Strona 1 z 1

Mój przypadek, pomocy

: 7 stycznia 2026, o 13:51
autor: Kai
Cześć wszystkim.
Atak paniki zaatakował mnie w grudniu i nadałem mu wartość bo podobnie się czułem po marihuanie jak ją kiedyś zapaliłem.
Powiedziałem rodzinie żeby mnie na dyżurkę zabrali, miałem wtedy okropne ataki paniki, powiedziałem historie mojego życia psychiatrze tam obecnemu i stwierdził mi zaburzenia adaptacyjne. Dostałem asertin (na razie chyba nie działa biore już 3 tygodnie)
Przez pierwsze dni było okropnie miałem wstręt do jedzenia spięty brzuch ogrom myśli egzystencjalnych. Ale najgorszy był wstręt przed jedzeniem wręcz wpychałem je do siebie na siłę. Zacząłem chodzić na spacery i robić rzeczy mimowolnie po paru dniach się poprawiło na type ze Mogłem jeść.
Ale cały czas mam myśli że wszystko jest bez sensu, sztuczne, po co to wszystko, boję się Żyć, boję się egzystencji, czy bóg istnieje, czym jest bóģ i takie spirale lękowe. A i tez że wszystko jest takie dziwne I rozmowy są takie sztuczne i powtarzalne a wszystko to jakiś rytuał.
Do wszystkich rzeczy czuje awersje albo czułem. Ale dalej robiłem rzeczy mimowolnie. Spotykałem się ze znajomymi mówiłem im o problemach moich uzyskałem wsparcie Ale miałem w głowie poczucie bez sensu I mnie to bardziej paraliżowało. Zacząłem również chodzić na jogę i próbować rzeczy co odwracają uwagę, ale lęk wracał jak tylko przestawałem. To takie uczucie jakby to były moje przekonania bo czuje ten lęk i mnie paraliżuje próbuje znaleźć odpowiedź na każde pytanie i mam wrażenie że zaczynam wariować.
Po prostu nie widzę sensu w życiu i to jest takie straszne.
Mimo tego że Zacząłem się edukować na temat lęku i nerwicy nawet Zacząłem chodzić na CBT to mam wrażenie że utknąłem totalnie.
Znaczy najlepsze jest to że Zacząłem dostrzegać poprawę bo Zacząłem jeść przełamywałem się itp Ale po prostu jak mam ten atak to się czuje jak w sytuacji bez wyjścia.
Sory że tak pisze bez ładu i składu Ale trochę wyrzyguje emocje.
Przez ostatnie dni wpadłem w pętle upewniania się. Byłem pozytywnie nastawiony do lęku Ale co chwilę pisałem na ten temat z chatem gpt albo szukałem informacji na ten temat, zaspokajałem moje lękowe pytania, co przynosiło chwilową ulgę ale tylko na moment odwrócenia uwagi.
Najbardziej mój lęk się fiksuje na tym że jak chce się zmienić, wyjść z tego, to uruchamia mechanizm że boi się zmiany, boi się sztuczności itp.
Często mam tak że potrafię te myśli traktować na dystans Ale w te najgorsze najczęściej się wkręcam a wtedy brzuch nawala i uczucie jakby brakło tlenu i paraliżujacy lęk.
Jeszcze wrócę do tematu chatu GPT, Ai jest jednym z moich stresorów, tak czy siak do niego pisze.
Jeszcze mocnym stresorem jest wojna.
Dlatego jak są jakieś wiadomości czy artykuły to od razu mam skojarzenia.

Jeszcze chciałem poruszyć temat studiów, bo poszedłem na nie w tym roku, I miałem wizję że nie chce tego robić ale nie chciałem nic innego w to miejsce i wgl. Jak zaczęła się nerwica to wziąłem wolne Jeszcze przed przerwą świąteczna.

Zdecydowałem się że i tak będę chodził na nie po prostu bez żadnego sensu, mimo że to straszne i paraliżuje, tyle że dzisiaj mi się pogorszyło, pojawiło się natręctwo... o pedofili i jakieś dziwne ataki paniki że wariuje znowu.
I koniec końców nie poszedłem a miałem dzisiaj wrócić. Sesje mam za miesiąc i nie wiem czy się nauczę

Nawet boję się tu pisać o tym ale chce sie czuć już normalnie