Porady i wskazówki, co robić aby derealizacja przeszła

Tutaj opisujemy naszą drogę do zdrowia. Dzielimy się naszą zakończoną - happy endem - historią z derealizacją, depersonalizacją, dając innym nadzieję i pokazując, że to jest możliwe!
Wpisujemy także tutaj naszą drogę jaką się leczymy, co robimy aby tego się pozbyć.
Jednakże objawy, wątpliwości co do objawów, historie wpisujemy piętro wyżej.
Regulamin forum
Uwaga! Prośba dotycząca tworzenia wątków.
Wszyscy użytkownicy, którzy zamieszczają w tym dziale wątek dotyczący swojego wyzdrowienia, proszeni są w wypadku gdy nowy temat dotyczy dojścia do pełni zdrowia, aby do tytułu tematu dopisywali: Wyleczony/ona
Pozwoli to na rozróżnienie tematów osób, które w pełni wyzdrowiały od tych, którzy czują się lepiej oraz tych którzy opisują swoją obecną walkę.
Przykładowo Ania chce podzielić się swoim pełnym wyzdrowieniem, tworzy nowy temat o tytule:
"Ania dzieli się szczęściem" i dopisuje do tego Wyleczona - "Ania dzieli się szczęściem.Wyleczona". Osoby, które chcą opisać swoje lepsze samopoczucie, bądź postępy w leczeniu nie dodają tej końcówki.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
nierealna
Ex Moderator
Posty: 1184
Rejestracja: 29 listopada 2013, o 14:22

21 maja 2017, o 14:39

Aven! :cm A myślałam, że już Tobie dawno minęło :)

Uff, poczułam się, że nie tylko ja zostałam ze starych wyjadaczy :D
Ja też mam DD dalej ;) choć bywają okresy gdzie jest w porządku ;) czasami właśnie tak potrafi pierdzielnąć, że nie wiesz co masz ze sobą zrobić ;)
ale to dobrze, że już masz to z głowy! :) Guett, miejmy nadzieję, że nam też przejdzie, choć jeszcze zapewne musimy trochę pocierpieć :)
Ty­le ra­zy narze­kał na nor­malność i nudę w je­go życiu.
Te­raz od­dałby wszys­tko,żeby cho­ciaż przez chwilę poczuć ten spokój w otaczającym go świecie.


akceptacja + porzucenie kontroli + nastawienie normalnościowe = SUKCES ! ♥
Awatar użytkownika
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 784
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

23 maja 2017, o 19:20

Ciężko mi to sobie w ogóle wyobrazić, skoro obecnie jest tak fatalnie.
U Cb widać rezultaty skoro jest czasem w porządku i tego mogę pozazdrościć.
Rozumiem, gdyby miał jakieś lepsze okresy z dd, moja praca z tym jest jak widać bez celowa. Mam to prawie albo już 3 lata i gdy spojrzę w przeszłość jak było np. 2 lata temu, bądź nawet rok temu no to żałuje, że wtedy narzekałem, wtedy było ok, a dwa lata temu już w ogóle luks.
No a obecnie jest jeden wielki koszmar, jestem tak odcięty, że nawet już tego całego cierpienia które niesie dd tak jakbym nie odczuwał
p.karnia1
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 905
Rejestracja: 13 listopada 2016, o 11:28

23 maja 2017, o 19:38

Cześć guett. Wiesz co mam tak samo.. Derealizacje zacząłem zauważać jakieś 3 lata temu i tak sobie z nią trwam.. Każdego dnia myślę sobie -kuźwa wczoraj było lepiej a dziś takie odcięcie... wszystko z automatu, całe życie leci z automatu.. Najbardziej mi szkoda tego czasu, tych zmarnowanych chwil z derealizacją.. Czasami jest fajnie, pozbylem się lęków dzięki terapi ale derealizacja nie odpuszcza ani na chwilę, chociaż czasami są dni kiedy tak nie przeszkadza ale ciągle mi towarzyszy.. Mam 25 lat, chciałbym jeszcze coś osiągnąć, cięszyc się życiem jak kiedyś, cieszyć się słońcem, zieloną trawą, cieszyć się z prostych rzeczy... Próbuję przestać analizować, akceptuję, ale robię to źle -nie pomaga. Wciąż mam na to wewnętrzne ciśnienie i nie potrafię się odwiesic. Myślę cały czas wrócić do pierwszego psychiatry u którego byłem,.. Bardzo dobry specjalista -jeden z najlepszych w Krakowie, wyleczyl już wiele wiele młodych ludzi z derealizacją. Zaproponował mi wtedy Abilify, zrobił to z taką pewnością i z taką łatwością, mówił że to lek który potrafi to całkowicie znieść i po kilku dniach dd poprostu będzie puszczać. Wtedy się strasznie wystraszylem jak przeczytałem o tym leku i wpadłem w koło lęków które trwało rok, wiadomo -lęk przed schizofrenia.. Może gdybym wtedy nie czytał już dawno było by po zaburzeniu.. Nie ma w internecie żadnych opinii odnośnie Abilify i jego wpływu na derealizacje, znalazłem tylko dwie opinie ludzi i obie mówiły że ten lek całkowicie zniósł zaburzenie. trochę brakuje mi odwagi żeby go spróbować ale myślę że chyba wkoncu się zbiorę
Per aspara ad astra
szpagat
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 366
Rejestracja: 25 września 2015, o 13:30

