Moja historia derealizacji i depersonalizacji. Wyleczony

Tutaj opisujemy naszą drogę do zdrowia. Dzielimy się naszą zakończoną - happy endem - historią z derealizacją, depersonalizacją, dając innym nadzieję i pokazując, że to jest możliwe!
Wpisujemy także tutaj naszą drogę jaką się leczymy, co robimy aby tego się pozbyć.
Jednakże objawy, wątpliwości co do objawów, historie wpisujemy piętro wyżej.
Regulamin forum
Uwaga! Prośba dotycząca tworzenia wątków.
Wszyscy użytkownicy, którzy zamieszczają w tym dziale wątek dotyczący swojego wyzdrowienia, proszeni są w wypadku gdy nowy temat dotyczy dojścia do pełni zdrowia, aby do tytułu tematu dopisywali: Wyleczony/ona
Pozwoli to na rozróżnienie tematów osób, które w pełni wyzdrowiały od tych, którzy czują się lepiej oraz tych którzy opisują swoją obecną walkę.
Przykładowo Ania chce podzielić się swoim pełnym wyzdrowieniem, tworzy nowy temat o tytule:
"Ania dzieli się szczęściem" i dopisuje do tego Wyleczona - "Ania dzieli się szczęściem.Wyleczona". Osoby, które chcą opisać swoje lepsze samopoczucie, bądź postępy w leczeniu nie dodają tej końcówki.
Awatar użytkownika
misiaczek23
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 8
Rejestracja: 25 września 2016, o 15:58

25 września 2016, o 16:19

Dziekuje za linki :) Najpierw to przejze a potem pomysle co dalej :)
Gargulec
Gość

9 stycznia 2017, o 09:26

Dziekuje. Mysle ze moze dobrze ze walkujesz ciagle jedno i to samo? Z tego co do tej pory niewiem czy dobtze trzeba do glowy walkowac jedno i to samo. Az nam to wnawyk wejdzie tak samo jak leki weszly tak radzenie znimi . Moze to jak z nauka. O juz ponad 20 lat:-( niechodze no ale pamietam ze zeby utrwalic material najlepiej bylo go pare razy przeczytac. Moze jak bede czytac ciagle to wkoncu dotrze i zostanie cos w tej mojej glowie
Awatar użytkownika
Kataraka
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 355
Rejestracja: 16 grudnia 2016, o 20:30

9 marca 2018, o 11:10

Mam Vic do Ciebie pytanie...czy analiza tego jak mówię co robię to już jest DD... czy to nerwica tak manipuluje... Bo mam różne myśli i chyba skupiając się na nich doznaję odcięć...no chyba, że to jest po prostu uwaga do wewnatrz, która powoduje że świat staje się przerażający... do tego pewność siebie mi zmalała, ale jakby wraca powoli...jeśli tylko daje temu być
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 6154
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

9 marca 2018, o 22:37

Kataraka pisze:
9 marca 2018, o 11:10
Mam Vic do Ciebie pytanie...czy analiza tego jak mówię co robię to już jest DD... czy to nerwica tak manipuluje... Bo mam różne myśli i chyba skupiając się na nich doznaję odcięć...no chyba, że to jest po prostu uwaga do wewnatrz, która powoduje że świat staje się przerażający... do tego pewność siebie mi zmalała, ale jakby wraca powoli...jeśli tylko daje temu być
Nie, to nie jest derealizacja, depersonalizacja. Jeśli mówić o diagnozie :)
Czasem poszczególne objawy, które można znaleźć w spisach objawów DD, to wynik po prostu lęku, zaburzeń emocjonalnych.
Zdarza się, iż np. ludzie w silnym stresie mają wrażenie, ze świat jest obcy, przerażający, skupiają się na sobie, własnych ruchach, na tym co mówia itp.
Myślę, ze nie ma po co wtedy wyskakiwać z hasłami to DD!

