Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Tutaj opisujemy naszą drogę do zdrowia. Dzielimy się naszą zakończoną - happy endem - historią z derealizacją, depersonalizacją, dając innym nadzieję i pokazując, że to jest możliwe!
Wpisujemy także tutaj naszą drogę jaką się leczymy, co robimy aby tego się pozbyć.
Jednakże objawy, wątpliwości co do objawów, historie wpisujemy piętro wyżej.
Regulamin forum
Uwaga! Prośba dotycząca tworzenia wątków.
Wszyscy użytkownicy, którzy zamieszczają w tym dziale wątek dotyczący swojego wyzdrowienia, proszeni są w wypadku gdy nowy temat dotyczy dojścia do pełni zdrowia, aby do tytułu tematu dopisywali: Wyleczony/ona
Pozwoli to na rozróżnienie tematów osób, które w pełni wyzdrowiały od tych, którzy czują się lepiej oraz tych którzy opisują swoją obecną walkę.
Przykładowo Ania chce podzielić się swoim pełnym wyzdrowieniem, tworzy nowy temat o tytule:
"Ania dzieli się szczęściem" i dopisuje do tego Wyleczona - "Ania dzieli się szczęściem.Wyleczona". Osoby, które chcą opisać swoje lepsze samopoczucie, bądź postępy w leczeniu nie dodają tej końcówki.
Nowy7
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 138
Rejestracja: 28 maja 2016, o 09:33

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Nowy7 » 22 sierpnia 2017, o 12:01

nunek pisze:
21 sierpnia 2017, o 23:53
Myślę, że w ten temat najlepiej wpasuję moje pytanie, chodzi mi o poczucie utraty radości, szczęścia. Ci, którzy wyszli z derealizacji, czy odzyskali radość cieszenia się czymkolwiek? Nie wiem jak to nazwać dokładnie, byłam przedtem radosna mimo różnych problemów, miałam poczucie szczęścia, choć nie miałam może nawet wielkich powodów do tego. Teraz mimo, że raczej dobrze mi się w życiu układa i kiedyś marzyłam o osiągnięciu tego co mam - w realnym życiu, bo o tym co jest w głowie nie marzyłam ;) to teraz nie cieszę się jak dawniej. Nie wiem czy człowiek starzeje się i wyrasta z tego czy to wina wyłącznie zaburzenia. Już trochę czasu minęło odkąd przydarzyła mi się derealizacja i nie wiem jak to jest. Dlugo miałam poczucie takiego szczęścia wewnętrznego jakbym była nadal dzieckiem (jestem po 30.) , cieszyłam się na np. na każde Boże Narodzenie, czułam magię tych świąt, wogóle czas przed zaburzeniem widzę jako bardzo szczęśliwy, a teraz mimo że jakoś sobie radzę i staram się derealizacją nie żyć, to jak sobie przypomnę jaka byłam wcześniej to mi przykro. Jak jest u ozdrowionych wraca taki stan radości?
DD powoduje sporo rozmaitych objawów, w tym anhedonie wszelkie odcięcia i brak odczuwania czegokolwiek. Zejście dd również oznacza ponowne odczuwanie czegoś, brak odcięcia itd. W tym też powrót ogólnej radości o której piszesz. Po części jednak jest racja też w tym, że po prostu po jakimś czasie mija radość związana np. ze świat. Ja przynajmniej widzę to po sobie, jak kiedyś człowiek się cieszył się na Boże Narodzenie, a teraz to po prostu dd nie pozwala tak tego odczuć, ale też i samo to że to już których raz z kolei jest Boże Narodzenie, że wiesz jak to już wygląda nie budzi aż takiej radości jak wtedy, gdy byłaś małym dzieckiem. Także po części mogą być obie te przyczyny braku radości. Warto dodać, że jednak gdy dd schodzi no to generalnie odczuwanie emocji jest możliwe w tym radości. Kończąc DD ma bardzo dużo wpływ na odczuwanie emocji.

Awatar użytkownika
nierealna
Ex Moderator
Posty: 1182
Rejestracja: 29 listopada 2013, o 14:22

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: nierealna » 18 września 2017, o 14:03

A ja mam małe pytanie... bo mija już 4 rok z moim DD, a ostatnio przybrało mocno na sile, dlatego chcę to raz na zawsze porządnie ugryźć.

