Tonę
: 16 czerwca 2026, o 00:18
Witajcie. Nie sądziłam że tu kiedyś będę. Jestem kobietą po 40 spełnioną zawodowo z rodziną ale… czuję że nie jestem w tym miejscu gdzie powinnam, dociera do mnie że moje małżeństwo to jakaś pomylka, do tego problemy z wychowaniem syna, brak jakichkolwiek relacji z moją resztką rodziny która jeszcze żyje. Nawet nie wiem kiedy stałam się czarna owcą, ludzie mnie irytują. Odczuwam głęboki smutek i widzę że życie przecieka przez palce. Wycofałam się z życia towarzyskiego, właściwie to nigdzie nie mam ochoty wyjść jedynie praca jest ok. Nie mam od nikogo wsparcia,ale też nie mam nikogo kto tak naprawdę by słuchał. Nie mam już siły się starać. Czuję że potrzebuje zniknąć /wyjechać czy coś w tym stylu, aż mnie dusi w klatce. Narasta to od kilku lat z tym że teraz każda niemiła sytuacja jest jak kolejna kropla dopełniająca kielich. Jak nad tym zapanować??? Próbuję.