Po prostu wynik nerwicy, szczególnie, że to ona u Ciebie występuje na pierwszym planie.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)
ocochodzi
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: 27 maja 2018, o 10:19

26 czerwca 2018, o 11:34

Niedawno, pół roku temu zdałem sobie sprawe ze nerwice i stany DD miałem chyba od urodzenia.Żyłem w niewiedzy trzydzieści kilka lat,wiedziałem że chyba coś jest nie tak ,bardziej wszystkim sie przejmowałem,denerwowałem a te dziwne,częste stany umysłu,otępienia a co kilka lat do tego stan jak bym miał zemdleć tłumaczyłem sobie zmianą pogody,niewyspaniem i często w takich stanach piłem kawe co było błędem.Zauważyłem że w tych stanach spokojne zajęcia w domu lub koło domu poprawiały moje samopoczucie.Tak było odkąd pamiętam i już sie do tego przyzwyczaiłem i realizowałem plany życiowe.Pół roku temu miałem chwilowe problemy ze zdrowiem,duże fizyczne zmęczenie w pracy,stres no i sie zaczęło....najpierw ten stan (jak sie dopiero niedawno dowiedziałem DD)od rana do wieczora ,strach że to nie odpuści i już tak sie będe czuł zawsze.Do tego doszły stany depresyjne ,ciagła senność,rezygnacja z pracy ,psycholog ,psychiatra ,myśli ,że chyba tylko psychiatryk mi został ,lek który mi nie pomagał a miał skutki uboczne.Minęło kilka miesięcy i zrozumiałem jak to działa ,oswoiłem sie z tym dziwnym stanem który mam prawie codziennie ale już nie cały dzień a zazwyczaj w godzinach rannych.Niedlugo ide w końcu do nowej pracy i mam nadzieje że dam rade i nie dam sie ponieść emocjom.
Awatar użytkownika
Formenos
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 226
Rejestracja: 14 maja 2018, o 08:37

26 czerwca 2018, o 11:58

ocochodzi pisze:
26 czerwca 2018, o 11:34
Niedawno, pół roku temu zdałem sobie sprawe ze nerwice i stany DD miałem chyba od urodzenia.Żyłem w niewiedzy trzydzieści kilka lat,wiedziałem że chyba coś jest nie tak ,bardziej wszystkim sie przejmowałem,denerwowałem a te dziwne,częste stany umysłu,otępienia a co kilka lat do tego stan jak bym miał zemdleć tłumaczyłem sobie zmianą pogody,niewyspaniem i często w takich stanach piłem kawe co było błędem.Zauważyłem że w tych stanach spokojne zajęcia w domu lub koło domu poprawiały moje samopoczucie.Tak było odkąd pamiętam i już sie do tego przyzwyczaiłem i realizowałem plany życiowe.Pół roku temu miałem chwilowe problemy ze zdrowiem,duże fizyczne zmęczenie w pracy,stres no i sie zaczęło....najpierw ten stan (jak sie dopiero niedawno dowiedziałem DD)od rana do wieczora ,strach że to nie odpuści i już tak sie będe czuł zawsze.Do tego doszły stany depresyjne ,ciagła senność,rezygnacja z pracy ,psycholog ,psychiatra ,myśli ,że chyba tylko psychiatryk mi został ,lek który mi nie pomagał a miał skutki uboczne.Minęło kilka miesięcy i zrozumiałem jak to działa ,oswoiłem sie z tym dziwnym stanem który mam prawie codziennie ale już nie cały dzień a zazwyczaj w godzinach rannych.Niedlugo ide w końcu do nowej pracy i mam nadzieje że dam rade i nie dam sie ponieść emocjom.
Akceptacja i ignorowanie - nic poza tym ;-)
"A Ci, którzy tańczyli zostali uznani za szalonych przez Tych, którzy nie słyszeli muzyki"

Stałem się całkowicie gotowy, aby Bóg uwolnił mnie od wszytskich wad charakteru

Zwróciłem się do Niego w pokorze, aby usunął moje braki
ODPOWIEDZ