U mnie od początku największym problemem była derealizacja - ciągłe poczucie nierealności itd. O tyle to w miarę przeszło ( pojawia się tylko przy jakimś napięciowym zdarzeniu) to największym ostatnio u mnie problemem jest to, że gdy np. wychodzę na dwór, albo w domu nie mogę jak gdyby ogarnąć wszystkiego wzrokiem. Później bolą mnie oczy i ogólnie jakies takie odcięcie, szyba.
I non stop mam w głowie myśli, typu jak to ogarnąć, jak to olewać. Tworzę jakieś dialogi. Próbuje się skupić na czymś, na byciu tu i teraz, ale w sekundzie zaczynam myśleć o dd, lub jakieś innej sytuacji.

W związku z tym mam pytanie do odburzeńców. Lub osób, którym zeszło DD. Czy mieliście ten objaw? Co najbardziej u Was działało? Ja bardzo zawracam na to uwagę i dlatego pewnie to nie przechodzi. To wszystko ( w sensie to myślenie) idzie już u mnie z automatu.

Zapewne dostanę odpowiedzi - zajmij się czymś. Owszem, jesli czymś się zajmę - najbardziej rozmową, wtedy to się zmniejsza. No ale wiadomo, że zawsze z kimś nie będę. Ostatnio też dużo siedzę w domu ( tak, wiem, że to kiepskie w moim przypadku), aczkolwiek chcę to ugryźć nawet jak jestem w domu( w końcu bedą dni, kiedy po prostu będę chciała posiedzieć w domu).

Problemem jest też własnie nie bycie tu i teraz. Najgorzej jest np. w centrum handlowym, jak mam iść sama to już w ogóle meksyk. Samo przebywanie w sklepach nie jest tak złe, bo próbuję się skupić na wyborze jakiegoś jedzenia czy wyborze ciuchów, ale to trwa niedługo, bo później znowu wszystko wraca do analizy, ja gdzieś w myślach jestem gdzie indziej.
Ty­le ra­zy narze­kał na nor­malność i nudę w je­go życiu.
Te­raz od­dałby wszys­tko,żeby cho­ciaż przez chwilę poczuć ten spokój w otaczającym go świecie.


akceptacja + porzucenie kontroli + nastawienie normalnościowe = SUKCES ! ♥

Optymistka
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 145
Rejestracja: 26 czerwca 2015, o 12:47

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Optymistka » 18 września 2017, o 16:31

nierealna pisze:
18 września 2017, o 14:03
A ja mam małe pytanie... bo mija już 4 rok z moim DD, a ostatnio przybrało mocno na sile, dlatego chcę to raz na zawsze porządnie ugryźć.

U mnie od początku największym problemem była derealizacja - ciągłe poczucie nierealności itd. O tyle to w miarę przeszło ( pojawia się tylko przy jakimś napięciowym zdarzeniu) to największym ostatnio u mnie problemem jest to, że gdy np. wychodzę na dwór, albo w domu nie mogę jak gdyby ogarnąć wszystkiego wzrokiem. Później bolą mnie oczy i ogólnie jakies takie odcięcie, szyba.
I non stop mam w głowie myśli, typu jak to ogarnąć, jak to olewać. Tworzę jakieś dialogi. Próbuje się skupić na czymś, na byciu tu i teraz, ale w sekundzie zaczynam myśleć o dd, lub jakieś innej sytuacji.

W związku z tym mam pytanie do odburzeńców. Lub osób, którym zeszło DD. Czy mieliście ten objaw? Co najbardziej u Was działało? Ja bardzo zawracam na to uwagę i dlatego pewnie to nie przechodzi. To wszystko ( w sensie to myślenie) idzie już u mnie z automatu.

Zapewne dostanę odpowiedzi - zajmij się czymś. Owszem, jesli czymś się zajmę - najbardziej rozmową, wtedy to się zmniejsza. No ale wiadomo, że zawsze z kimś nie będę. Ostatnio też dużo siedzę w domu ( tak, wiem, że to kiepskie w moim przypadku), aczkolwiek chcę to ugryźć nawet jak jestem w domu( w końcu bedą dni, kiedy po prostu będę chciała posiedzieć w domu).

