Ogłoszenia
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
➤ Pierwszy raz z zaburzeniem? >>>> Mechanizm zaburzeń
➤ Jeżeli szukasz Wiktora, to wejdź na stronę - emocjobranie.pl
➤ Usuwanie konta na forum - zobacz tutaj: jak usunąć konto?
Masz wątpliwości dotyczace objawów? Omawiamy je, opisujemy
-
markow07
- Nowy Użytkownik
- Posty: 16
- Rejestracja: 20 grudnia 2025, o 03:19
Hej Klaudia22
Ale jakiej pomocy oczekujesz? Prawdopodobnie masz coraz bardziej rozwijającą się schizofrenię i możliwe, że dodatkowo OCD. Istnieją tylko dwie metody rozwiązania tego problemu leki (zażywasz jakieś leki, np. uspokajające?) albo odpowiednia idealnie dobrana dieta plus może jakieś ćwiczenia relaksacyjne. Używasz jakiejś diety? Nie masz jakichś alergii? Niektórzy durnie mają alergie na zwierzęta i trzymają zwierzęta w domu...
Twój lęk przed zwariowaniem dodatkowa nakręca spiralę problemu.
Pzdr
Ale jakiej pomocy oczekujesz? Prawdopodobnie masz coraz bardziej rozwijającą się schizofrenię i możliwe, że dodatkowo OCD. Istnieją tylko dwie metody rozwiązania tego problemu leki (zażywasz jakieś leki, np. uspokajające?) albo odpowiednia idealnie dobrana dieta plus może jakieś ćwiczenia relaksacyjne. Używasz jakiejś diety? Nie masz jakichś alergii? Niektórzy durnie mają alergie na zwierzęta i trzymają zwierzęta w domu...
Twój lęk przed zwariowaniem dodatkowa nakręca spiralę problemu.
Pzdr
-
Klaudia22
- Nowy Użytkownik
- Posty: 3
- Rejestracja: 8 stycznia 2024, o 23:46
Jak to schizofrenie ? Byłam u psychiatry, nic takiego nie stwierdził. Nie tracę kontaktu z otoczeniem. Jestem wszystkiego świadomamarkow07 pisze: ↑10 czerwca 2026, o 21:42Hej Klaudia22
Ale jakiej pomocy oczekujesz? Prawdopodobnie masz coraz bardziej rozwijającą się schizofrenię i możliwe, że dodatkowo OCD. Istnieją tylko dwie metody rozwiązania tego problemu leki (zażywasz jakieś leki, np. uspokajające?) albo odpowiednia idealnie dobrana dieta plus może jakieś ćwiczenia relaksacyjne. Używasz jakiejś diety? Nie masz jakichś alergii? Niektórzy durnie mają alergie na zwierzęta i trzymają zwierzęta w domu...
Twój lęk przed zwariowaniem dodatkowa nakręca spiralę problemu.
Pzdr
-
RainOo
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 26
- Rejestracja: 18 listopada 2020, o 06:13
Nic się złego nie dzieje także ze spokojem. Nerwica taka jest, to po prostu "zmęczony" układ nerwowy, który daje takie objawy, więc to normalne, że masz takie myśli. Musisz sobie właśnie wyrobić tą postawę akceptacyjną czyli nie wchodz w to i nie zastanawiaj skad sie bierze i dlaczego tak jest. Ta mysl bedzie, te uczucie tez ale staraj sie skupic od razu na czyms innym, bo ten mechanizm przetrwania bedzie probowac cie wciagac w te historie o zwiariowaniu i wężach, bedzie chcial zebys sie tym przejmowala. To zajmie troche czasu bo nie z dnia na dzień idzie to sobie wyrobić ale to tak z grubsza co mogę poradzić. Jakbyś chciała wiedzieć więcej to pisz, być może pomogę i odpowiem na twoje pytania. A i tych bredni o schizofreniach to nie sluchaj, niektorzy tutaj nie powinni chyba postowaćKlaudia22 pisze: ↑9 czerwca 2026, o 00:16Błagam potrzebuję pomocy.
Zaburzenia lękowe mam od kiedy pamiętam jednak mocne od dwóch lat.
Do tej pory jakoś sobie radziłam, zawsze moim głównym problemem był ogromny lęk dotyczący zwariowania.
