Strona 1 z 1

Gniew

: 3 maja 2026, o 00:58
autor: Reynard the Fox
Cześć,
Zaczynam balansować na granicy (nie zrobię nikomu krzywdy, prędzej samemu sobie nadmiernym piciem). Sprawa wygląda tak:
Zawsze chciałem pomagać innym nie dla jakichś nagród ale po to żeby też wzięli się za wspieranie kogokolwiek i szukali rozwiązań dla problemów a nie tylko marudzili, że nic się nie da zrobić

Jeżeli chodzi o osoby chorująca psychicznie to moje portfolio wygląda tak:
- pierwszy kongres zdrowia psychicznego - czytałem przed publiką (jakieś 300 osób) tekst zmarłego kolegi dla którego to wydarzenie miało jakieś znaczenie,
- dwa występy w radiu (czwórka) żeby zasygnalizować, że są sposoby (weryfikowalne naukowo a nie żaden ezoteryczny BS) które działają na całym świecie ale jak się okazuje nie w Polsce. Tutaj info dla jajogłowych geniuszy i specjalistów w dziedzinie zdrowia psychicznego, tak można to robić nie wydając tak dużo pieniędzy i naprawdę pomagać ludziom co prowadzi do następnego punktu
- tak się złożyło, że organizacja dla, której działałem została zaproszona do udziału w konferencji organizowanej przez Dudę. Wiecie, Belweder i te sprawy. F. pokazała tym idiotom, że można wiele zrobić, zaproszone z UK panie wszystko im wytłumaczyły. Natomiast jaśniepaństwo z wieloma tytułami z polskich uczelni tylko i wyłącznie narzekało oraz rzuciło się na lunch jakby od tygodnia nic nie jedli. W tym momencie zachciało się mi rzygać.

Ale to nie jest problem. Ważniejsze jest tu i teraz bo odciąłem się od pomagania komukolwiek. Korpo, dla którego pracuję wskazało, że korzystne byłoby korzystanie z AI/LLM do robienia różnych interesujących rzeczy (to było dwa lata temu) ale teraz generalnie wszyscy mają w dupie ćwiczenia, które moja koleżanka i ja przygotowaliśmy. Tej koleżance jestem bardzo wdzięczny bo uświadomiła mi, że większośc tych super wykształconych specjalistów (patrz wcześniejsze punkty w tej historii) to totalni kretyni.

Tak choruję psychicznie ale ma wrażenie, że z większą dozą zdrowego rozsądku spotkałem się będąc wśród pacjentów na oddziale zamkniętym.

Zapewniam was, że nie jestem przemądrzały a ludzie, z którymi pracuję na co dzień mówią mi, że dzięki interakcjom ze mną "czują się jakby nie pracowali w korporacji".

To jest już chyba koniec.