Strona 1 z 1

Nudności i lęk

: 31 grudnia 2025, o 18:04
autor: waarks77
Cześć, mam 20 lat.

Odkąd pamiętam na lęk i stres reagowałem tak, że chciało mi się wymiotować, przez nudności nie chciało mi się jeść co je nasilało. Cała podstawówka była cięzka, nie chciałem chodzić do szkoły bo bałem się, że zwymiotuje albo na przykład nie będę mógł wyjść z sali jak złapią mnie te objawy. Technikum wyglądało podobnie - trzy pierwsze klasy to samo, ciągłe nudności i ogólny stres. Jakoś się do tego przyzwyczaiłem i 4/5 klasa przebiegły w miarę spokojnie, nawet zacząłem jeść sniadania. Oczywiście momentami pojawiały się te nudności itp. w sytuacjach stresowych, ale występowały rzadziej. Przez wakacje pojawił się stres i trauma związana z pracą i wyjazdami, ale całe wakacje były fajne i poza tym nie wywoływały jakiegoś większego stresu.

Przyszedł czas rozpoczęcia studiów - pierwszy dzień (rozpoczęcie) był trudny. Tak silne nudności, że myślałem, że nie wytrzymam, ale jakoś się udało. Następne dni wyglądały tak, że stresowałem się samym pójściem na uczelnie, ale w momencie gdy już tam byłem i rozmawiałem z ludźmi było lepiej. Przebiegł tak ponad miesiąc studiów.

W połowie listopada zacząłem dostawać ataków paniki w losowych momentach, nawet gdy się nie stresowałem niczym. Pamiętam, że jeden z pierwszych ataków dostałem w kuchni podczas robienia śniadania w dzień wolny od studiów. Nagłe uczucie gorąca, przyśpieszone bicie serca i okropne, natrętne myśli, że coś jest ze mną nie tak i będę musiał się udać do specjalisty. Cholernie bałem się psychologów itp. bo od zawsze żyłem w przekonaniu, że chodzą tam tylko ludzie z ogromnymi problemami. Nie byłem w stanie uwierzyć, że może mnie cos takiego dotyczyć. Pierwszy atak odłożyłem, stwierdziłem, że to po prostu chwilowe i to przejdzie. Tydzień przebiegł okej, dalej myślałem o tym czy taki napad się powtórzy itp. Zacząłem więcej wychodzić na spacery, wychodziłem na dwór ze znajomymi bo czułem, że to taka ucieczka od myśli. Następnie pojawiły się kolejne takie ataki i wtedy zauważyłem, że coś jest nie tak. Bałem się zostawać sam w domu z tego względu, że nikt mi wtedy nie pomoże. Przełomowym momentem był atak paniki o 3 w nocy, wybudziłem się ze snu z ogromnymi nudnościami, zaraz wystąpił atak paniki na tyle mocny, że nie wiedziałem co się dzieje. Głowa była tak przeciążona, że nie mogłem uspokoić się przez pół godziny. Udałem się wtedy o pomoc do mamy i jakoś się uspokoiłem i zasnąłem. Pobudka o 9 z dziwnymi i natrętnymi myślami, do tego nudności. Widziałem, że było co raz gorzej.

Udałem się do psychologa na nfz ale niestety Pani nic mi nie wytłumaczyła i od razu nastawiła się, że mam wziąć leki bo sobie nie poradzę. Leków panicznie dalej się boje bo każdy mi wmawia, że otumaniają i są po prostu złe dla człowieka, tak już sobie to wszystko wkręciłem. Tego samego dnia wróciłem do domu z ogromnym lękiem i co chwile miałem napady paniki. Przyszedł pomysł abym wziął Hydroksyzynę - ogromnie mi pomogła i pozwoliła mi spokojnie zasnąć. Umówiłem się w miedzyczasie do innej psychoterapeutki, na pierwszych 3 wizytach było okej, zacząłem robić ćwiczenia oddechowe 2 sekundy wdechu/ 4 sekundy wstrzymania/ 6 sekund wydechu. Chwilowo mnie to uspokaja.

Dwa tygodnie temu zacząłem odczuwać, że naprawdę jest coś nie tak. Dziwne myśli egzystencjonalne - Jak ja żyje, czemu żyje. Cały świat był taki odrealniony, nie wiedziałem co się dzieje i nie mogłem sobie z tym poradzić. Na wizycie u pani psycholog nie zdążyłem o tym z nią porozmawiać bo długo zwlekałem aby jej o tym powiedzieć. Jak się dowiedziała, że dostałem derealizacji to od razu przeszła do tematu psychiatry i leków.

Chcę poruszyć tu jeszcze jedną kwestię dotyczącą myśli. Czy każdy ma bez przerwy jakieś myśli? Nie chodzi mi o te w nerwicy bo człowiek się nakręca itp. Ja od zawsze mam tak, że wszystko co powiem czy zrobie analizuje. Każdą najgłupszą rzecz która nawet nie ma znaczenia. Nie potrafię się zrelaksować, odpocząć. Inni potrafią na przykład zasnąć podczas oglądania filmu, a ja nie umiem bo zawsze o czymś myślę. Strasznie to męczące, nie umiem wejść w żadną relację, a każde próby kończyły się tym, że musiałem zakończyć kontakt z taką osobą.

Rozpisałem się strasznie i mógłbym napisac x razy tyle. Proszę o jakąś pomoc, może ktoś coś podpowie.