Ostatnio miałam chyba lekkie odrealnienie i dziwnie widziałam, tak jak radzili na forum starałam się olewać i akceptować. W pewnym momencie zauważyłam kable, wyobraziłam sobie że przypominają węże, od tej pory wszędzie coś widzę, nie w rzeczywistości bo wiem że tego nie ma.Ale wyobrażam sobie wszędzie węże, gdy tylko zobaczę kabel. Mam w głowie cały czas wrażenie że zaraz zwariuję i zawsze wołać ludzi żeby sprawdzili czy nie ma tam węży, widzę siebie biegającą w pracy po ludziach i wmawiając im że coś tam jest. Nie tyczy się to tylko kabli, wszędzie wyobrażam sobie dzeczy których nie ma. Czuję w głowie zwariowanie, jakbym traciła logikę. Mówiąc sobie że przecież tam nie ma węży czuję ogromne wątpliwości.
Błagam o pomoc ponieważ już nie wytrzymuje.
-
Panikarz
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 15
- Rejestracja: 20 kwietnia 2020, o 09:06
Czy miał/ma ktoś objawy nerwicowe dotyczące oczu? Kolejny raz mam silne nawroty leków i teraz jednym z dominujących dolegliwości są obustronne bóle oczu, raz bardziej raz mniej ale towarzyszą praktycznie cały czas
. Wrażenie jest takie jakby powieka za bardzo drażniła gałkę oczną bo jak podniosę palcami powiekę to wrażenie jest znacznie słabsze. Ponadto oczy bardzo często pod palcami wydają się twarde chociaż okulista na badaniu stwierdził że ciśnienie jest w normie. Zlecił też diagnostykę w kierunku jaskry chyba po tym objawy się nasiliły chociaż wykonane badania nie potwierdziły ale też nie wykluczyły jaskry. Z wieloma objawami uczę się żyć i jakoś je akceptować ale te dotyczące oczu lub, jak kiedyś problemów z połykaniem, wydają się przytłaczający
. Dostałem od psychiatry duloksetyne i też boję się jej brać z uwagi że może powodować atak jaskry. Ostatnie miesiące to codzienna walka z lękami przeplatana względnie dobrym samopoczucie. Ale czuję że z każdym miesiącem jest coraz gorzej nawet jeśli w minimalnym stopniu..
-
koffi
- Nowy Użytkownik
- Posty: 1
- Rejestracja: 28 czerwca 2026, o 17:22
Hej, obserwuję to forum od dłuższego czasu i w końcu zdecydowałem się założyć konto, bo sam nie wiem co robić i myśleć.
Generalnie od ponad roku walczę z niezidentyfikowaną „chorobą". Zaczęło się od sytuacji, gdy wieczorem odpoczywałem na łóżku oglądając film, nagle poczułem ogromny ucisk w klatce, jakby ktoś położył na niej cegły, do tego brak możliwości wzięcia oddechu, gorąco, panika i tętno 140. Od tamtego momentu wykonałem mnóstwo badań - niezliczone badania krwi, echo serca, holtery, USG tarczycy, USG i tomografię jamy brzusznej, RTG klatki, gastroskopię, dwa razy byłem hospitalizowany, byłem też na SOR, kiedy myślałem że mam zawał i nic... jedyne co w trakcie stwierdzono to możliwy refluks.
Mimo to objawy dalej występują. Skoki/spadki tętna, kołatania serca, kłucia w klatce, napady ciepła, bóle głowy i brzucha, szumy w uszach, prąd w nogach i wymieniam tylko te najważniejsze. Niezależnie ile śpię to czuję się zmęczony, czasem budzę się już z objawami. Niemal całkowicie porzuciłem aktywność fizyczną, przy zwykłym „spokojnym” spacerze mam tętno 120-140, więc podjęcie większego wysiłku odpada w mojej głowie na starcie. Zaczęło mnie przerastać wykonywanie prostych czynności domowych. W skrócie stałem się wrakiem. Zgodnie z zaleceniem lekarza rodzinnego poszedłem niedawno na terapię, ponadto byłem u psychiatry, który stwierdził zaburzenia lękowe oraz przepisał escitil (jeszcze nie zacząłem stosować, mam trochę napięty okres i czekam na odpowiednie okienko).
Czy jest możliwe, żeby nerwica dawała takie objawy praktycznie codziennie? Ciągle nie umiem uwierzyć, że za to wszystko może odpowiadać tylko głowa, dużo bardziej realne jest dla mnie to, że nie wykonałem jakiegoś badania, coś po drodze zostało przeoczone itd.