23 maja 2017, o 20:04

Chlopaki, ja mam dd rok czasu I od kilku dni jest lepiej. Podobnie jak Aven przyjelam w koncu, ze dd to nic strasznego, ze to tylko zmeczony umysl. I powiem Wam, ze cudownym uczuciem po takim czasie jest np. Troche poczuc klimat tego,ze jestem nad jeziorem, czy poczuc zapach glupiego zelu pod prysznic, powietrza, no kurde to dla mnie szok. Pisze troche, bo dd jest, ale mniejsze, I to zauwazalnie mniejsze. Co jeszcze zauwazylam to fakt, ze moja glowa wszyatkiego nie analizuje. A do tej pory od momentu otwarcia oczu analizowalam wszystko. To, czy chce wstac z lozka, czy bede wiedziala co na siebie ubtac, czy bede wiedziala, co zjesc, czy moze mam sprzatac, a moze lepiej pobawic sie z Synem, a moze lepiej spacer. Mnie te cale analizy dawaly takiego stracha, ze nie do opowiedzenia komus, kto tego nie przezyl. Strach byl na kazdym kroku, od kapieli przez mycie garow, przez spacery, no wszystkie czynnosci.Nawet nie wiem jak mam to opisac.
Ale bedac w ten weekend nad jeziorem I czujac powiew wiatru, czy nawet fakt, ze moge sobie luzno pozartowac, powyglupiac sie, bez takiego dowalenia w glowie czy to ja przed dd tez bym tak zrobila czy to czy tamto, no uczucie wspaniale. Serio! Kurde I tak w ostatnich dniach moge isc na spacer I po protu isc na spacer bez zbednych analiz to jest dla mnie magia. Albo to, ze zaraz wstane I zjem kolcje bez myslenia o tym, ze np. WlacZe gaz na czajnik, potem wezme chleb do reki tylko to jest naturlane I normalne to dla mnie magia. Powiem Wam, ze jak dd schodzi to jest uczucie nie do opisania dla kogos kto tego nie przezyl. Cieszy mnie wszystko I nic nie dziwi. Szok :)
Awatar użytkownika
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 784
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

23 maja 2017, o 21:21

p.karnia1, też coś o tym leku czytałem, opinii mało co do tego jak działa na dd. Dla mnie leki jednak to ostateczność.
Mnie nawet głupie spojrzenie na błękitne niebo nie cieszy, no bo zresztą jak ? skoro widzę ogromne iskry i męty, przez które w polu widzenia nie mam wolnej przestrzeni bez mętów. Codzienne patrzenie na wszystko męczy (co kiedyś było nie do pomyślenia), tu to faluje, tu męty, iksry, tu śnieg optyczny, tu tamto sramto....

Wiesz co, też mnie to baaardzo kiedyś martwiło , że życie przelatuje mi koło nosa, obecnie to nawet do mnie nie trafia. Kiedyś gdybym sobie pomyślał, że mam to np. 1,5 roku to bym czuł żal, smutek itp. A teraz tak jakby to zrobiło mi się obojętne...

szpagat, no to gratuluje. Na pewno miłe uczucie. Ja gdybym poczuł teraz klimat tego dawnego życia nawet odrobinke, to chyba bym wybiegł w samych gatkacch na ulice z radości. Serio
Awatar użytkownika
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 784
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

24 maja 2017, o 10:45

Zresztą, nie znam uczucia schodzenia tego stanu, poprawy czy coś. Odkąd to mam nie było czasu aby było lepiej ani jednej chwili, momentu gdzie bym poczuł się lepiej, jest ciągle tylko gorzej, znacznie gorzej. Rok temu myślałem, że wtedy było ciężko, ale myliłem się. Teraz mój kontakt z rzeczywistością z otoczeniem jest zerowy. Nawet nie ogarniam tego co się dzieje u mnie w pokoju, nie mówiąc już o wolnych przestrzeniach.
Z roku na rok, miesiąca na miesiąc jest sięgam coraz większe dna, odcięcie 200% większe każdego kolejnego dnia tracę jakąkolwkek ochotę na te zasrane życie.
Mogę robić wszystko a i tak mi to nic nie pomoże.
I jak tu mam widzieć szanse, że to mija. Nawet posty o wyjściu z tego nie dają mi nadzieji.
Awatar użytkownika
nierealna
Ex Moderator
Posty: 1184
Rejestracja: 29 listopada 2013, o 14:22

