Porady i wskazówki, co robić aby derealizacja przeszła

Tutaj opisujemy naszą drogę do zdrowia. Dzielimy się naszą zakończoną - happy endem - historią z derealizacją, depersonalizacją, dając innym nadzieję i pokazując, że to jest możliwe!
Wpisujemy także tutaj naszą drogę jaką się leczymy, co robimy aby tego się pozbyć.
Jednakże objawy, wątpliwości co do objawów, historie wpisujemy piętro wyżej.
Regulamin forum
Uwaga! Prośba dotycząca tworzenia wątków.
Wszyscy użytkownicy, którzy zamieszczają w tym dziale wątek dotyczący swojego wyzdrowienia, proszeni są w wypadku gdy nowy temat dotyczy dojścia do pełni zdrowia, aby do tytułu tematu dopisywali: Wyleczony/ona
Pozwoli to na rozróżnienie tematów osób, które w pełni wyzdrowiały od tych, którzy czują się lepiej oraz tych którzy opisują swoją obecną walkę.
Przykładowo Ania chce podzielić się swoim pełnym wyzdrowieniem, tworzy nowy temat o tytule:
"Ania dzieli się szczęściem" i dopisuje do tego Wyleczona - "Ania dzieli się szczęściem.Wyleczona". Osoby, które chcą opisać swoje lepsze samopoczucie, bądź postępy w leczeniu nie dodają tej końcówki.
Awatar użytkownika
Divin
Administrator
Posty: 1883
Rejestracja: 11 maja 2013, o 02:54

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Divin » 6 sierpnia 2013, o 15:18

Miałem w sumie podobnie, przez ostatnie lata dobijała mnie samotność, pewnie znasz to uczucie. Czasami czułem się tak jakbym był tylko sam dla siebie. Przez komplesky zacianania które pojawiły się po 13 roku życia zacząłem moją przemianę podobną do tego chłopaka, też chciałem się wyrzeźbić itp. I jestem zadowolony z tych zmian jednak nadal coś we mnie jes, jakiś wewnętrzny konfilkt którego do tej pory nie rozgryzłem.
'Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą'
'Lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.'
'Puk puk, strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga a tam nikogo nie ma.'
Jest dobrze, dobrze. Jest źle, też dobrze
'Odwaga to nie brak strachu, to działanie pomimo strachu'
Ty nie jesteś zaburzeniem, a zaburzenie nie jest Tobą
Odburzony

Derealizacja
Gość

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Derealizacja » 6 sierpnia 2013, o 15:19

Wiesz, w sumie nawet nie chodzi o 100 % spełnienie - ale o takie, jak w przypadku tego chłopaka - doszedł do takiego etapu, że mógł zacząć NORMALNIE żyć - tak jak inni ludzie. W końcu poczuł się taki - jak inni - a wcześniej czuł się gorszy i to nie pozwalało mu normalnie żyć i zacząć się realizować np. w swoich pasjach, czy pracy.

-- 6 sierpnia 2013, o 14:21 --
Divin pisze:jakiś wewnętrzny konfilkt którego do tej pory nie rozgryzłem
Szukaj - a jestem pewien, że znajdziesz i się z tym uporasz. Życie ma ograniczony czas - nie warto marnować ani chwili.
Niesprawiedliwe jest, że się mordujesz - a jakiś dresiarz gdzieś korzysta z życia i dostaje od tak na tacy to - czego Ty pragniesz najbardziej na świecie i o co walczysz.

Awatar użytkownika
Divin
Administrator
Posty: 1883
Rejestracja: 11 maja 2013, o 02:54

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Divin » 6 sierpnia 2013, o 15:23

A ja się często czuje że nie pasuje do tego świata, wiesz może to przez to że wychowywali mnie głównie dziadkowie, może przez coś innego. Po prostu czasami czuję się dziwnie na tej planecie. Nie wiem czy tutaj chodzi o DD czy po prostu o różnice w postrzeganiu świata i ludzi. Czasami się tak zastanawiam, dlaczego nie mogę być normlanym Kowalskim który akceptuje to jak jest i żyje sobie normalnie niczym się nie martwi i ma wszystko gdzieś.
'Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą'
'Lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.'
'Puk puk, strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga a tam nikogo nie ma.'
Jest dobrze, dobrze. Jest źle, też dobrze
'Odwaga to nie brak strachu, to działanie pomimo strachu'
Ty nie jesteś zaburzeniem, a zaburzenie nie jest Tobą
Odburzony

Derealizacja
Gość

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Derealizacja » 6 sierpnia 2013, o 15:25

Kowalski jest nudny. ;) Zawsze możesz dodać do charakteru Divin'a te cechy Kowalskiego jakie wymieniłeś w ostatnim zdaniu.