Generalnie od ponad roku walczę z niezidentyfikowaną „chorobą". Zaczęło się od sytuacji, gdy wieczorem odpoczywałem na łóżku oglądając film, nagle poczułem ogromny ucisk w klatce, jakby ktoś położył na niej cegły, do tego brak możliwości wzięcia oddechu, gorąco, panika i tętno 140. Od tamtego momentu wykonałem mnóstwo badań - niezliczone badania krwi, echo serca, holtery, USG tarczycy, USG i tomografię jamy brzusznej, RTG klatki, gastroskopię, dwa razy byłem hospitalizowany, byłem też na SOR, kiedy myślałem że mam zawał i nic... jedyne co w trakcie stwierdzono to możliwy refluks.
Mimo to objawy dalej występują. Skoki/spadki tętna, kołatania serca, kłucia w klatce, napady ciepła, bóle głowy i brzucha, szumy w uszach, prąd w nogach i wymieniam tylko te najważniejsze. Niezależnie ile śpię to czuję się zmęczony, czasem budzę się już z objawami. Niemal całkowicie porzuciłem aktywność fizyczną, przy zwykłym „spokojnym” spacerze mam tętno 120-140, więc podjęcie większego wysiłku odpada w mojej głowie na starcie. Zaczęło mnie przerastać wykonywanie prostych czynności domowych. W skrócie stałem się wrakiem. Zgodnie z zaleceniem lekarza rodzinnego poszedłem niedawno na terapię, ponadto byłem u psychiatry, który stwierdził zaburzenia lękowe oraz przepisał escitil (jeszcze nie zacząłem stosować, mam trochę napięty okres i czekam na odpowiednie okienko).
Czy jest możliwe, żeby nerwica dawała takie objawy praktycznie codziennie? Ciągle nie umiem uwierzyć, że za to wszystko może odpowiadać tylko głowa, dużo bardziej realne jest dla mnie to, że nie wykonałem jakiegoś badania, coś po drodze zostało przeoczone itd.
-
Matthew98
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 24
- Rejestracja: 18 września 2024, o 07:53
Witam
Wracam tu po dłuższym czasie i kolejny raz wymyślam sobie choroby
Tym razem jest niepokój o oczy, i choroby towarzyszące moim objawom
Ludzie często zwracają mi uwagę że mam przekrwione, szkliste, świecące się oczy
często mnie one szczypią, pojawiają się dziwne kropki gdy patrzę na coś, jakby pajęczyna czasami
Często miewam bóle karku, promieniujące do potylicy
Nie zażywam żadnych leków
Zaznaczę że od ponad pół roku nie mogę sobie poradzić z nawrotem nerwicy
Ktoś pomoże?
Wracam tu po dłuższym czasie i kolejny raz wymyślam sobie choroby
Tym razem jest niepokój o oczy, i choroby towarzyszące moim objawom
Ludzie często zwracają mi uwagę że mam przekrwione, szkliste, świecące się oczy
często mnie one szczypią, pojawiają się dziwne kropki gdy patrzę na coś, jakby pajęczyna czasami
Często miewam bóle karku, promieniujące do potylicy
Nie zażywam żadnych leków
Zaznaczę że od ponad pół roku nie mogę sobie poradzić z nawrotem nerwicy
Ktoś pomoże?
-
Spokoj
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 91
- Rejestracja: 22 lipca 2019, o 14:32
Hej czy ktoś miał takie bóle , ściskanie podbrzusza , miednicy oraz parcie na 1 i 2 i było to powiazane z nerwica
Wyrasta wokół mroczny las, osacza z każdej strony. A martwy bezruch ostrzem tną złowieszcze skrzeki wrony. Na ucho coś mi szepcze strach, lecz nigdy nie odpowie, gdzie wyrósł ten złowrogi las - czy tylko w mojej głowie?
-
Zxdx
- Nowy Użytkownik
- Posty: 5
- Rejestracja: 13 sierpnia 2026, o 10:20
Hej, ja zeszłej nocy jak leżałam w łóżku i chciałam zgasić światło, zobaczyłam nagle dużego pająka/ komara na ścianie, wystraszyłam się więc zapaliłam światło i niczego nie znalazłam. Przejrzałam całą sypialnie i nic, mamy siatki w oknach wiec to mało prawdopodobne żeby to faktycznie był komar czy pająk. Dzisiaj jestem w rozsypce, boje się że to może początek schizofrenii. Czy ktoś z Was miał kiedyś takie zwidy?
