Czy to OCD?
: 3 maja 2026, o 16:29
Cześć kochani. Chciałabym zadać wam pytanie, które zadaję sobie od 7 lat. Co się ze mną dzieje?
Zaczęło się w dzieciństwie. Miałam bardzo lękowy dom (mama i babcia ciągle przed wszystkim ostrzegają). Byłam bardzo chorowitym dzieckiem, ciągłe infekcje i opryszcza lewej rogówki, co powodowało, że czasem byłam u okulisty nawet codziennie, nie mogłam chorować, bo zaostrzało to opryszczke (a chorowalam, dużo). Nie ćwiczyłam na wf, nie mogłam wychodzić z koleżankami, ciągle na siebie uważać, a w wolnym czasie siedziałam w kolejce u lekarzy.
Ojciec stosuje na rodzinie przemoc psychiczną. Przez to, że chorowałam, to musiał wydawać na mnie pieniądze. Zawsze mnie krytykował.
W 3 klasie zachorowałam na anginę i 3 tygodnie spędziłam w szpitalu. Później bałam się wychodzić z domu, że mnie zawieje, że zmarznę. Ciągle powtarzano mi, że jestem wrażliwa, chorowita i nie nadaje się do mieszkania na wsi, gdzie de facto się wychowywałam. Mama zaprowadziła mnie do psychiatry i dostałam jakieś tabletki, a w domu już ojciec przypiął mi łatkę wariatki. W tym okresie też przyjęłam moją obronną tarczę - odsuwanie przykrych emocji, smutku i płaczu na bok, bo nie opłaca się tego robić i zasmucać sobie życia rzeczami, na które nie mam wpływu.
Pewnego letniego dnia zaczął się odgrywać koszmar w mojej głowie.. Wtedy modny był horror z tą lalką. Czytałam dużo opowiadań na internecie i trafiłam na jakieś, którego okładka przypominała obraz tej lalki, albo nawet i nie. Od tamtej pory toczyłam ze sobą walkę w głowie, bałam się opętania, bałam się tych obrazów, które mi pokazywała wyobraźnia, bałam się powiedzieć rodzicom, że mogę być opętana. To trwało ponad 10 lat, dopóki katolicki psycholog powiedział mi, że nie ma potrzeby wzywać egzorcysty
W liceum zaczęło się wybieranie 4 produktu z półki, obkręcanie się w lewo/prawo w drzwiach wyjścia, mycie rąk kilka razy, wycieranie szklanek z niewidzialnego brudu.. Udało mi się z tego wyjść na studiach, bo któregoś dnia oświeciło mnie, że te myśli są tylko lękami.
Po maturze byłam zmuszona pracować z ojcem w jednej pracy. Serce ciągle mi waliło, stresowałam się mocno, bo jak mówił codziennie, gdy będę źle pracować, to szef mnie zwolni. A poza tym do niczego i tak się nie nadaje. O strachu przed ujawnieniem tego, ze jestem głupia i nic nie potrafie (w szkole) nie trzeba wspominać.
Po wyprowadzce na studia dopadly mnie objawy lękowe - 3 tygodniowe bóle głowy, okropne zmęczenie, spanie po 16 godzin, brak koncentracji, zawroty głowy, co udało mi się wyciszyć chwilowo lekami. Ale przy powrocie po 1 roku do domu i powrocie do pracy z ojcem, objawy wkroczyły na pełnej. Brak siły, nie dałam rady się umyć, umyć zębów, zmyć makijażu, dusiłam się, mialam ciągły katar, trzęsłam się, serce waliło, kołatania były codzienne i pełno lęku
Skończyłam u psychiatry z diagnozą nerwicy i lekami, które biore juz 7 lat..
1 odstawienie leków odbyło sie po studiach - boleśnie do nich powróciłam po 2 miesiącach, gdy koleżanka z którą pracowałam odeszła bez słowa. Teraz widzę, że obsesyjne myśli spowodowały u mnie załamanie w tym czasie - że odeszła przeze mnie, że ja sobie nie radzę w tej pracy, że jest źle.
2 odstawienie było także bolesne - po 2 miesiącach odstawienia dostałam atak paniki w tramwaju i się zaczęło. Objawy somatyczne nie dały mi życ spokojnie bez tabletek.
3 odstawienie odbyło się w maju 2025 - i jak historia wcześniej pokazuje.. po 2 miesiącach znowu wpadłam na dół. Na dół dołów rozpaczy. W pracy toczył się ciężki temat, a ja codziennie czułam, że sobie nie radzę, ze się nie nadaje, wszystko mnie stresuje, nawet codziennie obowiązki. Czułam, że nie ma dla mnie przyszłości, nic mnie nie czeka, nikt mi nie pomoże i jestem sama.
A teraz? Odbyłam rok terapii analitycznej, rok CBT (w związku z atakami paniki) i psychiatra podsunęła mi temat traum złożonych, które dają objawy podobne, co ADHD, ktore u mnie też podejrzewano. Zaczynam nową terapię i stoję na rozstraju dróg. Co to jest? Czy to CPSD? Czy to OCD?
Jestem na 2 lekach, ale bardzo chciałabym odstawić pregabalinę, bo czuję, że to ona spowodowała, że przybyło mi przez te 7 lat ok. 20 kilo. Czuję się źle w moim ciele.
Ale jednocześnie dawki są na tyle małe, że ja czuję każdą myśl, mówiącą mi, jak beznadziejna jestem. Czuję jej obecność w kościach, jak się we mnie wżyna i wkłada mi w głowę obraz mnie w czarnej przyszłości. Nie wiem jak sobie z nimi radzić. Nie chce brać leków, ale nie chce popadać w dół i większe napięcia i objawy somatyczne.. Proszę was, czy to ocd?
