Strona 1 z 1
PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 6 kwietnia 2020, o 20:17
autor: Hope123
Cześć Wszystkim,
Chciałbym podzielić się z wami moimi doświadczeniami z lekami SSRI/SNRI. Otóż leki te u większości u pacjentów powodują zaburzenia sfery seksualnej. Rzadziej jednak, powodują one PERMANENTE zaburzenia seksualne, po kompletnym ich odstawieniu !
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28778697
Tak więc podczas stosowania antydepresantów doświadczałem skutków ubocznych typu: impotencja, brak przyjemności z orgazmu, znieczulenie prącia. Kiedy już zaprzestałem stosować leki, zauważyłem jednak, iż moja seksualność jest nadal tak samo zaburzona, jak gdybym lek stosował. Udałem się do mojego psychiatry raz jeszcze i on potwierdził, że rzadko leki te mogą spowodować trwałem zaburzenia seksualne po zakończeniu terapii. Zrobiłem wiele badań i odbyłem masę wizyt u specjalistów takich jak: seksuolog, endokrynolog, androlog, urolog, neuro-urolog - nie znaleziono żadnych przyczyn fizycznych jak i psychicznych, więc ostatecznie postawiono mi diagnozę PSSD. Jest to bardzo słabo zbadane zjawisko, jak się też okazuje nie jest ekstremalnie rzadkie i nikt nie zamierza pomóc osobom poszkodowanym, jedynie Prof. David Healy, dzięki któremu istnienie tej komplikacji zostało oficjalnie potwierdzone przez Europejską Agencję Leków, w czerwcu 2020 -
https://rxisk.org/ema-acknowledges-pers ... ris-snris/
Jestem tutaj, żeby powiedzieć jak się czuję: fatalnie - mam myśli samobójcze każdego dnia. Kto chciałby żyć życiem, w którym sfera miłości zostaje odebrana na zawsze ?
Pozostaje mi tylko używać specyfików na erekcję w najwyższych dawkach (mam dopiero 23 lata), a i tak nie odczuwam prawie żadnej przyjemności z seksu - brak odczuwania orgazmu, znieczulenie prącia.
Jest to bardzo smutne, że PSSD zostało zgłoszone do odpowiednich organizacji odpowiedzialnych za kontrolę leków w 1991, a do dziś jest ten problem ignorowany.
https://www.bmj.com/content/368/bmj.m754
Re: PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 14 kwietnia 2020, o 01:23
autor: Wiktor
Tak w sumie problem znany jest od dawna i nie tyle co jest ignorowany, a niewiele można z nim zrobić. Leki typu SSRI/SNRI długofalowo stosowane czasami powodują również inne problemy - łącznie z kłopotami z regulacją własnych emocji, bądź ich odczuwania. To nie są niewiadome tak naprawdę, spotyka się je dość często w pracy psychologicznej/psychiatrycznej.
Problemem jest jednak to, że gdyby zacząć brać to pod uwagę, to wszystkie te leki trzeba by było natychmiastowo wycofać i opracowywać ponownie.
Na taki krok nikt się nie zdecyduje. Więc dopóki procentowo "nie jest źle" to nikt się tym nie zajmie, bo też fakty są takie, że trudno będzie wytworzyć leki ingerujące w neuroprzekaźniki, w taki sposób aby u wszystkich zażywających, nie miały one wpływu na inne neuroprzekaźniki, jak i wrażliwość określonych receptorów - która jest indywidualna.
Do tego jest popyt na taki produkt? Baaaardzo wielki. Więc jest i sprzedaż, są też i recepty.
Leki po prostu powinny być przepisywane z głową i w określonych sytuacjach, które naprawdę tego wymagają i nie mam tu na myśli złego samopoczucia. Obecnie są prawie zawsze przepisywane.
Druga sprawa to taka, że każdy trochę sam mimo wszystko (poza sytuacjami chorób psychicznych i braku świadomości) odpowiada za decyzję, co do przyjmowania leków.
Nie jestem ich przeciwnikiem, zaznaczam, jedynie dzielę się spostrzeżeniami.