-
selert
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 31
- Rejestracja: 5 kwietnia 2025, o 17:46
Miałem tak, widziałem ciemną postać w kącie pokoju w nocy i czułem obecność. Zdarzało się to raz na kilka tygodni.Zxdx pisze: ↑13 sierpnia 2026, o 10:36Hej, ja zeszłej nocy jak leżałam w łóżku i chciałam zgasić światło, zobaczyłam nagle dużego pająka/ komara na ścianie, wystraszyłam się więc zapaliłam światło i niczego nie znalazłam. Przejrzałam całą sypialnie i nic, mamy siatki w oknach wiec to mało prawdopodobne żeby to faktycznie był komar czy pająk. Dzisiaj jestem w rozsypce, boje się że to może początek schizofrenii. Czy ktoś z Was miał kiedyś takie zwidy?
- Wiór
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 45
- Rejestracja: 3 kwietnia 2025, o 15:34
Zawsze, za każdym razem, jak wydawało mi się, że mam „zwidy” to okazywało się, że jednak nie mam – np. coś faktycznie błyskało w kącie pola widzenia, czy jakiś dziwny dźwięk faktycznie istniał. Czy twoje zmysły kiedyś cię zawiodły? Jeśli nie, to warto im zaufać.Zxdx pisze: ↑13 sierpnia 2026, o 10:36Hej, ja zeszłej nocy jak leżałam w łóżku i chciałam zgasić światło, zobaczyłam nagle dużego pająka/ komara na ścianie, wystraszyłam się więc zapaliłam światło i niczego nie znalazłam. Przejrzałam całą sypialnie i nic, mamy siatki w oknach wiec to mało prawdopodobne żeby to faktycznie był komar czy pająk. Dzisiaj jestem w rozsypce, boje się że to może początek schizofrenii. Czy ktoś z Was miał kiedyś takie zwidy?
-
selert
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 31
- Rejestracja: 5 kwietnia 2025, o 17:46
-
selert
- Zarejestrowany Użytkownik
- Posty: 31
- Rejestracja: 5 kwietnia 2025, o 17:46
No to jak się mówi, przywidziało ci się. A to, że to cię nakręciło to tylko zagrywka umysłu. Też mi się czasem coś przywidzi. Omamy były bez porównania gorsze. Raz też czułem jakby mi się ciało unosiło nad łóżko, no prawie jak opętanie
-
sarna.sz
- Nowy Użytkownik
- Posty: 3
- Rejestracja: 28 sierpnia 2026, o 13:53
Cześć wszystkim.
Wracam tutaj po... 13 latach? Będzie coś koło tego
Z taką odmianą lęków się jeszcze nie spotkałam, bo zazwyczaj zmagałam się z myślami natrętnymi. Do rzeczy!
W lutym, po konsultacji z psychiatrą, zaczęłam baaaardzo powoli schodzić z leków (escitalopram). Schodziłam powoli, ponieważ w przypadku tego leku odczuwałam dość mocny zespół odstawienia SSRI, więc robiliśmy to dosłownie miligram po miligramie. Zeszłam całkowicie pod koniec lipca.
Na początku sierpnia poleciałam na wakacje do Estonii. Panicznie boję się latać, niestety ekspozycja nie pomaga, więc byłam zestresowana wylotem już na tydzień przed terminem. Dzień przed wylotem wylądowałam na świątecznej opiece w szpitalu ze względu na ból brzucha. Spartaczono mi założenie wenflonu, co skończyło się delikatnym uszkodzeniem/uciskiem nerwu w ręce, więc na wakacjach... zdrętwiały mi 4 palce jednej ręki. Skonsultowałam to online z lekarzem, zostałam zapewniona, że wszystko jest ok, ale nie ukrywam, że kilka razy zasypiałam z myślą, że może się zrobić jakiś zakrzep w ręce (miałam ogromnego krwiaka) i umrę.
Po kilku dniach zaczęły się zawroty głowy. Wchodziłam do cerkwi i nie wiedziałam do końca gdzie jest podłoga, gdzie moje nogi, a gdzie sufit. Miałam problem ze schodzeniem ze schodów. Powrotny lot do Polski był kolejny dwugodzinny atak paniki. Po powrocie zawroty głowy się utrzymywały i były ciągłe, więc internista wysłał mnie do laryngologa (podejrzenie błędnika), a laryngolog do neurologa.
