrażenie, że przez całe dotychczasowe życie dążyłam do ideału, a nabawiłam się tylko kompleksów, porównując się z innymi i sądząc na każdym kroku że jestem od kogoś gorsza.

Ciągle odkrywam nowe rzeczy i wyłapuje te ,,złe” schematy w swoim życiu. Nerwica mnie poniekąd do tego zmusiła, ale dobrze jest mieć tego świadomość. Widzę nad iloma rzeczami muszę jeszcze popracować ;)
,,W psychologii jest takie pojęcie „błysk” to jest moment kiedy człowiekowi w głowie się wszystko zmienia, kiedy nagle dociera do niego coś co było oczywiste od lat, ale teraz nabrało innego wymiaru."
— Jacek Walkiewicz / psycholog

Być może wszystko jest w porządku, ale trudno w to uwierzyć :)
Potykając się można zajść daleko, nie można tylko upaść i nie podnieść się

Awatar użytkownika
dziwny123
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 831
Rejestracja: 24 kwietnia 2016, o 16:56

wszystko zaczyna się w domu

Post autor: dziwny123 » 14 października 2016, o 05:30

U mnie źródłem mniej więcej połowy schematów jest wychowanie, a druga połowa powstawała w dzieciństwie z nieznanego źródła, rodzice, ani inni ludzie nie mieli na to wpływu. Ale nie jestem nawet w połowie podobny do rodziców, moi rodzice wychowywali mnie zupełnie inaczej niż moi dziadkowie ich.
Złości na rodziców raczej prędko się nie pozbędę.
Pamiętaj, ani lekarze ani Google nie stanowią w pełni wiarygodnego źródła.

Syty lub półsyty (zbadany lub mający możliwość dokładnego zbadania się) nerwicowiec nigdy nie zrozumie głodnego (nie mającego możliwości dokładnego zbadania się) nerwicowca

Dzieciństwo, wychowanie częściowo mają dożywotni wpływ na człowieka. Nigdy nie jest się w 100 procentach samemu odpowiedzialnym za to, jakim się jest, jak się funkcjonuje.

Awatar użytkownika
Kondor
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 218
Rejestracja: 21 listopada 2016, o 20:54

wszystko zaczyna się w domu

Post autor: Kondor » 10 grudnia 2016, o 14:48

Przeczytałem ten temat z przerażeniem :)
Ja gdy dorosłem też uważałem swoich rodziców za super, fajnych, którzy mi dali szczęśliwe dzieciństwo, a jak teraz zacząłem o tym myśleć, to miałem ojca, z którym jako dziecko chyba spędziłem przy zabawie może 1 godzinę, nigdy nie usłyszałem kocham Cię i który nie wiedział do której klasy chodzę, a jak już pił to odwalał takie jazdy, że hej, a matkę miałem nadopiekuńczą, też fanatyczkę religijną.
Masakra
Najśmieszniejsze to to, że gdy wiele lat temu dostałem tych wszystkich nerwicowych spraw i w ogóle myślałem, że za parę dni wyląduje w psychiatryku, to pierwszą myślą był, kurde ale im wstydu narobię i byłem załamany, tym, ze nie powinienem "wariować" bo to na starość ja się nimi powinienem opiekować, a przez to coś co mnie złapało nie dam rady.
I też mam takie coś, ze czasami gdy chce podjąć decyzję, to czekam tak jakby na ich aprobatę, gdy ją mam to robię to ze spokojem, a gdy nie, to przykładowo też to zrobię, ale czuję ogromne wyrzuty sumienia.
Gdybym miał zamieszkać gdzieś daleko czy w obcym państwie, to pierwszą myślą jest, żebym tak nie mógł, zostawić ich samym w starszym wieku.
Jezu co oni mi do tego łba powkładali, już się nie dziwę, że nie potrafię żyć normalnie, pępowina cały czas trzyma mocno, a oni dalej wydają się tacy "idealni". Kurde już chyba wiem, czemu moja siostra nie bardzo chce mieć z nimi kontakt, szczególnie ma żal do ojca. Teraz zdaję sobie sprawę, że ona widziała to co ja nie widziałem :/
Kiedy śmieszyli mnie tzw mamisynki, właśnie zdałem sobie sprawę, że chyba taki jestem. Choć świadomie w życiu bym tego nie powiedział, bo ja to miałem wszystko przecież gdzieś co powiedzą, mogę robić co chce itd, ale faktycznie w podświadomosci u mnie wygląda, że wszystko jest odwrotnie. :hehe:
Pomyliliśmy światy ! Świat naszego myślenia uznaliśmy za ten realny, a ten prawdziwy mamy tylko za tło. Za wszelką cenę trzeba to odwrócić !