Przykro mi oczywiście, że Cię to spotkało. Dawno temu czytałem pewien artykuł, który mówił o tym, że syndrom o którym piszesz bywa zmniejszany przez sam czas, ale także techniki skupiania się na ciele i również leki stosowane przy detoksie. Możesz poszperać, może coś znajdziesz.
Re: PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 15 kwietnia 2020, o 18:20
autor: Hope123
Victor,
Zgadzam sie z Toba w 100% w kwestii, iz leki te sa zbyt czesto przepisywane w sytuacjach, gdzie nie powinno miec to miejsce i praca nad wlasnym soba jest najlepszym rozwiazaniem. Przez ostatnie 10 lat, liczba recept wypisywanych na leki przeciwdepresyjne w UK wzrosla dwukrtonie !
Jest to miedzy innymi problem systemu - FDA,MHRA i inne organizacje maja dostep tylko do "published articles" nie do "raw data", dlatego nie wiemy wszystkiego do czego dochodzi w badaniach klinicznych.
PSSD jest kompletnie ignorowane, tak jak mialo to miejsce z ignorowaniem wzrostu mysli samobojczych u osob ponizej 18 roku zycia stosujacych paroksetyne - firmy farmaceutyczne wiedzialy o tym niebezpieczenstwe z badan, ale nie publikowaly tych danych:
https://www.independent.co.uk/news/busi ... 04555.html
W ten sam sposob postepuje firma Merck, zaprzeczajaca istnienie Post Finasteride Syndrome. PFS ma juz nawet swoja fundacje, Merck nadal podtrzymuje, ze jest to niemozliwe.
Nie jestem przeciwnikiem lekow rowniez, czy tez firmy farmaceutycznych, natomiast na koniec dnia, to tez jest business i czasami firmy te beda chcialy w madry sposob ukryc rzadkie dzialania niepozadane aby zadbac o dobry przychod. Niestety.
Chcialbym zaznaczyc, ze to co opisalem powyzej nie jest wymyslone przeze mnie, a sa to slowa Prof. David Healy, ktory jest doswiadczonym ekspertem w tej dziedzinie.
https://davidhealy.org/bio/
Re: PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 15 maja 2020, o 22:44
autor: PulpFiction
Victor pisze: ↑14 kwietnia 2020, o 01:23
Leki typu SSRI/SNRI długofalowo stosowane czasami powodują również inne problemy - łącznie z kłopotami z regulacją własnych emocji, bądź ich odczuwania.
Po przeczytaniu tego sie przestraszyłem :O W lipcu mi stuknie 2 lata na duloxetynie, czy to już sie zalicza pod "długofalowe stosowanie"? Czy grozą mi kłopoty z regulacją własnych emocji, lub ch odczuwaniem?
Nie chce sie pewnego dnia obudzić z przysłowiową ręką w nocniku
Ogólnie czuje sie całkiem dobrze, tylko dziś pierwszy raz od bardzo dawna mam jakis dzien na wkręty i własnie po przeczytaniu tego zdania sie przeraziłem

Re: PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 16 maja 2020, o 00:29
autor: Wiktor
PulpFiction pisze: ↑15 maja 2020, o 22:44
Victor pisze: ↑14 kwietnia 2020, o 01:23
Leki typu SSRI/SNRI długofalowo stosowane czasami powodują również inne problemy - łącznie z kłopotami z regulacją własnych emocji, bądź ich odczuwania.
Po przeczytaniu tego sie przestraszyłem :O W lipcu mi stuknie 2 lata na duloxetynie, czy to już sie zalicza pod "długofalowe stosowanie"? Czy grozą mi kłopoty z regulacją własnych emocji, lub ch odczuwaniem?
Nie chce sie pewnego dnia obudzić z przysłowiową ręką w nocniku
Ogólnie czuje sie całkiem dobrze, tylko dziś pierwszy raz od bardzo dawna mam jakis dzien na wkręty i własnie po przeczytaniu tego zdania sie przeraziłem
Ostatnią rzeczą na jakiej mi zależy to kogokolwiek straszyć. Temat ten dotyczy bardzo rzadkich objawów ubocznych antydepresantów.