Problemem jest też własnie nie bycie tu i teraz. Najgorzej jest np. w centrum handlowym, jak mam iść sama to już w ogóle meksyk. Samo przebywanie w sklepach nie jest tak złe, bo próbuję się skupić na wyborze jakiegoś jedzenia czy wyborze ciuchów, ale to trwa niedługo, bo później znowu wszystko wraca do analizy, ja gdzieś w myślach jestem gdzie indziej.
Hej😊 miałam identycznie jak Ty :DD W sytuacjach, gdzie głowa była czymś zajęta dd i inne objawy schodziły na drugi plan- szczególnie mam tu na myśli pracę, wypady że znajomymi itd., natomiast w domu myślenie się nasilalo, co za tym idzie nerwica szalała bardziej. U mnie zaczynało się od tego,że na sama myśl że będę miała wolną chwilę do tego będę ja spędzać w domu, zaczynałam nad tym rozmyślac: jak to będzie, czy będą objawy, jak to wytrzymam, a to jest takie wymyślanie czarnych scenariuszy trochę . No i to był ten błąd bo nadawałam wartość myślą i bardziej lub mniej świadomie rozpoczynałam analizę.Tez mi się wydawało że jest to już nawyk niereformowalny 😁 a jednak nie. Chyba nie ma innej opcji jak wziąć to na logikę i dalej pracować nad podejściem do objawów w tej konkretnej sytuacji . Czy przed siedzeniem samej w domu nie rozmyslasz jak to będzie?albo też jak juz przebywasz w domu nie skupiasz się na objawach zamiast po prostu zwyczajnie coś porobić skupiając świadomą uwagę na czynnościach które wykonujesz? Bo ja tak robilam :DD analizowalam zamiast się czymś zająć. Albo zajmując się czymś, uciekalam w analizę. W pracy mamy narzucone coś z góry, wiemy że trzeba to wykonać, jest to ważne więc , czujemy pewien respekt więc nerwica odchodzi. Dlatego w wolnych chwilachbjest gorzej. Zeby troche to ogarnac, postawiłam sobie cel, że chce w końcu spokojnie poleżeć, poczytać czy coś tam porobić na luzie więc starałam się nie spinać tymi pobytami w domu- co za tym idzie dialogowac i skupiać swoją uwagę na rzeczach które mam zrobić będąc sama- nie na analizie i gdybaniu, wiedziałam że tu i teraz się nie wyluzuje więc pieprze te objawy, chodziazbym miała na spokojnie posiedzieć w domu za 10 lat😁. Początkowo trochę na siłę trzeba szukać sobie zajęcia aaa później to samo już się robi ponieważ odpuszczasz analizę i nie spinasz się pobytami w domu wiec wraca stopniowo normalność . To jest identyczna sytuacja jak w przypadku osób które boją się wychodzić bo źle się czują wśród ludzi- muszą to przelamywac, , nie nadajac wartości objawom i wtedy mechanizm puszcza. Pomysl sobie po co to robisz😉

schanis22
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1408
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: schanis22 » 18 września 2017, o 16:59

Hej kochane ! Pierwsza podstawowa zasada NIGDY nie sprawdzaj czy zeszło Ci dd ! Jeśli sprawdzasz szybko sie tego od ucz .
Ja miałam DD półtora roku non stop bez przerwy (jeden mały prześwit) . Wiadomo nie miałam na to wpływu czy ono jest czy nie , ale miałam ogromny wpływ na podtrzymywanie go przez wieczne sprawdzanie . Pod czas jednej rozmowy na czacie Bart26 bardzo jasno mi wytłumaczył - co robię zle , dziękuję mu bardzo :lov: , i szczerze Wam powiem że od około pół roku jestem wolna od DD , z małymy odcięciami przy dużym stresie . :friend:
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .

Nipo
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 576
Rejestracja: 10 sierpnia 2017, o 15:34

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Nipo » 18 września 2017, o 17:43

Chciałem zapytać odburzonych czy to mozliwe ze wyszedłem z hipochondrii w znacznym stopniu z derealizacji a pojawiły mi się natretne myśli?mial ktoś z Was tak?
Prosz o odpowiedz

Nipo
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 576
Rejestracja: 10 sierpnia 2017, o 15:34

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Nipo » 18 września 2017, o 19:15

schanis22 pisze:
18 września 2017, o 16:59
Hej kochane ! Pierwsza podstawowa zasada NIGDY nie sprawdzaj czy zeszło Ci dd ! Jeśli sprawdzasz szybko sie tego od ucz .
Ja miałam DD półtora roku non stop bez przerwy (jeden mały prześwit) . Wiadomo nie miałam na to wpływu czy ono jest czy nie , ale miałam ogromny wpływ na podtrzymywanie go przez wieczne sprawdzanie . Pod czas jednej rozmowy na czacie Bart26 bardzo jasno mi wytłumaczył - co robię zle , dziękuję mu bardzo :lov: , i szczerze Wam powiem że od około pół roku jestem wolna od DD , z małymy odcięciami przy dużym stresie . :friend:
Chciałem zapytać czy to mozliwe ze wyszedłem z hipochondrii w znacznym stopniu z derealizacji a pojawiły mi się natretne myśli?mial ktoś z Was tak?
Sorki ze Cię mecze ;)

schanis22
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1408
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: schanis22 » 18 września 2017, o 19:23

Nipo tak ogólnie to nie wiem co jest z Tobą , w kółko zadajesz te same pytania w różnych wątkach , albo kopiujesz to samo i wklejasz do różnych tematów , po co ?
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .

Nipo
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 576
Rejestracja: 10 sierpnia 2017, o 15:34

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Nipo » 18 września 2017, o 19:32

schanis22 pisze:
18 września 2017, o 19:23
Nipo tak ogólnie to nie wiem co jest z Tobą , w kółko zadajesz te same pytania w różnych wątkach , albo kopiujesz to samo i wklejasz do różnych tematów , po co ?
Dopadł mnie kryzys przepraszam :( poprostu dzisiaj sobie średnio z tym natrętem daje radę :/

Nipo
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 576
Rejestracja: 10 sierpnia 2017, o 15:34

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Nipo » 18 września 2017, o 19:33

Nipo pisze:
18 września 2017, o 19:32
schanis22 pisze:
18 września 2017, o 19:23
Nipo tak ogólnie to nie wiem co jest z Tobą , w kółko zadajesz te same pytania w różnych wątkach , albo kopiujesz to samo i wklejasz do różnych tematów , po co ?
Dopadł mnie kryzys przepraszam :( poprostu dzisiaj sobie średnio z tym natrętem daje radę :/
Zreszta nikt mi nie odpowiada dlatego kopiuje

schanis22
Dyżurny na forum Odważny VIP
Posty: 1408
Rejestracja: 17 września 2015, o 00:28

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: schanis22 » 18 września 2017, o 19:37

Nipo bo to forum nie polega tylko na tym, że w kółko ktoś będzie Ci odpowiadała na pytania , i to te same , Ty musisz sam czytać i zdobywać wiedzę .
W zdrowym ciele zdrowy duch , zdrowa głowa zdrowy brzuch.
Nerwica jest małą ściemniarą francą , wróblicą cwaniarą . Plącze nam nogi i mówi idż ! Wkręceni w zgubną nić .
Świata nie naprawisz - napraw siebie .

Nipo
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 576
Rejestracja: 10 sierpnia 2017, o 15:34

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Nipo » 18 września 2017, o 19:39

schanis22 pisze:
18 września 2017, o 19:37
Nipo bo to forum nie polega tylko na tym, że w kółko ktoś będzie Ci odpowiadała na pytania , i to te same , Ty musisz sam czytać i zdobywać wiedzę .
Ok jasne ze tak.
Poprostu mam dzisiaj gorszy dzień:/ wczoraj był taki dobry dzień a dzisiaj dziadostwo nie mogę się od tego uwolnić :/ szlak trafi :/ nie umiem jej zaakceptowac ciagle myśle ze jak puszczę kontrole to coś sobie mogę zrobić wtedy a znowu wiem ze jak nie puszczę kontroli to może to spowodować ze będę w takich nerwach ze ze straty sił do tego coś sobie zrobię i się zamknąłem w takim kole :/