-- 6 sierpnia 2013, o 14:31 --
A może znasz tylko jedną ze stron tego świata - tą negatywną i nie najciekawszą.
Stąd takie poczucie.

Awatar użytkownika
Divin
Administrator
Posty: 1883
Rejestracja: 11 maja 2013, o 02:54

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Divin » 6 sierpnia 2013, o 15:39

Haha, fakt, to zawsze można zrobić ale niestety z natury taki nie jestem. Chociaż nie powiem, napewno bardzo się już zmieniłem w porównaniu z tym kim kiedyś byłem. Co do tego czy to sprawiedliwe czy nie to sam nie wiem ale napewno otwiera to oczy że coś trzeba zmienić i właśnie tak jak piszesz zmienić swoją realność by żyć spójnie samemu ze sobą a nie pod zasłoną. Bardzo dużo osób nie żyje prawdziwie i czasami do samej śmierci nie rozgryzają swoich konfliktów wewnętrznych. Prosty przykład większość obckrajowców w UK przyjechali za lepszym jutrem a tak naprawdę ich życie skupia się tylko na pracy i tyle. Bo po pracy nie mają już sił na nic innego jako że zazwyczaj są to fabryki itp. Jednak oni w siebie nie wierzą i tak się mordują z dnia na dzień, obniżają swoje standardy tracą poczucie własnej wartości i nie wierzą że mogą osiągnąć coś więcej niż starać się przetrwać od 1go do 1go. Czy Ci ludzie żyją ze sobą spójnie? Czy oni żyją prawdziwie i szczęśliwie? Czy widzą lepsze jutro?. Każdy pewnie miał jakieś marzenia, kimś chciał zostać i coś osiągnąć. To jest chyba to personalne spełnienie gdy osiągasz to o czym całe życie marzyłeś.
'Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą'
'Lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.'
'Puk puk, strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga a tam nikogo nie ma.'
Jest dobrze, dobrze. Jest źle, też dobrze
'Odwaga to nie brak strachu, to działanie pomimo strachu'
Ty nie jesteś zaburzeniem, a zaburzenie nie jest Tobą
Odburzony

Derealizacja
Gość

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Derealizacja » 6 sierpnia 2013, o 15:47

Muszę iść już - ale na koniec jeszcze film. Jest tu jedno dobre zdanie.

http://www.youtube.com/watch?v=zh8NkyAs ... zvrgyKcBmw

-- 6 sierpnia 2013, o 14:50 --
Dzieciak żył do któregoś tam roku życia tak nikt by nie chciał - po to, żeby całą resztę przeżyć tak - jak nikt inny tego nie potrafi

-- 6 sierpnia 2013, o 14:58 --
a to już poza tematem - ale warto obejrzeć

http://www.youtube.com/watch?v=gcGZstq0 ... zvrgyKcBmw

Wojciech
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1834
Rejestracja: 10 kwietnia 2010, o 22:49

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Wojciech » 6 sierpnia 2013, o 18:05

Derealizacja pisze:Już Ci pisze Kerav - dajcie mi chwilę.