2 lata to okey czas, bardziej miałem na myśli tak powyżej 8-10 lat, ale to też nie jest powiedziane, że TO MUSI wystąpić nawet i po takim czasie - żeby to było jasne, ale się to spotyka więc nie mam zamiaru udawać, że tematu nie ma.
Jeżeli bierzesz dwa lata jakiś lek i planujesz np. następne dwa lata oraz równocześnie wykonywać jakąś pracę nad sobą poza czynnością połykania tabsów i okazjonalnego czytania forum w "dzień wkrętek" i szukaniu guza, to nie widzę powodu, żebyś obudził się z ręką w nocniku.
Re: PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 31 marca 2022, o 01:54
autor: Marcin1974
Opowiem Wam moja historię o PSSD. Od 2003 roku leczę się na depresję. Zacząłem od Seroxatu, potem był Setaloft, Escitalopram i jeszcze kilka innych SSRI. W 2015 roku Pan Profesor psychiatra przepisał mi Efectin. Po kilku tabletkach zostałem całkowitym impotentem. Wróciłem do lekarza i powiedziałem mu o tym. Odpowiedział, że najpóźniej po 2 tygodniach to minie. Oczywiście nie minęło. Czekałem na to 4 lata. Tak się załamałem, że ponad 3 lata spędziłem w lubelskich psychiatrykach. W tym czasie brałem Viagrę, zastrzyki w prącie Caverject, MUSE i nic nie pomagało. W końcu nie wytrzymałem i zdecydowalem się na wszczepienie implantu prącia AMS 700 LGX. Zabieg został wykonany w Bydgoszczy i kosztował mnie 45000 zł. To był rok 2018. Implant oczywiście jest nie refundowany. Aktualna cena to 50000 zł. Implant działa prawidłowo tylko , żeby wywołać wzwód to trzeba kilkanaście razy nacisnąć pompkę, która umieszczona jest między jądrami. Mówię Wam średnia przyjemność. Żona już dawno odeszła a ja pomimo tego, że mam sporo pieniędzy jestem psychicznym wrakiem człowieka. Jeśli nie chcecie być w piekle tak jak ja to nigdy nie dotykajcie tej trucizny jaka są leki SSRI i SNRI.
Re: PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 17 marca 2026, o 10:53
autor: studentandroid8
Dla wszystkich którzy boją się brać SNRI (duloksetyna 60mg w moim przypadku przez 4msc): Ja np. odczuwam rzeczywiście mniejsze libido, gorsze orgazmy solo i spadek przyjemności, ale:
1. Z kobietą która mnie pokochała ze wzajemnością, biorąc te leki, problem ten nie występował absolutnie wcale, jedynie przy zabawach solo - tu straciłem potrzebę regularnego zaspokajania się. Seks z tą kobietą był moim najwspanialszym w życiu i to będąc na tych właśnie lekach.
2. W moim przypadku, po wielu traumach, wielomiesięcznej anhedonii (wszystko co sprawiało mi do tej pory jakąkolwiek przyjemność - przestało) te leki połączone z regularną terapią zwyczajnie uratowały mi życie. Ich odstawienie ze strachu przed zaburzeniami seksualnymi spowodowało nawrót tego paskudnego stanu.
Także jeżeli jesteś naprawdę w dołku i nic już nie pomaga to uważam, że warto je brać i to bardzo ale nie są lekarstwem na wszystko - one mają ustabilizować a to terapia ma cię leczyć i to ma szansę odmienić twoje życie na lepsze tylko gdy się w nią w pełni zaangażujesz.
Nie mam pojęcia jak będzie później przy długotrwałym braniu, mimo wszystko dla mnie to jest kwestia życia i śmierci. Ale jak ze wszystkim, nie warto przesadzać. Ja spróbuję odstawić po paru miesiącach, chociaż bardzo się boję nawrotu.
P.S. Odstawiając duloksetynę z dnia na dzień bez zmniejszania stopniowo dawki możesz się nabawić bardzo nieprzyjemnych objawów - Warto czytać ulotki leku przed jego zażyciem!