Optymistka
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 145
Rejestracja: 26 czerwca 2015, o 12:47

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Optymistka » 18 września 2017, o 20:05

Nipo pisze:
18 września 2017, o 19:39
schanis22 pisze:
18 września 2017, o 19:37
Nipo bo to forum nie polega tylko na tym, że w kółko ktoś będzie Ci odpowiadała na pytania , i to te same , Ty musisz sam czytać i zdobywać wiedzę .
Ok jasne ze tak.
Poprostu mam dzisiaj gorszy dzień:/ wczoraj był taki dobry dzień a dzisiaj dziadostwo nie mogę się od tego uwolnić :/ szlak trafi :/ nie umiem jej zaakceptowac ciagle myśle ze jak puszczę kontrole to coś sobie mogę zrobić wtedy a znowu wiem ze jak nie puszczę kontroli to może to spowodować ze będę w takich nerwach ze ze straty sił do tego coś sobie zrobię i się zamknąłem w takim kole :/
Nipo kryzys trzeba przeczekać, zawsze mija😉 nie staraj się uwalaniac od objawów na siłę bo robisz sobie presję i wtedy jest jeszcze gorzej. Znasz mechanizm, więc wiesz logicznie że nic sobie nie zrobisz. Chociażby powiedziało Ci 100 osób że nic Ci nie będzie to zaburzenie i tak będzie podsylac wątpliwości, a to od Ciebie zależy jak do tego podejdziesz. Co do objawów to moga się zmieniać jak w kalejdoskopie, więc najlepiej zapakować je do jednego wora😊 będzie lepiej, w kryzysie ciężko jest w to uwierzyć, ale potem przychodzą lepsze dni i znów wszystko staje się jaśniejsze. Polecam posłuchać nagrania Victora na temat kryzysu.

Nipo
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 576
Rejestracja: 10 sierpnia 2017, o 15:34

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Nipo » 18 września 2017, o 20:40

Optymistka pisze:
18 września 2017, o 20:05
Nipo pisze:
18 września 2017, o 19:39
schanis22 pisze:
18 września 2017, o 19:37
Nipo bo to forum nie polega tylko na tym, że w kółko ktoś będzie Ci odpowiadała na pytania , i to te same , Ty musisz sam czytać i zdobywać wiedzę .
Ok jasne ze tak.
Poprostu mam dzisiaj gorszy dzień:/ wczoraj był taki dobry dzień a dzisiaj dziadostwo nie mogę się od tego uwolnić :/ szlak trafi :/ nie umiem jej zaakceptowac ciagle myśle ze jak puszczę kontrole to coś sobie mogę zrobić wtedy a znowu wiem ze jak nie puszczę kontroli to może to spowodować ze będę w takich nerwach ze ze straty sił do tego coś sobie zrobię i się zamknąłem w takim kole :/
Nipo kryzys trzeba przeczekać, zawsze mija😉 nie staraj się uwalaniac od objawów na siłę bo robisz sobie presję i wtedy jest jeszcze gorzej. Znasz mechanizm, więc wiesz logicznie że nic sobie nie zrobisz. Chociażby powiedziało Ci 100 osób że nic Ci nie będzie to zaburzenie i tak będzie podsylac wątpliwości, a to od Ciebie zależy jak do tego podejdziesz. Co do objawów to moga się zmieniać jak w kalejdoskopie, więc najlepiej zapakować je do jednego wora😊 będzie lepiej, w kryzysie ciężko jest w to uwierzyć, ale potem przychodzą lepsze dni i znów wszystko staje się jaśniejsze. Polecam posłuchać nagrania Victora na temat kryzysu.
Wiem dzięki wielkie za odpowiedz.Jak najbardziej się zgadzam.Jestem osoba niecierpliwa i chciałbym już być odburzony a to tak się nie da niestety.

