Nie wiem co się dzieje
: 26 marca 2026, o 11:48
Cześć, od listopada 2025 mam nerwicę lękową (tak mi się wydaje, nie byłem u psychiatry po diagnozę). Zaczęło się od ataków paniki z nikąd, bez większego stresu. Wspomagałem się w trudnych chwilach hydroksyzyną i mi pomagała. Od grudnia, wizyty u psychologa, na początku dwa/trzy razy w tygodniu, później zmniejszałem częstotliwość bo czułem się lepiej. Psycholog dał mi napewno narzędzia do uspokojenia się i trochę wiedzy.
Najgorszy czas zaczął się pod koniec grudnia - uderzyło we mnie DD. Uczucie odrealnienia, depersonalizacji i do tego straszne myśli egzystencjonalne. Codziennie zadaję sobie pytania - jak to jest, że ja żyje, jak powstał świat i czy to wszystko w okół mnie to nie symulacja. Okropne to jest, pamiętam, że od zawsze miałem takie myśli, że tylko ja na tym świecie myślę, a wszyscy w okół mnie nie mają umysłów. W okresie przed nerwicą to były myśli, które przychodziły w losowych momentach ale nie nadawałem ich jakiegoś większego znaczenia.
W tym tygodniu, miałem wizytę u psychologa. Pani zauważyła, że funkcjonuje lepiej i staram się z tego wyjść. Może i tak jest, znalazłem pracę, wychodzę z domu i żyję w miarę normalnie. Staram się eksponować na sytuacje lękowe, ale zauważam, że jak zaczynam się stresować przed nową sytuacją to zaraz zaczyna się ogromna derealizacja i natłok myśli egzystencjonalnych. Mega pomógł mi mój motocykl, jak na niego wsiadam to nie myślę o niczym innym tylko o tym, że jade. Na tym etapie przerwałem terapię i dogadałem się, że jak będę miał gorszy czas to bez problemu mogę wrócić.
Ataki paniki wracają ale bardzo rzadko, nie jest to już część mojej codzienności. Często natomiast mam zawroty głowy i pogorszył mi się wzrok. Czasami wkręcam sobie też schizofrenie albo inne choroby psychiczne. Aktualnie najbardziej męczą mnie te myśli egzystencjonalne, jak sobie pomóc?
Najgorszy czas zaczął się pod koniec grudnia - uderzyło we mnie DD. Uczucie odrealnienia, depersonalizacji i do tego straszne myśli egzystencjonalne. Codziennie zadaję sobie pytania - jak to jest, że ja żyje, jak powstał świat i czy to wszystko w okół mnie to nie symulacja. Okropne to jest, pamiętam, że od zawsze miałem takie myśli, że tylko ja na tym świecie myślę, a wszyscy w okół mnie nie mają umysłów. W okresie przed nerwicą to były myśli, które przychodziły w losowych momentach ale nie nadawałem ich jakiegoś większego znaczenia.
W tym tygodniu, miałem wizytę u psychologa. Pani zauważyła, że funkcjonuje lepiej i staram się z tego wyjść. Może i tak jest, znalazłem pracę, wychodzę z domu i żyję w miarę normalnie. Staram się eksponować na sytuacje lękowe, ale zauważam, że jak zaczynam się stresować przed nową sytuacją to zaraz zaczyna się ogromna derealizacja i natłok myśli egzystencjonalnych. Mega pomógł mi mój motocykl, jak na niego wsiadam to nie myślę o niczym innym tylko o tym, że jade. Na tym etapie przerwałem terapię i dogadałem się, że jak będę miał gorszy czas to bez problemu mogę wrócić.
Ataki paniki wracają ale bardzo rzadko, nie jest to już część mojej codzienności. Często natomiast mam zawroty głowy i pogorszył mi się wzrok. Czasami wkręcam sobie też schizofrenie albo inne choroby psychiczne. Aktualnie najbardziej męczą mnie te myśli egzystencjonalne, jak sobie pomóc?