Szczerze mówiąc myślałam, że neurolog mi powie, że objawy mam od spiętego karku (bo mam z tym ogromny problem). Tymczasem neurolożka zmartwiła się moimi reakcjami ciała, zawaliłam jej jakieś jeden test na łapanie równowagi, więc wysłała mnie do siebie na izbę przyjęć do szpitala.
W szpitalu zrobiono mi tomografię (bez kontrastu) i zbadano krew. Jak to w szpitalu, nikt mi niczego nie mówił, nie wiedziałam co się dzieje, więc jak podpinano mnie pod kroplówkę, to nawet nie wiedziałam, co dostaję. Gdzieś po 4h oczekiwania na rozmowę z jakimś lekarzem i informacje o wyniku tomografii dostałam powiadomienie z Moje IKP, że zostały mi wystawione 3 skierowania na rezonans na CITO.
Myślę, że część z Was może sobie wyobrazić, gdzie powędrowały moje myśli. Byłam przekonana, że wykryto mi guza w mózgu, stąd potrzeba dalszej diagnostyki. Nigdy w życiu nie byłam w takim stanie i nikomu tego nie życzę, bo żegnałam się już ze światem. Po dwóch godzinach od tego skierowania neurolożka do mnie przyszła i dała mi wypis: nie ma guza, nie ma tętniaka, ale potrzebna jest dalsza diagnostyka w celu wykluczenia stwardnienia rozsianego.
Na początku oczywiście odczułam ogromną ulgę. Po czasie natomiast zaczął się wkradać lęk i wątpliwości. Od wielu miesięcy czuję dziwne uczucie w krtani: trochę gulę, ale bardziej ucisk. Byłam na usg węzłów chłonnych, byłam na usg tarczycy - nic nie wykazały. Poszłam do laryngologa, żeby zajrzał mi do tego gardła, bo bałam się zmian nowotworowych - powiedział, że nic nie widzi. Dostałam skierowanie na rezonans odcinka szyjnego i piersiowego (poza głową), ale trochę sobie na niego poczekam. Oczywiście pojawił się lęk, że może i nie mam niczego w głowie, ale mogę mieć nowotwór w szyi. Nie googlam, unikam googlania jak ognia, bo wiem, że wpadnę w panikę. Ale nawet bez tego, z ciągle utrzymującymi się zawrotami głowy i dziwnym uczuciem w jednym oku, czuję się tak, jakby coś mi rosło w gardle.
Rozmawiałam z psychiatrą - nie podważa diagnostyki pani neurolog, ale kazał mi również zwrócić uwagę na to, jak wiele objawów pojawiło się w któtkim czasie. Wracam na escitalopram, na następne 3 tygodnie dostałam benzo na uspokojenie. Czekam na przyjęcie do psychologa na NFZ. Czekam na rezonans z kontrastem. Ale muszę też żyć normalnie, chodzić do pracy, spotykać z ludźmi, a jestem sparaliżowana lękiem o nowotwór. W mojej rodzinie każdy niestety zachorowal na nowotwór (poza moją mamą). Trzy lata temu mój ojciec zmarł na raka i myślę, że to uruchomiło lawinę strachu. Wiem, że lęk przed rakiem jest jednym z najczęstszych w zaburzeniach lękowych. Chyba zależy mi na tym, żeby usłyszeć od Was, że ktoś miał podobne objawy (ciągłe zawroty głowy, takie jakby znoszenie na prawą stronę,uścisk w krtani, dziwne widzenie w jednym oku, jakby zamglone).
Wracam tutaj po... 13 latach? Będzie coś koło tego
W lutym, po konsultacji z psychiatrą, zaczęłam baaaardzo powoli schodzić z leków (escitalopram). Schodziłam powoli, ponieważ w przypadku tego leku odczuwałam dość mocny zespół odstawienia SSRI, więc robiliśmy to dosłownie miligram po miligramie. Zeszłam całkowicie pod koniec lipca.
