Strona 1 z 1
Psychoterapia
: 18 lutego 2026, o 11:36
autor: Norhja
Hej, zastanawiam się nad rozpoczęciem leczenia, bo od dłuższego czasu czuję, że jest coraz ciężej. Czy ktoś z Was przechodził przez terapię albo leczenie farmakologiczne i może powiedzieć, jak to wyglądało „od środka”?
Szczerze mówiąc, trochę obawiam się leków. Przy okazji — polecicie kogoś sprawdzonego w Krakowie? Psycholog, psychoterapeuta albo psychiatra.
Re: Psychoterapia
: 19 lutego 2026, o 09:00
autor: Kot
Hej! Oczywiście, gdy czujesz, że jest coraz ciężej, nie czekaj, umów się na psychoterapię. To przecież nie jest skazanie- gdy nie będzie Ci pomagało, zrezygnujesz albo zmienisz psychoterapeutę. Ja dopiero za trzecim razem( przy trzecim „ataku” lęku, a wypadał co kilka lat) trafiłem na psychiatrę, który rozpoznał OCD i wdrożył leki, zalecił psychoterapię. Poszedłem na terapię psychodynamiczną, pomogła mi, ale teraz wiem, że znacznie lepsza byłaby w moim przypadku CBT (poznawczo-behawioralna). Z perspektywy czasu, wiem, że warto działać i coś robić. Pozdrawiam! Powodzenia!
Re: Psychoterapia
: 19 lutego 2026, o 09:00
autor: Kot
Hej! Oczywiście, gdy czujesz, że jest coraz ciężej, nie czekaj, umów się na psychoterapię. To przecież nie jest skazanie- gdy nie będzie Ci pomagało, zrezygnujesz albo zmienisz psychoterapeutę. Ja dopiero za trzecim razem( przy trzecim „ataku” lęku, a wypadał co kilka lat) trafiłem na psychiatrę, który rozpoznał OCD i wdrożył leki, zalecił psychoterapię. Poszedłem na terapię psychodynamiczną, pomogła mi, ale teraz wiem, że znacznie lepsza byłaby w moim przypadku CBT (poznawczo-behawioralna). Z perspektywy czasu, wiem, że warto działać i coś robić. Pozdrawiam! Powodzenia!
Re: Psychoterapia
: 26 lutego 2026, o 13:03
autor: Heranma
Brałam 4 lata, zrezygnowałam kilka miesięcy temu. Na psychoterapię nie chodziłam, sama dużo czytam o depresji, nerwicy. U mnie to rodzinne. Moje trzy siostry leczą się już ponad 10 lat. Trzeba dużo się edukować, zrozumieć mechanizmy choroby. Ja przeszłam bardzo ciężkie chwile. Teraz też czasem wracają jak idzie jesień i zima, ale wiem już z czym mam do czynienia. W Krakowie polecam zapisanie się
tu
Re: Psychoterapia
: 27 lutego 2026, o 09:38
autor: Michał1988
No ciekawie się to czyta, tak co kilka lat to zbawienie, ja miewałem po kilka w ciągu dnia, panika, lęk, płacz. Przeszedłem dwa załamania nerwowe na lekach i nie było tak kolorowo na początku. Leki też trzeba dobrać, to nie tak, że łykasz pigułkę i dzień jest wspaniały. Miałem takie stany że poczułem dziwny zapach i myślałem, że to koniec, a tabsy pogłębiły to jeszcze bardziej. Zanim mózg dostosuję lek to trzeba przygotować się na masakrę. Kilka miesięcy temu było 3 załamanie ale już bez leków, jakiś się udało, co nie zmienia faktu, że dalej nie jest kolorowo. Mowa o terapii, tylko po co terapia i opowiadanie o dzieciństwie jak załamanie nie ma nic z tym wspólnego. Psychiatra mówił mi, że jedni idą przez życie jak taran a inni są wrażliwi, pamiętliwi i kumulują to wszystko w sobię. W moje głowie nagromadziło się tego tyle, że pewnego dnia powiedziało stop! A było to ponad 4 lata temu. Mówią, że Depresja przechodzi i można z tym żyć, zgadzam się ale zawsze już gdzieś z tyłu głowy to będzie i nigdy już nie będziesz żyć na 100% To bujda, że ktoś wyszedł z tych stanów, naprawdę tylko ukrył to głębiej i dobrze się maskuje. Trzeba sprawę postawić jasno! To choroba i to przewlekła, nie obwiniają się, że cię spotkało nie jesteś wyjątkowa, inni też to mają.