-- 6 sierpnia 2013, o 13:49 --
Jeden z wielu przykładów depersonalizacji. Chłopak w dzieciństwie - w szkole podstawowej miał sporą nadwagę, rówieśnicy mu z tego powodu dokuczali - nie tylko chłopaki, ale też (przede wszystkim) dziewczyny. Na szkolnych dyskotekach podpierał ściany - tylko obserwował z żalem jak jego koledzy tańczą i bawią się z najładniejszymi dziewczynami - kiedy muzyka zwolniła, zaczęły się tak zwane wówczas przytulanki - chłopak dostawał szału z przykrości i wyszedł do domu. Do końca ukończenia podstawówki nikt go nie lubił - bo był brzydki. Kiedy zaczął gimnazjum sytuacje się powtórzyła i trwała do końca szkoły - dziewczyny mu dokuczały - mówiły, że musiałyby być ślepe, żeby któraś z nich się z nim umówiła - wpoiły mu, że jest tak brzydki, że musiałby się cud zdarzyć, żeby jakaś dziewczyna się nim zainteresowała. Chłopakowi narobiło się kompleksów - w między czasie próbował znaleźć sobie jakąś dziewczynę, żeby udowodnić wszystkim, że się mylą - nie udawało mu się. Z czasem pojawiła się samotność i depresja, która się stopniowo coraz to bardziej rozwijała. Chłopak nie miał kolegów - któregoś dnia przestał wierzyć w siebie i zaczął sam o sobie myśleć tak - jak wówczas jego rówieśnicy. Stracił chęć do życia - któregoś dnia szedł ulicą i widział swojego kolegę jeszcze z podstawówki - siedzącego z mega laską (wybaczcie za kolokwializm) w parku - jak się całowali i przytulali. Dostał ataku szału - pobiegł do domu (klnąc pod nosem) i rozpłakał się - usnął, rano się obudził - wyszedł na dwór i wszystko było inne - dostał depersonalizacji i derealizacji. Jego historia toczyła się dalej - pomijam teraz pewien fragment. W końcu chłopak mając już dd - poszedł na siłownie, zaczął z wściekłości trenować, przelewał siódme poty - schudł, wypracował sobie idealną sylwetkę - żaden jego rówieśnik takiej nie miał. Dalej - umówił się ze stylistką, z którą opracował od podstaw unikatowy styl ubioru - zaczął ćwiczyć chodzenie, zaczął się prostować - zaczął zmieniać realia swojego życia, których jego umysł nie akceptował. Zmienił się - ale i tak nie miał wiary w siebie - miał tylko żal. Poszedł na studia i coś się odmieniło - ludzie go lubili i szanowali, nie mógł odpędzić się od dziewczyn, wszystkie o nim mówiły i się w nim podkochiwały - był silnym i dojrzałym, prawdziwym mężczyzną o dojrzałym i unikatowym charakterze, który powstał w ogniu cierpień (ale mi się ładnie napisało) - ludzie też go lubili, szanowali - traktowali jako równego sobie. Chłopak bardzo powoli zaczął nabierać wiary w siebie - jego życie zmieniło się diametralnie - poznał kobietą o urzekającej i diamentowej wręcz urodzie - o świetnym charakterze, mającą tą samą pasję - ona w niego uwierzyła i udowodniła mu, że wszystko co wpajali mu rówieśnicy było kłamstwem - nie prawdą. Któregoś wieczoru się z nią spotkał - spędził z nią noc - pierwszy raz w życiu był z kobietą w sensie intymnym - w dodatku z tak piękną i dojrzałą. W ciągu ten jednej nocy - jego podświadomość została naprawiona - błędne przekonania, jakie zrobili mu rówieśnicy zostały zamienione prawdziwymi - zgodnymi z rzeczywistością. Cały dotychczasowy ból psychiczny, który utrzymywał depersonalizacje - zniknął. A na jego miejscu pojawiło się poczucie szczęścia, spokoju i psychicznego komfortu. Następnego dnia depersonalizacji już nie było - popłakał się z radości. Od tamtej pory zaczął żyć prawdziwie - tak jak zawsze tego pragnął. To oczywiście tylko jeden z wielu (wielu wielu wielu) przykładów - O CO NA PRAWDĘ CHODZI Z DEPERSONALIZACJĄ.

-- 6 sierpnia 2013, o 13:52 --
A co nie ? Właśnie, że się pomądruje ! Bo wkur...iała mnie depersonalizacja i zależy mi na tym, żeby wszyscy, których tu poznałem - jak najszybciej wrócili do prawdziwego życia. Bo zbyt fajni ludzie tutaj są, żeby musieli się z tym męczyć i niesprawiedliwe jest, że unikatowi ludzie się z tym mordują - a inni dostają wszystko na tacy i nawet nie wiedzą czym jest lęk czy samotność.