Re: PSSD - Post SSRI Sexual Dysfunction
: 30 marca 2026, o 22:18
autor: Kamilas
Cześć. Chciałem się podzielić moimi doświadczeniami w temacie wątku. Dulsevię zapisał mi we wrześniu 2025 r. neurolog zamiast tradycyjnych leków przeciwbólowych (duloxetin oprócz podstawowego działania antydepresyjnego jest również stosowany w zmniejszaniu dolegliwości neuropatycznych), które jak powiedział zbyt mocno obciążają układ pokarmowy. Początkowa dawka 30 mg, po 2 tygodniach 60 mg. Do listopada nie działo się nic szczególnego. Nie występowały żadne objawy uboczne, a dolegliwości neuropatyczne faktycznie zmalały. Na początku listopada radykalnie spadło mi libido chociaż całkowicie nie zanikło. Na przełomie listopada i grudnia straciłem częściowo czucie skórne na tułowiu, pośladkach i nogach, erekcja zniknęła i co najgorsze, straciłem zdolność osiągania orgazmu (przy częściowym zachowaniu libido). Pod koniec grudnia pojawiły się bóle stóp przypominające użądlenia osy. Najpierw pojawiały się sporadycznie i przemijały po kilku minutach. Pod koniec stycznia były już permanentne. Neurolog nie wiązał tego wszystkiego z Dulsevią i zalecił kontynuację leczenia. W lutym nie wytrzymałem, postanowiłem sprawdzić czy odstawienie coś zmieni. Pierwsze podejście było fatalne, bo zrobiłem to z biegu. Nie wiedziałem, że z Duloksetyną, nawet po tak krótkim zażywaniu, nie jest łatwo się rozstać. Musiałem wrócić do leku, jednak przez miesiąc zmniejszałem dawkę odliczając kuleczki z kapsułki. Po dojściu mniej więcej do pierwotnych 30 mg ( jakieś dwa tygodnie odsypianie "koralików") jak ręką odjął zniknęły bóle stóp. Dokładnie 1 marca odstawiłem Dulsevię całkowicie. Niestety, pomimo trwającej miesiąc redukcji dawki objawy odstawienia i tak się pojawiły. Były na tyle upierdliwe, że musiałem wziąć tydzień urlopu. Najgorsze były/są tzw. brain zapsy, czyli uczucie "wyładować elektrycznych" w głowie. Stan na dzisiaj, czyli 30 marca, jest taki: brain zapsy prawie zniknęł, pojawiają się sporadycznie, wzrosło w pewnym stopniu libido, niestety problemy z czuciem skórnym pozostały, a co gorsza nadal nie mogę osiągnąć orgazmu. Chyba łatwo sobie wyobrazić jak fantastycznie się czuję będąc od listopada "napalonym" i nie mogąc w żaden sposób tego rozładować. Reasumując: w przypadku lekkich neuropatii stanowczo odradzam włączenia Duloksetyny, która miała być bezpieczniejszą alternatywą, jako rutyny przeciwbólowej. Przy depresji sprawa może wyglądać inaczej i tu korzyści zapewne przewyższają niedogodności. Dziwi mnie też, że lekarz zapisał mi ten lek lekką ręką nie informując przede wszystkim, że nie będzie można go bezboleśnie odstawić, a proces ten może być długi. Poszperałam w sieci i jest sporo grup wsparcia i forów dyskusyjnych dla osób borykających się z odstawieniem Duloksetyny. Szczególnie dużo w USA, gdzie terapia nią jest chyba bardzo popularna. U niektórych osób proces porzucania leku trwa już 1,5-2 lata i w dalszym ciągu borykają się z objawami odstawienia. Dla równowagi powiem, że są również tacy, którzy nawet po kilku latach przyjmowania odstawili ten lek praktycznie z dnia na dzień bez jakichkolwiek przykrych dolegliwości albo objawy ustąpiły w ciągu 6 miesięcy. No cóż, pozostaje jedynie mieć nadzieję, że będzie lepiej, czego wszystkim nam życzę.