Re: Psychoterapia
: 5 marca 2026, o 17:01
autor: Kot
Michał1988 pisze: ↑27 lutego 2026, o 09:38
No ciekawie się to czyta, tak co kilka lat to zbawienie, ja miewałem po kilka w ciągu dnia, panika, lęk, płacz. Przeszedłem dwa załamania nerwowe na lekach i nie było tak kolorowo na początku. Leki też trzeba dobrać, to nie tak, że łykasz pigułkę i dzień jest wspaniały. Miałem takie stany że poczułem dziwny zapach i myślałem, że to koniec, a tabsy pogłębiły to jeszcze bardziej. Zanim mózg dostosuję lek to trzeba przygotować się na masakrę. Kilka miesięcy temu było 3 załamanie ale już bez leków, jakiś się udało, co nie zmienia faktu, że dalej nie jest kolorowo. Mowa o terapii, tylko po co terapia i opowiadanie o dzieciństwie jak załamanie nie ma nic z tym wspólnego. Psychiatra mówił mi, że jedni idą przez życie jak taran a inni są wrażliwi, pamiętliwi i kumulują to wszystko w sobię. W moje głowie nagromadziło się tego tyle, że pewnego dnia powiedziało stop! A było to ponad 4 lata temu. Mówią, że Depresja przechodzi i można z tym żyć, zgadzam się ale zawsze już gdzieś z tyłu głowy to będzie i nigdy już nie będziesz żyć na 100% To bujda, że ktoś wyszedł z tych stanów, naprawdę tylko ukrył to głębiej i dobrze się maskuje. Trzeba sprawę postawić jasno! To choroba i to przewlekła, nie obwiniają się, że cię spotkało nie jesteś wyjątkowa, inni też to mają.
Hej Michał. Źle to napisałem...ja co kilka lat to miałem właśnie takie totalne zjazdy, kiedy świat się walił i przez 1-3 miesiące myślałem, że to już koniec, derealizacja, ogromny lęk. Taki zwykły lęk, myśli-straszaki są stałymi towarzyszami

. Teraz już wiem, jak to działa i co jakiś czas widzę zalążki, że się zaczyna, ale już umiem to przeczekać i rzeczywiście mija dość szybko to, co kiedyś rozwinęłoby się w tragedię. Co do psychoterapii to niekoniecznie jest to rozmowa o dzieciństwie...to także rozpoznawanie swoich mechanizmów i przekonań i uczenie się dostrzegać gdzie te przekonania są fałszywe. Uczenie się swojego wewnętrznego świata, którego często nie rozumiemy (dlaczego tak się zachowałem-to moje częste pytanie) . Ale tak jak piszesz na końcu najważniejsze to nie obwiniać się i akceptować. Dodatkowo, ja dostrzegam też plusy (hehe) tego zaburzenia. Bo po pierwsze - kto nie ma jakichś zaburzeń? Po drugie, dzięki temu zacząłem poznawać mechnizmy psychologiczne, dużo o nich wiem, zacząłem medytować. To mi pomaga też na innych polach. Np. uważam, że będę wystarczająco wrażliwy na problemy moich dzieci, gdyby się takie u nich pojawiły, że ich nie zignoruję.
Pozdrawiam serdecznie. Wszystkiego dobrego!