Awatar użytkownika
dziwny123
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 831
Rejestracja: 24 kwietnia 2016, o 16:56

wszystko zaczyna się w domu

Post autor: dziwny123 » 10 grudnia 2016, o 23:09

Ja jestem skrajnym maminsynkiem. W realu nie zrobię prawie niczego bez zgody matki.
Pierwszy raz sam autobusem jechałem (3 przystanki), gdy miałem 14 lat. Trochę więcej przystanków przejechałem pierwszy raz sam w wieku 18 lat. Poza miastem (w mieście sąsiednim) sam pierwszy raz byłem w wieku 23 lat. W dalszych miastach sam jeszcze nie byłem.
Często, gdy gdzieś idę, to idę z matką.
Pamiętaj, ani lekarze ani Google nie stanowią w pełni wiarygodnego źródła.

Syty lub półsyty (zbadany lub mający możliwość dokładnego zbadania się) nerwicowiec nigdy nie zrozumie głodnego (nie mającego możliwości dokładnego zbadania się) nerwicowca

Dzieciństwo, wychowanie częściowo mają dożywotni wpływ na człowieka. Nigdy nie jest się w 100 procentach samemu odpowiedzialnym za to, jakim się jest, jak się funkcjonuje.

Awatar użytkownika
Kondor
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 218
Rejestracja: 21 listopada 2016, o 20:54

wszystko zaczyna się w domu

Post autor: Kondor » 11 grudnia 2016, o 11:03

dziwny123 pisze:Ja jestem skrajnym maminsynkiem. W realu nie zrobię prawie niczego bez zgody matki.
Pierwszy raz sam autobusem jechałem (3 przystanki), gdy miałem 14 lat. Trochę więcej przystanków przejechałem pierwszy raz sam w wieku 18 lat. Poza miastem (w mieście sąsiednim) sam pierwszy raz byłem w wieku 23 lat. W dalszych miastach sam jeszcze nie byłem.
Często, gdy gdzieś idę, to idę z matką.
a walczysz z tym jakoś, z tym lękiem ? Ryzykujesz jak tu nasi guru piszą ? Próbujesz jak najczęściej chodzić sam ? To, że masz tak zaprogramowane od dzieciństwa, nie znaczy, ze nie idzie tego odprogramować. Przecież tutaj ludzie dokładnie z tego się tu wyleczyli sami, tylko każdy z innych swoich demonów.
Pomyliliśmy światy ! Świat naszego myślenia uznaliśmy za ten realny, a ten prawdziwy mamy tylko za tło. Za wszelką cenę trzeba to odwrócić !

Awatar użytkownika
dziwny123
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 831
Rejestracja: 24 kwietnia 2016, o 16:56

wszystko zaczyna się w domu

Post autor: dziwny123 » 11 grudnia 2016, o 20:42

Chodzę coraz częściej sam.
Natomiast z tym, żeby robić coś bez zgody matki, nie robię nic. Świadomość tego, jak mniej więcej będzie wyglądać droga do wyjścia z tego sprawia, że nie czuję żadnej chęci, by na tą drogę wejść.
Pamiętaj, ani lekarze ani Google nie stanowią w pełni wiarygodnego źródła.

Syty lub półsyty (zbadany lub mający możliwość dokładnego zbadania się) nerwicowiec nigdy nie zrozumie głodnego (nie mającego możliwości dokładnego zbadania się) nerwicowca

Dzieciństwo, wychowanie częściowo mają dożywotni wpływ na człowieka. Nigdy nie jest się w 100 procentach samemu odpowiedzialnym za to, jakim się jest, jak się funkcjonuje.

kucyki46
Gość

wszystko zaczyna się w domu

Post autor: kucyki46 » 12 grudnia 2016, o 08:49


Awatar użytkownika
dziwny123
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 831
Rejestracja: 24 kwietnia 2016, o 16:56

Re: wszystko zaczyna się w domu

Post autor: dziwny123 » 8 lipca 2017, o 12:43

Czy odczuwacie czasami tak dużą nienawiść do rodzica/rodziców za popełnione błędy i/lub obecną atmosferę, że chcecie, aby zdychał w ogromnych męczarniach?
Pamiętaj, ani lekarze ani Google nie stanowią w pełni wiarygodnego źródła.

Syty lub półsyty (zbadany lub mający możliwość dokładnego zbadania się) nerwicowiec nigdy nie zrozumie głodnego (nie mającego możliwości dokładnego zbadania się) nerwicowca

Dzieciństwo, wychowanie częściowo mają dożywotni wpływ na człowieka. Nigdy nie jest się w 100 procentach samemu odpowiedzialnym za to, jakim się jest, jak się funkcjonuje.

ODPOWIEDZ