Strona 1 z 1

Obsesyjny strach przed PSSD

: 23 kwietnia 2026, o 10:37
autor: LękliwaDusza
Hej😁 może zacznę od opisania w paru zdaniach swojej historii leczenia. Mam 25 lat. Z zaburzeniami lękowymi zmagam się od dziecka, jednakże pierwsze kroki w celu leczenia podjęłam dopiero w 2022 roku kiedy to już nie dawałam rady z apogeum mojej nerwicy. Zaczęłam od terapii CBT, która na tamten moment przyniosła dobre efekty. Trwała ona rok. W drugiej połowie 2023 znów zaczęłam mieć problemy natury psychicznej, które wynikały z sytuacji, w której się znalazłam i to zaczęło powoli przywracać moja wygaszoną nerwicę. W 2024 w wakacje czułam się tak źle zarówno nerwica jak i stany depresyjne przybrały niebywałych rozmiarów. Zaczęłam także nowy etap w swoim życiu (weszłam w mój pierwszy związek), ale nerwica utrudniała mi to wszystko. Od października czułam, że nie daje rady chodzić na studia przez lęki związane z aktywnością na zajęciach. Wtedy postanowiłam udać się do psychiatry, bo niestety na terapię nie miałam pieniędzy. Dostałam fluoksetynę, której oczywiście bardzo bałam się wziąć. Niestety ten lek okazał się totalnym nie wypałem. Czułam się po niej okropnie. Do tego znalazłam w internecie informację o PSSD, które nasiliło moje lęki i stany depresyjne do totalnego apogeum. Codziennie sprawdzałam czy wszytko w obrębie stref intymnych działa, czy czuję i totalnie się w tym zatraciłam. Na wizycie kontrolnej mówiąc o swoim pogarszającym się stanie lekarka zaleciła schodzenie z leku i tym sposobem w styczniu już byłam czysta. Zleciła mi pregabaline, ale ja zniechęcona leczeniem farmakologicznym stwierdziłam, że poradzę sobie sama. Udało mi się też dostać do psychologa na NFZ. Niestety psycholog okazał się równie nietrafiony co fluoksetyna 😑 A moje lęki zaczęły wracać podwójnie nasilone w okolicy marca. Wtedy zdecydowałam wziąć tą pregabaline, niestety ona też nie podołała. Jedyne co to poprawiła mi sen. W kwietniu po wizycie u psychiatry dostałam escitalopram i zdecydowałam się go brać bo czułam, że nie dam rady i całkowicie już zamknę się w domu i z niego nie wyjdę, a przecież musze skończyć studia. No i escitalopram był strzałem w dziesiątkę, ale dopiero na najwyższej dawce😅 czyli 20mg. Niestety moja fiksacja związane z PSSD cały czas gdzieś we mnie była i co jakiś czas czytałam o tymże mimo że miałam jakieś tam libido, co prawda mniejsze ale było. Moja sprawność seksualna nie została, też jakoś bardzo zaburzona. Obecnie mija rok odkąd biorę ten lek i razem z psychiatra zdecydowałyśmy go powoli odstawiać najpierw w lutym do 15 mg a teraz od kwietnia do 10mg. Zauważyłam że przy zmniejszeniu dawki do 10mg od jakiegoś tygodnia mam zerowe libido. Zauważyłam też to przy zmniejszaniu do 15mg że się obniżyło z drobnymi wyjątkami na przestrzeni tygodni. No i bardzo się boje, że to obajw PSSD. Naczytałam się tego tyle, że wiem iż u niektórych objawy pojawiły się dopiero przy odstawieniu leku. No i idąc tym tokiem myślenia boje się że zmniejszając teraz lek dostanę PSSD. Nie mogę przestać o tym myśleć i codziennie o tym czytam i się nakręcam😑😭 Czy ktoś z was miał taki duży spadek libido i ogólnie zaburzeń seksualnych w czasie zmniejszania dawki, ale NIE okazało się to ostatecznie PSSD kiedy już odstawiliście lek?🙏🏻