Strona 1 z 1

Przedstawię się, pozwolicie

: 5 maja 2026, o 16:56
autor: Marek37
Cześć,
Nie sądziłem nigdy, że mnie coś takiego dopadnie, zawsze miałem się za twardziela.
W październiku ze względu na wysokie PSA zrobiłem rezonans prostaty, wynik był zły, najprawdopodobniej rak złośliwy. Zapisalem się na biopsję ale w międzyczasie zacząłem źle się czuć. Ciężko nawet to określić, zawroty głowy, niepokój, podwyższone tętno itp. Na początku listopada poczułem się nawet tak źle, że żona zadzwoniła po pogotowie, wszytko było ok więc pojechali. Dwa tygodnie później po raz kolejny poczułem się tak źle, że położyłem się na tydzień do szpitala na badania. Gastroskopia ok, RTG płuc i tomograf górnej połowy ciała ok, małe lite zmiany na płucach, cysty na wątrobie i najgorsze guz w pęcherzu moczowym. Po wyjściu ze szpitala dostałem wyniki biopsji, brak zmian nowotworowych.
Potem był okres lekarzy, spirometria z pulmunologiem, gastrolog bo ibs najprawdopodobniej, przy okazji insulinooporność, urolog bo ten guz na pęcherzu, kardiolog, USG serca, holter, EKG. W końcu doczekałem się cystoskopii, wynik dobry brak zmian. Potem jeszcze rezonans okolic brzucha, chalinografia czy jakoś tak. Wszytko ok, niestety od listopada cały czas samopoczucie złe albo bardzo złe. Przestalem normalnie sypiać, zawroty głowy, lęki rano, czasami w dzień, niepokój, lęk przed śmiercią i prawie pewność że to jednak rak, dowolny w zasadzie chociaż badania wszystkie łącznie z krwią z rozmazem, żelazem, ferrytyną, witaminą D i B12, boreliozą i antygenem na celiakię. W końcu ktoś mi doradził psychiatrę i oczywiście nerwicą wegetatywną. Paroxinor jedna tabletka i Trittico 1/3 przed snem. Pomogło o tyle że śpię w końcu, zawroty głowy prawie cały czas, lęki rano czasami, złe samopoczucie często, niepokój też. Wieczorem wszytko przechodzi z reguły jak ręką odjał, rano chwilę po obudzeniu znowu zabawa. Ciężko mi uwierzyć że to moja głowa nie poważna choroba która się ukryła przed badaniami. Od listopada życie zrobiło się ciężkie, dopadło mnie i na razie nie chce puścić. Biorę te leki już ponad 2 miesiące, nawet ostatnio zwiększyłem dawkę z polecenia psychiatry, zaczęły mnie boleć mięśnie i stawy, zgadnijcie o czym myślę? Witam Was wszystkich i mam nadzieję ,że nie znudziłem 😁

Re: Przedstawię się, pozwolicie

: 13 maja 2026, o 11:49
autor: Luk
A co z tym guzem na pęcherzu moczowym? Będzie zabieg?

Co do nerwicy to tak, ja miałem takie jazdy, że w głowie tak się zaczynało kręcić (wszystko wirowało w kółko), że musiałem usiąść albo się położyć, bo nie mogłem chodzić. A okazało się, że nic innego niż nerwica to nie jest.

Re: Przedstawię się, pozwolicie

: 14 maja 2026, o 09:34
autor: Marek37
Luk pisze:
13 maja 2026, o 11:49
A co z tym guzem na pęcherzu moczowym? Będzie zabieg?

Co do nerwicy to tak, ja miałem takie jazdy, że w głowie tak się zaczynało kręcić (wszystko wirowało w kółko), że musiałem usiąść albo się położyć, bo nie mogłem chodzić. A okazało się, że nic innego niż nerwica to nie jest.


Żadnego guza, mialem też cystoskopie w lutym, czysto. Myślę, że te dwie diagnozy nowotworu w krótkim odstępie mi zaszkodziły, obie fałszywe na szczęście.
Te zawroty już za Tobą? Poradziłeś sobie z tą cholerą?

Re: Przedstawię się, pozwolicie

: 14 maja 2026, o 17:33
autor: Luk
Marek37 pisze:
14 maja 2026, o 09:34
Te zawroty już za Tobą? Poradziłeś sobie z tą cholerą?

Napisałem w tym temacie, bo u mnie nerwica zaczęła się podobnie. Miałem podejrzenie chłoniaka, powiększone węzly chłonne, na dodatek w tamtym okresie nie pracowałem i nie miałem ubezpieczenia, więc poschizowało mnie to do tego stopnia, że dostałem nerwicy.

Najgorsze objawy nerwicy już dawno za mną, ale (pewnie się powtórze) - uważam, że z nerwicy nie da się wyleczyć, wyciszysz, wejdziesz jakby w okres remisji, ale pojawi się jakiś wyzwalacz, odpowiednio mocny i to gówno wraca. Na pocieszenie dodam, że wiele osób się ze mną w tej kwestii nie zgadza :)

Re: Przedstawię się, pozwolicie

: 15 maja 2026, o 10:07
autor: Marek37
Rozumiem Twój punkt widzenia ale mam głęboką nadzieję, że jednak nie masz racji, ja zamierzam kiedyś zakończyć to badziewie i wrócic do normalności bez leków i lęków.
Czego Tobie i wszystkim tutaj życzę 😀