Strona 1 z 1

Dużo się zmieniło dzięki terapii, ale czuję, że zostałam sama

: 30 sierpnia 2026, o 19:58
autor: Usiak
Hej,

jestem w terapii czwarty rok. Niestety bardzo powoli idzie mi zmiana „patrzenia na świat”, ale zmieniło się na pewno jedno - nie jest łatwo mnie zadowolonić jeżeli chodzi o relacje np. kiedyś w związku wystarczył mi tylko seks i wspólne spędzanie czasu (żeby po prostu ktoś robił „szum” wokół mnie), a w innych znajomościach było ok jak czasem wyślemy sobie mema albo ponarzekamy na pracę. Teraz czuję, że potrzebuję innego rodzaju relacji, chcę bliskości i z mężczyzną i z przyjaciółkami. Przez to też oddaliłam się od ludzi, bo zwyczajnie rozmowy o zakupach, lekarzach itp. wydają mi się nic nieznaczące, bo tak naprawdę nie wiemy co się u nas dzieje; poza tym, że kupiłam nowe spodnie, a ona była na nowych paznokciach.
Obecnie nie mam partnera, więc też nikt nie robi tego „szumu”, który zagłuszał samotność.
Czasami budzę się w nocy i myślę sobie „Masz już 40 lat i za późno jest na nowe przyjaźnie, faceta też nie znajdziesz, a o dziecku to nawet nie myśl, bo zanim znajdziesz tego jedynego (jezeli poznasz kogos w ogole) to będziesz bliżej 50tki”.

Mam jedną wielką trudność w relacjach z ludźmi: angażuję się, pomagam (nawet jak nikt o to nie prosił), a kiedy nie mam tego w zamian to już ta osoba dla mnie nie istnieje np. nie mogę wybaczyć swojej (chyba już byłej) przyjaciółce, że pomagałam jej zbliżyć się do pewnego faceta, udało się, są parą a ona tak „wsiąknęła” w ten związek, że nie ma już czasu na spotkania. Nie mogę jej tego wybaczyć. I tutaj mam pytanie: czy z waszego doświadczenia można nauczyć się być bardziej wyrozumiałym dla ludzi i ich błędów czy decyzji? Przykładowo, z tą przyjaciółką rozumem pojmuję, że ona ma nowy rozdział w życiu, ten facet teraz organizuje jej czas, wyjeżdzają do jego znajomych i że to normalne, ale inna strona mnie ma ochotę jej wykrzyczeć „jak obie byłyśmy w nieszczęśliwych związkach to wszystko było ok, a teraz kiedy ty wyszłaś z tego „błota” to masz mnie gdzies!!!! Mieszkasz ze swoim nowym facetem juz ponad rok i ani razu mnie nie zaprosiłaś!!!”
Po prostu nie mogę przejść z pozycji zranionego, opuszczonego dziecka na poziom dorosłego, który mówi „zaszły zmiany, czuję się zapomniana, ale akceptuję jej wybór, widocznie nasza przyjaźń nie jest już taka sama” i po prostu odpuścić i jej i sobie.

Re: Dużo się zmieniło dzięki terapii, ale czuję, że zostałam sama

: 30 sierpnia 2026, o 23:50
autor: Plathon
Wiesz wszystko zależy od relacji między ludźmi. Jeżeli są bliskie dotkliwie odczuwamy ograniczenie czy też zerwanie kontaktu. Można to zrozumieć w rozmaitych zaistniałych okolicznościach, lecz świadczy to również o charakterze drugiej osoby. Nie przejmuj się każdy ma swoje życie Ty musisz zadbać o swoje bez załamki! A zwykle dawni przyjaciele wracają. I pamiętaj, że zawsze świadczymy pomoc bezinteresownie. 😊

Re: Dużo się zmieniło dzięki terapii, ale czuję, że zostałam sama

: 31 sierpnia 2026, o 13:34
autor: Usiak
Plathon pisze:
30 sierpnia 2026, o 23:50
Wiesz wszystko zależy od relacji między ludźmi. Jeżeli są bliskie dotkliwie odczuwamy ograniczenie czy też zerwanie kontaktu. Można to zrozumieć w rozmaitych zaistniałych okolicznościach, lecz świadczy to również o charakterze drugiej osoby. Nie przejmuj się każdy ma swoje życie Ty musisz zadbać o swoje bez załamki! A zwykle dawni przyjaciele wracają. I pamiętaj, że zawsze świadczymy pomoc bezinteresownie. 😊
Dzięki za odpowiedź :)
To, że pomagamy bezinteresownie to już chyba mamy wtłoczone od dziecka, problem w tym, że ja to wiem rozumem, ale nie na poziomie emocji itp. Stąd moje pytanie czy ktoś tak miał, że rozumem ogarnia jak powinien postąpić, ale to nie wychodzi, bo jakiś mur nie pozwala nam być bardziej otwartym, wyrozumiałym itp.

Re: Dużo się zmieniło dzięki terapii, ale czuję, że zostałam sama

: 31 sierpnia 2026, o 23:34
autor: Plathon
Usiak pisze:
31 sierpnia 2026, o 13:34
Dzięki za odpowiedź :)
To, że pomagamy bezinteresownie to już chyba mamy wtłoczone od dziecka, problem w tym, że ja to wiem rozumem, ale nie na poziomie emocji itp. Stąd moje pytanie czy ktoś tak miał, że rozumem ogarnia jak powinien postąpić, ale to nie wychodzi, bo jakiś mur nie pozwala nam być bardziej otwartym, wyrozumiałym itp.
Miałem podobne doświadczenia i sądzę, że wiele osób również. Emocje zawsze biorą górę nad rozsądkiem lecz z czasem opadają ale w człowieku jednak pozostaje jakaś gorycz, żal, wyrzut! Tobie jest trudniej wybaczać wobec tego, że nie masz innych zaufanych przyjaciół i tymczasem faceta. :si