-- 6 sierpnia 2013, o 13:58 --
Ból psychiczny - jego usunięcie, jest podstawą uzyskania dawnego stanu. Pod tym pojęciem kryje się: niepokój, żal, lęk, smutek, przygnębienie, depresja, konflikty wewnętrzne (realia, których umysł nie akceptuje), frustracje i cała reszta - wielu negatywnych emocji. MAM PYTANIE - CZY KTÓRYŚ Z WAS CZUJE SIĘ TAK PRAWDZIWIE SZCZĘŚLIWY ????

Do póki odpowiedź na to pytanie nie zabrzmi TAK - do póki nie uzyskanie 100 % komfortu psychicznego, depersonalizacja nie zniknie.

-- 6 sierpnia 2013, o 14:05 --
A na pewno nie zniknie w 100 % i nie zostanie usunięte jej źródło.

-- 6 sierpnia 2013, o 14:10 --
Łapiecie już o co chodzi ? Oczywiście podałem jeden z wielu, na prawdę wielu przykładów - ale sumując chodzi o to samo, czyli BÓL PSYCHICZNY - u jednego są to traumatyczne doświadczenia, np. śmierć rodziców w wypadku - znam historie z angielskiego forum, gdzie dziewczyna dostała dd mimo, że z pozoru miała fajne życie - ale w środku siedział w niej ogromny żal z powodu tego, że inni mają rodziny - a ona była przez dzieciństwo sama. Dopiero podczas terapii sobie to uświadomiła.

Przykłady są różnorodne - ale zawsze chodzi o to samo.

Nie do końca to też jest tak, bowiem nie zawsze można mieć udane mega życie a do tego zawsze może wyjść jakiś problem. Obecnie mam cięzkie chwile u siebie a jednak derealizacji nie mam a czemu? bo wyzbylem sie strachu przed nia, nie wraca mi choc momentami slabiej sie czuje ale nie mam nic z tego co mialem bo czuje sie bezpieczny jesli chodzi o zaburzenia, bo przelamalem sie, przelamalem lek i teraz zadne wydarzenie nie wroci miz nowu tego calego syfu. Moim zdaniem bardziej chodzi o to aby przelamac lek i strach bo wtedy jestes prawdziwie wolny, bo co z tego ze sobie to czy tamto uswiadomisz jak za pare miechow znowu moze wyjsc jakis klopot.
Takie upiekszanie swojego zycia tez w sumie moze dzialac na chwile do nstepnego.
A jak uswiadomisz sobie i pojmiesz czym jest derealizacja i nie ma sensu sie tego bac i trzymac i przestaniesz analizowac te stany, to zdrowiejesz bez wzgledu na twoje zycie.

Stosujac te punkty z tego tematu glowne wyzdrowiec mozna jak najbardziej, tyle ze dopoki boisz sie derealki to zadne punkty nie pomoga a nawet i ulepszanie zycia, dlatego ze wiecznie bedziesz zyl w strachu przed nia, nawet strachu podswiadomym.

Wiesz czemu ludzie ktorzy nagle odmienili swoje zainteresowania zapominaja o dd? Bo zajmuja mysli. I tyle. Potem jak zajmuja mysli widza ze dd to pestka i dlatego zdrowieja.
Wszystko lezy w kwestii przelamania lęku przed DD iz rozumiena czym ono jest naprawde.
Nerwicowiec - Ten typ tak ma.
http://www.imtech.com.pl

Awatar użytkownika
Divin
Administrator
Posty: 1883
Rejestracja: 11 maja 2013, o 02:54

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Divin » 6 sierpnia 2013, o 23:36

Wojtek, masz rację, przełamywanie lęku przed DD i zrozumienie czym ono jest jest ogromnie pomocne jednak myślę że ważna jest też kwestia zaspokojenia swoich fundamentlanych potrzeb. Pewnie słyszałeś o hierarchii Maslowa. On stworzył tą piramidkę w której są wymienione nasze ludzkie potrzeby w kolejności od najważniejszej do tej najmniejważnej aczkolwiek nadal fundamentalnej. Są one następujące:

1. Potrzeby fizjologiczne (Pożywienie, mieszkanie, odzieź, prokrastynacja)

2. Potrzeby bezpieczeństwa ( Zabezpieczenie przed chorobą, bezrobociem i starczą niezdolnością do pracy)

3. Potrzeby przynaleźności (Potrzeby akceptacji, miłości, przyjaźni, przynaleźności do grupy, elity)

4. Potrzeby uznania (Potrzeby sukcesu, prestiżu, szacunku, znaczenia)

5. Potrzeby samorealizacji ( Potrzeby rozwijania siebie, zdolności, talentów, zainteresowań, rozwoju duchowego, potwierdzenia własnej wartości)

I teraz powiedzmy że mamy takiego gościa, biznesman, uklada mu się świetnie w sferze 1 oraz 2 . Ma sporo pieniędzy, interes się kręci, jedzenia mu nigdy nie brakuje, ma willę, samochód wszystko cacy. Jednak ma braki w sferze 3. Jestem samotny, bardzo to przeżywa, nie ma z kim się podzielić tym co osiągnął. Ma psa ale to mu nie wystarcza. Potrzebuje bliskości i sfery 5. Czuje się niedowartościowany mimo tego że materialnie ma więcej niż nie jeden ale w głebi duszy emocjonalnie odczuwa że nie ma niczego. I teraz wystąpiła u niego derealizacja/depersonalizacja. Walczył z tym, zaakceptował to i powiedzmy że mu nawet przeszło jednak on nadal odczuwa tą pustkę w sercu. Po pewnym czasie ma znowu nawrót bo jest nieszczęśliwy emocjonalnie.

Osobiście znam osobę która ma podobnie jak ten przykład powyżej, zresztą takich przykładów jest na pęczki, często jest tak że osoba ma braki w danej sferze z tej hierarchii i przez to choćby nie wiem jak się starała to nie dojdzie do tej samoaktualizacji czyli tego pełnego szczęścia. A często jest to spowodowane tym że ma jakieś błędne przekonania na swój temat, jest nieśmiały, ma za wysokie ego itp itd. Takim osobom samo pozbycie się lęku i zrozumienie mechanizmu pomoże ale nie zlikwiduje jego/jej konfliktu wewnętrznego który jest spowodowany własnie brakiem w jakiejś sferze z tej hierarchii. Gdy ma się takie braki o wiele trudniej jest uwierzyć w siebie, poczuć się spełnionym i nie chodzi tutaj nawet o braki materialne, jak widać w powyższym przykładzie to te braki emocjonalne najbardziej nas niszczą od środka i przez nie możemy popaść w jakieś marazmy, DD itp.

Generalnie każdy brak w danej sferze może spowodować DD również jest to zależne od tego jak bardzo cenisz sobie daną sferę i tutaj i Kuba ma rację z tym by je zaspokoić i Wojtek by zrozumieć lęki poznać te wszystkie mechanizmy i działać. Jedno bez drugiego powoduje to że jesteśmy niekompletni i czujemy się tak jak się czujemy.

To taka moja prywatna opinia na ten temat, zapraszam do dyskusji. ;)

-- 6 sierpnia 2013, o 23:52 --
Dodam jeszcze że nie chodzi tutaj tylko o DD tylko o szczęśliwe życie, takie jakie każdy z nas by chciał. Bo każdy z nas ma jakąś wizję że coś tam chciałby osiągnąć i kimś tam być. Ale nie tylko materialnie, również duchowo i emocjonalnie. Dlatego nie ważne czy mamy DD, depresję, nerwicę, stany lękowe itp. Czegoś nam wewnętrznie brakuje i powoduje to smutek i nas dręczy, kluczem jest znalezienie tego rdzenia i zmienić swoje życie czyli tak jak Kuba napisał się urealnić oraz oczywiście wzmocnić się nauką o tym jak zapanować nad lękiem, swoimi emocjami itp. Jednak to tylko dodatek, najważniejsze jest to by żyć ze sobą szczerze i prawdziwie, wtedy się samoaktualizujemy, i czujemy że to jest to oraz jesteśmy w pełni szczęśliwi.
'Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą'
'Lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.'
'Puk puk, strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga a tam nikogo nie ma.'
Jest dobrze, dobrze. Jest źle, też dobrze
'Odwaga to nie brak strachu, to działanie pomimo strachu'
Ty nie jesteś zaburzeniem, a zaburzenie nie jest Tobą
Odburzony

Derealizacja
Gość

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Derealizacja » 7 sierpnia 2013, o 01:04

Myślę, że taki stan "ducha" jest możliwy do osiągnięcia. Tym bardziej, że tak na prawdę nie wymagamy od życia wiele.
My chcemy po prostu żyć normalnie - bez ograniczenia w postaci nerwicy lękowej i depersonalizacji.
Chcemy mieć to - co jest należne każdemu człowiekowi z chwilą urodzenia.
Ale życie z jakiegoś powodów nie jest sprawiedliwe - dlatego zamiast zawierzyć ślepo losowi, sami je kreujmy.
Jest to trudne, nie wiele osób to potrafi - ale jest to możliwe.