Zaczęło się w dzieciństwie. Miałam bardzo lękowy dom (mama i babcia ciągle przed wszystkim ostrzegają). Byłam bardzo chorowitym dzieckiem, ciągłe infekcje i opryszcza lewej rogówki, co powodowało, że czasem byłam u okulisty nawet codziennie, nie mogłam chorować, bo zaostrzało to opryszczke (a chorowalam, dużo). Nie ćwiczyłam na wf, nie mogłam wychodzić z koleżankami, ciągle na siebie uważać, a w wolnym czasie siedziałam w kolejce u lekarzy.
Ojciec stosuje na rodzinie przemoc psychiczną. Przez to, że chorowałam, to musiał wydawać na mnie pieniądze. Zawsze mnie krytykował.
W 3 klasie zachorowałam na anginę i 3 tygodnie spędziłam w szpitalu. Później bałam się wychodzić z domu, że mnie zawieje, że zmarznę. Ciągle powtarzano mi, że jestem wrażliwa, chorowita i nie nadaje się do mieszkania na wsi, gdzie de facto się wychowywałam. Mama zaprowadziła mnie do psychiatry i dostałam jakieś tabletki, a w domu już ojciec przypiął mi łatkę wariatki. W tym okresie też przyjęłam moją obronną tarczę - odsuwanie przykrych emocji, smutku i płaczu na bok, bo nie opłaca się tego robić i zasmucać sobie życia rzeczami, na które nie mam wpływu.
Pewnego letniego dnia zaczął się odgrywać koszmar w mojej głowie.. Wtedy modny był horror z tą lalką. Czytałam dużo opowiadań na internecie i trafiłam na jakieś, którego okładka przypominała obraz tej lalki, albo nawet i nie. Od tamtej pory toczyłam ze sobą walkę w głowie, bałam się opętania, bałam się tych obrazów, które mi pokazywała wyobraźnia, bałam się powiedzieć rodzicom, że mogę być opętana. To trwało ponad 10 lat, dopóki katolicki psycholog powiedział mi, że nie ma potrzeby wzywać egzorcysty
W liceum zaczęło się wybieranie 4 produktu z półki, obkręcanie się w lewo/prawo w drzwiach wyjścia, mycie rąk kilka razy, wycieranie szklanek z niewidzialnego brudu.. Udało mi się z tego wyjść na studiach, bo któregoś dnia oświeciło mnie, że te myśli są tylko lękami.
Po maturze byłam zmuszona pracować z ojcem w jednej pracy. Serce ciągle mi waliło, stresowałam się mocno, bo jak mówił codziennie, gdy będę źle pracować, to szef mnie zwolni. A poza tym do niczego i tak się nie nadaje. O strachu przed ujawnieniem tego, ze jestem głupia i nic nie potrafie (w szkole) nie trzeba wspominać.
Po wyprowadzce na studia dopadly mnie objawy lękowe - 3 tygodniowe bóle głowy, okropne zmęczenie, spanie po 16 godzin, brak koncentracji, zawroty głowy, co udało mi się wyciszyć chwilowo lekami. Ale przy powrocie po 1 roku do domu i powrocie do pracy z ojcem, objawy wkroczyły na pełnej. Brak siły, nie dałam rady się umyć, umyć zębów, zmyć makijażu, dusiłam się, mialam ciągły katar, trzęsłam się, serce waliło, kołatania były codzienne i pełno lęku
1 odstawienie leków odbyło sie po studiach - boleśnie do nich powróciłam po 2 miesiącach, gdy koleżanka z którą pracowałam odeszła bez słowa. Teraz widzę, że obsesyjne myśli spowodowały u mnie załamanie w tym czasie - że odeszła przeze mnie, że ja sobie nie radzę w tej pracy, że jest źle.
2 odstawienie było także bolesne - po 2 miesiącach odstawienia dostałam atak paniki w tramwaju i się zaczęło. Objawy somatyczne nie dały mi życ spokojnie bez tabletek.
3 odstawienie odbyło się w maju 2025 - i jak historia wcześniej pokazuje.. po 2 miesiącach znowu wpadłam na dół. Na dół dołów rozpaczy. W pracy toczył się ciężki temat, a ja codziennie czułam, że sobie nie radzę, ze się nie nadaje, wszystko mnie stresuje, nawet codziennie obowiązki. Czułam, że nie ma dla mnie przyszłości, nic mnie nie czeka, nikt mi nie pomoże i jestem sama.
A teraz? Odbyłam rok terapii analitycznej, rok CBT (w związku z atakami paniki) i psychiatra podsunęła mi temat traum złożonych, które dają objawy podobne, co ADHD, ktore u mnie też podejrzewano. Zaczynam nową terapię i stoję na rozstraju dróg. Co to jest? Czy to CPSD? Czy to OCD?
Jestem na 2 lekach, ale bardzo chciałabym odstawić pregabalinę, bo czuję, że to ona spowodowała, że przybyło mi przez te 7 lat ok. 20 kilo. Czuję się źle w moim ciele.
Ale jednocześnie dawki są na tyle małe, że ja czuję każdą myśl, mówiącą mi, jak beznadziejna jestem. Czuję jej obecność w kościach, jak się we mnie wżyna i wkłada mi w głowę obraz mnie w czarnej przyszłości. Nie wiem jak sobie z nimi radzić. Nie chce brać leków, ale nie chce popadać w dół i większe napięcia i objawy somatyczne.. Proszę was, czy to ocd?