Marihuana, narkotyki a nerwica - stany lękowe

Dział dla osób, które zażywaniem narkotyków, np. marihuany, dopalaczy, mefedronu, amfetaminy doprawili się stanów lękowych, czy też depresyjnych.
Jeżeli Twoim głównym problemem jest odrealnienie po "narksach" to dział o derealizacji znajduje się Tutaj
Awatar użytkownika
Sasuke
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 402
Rejestracja: 5 marca 2014, o 15:11

Marihuana, narkotyki a nerwica - stany lękowe

Post autor: Sasuke » 23 stycznia 2017, o 15:32

Przeszło, ale przeszedłem przez granicę koszmaru :D Sam sobie to funduję, brawo dla mnie ;) Ale myślę, że od teraz się wszystko zmieni, sprowadziłem sobie nerwice z powrotem , drętwieją mi ręce podczas stresu, drętwieją mi ręce po przepiciu (jak dzisiaj) non stop się hiperwentyluje, najgrosze jest to ,że mam lekką astmę i hiperwentylacja całkowicie mi wypacza oddech eh.. A na mnie nie działa magiczna torebka (do prawidłowej wymiany gazowej) za to kiedyś po takim przepiciu już nie umiałem wytrzymać i dali mi na pogotowiu relanium, to było to, wszystko przeszło, tylko jeszcze oddech był trochę utrudniony, ale czułem się cudownie ;) Wiem, że ludzie lubią nazywać relanium "recovery pills" już wiem dlaczego ;)
Weź się w garść i każdego dnia i pracuj na ten plon, który zbierzesz pojutrze.
Niewiele osiągniesz w sekundę - w tyle gasną ci, co sprzedają skórę,
Przestań się dziwić, że masz ciągle pod górkę, skoro się pchasz na samą górę,
Chcesz umrzeć? To możesz zawsze, ale jaki to ma sens, skoro
Pewnego dnia to cię i tak dopadnie, to jest poza twoją kontrolą


Ostatnia prosta ..

Awatar użytkownika
bunia
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 101
Rejestracja: 6 stycznia 2015, o 21:00

Re: Marihuana, narkotyki a nerwica - stany lękowe

Post autor: bunia » 16 kwietnia 2017, o 19:23

A wiec- dzisiaj chcialbym sie podzielic swoimi spostrzezeniami dotyczacymi palenia ziola i picia alkoholu. Popalalam za nastolatki ale naprawde okazjonalnie- konczylo sie na smiechach chichach, dziwnych zachowaniach i wrazeniach- przyjemnych albo i mniej przyjemnych w zaleznosci od towarZystwa- jak palilam z dobrymi kolezankami to plakalysmy ze smiechu, czesto bylo tak ze musialysmy isc sie przebierac bo doslownie- SIKALYSMY ze smiechu. Pozytyw na maksa ale dlatego w akceptowalysmy siebie nawzajem w stu procentach i nikt sie nikogo nie wstydzil. Zaczelo sie normalne zycie, dziecko- facet ktory lubi popalac- ja akurat w tym okresiw stronilam od ziola. Zaczelam popalac, stres itd itd, coraz czesciej i czesciej. W koncu zaczelam palic nalogowo. Potrafilam wstav z rana wyslac dziecko do szkoly, zapalilam, spalam, zapalilam, spalam- dziecko wracalo do domu, robilam z nim zadanie, oboad, spacer, chwile sie pokrecilam, znow palilam, kolacja, kapiel syna, kladlam go i znow palilam. Jak sie to skonczylo- moje zycie ograniczylo sie do absolutnego minimum- jak cos nprawde musialam to to robilam ale ogolnie dziwie sie ze nie zroslam sie z kanapa- zadnej samorealizacji! Mialam przy tym pare razy nerwice - wtedy robilam przerwy ale Zdazali sie ze mimo niepokoju i leku tez sobie zpalilam- czasami mi to pomagalo czasami nie- palilam dalej. Wiedzialam ze nerwica jest czy pale czy nie pale a palic lubie. Ale tak zaczelam analizowac sama siebie- jak ja mam byc szczesliwa jak nie robie w swoim zyciu nic co przyniosloby mi satysfakcje? Jak mam wyjsc z nerwicy jezeli moje zajmowanie mysli polegalo na muleniu ich ziolem. Ogolnie to nie polecam palic jak ktos nie ma umiaru- palenie nie wywolalo u mnie nerwicy, czasami mi pomagalo a czasami nie. Ale jak zaczac walczyc i sie rozwijac jak wie ma wszystko w dupie? Gdzie czas na samorealizacje i radosc z zycia. Dlatego z wlasnego doswiadczenia mowie ze nie ma sie czego bac jezeli nas pomiotalo po trawie- bardziej boje sie teraz apatii w ktora potrafilan po paleniu wpasc. Co do alkoholu- za nastolatki pilam bardzo czesto, kac trwal maks 2-3 godz wiec nie przejmowalam sie tym zbytnio- teraz nie pije bo kac trwa min 2dni a leki sa przy tym zwiekszone- mimi tego ze zaraz po spozyciu czuje sie fantastycznie i "daje daje nie przestaje"- ale dla mnie picie nie jeste tego warte- tych lekow i kaca wlasnie. Tak wiec przy odburzaniu nie polecam uzywek- po odburzeniu jak potraficie to robic z umiarem...chociaz mysle ze osoba ktora wpadla w leki po paleniu nawet po "odburzeniu" moze znow po paleniu w te leki wpasc bo przestrasza sie ze znow bedzie "tak jak ostatnim razem" chociaz samo ziolo nic by ci nie zrobilo. W kazdym razie zmarnowalam sporo zycia na paleniu- zaluje,ale z drugiej strony dziekuje za te wszystkie doswiadczenie ktore doprowadzily mnie do pewnych konkluzji i przemyslen
Zalowala myszka zolwia ze w skorupce siedzial.
- mam cie w dupie lajzo glupia- zolw jej odpowiedzial

ODPOWIEDZ