Zestresowana
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 246
Rejestracja: 6 listopada 2014, o 07:22

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: Zestresowana » 18 września 2017, o 21:08

Nipo pisze:
18 września 2017, o 20:40
Optymistka pisze:
18 września 2017, o 20:05
Nipo pisze:
18 września 2017, o 19:39

Ok jasne ze tak.
Poprostu mam dzisiaj gorszy dzień:/ wczoraj był taki dobry dzień a dzisiaj dziadostwo nie mogę się od tego uwolnić :/ szlak trafi :/ nie umiem jej zaakceptowac ciagle myśle ze jak puszczę kontrole to coś sobie mogę zrobić wtedy a znowu wiem ze jak nie puszczę kontroli to może to spowodować ze będę w takich nerwach ze ze straty sił do tego coś sobie zrobię i się zamknąłem w takim kole :/
Nipo kryzys trzeba przeczekać, zawsze mija😉 nie staraj się uwalaniac od objawów na siłę bo robisz sobie presję i wtedy jest jeszcze gorzej. Znasz mechanizm, więc wiesz logicznie że nic sobie nie zrobisz. Chociażby powiedziało Ci 100 osób że nic Ci nie będzie to zaburzenie i tak będzie podsylac wątpliwości, a to od Ciebie zależy jak do tego podejdziesz. Co do objawów to moga się zmieniać jak w kalejdoskopie, więc najlepiej zapakować je do jednego wora😊 będzie lepiej, w kryzysie ciężko jest w to uwierzyć, ale potem przychodzą lepsze dni i znów wszystko staje się jaśniejsze. Polecam posłuchać nagrania Victora na temat kryzysu.
Wiem dzięki wielkie za odpowiedz.Jak najbardziej się zgadzam.Jestem osoba niecierpliwa i chciałbym już być odburzony a to tak się nie da niestety.
Smutna prawda jest taka, ze im bardziej się spinasz, że chcesz być odburzony, tym będzie gorzej. Taki paradoks, ale tak właśnie jest ;) I z tego, co zauważyłam, to sporo erwusków jest osobami niecierpliwymi, i moim zdaniem to jedna z przyczyn nerwicy, ale to tylko moje subiektywne odczucie z rozmów z kilkoma osobami.

Awatar użytkownika
aoc
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 39
Rejestracja: 2 stycznia 2014, o 21:27

Re: Ogólne pytania do tych, którzy z tego wyszli :)

Post autor: aoc » 4 października 2017, o 01:59

Hej wszystkim

Wracam tu co jakiś czas dać znać co słychać. jakiś czas temu męczyła mnie przez wiele miesięcy derealizacja, ale poradziłam sobie i udało mi się wyjść na prostą. Praktycznie zapomniałam już jakie to było uczucie. O ile na początku wracały jakieś niewielkie lęki w chwilach stresowych, tak teraz wszystko odeszło. Od roku mam córkę, na którą przelałam całą miłość i praktycznie nie mam nawet kiedy myśleć o derealizacji a co dopiero się nad nią zastanawiać. Okazało się jednak, ze na podobna przypadłość cierpiała również moja babcia, która również cierpiała na silne bóle głowy po wysiłku i zaburzenia wzroku. U mnie zdiagnozowano po latach migrenę, za czasów babci nie funkcjonowała taka choroba. Chyba myśl o tym, że u mnie derealizacja miała wytłumaczenie w chorobie sprawiała, że zupełnie przestałam się jej bać. Znalazłam racjonalne wytłumaczenie tych wszystkich przerażających dolegliwości i przestały one być przerażające. Szkoda, że w momencie walki z DD nie porozmawiałam z babcią, bo pewnie dałoby mi to impuls do szybszego wyjścia z błędnego koła. A tak sama się musiałam z tym uporać chwilami mając już dosyć wszystkiego i będąc na skraju wyczerpania.

Pozdrowienia dla wszystkich z tego forum, dzięki któremu poznałam, że nie jestem sama i nabrałam sił do walki. A za wszystkim, którzy cierpią na DD trzymam mocno kciuki i nie poddawajcie się. Ja prawie to zrobiłam nie widząc dla siebie ratunku, a dziś zapomniałam już jak straszny był to okres.

ODPOWIEDZ