Znam historii dziewczyny, która urodziła się niepełnosprawna fizycznie.
Mimo, że upadła setki, może nawet dziesiątki tysięcy razy - a lekarze odebrali jej nadzieje na to, że kiedyś samodzielnie będzie chodzić - nie poddawała się, po każdym upadku podnosiła się z trudem i próbowała stawiać kolejne kroki. Kiedy mówili, że nie będzie chodzić - odwróciła się i powiedziała "to kurw... patrzcie" - dzisiaj zajmuje się sportem. Los odebrał jej sprawność fizyczną - a ona sama z powrotem mu ją wydarła. :dres: Nie pogodziła się z tym, że zostało jej odebrane to - co należy się każdemu z nas. Nie zaakceptowała tego, że ona cierpi i jest sama - a w tym samym czasie jej koleżanki bawią się w najlepsze na imprezie z jakimiś chłopakami.

Też tak chciała - po prostu żyć.


Dawniej (i teraz) ludzie dokonywali rzeczy niemożliwych - np. znany z historii Aleksander Wielki, czy Spartakus (od października jestem studentem archeologii :) ) - ostatnio popularny po przez serial przedstawiający jego losy. Dostał się do niewoli - sprzedany laniście, szkolony do walk na arenie - traktowany jak pies, kto interesuje się historią wie jak rzymianie postępowali z niewolnikami. Przeznaczone było mu zginąć dla uciechy tłumu - tak się nie stało. Bo sprzeciwił się swojemu losowi.
Odebrał Rzymianom to - czego pozbawili jego i tysięcy innych ludzi. Mowa oczywiście o wolności. Zmienił nie tylko swoje życie - ale tych, którzy razem z nim stanęli do walki ze swoim przeznaczeniem.

Więc czy my nie jesteśmy w stanie zmienić swojego życia - gdzie nasze trudności i zmartwienia są niczym w porównaniu do historii takich ludzi ?
Jestem pewien, że możemy to zrobić.

Na zakończenie mojej "oracji" :)

http://www.youtube.com/watch?v=iwCGXVXUyCk

Wojtek ma racje - podstawą usunięcia depersonalizacji, jest usunięcie lęku przed nią samą.
Ja pisałem raczej w odniesieniu do przyczyn z jakich powstała.

Awatar użytkownika
Divin
Administrator
Posty: 1883
Rejestracja: 11 maja 2013, o 02:54

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Divin » 7 sierpnia 2013, o 02:13

Gratuluję dostania się na studia, obyś wycisnął z nich jaknajwięcej. :)

Ktoś kiedyś powiedział że rzeczy niemożliwych nie ma. To my sami stawiamy sobie 'mury' i bariery przez które myślimy że coś jest niemożliwe. Wielcy ludzie o których piszesz często żyli dla jakiejś ideii. W czasach wojen z tego co się orientuję była to głównie idea sprawiedliwości, wolności i przetrwania. Bo jednak za czasów Spartacusa życie było bardzo niepewne i dla wielu bardzo krótkie. Tam lęk był wręcz normalny i nie był on patologiczny bo można było z łatwością stracić głowę.

