Strona 1 z 1

Pomocy pustka w głowie, brak myśli

: 3 czerwca 2026, o 00:46
autor: Veev
Witam,
Szukam pomocy co się ze mną dzieje i jak temu zaradzić, postaram się wam przedstawić moją historię

Moje pogorszenie stanu psychicznego zaczęło się gdzieś na początku listopada ubiegłego roku.
Bowiem zachorowałem na gruźlicę i tam w trakcie pobytu w szpitalu i leczeniu tej choroby stwierdzono mi epizod depresyjny, na co otrzymywałem leki Asertin oraz Sulpiryd jednakże zostawały mi one podawane bez mojej wiedzy, po zakończonym leczeniu gruźlicy na wizycie kontrolnej u pulmonolog utwierdziła mnie ona, że przyjmuję owe leki i, że to psychotropy ja będąc sceptyczny do leków odstawiłem je z dnia na dzień po przyjmowaniu ich przez około 4 miesiące.
Z początku wszystko było w porządku po odstawieniu leków nie odczuwałem zmiany, następnie po krótkim upływie czasu wróciłem do palenia marihuany, gdzie miałem kilku miesięczną przerwę spowodowaną gruźlicą.
W trakcie ubiegających kolejnych dni, tygodni palenia marihuany nie odczuwałem żadnych zmian niepokojących.
Leki zaprzestałem brać gdzieś w połowie maja powiedzmy, a mój stan zaczął się pogarszać gdzieś powiedzmy na przełomie października.
Z początku to był obniżony nastrój, może lekkie wycofanie społeczne, dalej w tym czasie spożywałem marihuane, ale odczuwałem takie przygnębienie moja sytuacją życiową.
Chcąc dokonać zmiany zacząłem szukać pracy.
Pracę odziwo udało się znaleźć bardzo łatwo, aż za łatwo bo po pierwszym wysłanym CV, ale mniejsza przejdę do konkretów.
Moment poszukiwania pracy był kulminacyjny bowiem nie mogąc się zdecydować czy ją podjąć zwlekałem z tą decyzją ponad 3 tygodnie gdzie codziennie byłem nasilony na ogromny stres z tym związany. Nieustanne myśli chodziły mi po głowie czy iść do tej pracy bądź nie, i tak codziennie rozmyślałem nad tym przez te 3 tygodnie. Wywoływało to we mnie okropny stres i może też lęk. Wtedy zauważyłem, że coś zaczyna sie ze mną dziać dziwnego.
Finalnie po 3 tygodniach rozmyślania nie podjąłem decyzji i zostałem dalej bez pracy, pamiętam, że powiedziałem swojemu bratu cos w stylu, że nie wiem jak ja to teraz przetrawię tą sytuację, czułem, że będzie mi się ciężko z tym pogodzić. Zacząłem się dziwnie zachowywać, szukałem kontaktu z ludźmi, wychodziłem często na spacer, później zaprzestałem też palenia marihuany bo jakoś dziwnie się czułem po niej i jeszcze bardziej się dołowałem i rozmyślałem o tym co się stało.
Na początku stycznia trafiłem na parę dni do szpitala psychiatrycznego ze względu na to co się ze mną działo, chodzi o zmianę zachowania mojego, powoli traciłem radość z życia, mniej rzeczy mnie juz obchodziło czy interesowało. Jedyne co mi sprawiło przyjemność to spacerowanie, wyjście z domu.
A teraz przejdę do tego co mi najbardziej dolega
Otóż nie wiem kiedy dokładnie ale po tym przewlekłym stresie doznałem uczucia pustki w głowie jakbym przestał miewać spontaniczne myśli w głowie, zdolność do logicznego myślenia, skojarzeń, łączenia faktów kompletne zero jedna wielka pustka w głowie, jedyne o czym mogę pomyśleć to o tym, że nie myślę taki paradoks.
Nastepne to utrata swojej tożsamości, osobowości czuje sie jakbym wcisnął reset swojej osoby, charakteru, doświadczeń które mnie ukształtowały dotychczas nie wiem
Kolejno totalna obojętność i spłycenie emocjonalne, trudność w odczuwaniu emocji i wyrażaniu emocji
Utrata zainteresowań, nie mam na nich totalnie ochoty, nie jestem w stanie słuchać muzyki którą zawsze lubiłem, oglądać tv, grać w gry wszystko z czego czerpałem radość dziś mam ciężar nie tyle co czerpać co nawet spróbować to robić, jakby mam przed tym opór jedyne co robię w ciągu dnia to siedzę i proszę bądź szukam osoby która będzie mi towarzyszyć w spacerze.
Spacery stały się moją jedyną odskocznią i aktywnością którą jestem w stanie wykonać.
I tak w takim stanie tkwiłem do 12 maja tego roku.
Szukałem pomocy przez ten czas u różnych psychiatrów i psychologów lecz żadnej nie był mi w stanie pomóc. Większość mówiła, że to może być depresja przepisywali SSRI i siema 400zl dowidzenia. Pobrałem jeden dokładnie escitalopram przez około 4 tygodnie, ale nie odczułem większych zmian dalej pustka w głowie brak myśli sie utrzymywał. U jednej pani psychiatry usłyszałem termin dysocjacji.
12 maja trafiłem do kliniki psychiatrycznej poprzez skierowanie mnie przez brata ponieważ juz nie wiedział jak mi pomóc co zrobić żeby polepszyć mój stan.
Teraz sie zglaszam do was, jestem w ciężkiej sytuacji właśnie mi mija 3 tydzień w tej klinice a nie usłyszałem jeszcze diagnozy jedyne, że to wygląda na depresję plus cos jeszcze. Ja sam z siebie trochę boję sie mówić o wszystkich swoich objawach bo nie chce tu spędzić długo czasu będąc zamkniętym w tej klinice jednak brat zdał obszerny wywiad i dokladnie wiedza z czym sie zmagam.
Proszę o pomoc o rady co robić w danej sytuacji jak wypisać się z tej kliniki oraz co mi jest czy to depresja i depersonalizacja, nerwica lękowa bądź cos jeszcze innego oraz jak sobie pomóc jak to wyleczyć tą pustkę, brak osobowości i chęci zainteresowań starych.

Tldr; mam totalną pustkę w głowie, nie potrafię myśleć, utrata osobowości, zainteresowań, dziwne zachowania chęć spacerów żeby tylko wyjść z domu na chwilę odetchnąć od tego okropnego stanu w jakim sie znajduje.
Liczę na waszą pomoc!

Edit dodam, że do tej pory zrobiłem tomografię głowy i wyszło, że mam jakieś zaniki w płacie czołowym