Czy to "tylko" nerwica ??
: 11 marca 2026, o 15:36
Witajcie,
Czy to nerwica ??
Od pół roku przeżywam piekło związane z bólami ciała, w szczególności ciągle czuje ucisk w szyi, kapturze i łopatce. Na początku był stan ostry, nie mogłem się wręcz ruszać, spać, ból był niesamowity, uczucie przypalania, cierpnięcie totalne rąk i jakby tam było tysiące igiełek. Po jakimś miesiącu objawy 'neurologiczne' ustąpiły i zostało to napięcie. Jakieś 5 lat temu w MRI wyszło, że mam na każdym odcinku szyjnym Wypukliny, niewielkie. Wszelkie masaże nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Neurolog prywatnie ocenił to pod kątem tamtego MRI, powiedział, że na pewno to nie jest od tego. Neurolog do którego chodze, miałem wizytę niedawno, powiedział, że nowego MRI na razie nie robimy, przepisał lek zwiotczający. Brałem go i rzeczywiście czułem fajny luz jakiego dawno nie było w plecach, ale uczucie ucisku w szyi i łopatce nie zmalało nawet minimalnie. Skończyłem właśnie w sobote brać leki i wszystko co najgorsze właśnie wróciło. Boli mnie każdy skrawek pleców, chciałem to rozciągnąć i tylko poczułem "rozszerzenie się" mięśnia, chyba, któryś naciągnąłem i znów czuje mega ból w łopatce, nie mogę znów się praktycznie ruszać ...
2 miesiące przed tym jak to się wszystko zaczęło zachorowała najważniejsza mi osoba na świecie, którą się zajmowałem. Niestety po 3 miesiącach zmarła. Już po śmierci poczułem jaki jestem naprawdę spięty, cały byłem zaciśnięty jak kamień i nie potrafiłem puścić tego napięcia, myślę, że do dziś nie jestem w stanie tego zrobić. Zęby miałem całe ścisnięte, schudłem w miesiąc 5kg.
Zacząłem ten swój ból analizować i rozkładać na części pierwsze. Dosłownie potrafie całe dnie spędzić na skupianiu się na bólu, ucisku w tych miejscach, nie umiem się opanować. Zacząłem być tak jakby tylko i wyłącznie w sobie, nie ma mnie w ogóle na zewnątrz.
Zauważyłem, że jedynie potrafią mnie z tego wyciągnąć spotkania ze znajomymi, potrafie wkręcić się w rozmowę, planszówki, bilard i po jakimś czasie przychodzi mi myśl do głowy, że nie czuje ucisku żadnego. Oczywiście jak ta myśl przyjdzie to zaraz ucisk wraca i podświadome skanowanie go. Autentycznie w trakcie spotkań nie czuje ucisku, jestem na zewnątrz, żadna inna sytuacja w ciągu tych pół roku nie powoduje, żebym nie skupiał się na ciele.
Czy to możliwe, że te napięcia, uciski, bóle są w mojej głowie, na tle nerwowym, nerwicowym ? Tzn. mój układ nerwowy stał się bardzo nadwrażliwy, śmierć i choroba bliskiej osoby stała się silną traumą. To te napięcia na tle emocjonalnym powodują te dziwne uczucie ucisków, bóli, a nie typowo problemem jest dyskopatia, która do tej pory nie dawała takich sygnałów ? Że te leki zwiotczające powodowały, że nie czułem napięcia , ale mimo wszystko się spinałem i teraz po zaprzestaniu leków to silnie odczuwam ?
Podejrzewałem u siebie nerwicę już od dawna, do tej pory nikt mnie nie zdiagnozował. Chciałbym poznać co Wy o tym sądzicie.
Moje objawy myślę, że zaczęły się włąśnie 5 lat temu jak wykonałem MRI
- uczucie ciężkości głowy, uczucie że zaraz zemdleje, drgania całego ciała, bóle oczodołów, bałem się wyjść z domu bo byłem pewny że nie dojde z powrotem, czułem się fizycznie jakbym nie był wstanie przejść kilometra - teraz myślę, że to była nerwica, a nie te przepukliny w szyi
Po roku mi przeszło i zaczęły się inne jazdy:
- zaczęło się właśnie też skanowanie ciała
- gula w gardle - to też mnie męczyło z pół roku - teraz nawet ją czuje czasami i się nie przejmuje, że jest, kompletnie nie przeszkadza
- co chwile sobie coś badałem w razie co, usg brzucha, krew,
- codzienne myśli o śmierci , straszny strach przed nią
- to może być ważne, myślenie też o śmierci tej osoby, która teraz zmarła - strasznie się tego bałem już wtedy - po prostu bałem się straty
- każdy telefon od rodziców odbierałem ze stresem, że ktoś bliski w rodzinie umarł
- mrowienia w ciele
- wyszukiwanie guzków w sobie, ciągłe dotykanie się
Myślę, że to może być nerwica, ale zawsze w głowie pojawia się myśl, a może borelioza, a może inna choroba
Jestem po 30. Od 5 lat staczam się fizycznie. Boli mnie co chwile coś, staram się rozciągać, ale wydaje mi się, że przynosi to gorsze rezultaty, mam wrażenie, że te rozciąganie jest robione na siłe, bez żadnego luzu. W ogóle od tych kilku lat nie czuje się 'luźny', czuje się sztywny. Przedtem byłem aktywny fizycznie, kochałem uprawiać sport, a teraz ... boje się go, boje się bólu ...