Teraz czasy są inne, zagrożeniem nie są już dzikie zwierzęta (aczkolwiek w krajach cywilizowanych),wojny itp. Mamy całkiem stabilne czasy, wolność wyboru, głosu, i praktycznie każdy może sobie żyć jak chce. Dlaczego więc jest teraz tyle różnych zaburzeń, chorób psychicznych itp? Dlaczego życie jest tak stresujące że co 5 osoba ma depresję? To nie jest normalne i coś tutaj naprawdę nie gra. Sama suma ponad 1000 zaburzonych osób mówi sama przez się. Można by napisać że przecież ludność liczymy w milionach i 1000 osób to nic. Jednak moim zdaniem to o 1000 osób za dużo. Teraz jest ten lęk psychiczny, obawa przed tym co się jeszcze nie wydarzyło czyli przed przyszłością i przed tym że nam się nie uda w życiu. Okres w którym masa osób jest zagubiona i ma jakieś wewnętrzne problemy z samymi sobą poprzez patologię w domu, dokuczanie przez innych, brak akceptacji do samego/mej siebie. To wszystko powoduje to że takie osoby odczuwają ogromny stres, szukają tej akceptacji wszędzie, Często desperacko. Ludzie nawzajem sobie zadroszczą, zamiast patrzeć na to w czym ta osoba jest lepsza i uczyć się od niej. Zobaczcie ile teraz mamy negatywizmu. Dawniej ludzie się wspierali bo mieli 'nóż na gardle'. Teraz gdy jest w miare bezpiecznie to człowiek człowiekowi wilkiem.

Fakt, pisze ekstremalnie ale właśnie przez powyższe rzeczy ludzie dostają zaburzeń. Nie radzą sobie z danym problemem i chop, przychodzi taka nerwica i dopiero dzięki niej zaczynasz się zmieniać, patrzysz na świat inaczej. Gdy coś Cię złamie dopiero wtedy stajesz się silniejszym. Oczywiście nie zawsze ale często tak właśnie bywa. Znam takiego chłopaka któy był ogromnym pesymistą, wszystko widział w czarnych barwach i z niczego nie był zadowolony. Nie miał celu w życiu i popadł w marazm a następnie w deprsję. Dopiero gdy zauważył co tak naprawdę oznacza czuć się źle samemu ze sobą zaczał doceniać to co miał. Wtedy dopiero się zmienił, odżył i wygrał. Przejrzał na oczy i zaczął żyć jak jeszcze ngdy dotąd. Interesowała go gra na gitarze, jednak nie widział w tym sensu. Teraz ma własny zespół, jeździ po Anglii i daje koncerty. Znalazł swoją drogę jednak dopiero wtedy gdy kompletnie upadł na samo dno.

Czasami tak się zastanawiam, czy człowiek jest naprawdę tak prymitywną istotą że musi dostać po twarzy i czasami upaść by zrozumieć że wcale nie ma tak źle jak uważa i że wystarczy tylko iść tą swoją ścieżką, czasami się zatrzymać i przemyśleć czy idzie nadal dobrze ale nie rezygnować z niej i kierować się na urwisko? Mamy rozum a jednak nie korzystamy z niego wtedy gdy to najważniejsze.
'Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą'
'Lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.'
'Puk puk, strach puka do drzwi, otwiera mu odwaga a tam nikogo nie ma.'
Jest dobrze, dobrze. Jest źle, też dobrze
'Odwaga to nie brak strachu, to działanie pomimo strachu'
Ty nie jesteś zaburzeniem, a zaburzenie nie jest Tobą
Odburzony

Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 5584
Rejestracja: 27 marca 2010, o 00:54

Re: "Święty Gral" w leczeniu derealizacji

Post autor: Victor » 8 sierpnia 2013, o 18:52

Pamietajmy, ze to wszystko zależy też trochę od danej osoby, to znaczy jeśli ktos np.po maryśce dostał ataku paniki albo ktoś po prostu od stresu teraźniejszego dostał atau paniki i w odpowiedzi derealizację a przez to, ze tego nie rozumiał, i nakręcił i wszedł w błędne koło lękowe, wystarczy tak naprawdę przerwać ten cykl leku, ale to czesto o tym piszemy, rzecz w tym, ze nie musi on sobie niczego uświadamiać bo to nie jest powód.
Natomiast są osoby, które mają pewne doświadczenia z okresu dorastania, pewne skrzywione wyuczone przekoannia, spowodowane środowiskiem, rodziną czy innymi czynnikami, taka osoba, może miec problemy z lękami, derealizacją i oprócz odpowiedniego zrozumienia dd i przerwania błędnego koła, musi tez powalczyć ze swoimi błednymi przekonaniami i pewnymi tkwiącymi w podswiadomości poblokowanymi emocjami. Choć osobiście uważam, zę najlepiej robić to jak już strach przed derealizacją jest opanowany i nie powoduje ona u nas lęku.
Więc każdy musi też sobie trochę siebie przeanalizowac choć i tak trzeba zacząc od podejścia do samych objawów, lęku i całych tych "zaburzeń".
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)

