Mikropenis zniszczył mi życie
: 29 marca 2026, o 00:22
Jestem "mężczyzną", mam 31 lat i mikropenisa, depresję i kilka innych przewlekłych chorób.
Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat.
Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia.
Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną.
Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo.
Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać.
Wegetacja.
Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim,
istniejemy dla siebie i ze sobą.
Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli.
Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego.
Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji.
Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny.
Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej.
Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam.
Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej.
Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie.
Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.
Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat.
Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia.
Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną.
Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo.
Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać.
Wegetacja.
Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim,
istniejemy dla siebie i ze sobą.
Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli.
Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego.
Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji.
Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny.
Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej.
Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam.
Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej.
Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie.
Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.