Przemilczmy i schowajmy pod dywan

Tutaj rozmawiamy na tematy naszych partnerów, rodzin, miłości oraz zakochania.
O kłopotach w naszych związkach, rodzinach, (niezgodność charakterów, toksyczność, zdrada, chorobliwa zazdrość, przemoc domowa, a może ktoś w rodzinie ma zaburzenie? Itp.)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
nierealna
Ex Moderator
Posty: 1116
Rejestracja: 29 listopada 2013, o 15:22

Przemilczmy i schowajmy pod dywan

Post autor: nierealna » 20 marca 2017, o 22:59

Cześć :)
Piszę do Was, żeby może trochę się wyżalić, zapytać, podpytać. Otóż moją historię pewnie znacie, ale mam dzisiaj pewną rozterkę.
Jestem w związku już 7 lat,w tym roku biorę ślub, z narzeczonym nie mieszkamy razem, ale bardzo często się widujemy. Nerwica oczywiście siadła na niego chyba najbardziej ( nie kocham, bi, homo, złości itd.), ale dzisiaj nie o tym.

Chciałam zapytać Was jak jest w Waszych związkach. Ja z natury jestem osobą mało konfliktową, wolę wszystko na spokojnie wyjaśnić, wycofać się, niż wygłaszać i wykłócać swoje racje ( choć nie raz czasami mi się to jednak udaje :D).
Od pewnego czasu z narzeczonym mamy coraz więcej odmiennych zdań, co czasami mnie rani ( ale tu chyba kłania się kwestia nerwicowego myślenia) i odkąd pamiętam zawsze jak coś mi nie pasowało to wszystkie moje "widzimisię" pisałam w smsie , na dobranoc. Później były wzajemne przeprosiny itd.
Teraz w nerwicy starałam się totalnie unikać kłótni, bo zawsze kończyło się to u mnie mega natrętami.

Jak wszyscy wiemy, żeby raz na zawsze pozbyć się nerwicy trzeba zmienić siebie, swoje nastawienie itd. Dlatego w sumie jest ten post. Chciałabym czasami móc wyrazić pewniej swoje zdanie, sprzeciwić się nawet słowom narzeczonego, ale zawsze coś mnie blokuje. Dopiero on wyciąga ze mnie wszystko na zewnątrz, kiedy ja focham się jakbym była małym dzieckiem. Bardziej jestem wylewna właśnie wtedy, kiedy go nie widzę, czyli na fejsie, czy sms'owo.
Wiem, że kiedy zaczęłabym mówić o swoich odczuciach zaczęłabym płakać i źle by się to skończyło.

Czy u Was jest/ było podobnie? Jak nauczyliście się to zmieniać?
Ty­le ra­zy narze­kał na nor­malność i nudę w je­go życiu.
Te­raz od­dałby wszys­tko,żeby cho­ciaż przez chwilę poczuć ten spokój w otaczającym go świecie.


akceptacja + porzucenie kontroli + nastawienie normalnościowe = SUKCES ! ♥

WWA
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 187
Rejestracja: 6 lutego 2016, o 15:59

Przemilczmy i schowajmy pod dywan

Post autor: WWA » 20 marca 2017, o 23:17

Miałem podobnie ale zauważyłem, że tłumienie w sobie złości jest jeszczeg gorsze niż kłótnia. Daje sobie prawo do kłótni, z tym, że staram się kłócić mądrze. Bez rzucania niepotrzebnych złośliwych słów.
Bylem juz samobojca, mordercą, schizofrenikiem, chadowcem, gejem, ksiedzem, utracilem sens swojego zycia, mialem raka w tylku I w mozgu, nie kochalem swojej dziewczyny I ona nie kochala mnie, potrzebowalem akceptacji, a teraz mam to wszystko w dupie. :)

Awatar użytkownika
margo
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: 2 stycznia 2017, o 19:52

Przemilczmy i schowajmy pod dywan

Post autor: margo » 20 marca 2017, o 23:25

nierealna pisze:zaczęłabym płakać i źle by się to skończyło
Co oznacza, że zaczęłabyś płakać i źle by się to skończyło? Chodzi o samo płakanie, że jest złe?
To nieprawda :) smutek, wzruszenie, wrażliwość... to wszystko emocje, które trzeba wyrażać, a nie dusić w sobie. Nie ma nic złego w płakaniu z powodu emocji, wręcz przeciwnie, z mojego doświadczenia wynika, że po takim wypłakaniu można się oczyścić i wtedy w końcu wydusić z siebie parę słów.

Postanowiłam Ci odpisać, bo częściowo to, co piszesz, jest mi bardzo bliskie. Ja sama mam duże problemy z komunikacją wprost - oko w oko, ale pracuję już nad tym bardzo długo i wiem, że to jest cholernie ważne, żeby w związku rozmawiać i mówić wprost co się czuje. Bez pretensji "bo ty...", tylko "bo ja czuję to...". Mi czasami wykrztuszenie prostego zdania zajmuje paręnaście/parędziesiąt minut. Mój chłopak to niesamowicie wyrozumiały facet. Siada obok mnie i mówi mi, że spokojnie, mam czas, jak będę gotowa, to mam mówić. I czasami siedzimy tak w milczeniu pół godziny, aż w końcu zbiorę się na odwagę i powiem to jedno słowo. Po chwili drugie i może kolejne. Później się zatnę, później trochę popłaczę, a później znów coś powiem... a później się śmieję sama z siebie, że takie proste słowa były takie trudne dla mnie, ale cieszę się, że dałam radę i że nasz związek na tym zyskuje :) tylko, że ja swojego chłopaka uprzedziłam o tym z góry, że mam z tym problemy i że czasami proszę o cierpliwość, bo potrzebuję czasu. I jakoś to się kręci :si

martyna1984
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 15 kwietnia 2017, o 13:51

Re: Przemilczmy i schowajmy pod dywan

Post autor: martyna1984 » 6 czerwca 2017, o 15:19

A powiedzcie co zrobic kiedy ka mam nerwice a moj mąż jest bezkomfliktowy.za wszystko by przeprosil oby sie nie poklcic tylko.kiedy nie mam jak wyrzucic złości.on sie do niczego nie czepia a jak juz cos powie to.jest prosba i nigdy nie zwraca na to.uwagi.rozrywa mnie to.nie okazuje mi zainteresowania.ewidentny przyklad pewniaka ze mnie juz ma.a ja nie okazuje mu uczuc bo boje sie ze mu sie znudzi.trace przy nim poczucie wartosci.mam schizy kiedy oglada sie za innymi.czuje sie gorsza a on na wszystko ma wymowke ze nie ktora ta ta byla brzydka tam sie patrzyl na wystawe.wariuje.jak przestac z tym uzależnieniem do męża.pomóżcie prosze.

ODPOWIEDZ