Na początku sierpnia poleciałam na wakacje do Estonii. Panicznie boję się latać, niestety ekspozycja nie pomaga, więc byłam zestresowana wylotem już na tydzień przed terminem. Dzień przed wylotem wylądowałam na świątecznej opiece w szpitalu ze względu na ból brzucha. Spartaczono mi założenie wenflonu, co skończyło się delikatnym uszkodzeniem/uciskiem nerwu w ręce, więc na wakacjach... zdrętwiały mi 4 palce jednej ręki. Skonsultowałam to online z lekarzem, zostałam zapewniona, że wszystko jest ok, ale nie ukrywam, że kilka razy zasypiałam z myślą, że może się zrobić jakiś zakrzep w ręce (miałam ogromnego krwiaka) i umrę.
Po kilku dniach zaczęły się zawroty głowy. Wchodziłam do cerkwi i nie wiedziałam do końca gdzie jest podłoga, gdzie moje nogi, a gdzie sufit. Miałam problem ze schodzeniem ze schodów. Powrotny lot do Polski był kolejny dwugodzinny atak paniki. Po powrocie zawroty głowy się utrzymywały i były ciągłe, więc internista wysłał mnie do laryngologa (podejrzenie błędnika), a laryngolog do neurologa.
Szczerze mówiąc myślałam, że neurolog mi powie, że objawy mam od spiętego karku (bo mam z tym ogromny problem). Tymczasem neurolożka zmartwiła się moimi reakcjami ciała, zawaliłam jej jakieś jeden test na łapanie równowagi, więc wysłała mnie do siebie na izbę przyjęć do szpitala.
W szpitalu zrobiono mi tomografię (bez kontrastu) i zbadano krew. Jak to w szpitalu, nikt mi niczego nie mówił, nie wiedziałam co się dzieje, więc jak podpinano mnie pod kroplówkę, to nawet nie wiedziałam, co dostaję. Gdzieś po 4h oczekiwania na rozmowę z jakimś lekarzem i informacje o wyniku tomografii dostałam powiadomienie z Moje IKP, że zostały mi wystawione 3 skierowania na rezonans na CITO.
Myślę, że część z Was może sobie wyobrazić, gdzie powędrowały moje myśli. Byłam przekonana, że wykryto mi guza w mózgu, stąd potrzeba dalszej diagnostyki. Nigdy w życiu nie byłam w takim stanie i nikomu tego nie życzę, bo żegnałam się już ze światem. Po dwóch godzinach od tego skierowania neurolożka do mnie przyszła i dała mi wypis: nie ma guza, nie ma tętniaka, ale potrzebna jest dalsza diagnostyka w celu wykluczenia stwardnienia rozsianego.
Na początku oczywiście odczułam ogromną ulgę. Po czasie natomiast zaczął się wkradać lęk i wątpliwości. Od wielu miesięcy czuję dziwne uczucie w krtani: trochę gulę, ale bardziej ucisk. Byłam na usg węzłów chłonnych, byłam na usg tarczycy - nic nie wykazały. Poszłam do laryngologa, żeby zajrzał mi do tego gardła, bo bałam się zmian nowotworowych - powiedział, że nic nie widzi. Dostałam skierowanie na rezonans odcinka szyjnego i piersiowego (poza głową), ale trochę sobie na niego poczekam. Oczywiście pojawił się lęk, że może i nie mam niczego w głowie, ale mogę mieć nowotwór w szyi. Nie googlam, unikam googlania jak ognia, bo wiem, że wpadnę w panikę. Ale nawet bez tego, z ciągle utrzymującymi się zawrotami głowy i dziwnym uczuciem w jednym oku, czuję się tak, jakby coś mi rosło w gardle.
Rozmawiałam z psychiatrą - nie podważa diagnostyki pani neurolog, ale kazał mi również zwrócić uwagę na to, jak wiele objawów pojawiło się w któtkim czasie. Wracam na escitalopram, na następne 3 tygodnie dostałam benzo na uspokojenie. Czekam na przyjęcie do psychologa na NFZ. Czekam na rezonans z kontrastem. Ale muszę też żyć normalnie, chodzić do pracy, spotykać z ludźmi, a jestem sparaliżowana lękiem o nowotwór. W mojej rodzinie każdy niestety zachorowal na nowotwór (poza moją mamą). Trzy lata temu mój ojciec zmarł na raka i myślę, że to uruchomiło lawinę strachu. Wiem, że lęk przed rakiem jest jednym z najczęstszych w zaburzeniach lękowych. Chyba zależy mi na tym, żeby usłyszeć od Was, że ktoś miał podobne objawy (ciągłe zawroty głowy, takie jakby znoszenie na prawą stronę,uścisk w krtani, dziwne widzenie w jednym oku, jakby zamglone).