Awatar użytkownika
kearav
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 109
Rejestracja: 9 października 2012, o 18:52

Re: Porady i wskazówki, co robić aby derealizacja przeszła

Post autor: kearav » 24 października 2013, o 19:36

Ehhh co ja bym zrobił bez tego forum.... pewnie jak wiekszość z was nakręcał bym się jeszcze bardziej :)

Wiem że pewnie wszyscy w kółko pytają i trują... "kiedy kompendium" ale minęło już trochę czasu odkąd miało być i nie ma... a wszyscy wiążą z tym duże nadzieje :)

Bo ja staram się zapomnieć o DD i o forum ale prawie codziennie wchodze na forum sprawdzac czy jest kompendium i dlatego trudno mi zapomniec :)
Ma ktoś kontakt z Kubą (Derealizacja) i wiadomo kiedy mniej więcej może być ???

Awatar użytkownika
ddd
Odburzony Wolontariusz Forum
Posty: 1631
Rejestracja: 9 lutego 2012, o 20:54

Re: Porady i wskazówki, co robić aby derealizacja przeszła

Post autor: ddd » 24 października 2013, o 19:48

Ma duzo pracy na studiach ponoc ale mysle ze niedlugo bedzie. To nie wchodz i nie sprawdzaj bo pewnie tam o dd az tak nic nowego nie wyczytasz, bylem ostatnio na angielskim forum o dd i poczytalem i nic sie nie zmienia w kwestii dd :)
Zadnych tez czarow marow nie ma aby nagle i za jednym zamachem minelo. Wiec fajnie ze bedzie im wiecej tym lepiej ale tez nie oczekujcia ludzie cudow bo to nie o to przeciez chodzi :) Tak wiec jak masz zyczenie to zapominaj i zdrowiej bo dokladnie tego typu rady bedzie zawieralo kompetendium na bank bo dd bedzie tym samym dd co teraz i nalezy je zlewac! A w jaki sposob to kazdy sam niech kombinuje, jedni chca zapominac calkiem, inni chca bardziej swiadomie pozbyc sie strachu.
Ja postawilem na to drugie, ktos inny z forum na to pierwsze i w tym i wtym wypadku sa dobre efekty w postaci bylo dydy nie ma dydy ;p
(muzyka - my słowianie)

Zaburzeni wiemy jak nerwica na nas działa, wiemy jak DD nam w bani rozpi***ala. To jest taa nerwica i lęk, to jest teen depersony wkręt!

Autor Zordon ;p

Awatar użytkownika
kearav
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 109
Rejestracja: 9 października 2012, o 18:52

Re: Porady i wskazówki, co robić aby derealizacja przeszła

Post autor: kearav » 30 października 2013, o 22:20

dzieki dydydy za szybką odpowiedź, masz rację! :) Pozdrawiam :)

-- 30 października 2013, o 23:20 --
Pierwszy od daaaaaawna cały dzień bez DD :)

Awatar użytkownika
Agnieszka007
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 24 czerwca 2013, o 16:44

Re: Porady i wskazówki, co robić aby derealizacja przeszła

Post autor: Agnieszka007 » 4 marca 2014, o 02:24

Ludzie! Ostatnio pierwszy raz od pół roku miałam przebłysk normalności :) Na prawde patrzyłam wokół siebie i wszystko wydawało się takie normalne i nieudziwnione! I nastąpiło to dopiero w momencie gdy po jakims czasie na serio zaczełam zwyczajnie mieć to w dupie i zajełąm się w pełni swoimi sprawami. Wiem że Wam trudno, wiem jak to jest keidy kładziesz się codziennie wieczorem z nadzieją że keidy się obudzisz to "TO" znieknie, czekasz czekasz i nie znika, bieżesz tonę leków, nie masz juz ataków, nie masz omamów, nie słyszysz głosów ale dereal/depers wciąż jest. Uwierzcie że nic tak dobrze w walce z DD nie robi jak wyj...anie się na nią. ;yhy

ODPOWIEDZ