Czy to nerwica ??
Od pół roku przeżywam piekło związane z bólami ciała, w szczególności ciągle czuje ucisk w szyi, kapturze i łopatce. Na początku był stan ostry, nie mogłem się wręcz ruszać, spać, ból był niesamowity, uczucie przypalania, cierpnięcie totalne rąk i jakby tam było tysiące igiełek. Po jakimś miesiącu objawy 'neurologiczne' ustąpiły i zostało to napięcie. Jakieś 5 lat temu w MRI wyszło, że mam na każdym odcinku szyjnym Wypukliny, niewielkie. Wszelkie masaże nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Neurolog prywatnie ocenił to pod kątem tamtego MRI, powiedział, że na pewno to nie jest od tego. Neurolog do którego chodze, miałem wizytę niedawno, powiedział, że nowego MRI na razie nie robimy, przepisał lek zwiotczający. Brałem go i rzeczywiście czułem fajny luz jakiego dawno nie było w plecach, ale uczucie ucisku w szyi i łopatce nie zmalało nawet minimalnie. Skończyłem właśnie w sobote brać leki i wszystko co najgorsze właśnie wróciło. Boli mnie każdy skrawek pleców, chciałem to rozciągnąć i tylko poczułem "rozszerzenie się" mięśnia, chyba, któryś naciągnąłem i znów czuje mega ból w łopatce, nie mogę znów się praktycznie ruszać ...
2 miesiące przed tym jak to się wszystko zaczęło zachorowała najważniejsza mi osoba na świecie, którą się zajmowałem. Niestety po 3 miesiącach zmarła. Już po śmierci poczułem jaki jestem naprawdę spięty, cały byłem zaciśnięty jak kamień i nie potrafiłem puścić tego napięcia, myślę, że do dziś nie jestem w stanie tego zrobić. Zęby miałem całe ścisnięte, schudłem w miesiąc 5kg.
Zacząłem ten swój ból analizować i rozkładać na części pierwsze. Dosłownie potrafie całe dnie spędzić na skupianiu się na bólu, ucisku w tych miejscach, nie umiem się opanować. Zacząłem być tak jakby tylko i wyłącznie w sobie, nie ma mnie w ogóle na zewnątrz.
Zauważyłem, że jedynie potrafią mnie z tego wyciągnąć spotkania ze znajomymi, potrafie wkręcić się w rozmowę, planszówki, bilard i po jakimś czasie przychodzi mi myśl do głowy, że nie czuje ucisku żadnego. Oczywiście jak ta myśl przyjdzie to zaraz ucisk wraca i podświadome skanowanie go. Autentycznie w trakcie spotkań nie czuje ucisku, jestem na zewnątrz, żadna inna sytuacja w ciągu tych pół roku nie powoduje, żebym nie skupiał się na ciele.
Czy to możliwe, że te napięcia, uciski, bóle są w mojej głowie, na tle nerwowym, nerwicowym ? Tzn. mój układ nerwowy stał się bardzo nadwrażliwy, śmierć i choroba bliskiej osoby stała się silną traumą. To te napięcia na tle emocjonalnym powodują te dziwne uczucie ucisków, bóli, a nie typowo problemem jest dyskopatia, która do tej pory nie dawała takich sygnałów ? Że te leki zwiotczające powodowały, że nie czułem napięcia , ale mimo wszystko się spinałem i teraz po zaprzestaniu leków to silnie odczuwam ?
Podejrzewałem u siebie nerwicę już od dawna, do tej pory nikt mnie nie zdiagnozował. Chciałbym poznać co Wy o tym sądzicie.
Moje objawy myślę, że zaczęły się włąśnie 5 lat temu jak wykonałem MRI
- uczucie ciężkości głowy, uczucie że zaraz zemdleje, drgania całego ciała, bóle oczodołów, bałem się wyjść z domu bo byłem pewny że nie dojde z powrotem, czułem się fizycznie jakbym nie był wstanie przejść kilometra - teraz myślę, że to była nerwica, a nie te przepukliny w szyi
Po roku mi przeszło i zaczęły się inne jazdy:
- zaczęło się właśnie też skanowanie ciała
- gula w gardle - to też mnie męczyło z pół roku - teraz nawet ją czuje czasami i się nie przejmuje, że jest, kompletnie nie przeszkadza
- co chwile sobie coś badałem w razie co, usg brzucha, krew,
- codzienne myśli o śmierci , straszny strach przed nią
- to może być ważne, myślenie też o śmierci tej osoby, która teraz zmarła - strasznie się tego bałem już wtedy - po prostu bałem się straty
- każdy telefon od rodziców odbierałem ze stresem, że ktoś bliski w rodzinie umarł
- mrowienia w ciele
- wyszukiwanie guzków w sobie, ciągłe dotykanie się
Myślę, że to może być nerwica, ale zawsze w głowie pojawia się myśl, a może borelioza, a może inna choroba
Jestem po 30. Od 5 lat staczam się fizycznie. Boli mnie co chwile coś, staram się rozciągać, ale wydaje mi się, że przynosi to gorsze rezultaty, mam wrażenie, że te rozciąganie jest robione na siłe, bez żadnego luzu. W ogóle od tych kilku lat nie czuje się 'luźny', czuje się sztywny. Przedtem byłem aktywny fizycznie, kochałem uprawiać sport, a teraz ... boje się go, boje się bólu ...