14 czerwca 2017, o 18:42

Guett, chyba wiem co czujesz ;)

Ostatnio też jakoś to wszystko mi się pogorszyło. Mam jakieś dziwne lęki o byle pierdoły. Niedawno prawie dostałam ataku paniki, bo dom wydawał mi się obcy i było tak inaczej.
Teraz znowu ciągle mam zawroty głowy, ciągle boli mnie głowa. Poszłam z tego wszystkiego na badania, żeby sprawdzić czy wszystko ok. Pewnie znowu sie okaże, że to tylko nerwica i nie ma się czym martwić ;)

A z tym, że nie masz radości z tego, że ktoś wyszedł z DD itd. to w sumie znma z autopsji ;) Kiedyś byłam bardzo zaangażowana w to, żeby się odburzyć, żeby było jak kiedyś. A teraz? Też jakoś dziwnie nie mam na to takiego zapału. Ale są momenty, takie jak np. dzisiaj, że mam już dość. Dość analizowania, przejmowania się jakimiś pierdołami nerwicowymi. Zamiast np. iść kupić sobie bluzkę to sklepu to ja rozminiam - a dostanę tam migreny z aurą? Odrealni mnie pewnie, będę czuła ścisk w głowie, nie będę wiedziała co się dzieje itd.

Ale zauważam jedną rzecz - takie rzeczy dzieją się wtedy kiedy u mnie się coś zmienia, a ja cholera zauważam to za późno, kiedy już nerwica nieźle się rozkręca. Teraz wychodzę za mąż, za miesiąc gdzieś bronię magisterki, kończę studia. Wkraczam w nowy etap. Etap dorosłego, odpowiedzialnego życia... szkoda tylko, że nie pełną parą, ale to tak właściwie wina mnie samej ;)
Ty­le ra­zy narze­kał na nor­malność i nudę w je­go życiu.
Te­raz od­dałby wszys­tko,żeby cho­ciaż przez chwilę poczuć ten spokój w otaczającym go świecie.


akceptacja + porzucenie kontroli + nastawienie normalnościowe = SUKCES ! ♥
Awatar użytkownika
Guett
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 784
Rejestracja: 1 września 2014, o 11:35

14 czerwca 2017, o 20:49

Nierealna, no właśnie ten zapał do wyjścia z tego jakby zniknął, jakby mi nie zależało na wyjsciu z tego.

To i u mnie jest gorzej gdy pojawiają się jakieś zmiany. Ale u siebie zauważyłem coś innego, jak mam wiele rzeczy do zrobienia, raz jestem tu raz tam, gdy ciągle coś mam na głowie, to mój mózg mniej ogarnia, wszystko dzieje się za szybko dla niego. Ciągle jestem bardzo odcięty w takie dni, a w dzień wolny czuje się mniej odrealniony, chociaż jak jestem po za domem to jest tak samo jak w dni które mam coś do zrobienia.
Trout
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 31
Rejestracja: 4 maja 2019, o 10:36

26 maja 2019, o 13:40

Mi sie poprawia z każdym tygodniem. Jaki zestaw? Dobrze dobrane leki w szpitalu, w konkretnych dawkach, które mnie wyciągnęly ze stanow depresji i dały podłoże do działań, psychoterapia CBT, i przedewszystkim akceptacja wszystkich stanów i pozwolenia na to by mieć gorszy moment i akceptacja tego, że się teraz nie czuje, nie pamięta i nie nakręcanie się tym bo to powoduje lęk. To wszystko mija, widzę sam po sobie. Jak przypomnę sobie swój stan w okresie zimowym to jest niebo a ziemia. Pobyt w klinice wiele mnie dźwignal dzięki opiece profesorow psychiatrii i szeregu psychologów. Wyszedłem w dużo lepszej kondycji i spotkalem mnóstwo ciekawych ludzi z różnymi problemami. Nie bójcie sie leków, psychiatrów, ja byłem tak zdesperowany, że zgłosiłem się do kliniki i to był strzał w dziesiątkę bo czuje sie coraz lepiej a miesiąc maj uważam za miesiąc sukcesu w odburzaniu.
ODPOWIEDZ