Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Być może miałeś jakieś nieciekawe przeżycia, traumę i chcesz to z siebie "wyrzucić"?
Albo nie znalazłeś dla siebie odpowiedniego działu i masz ochotę po prostu napisać o sobie?
Możesz to zrobić właśnie tutaj!

Rozmawiamy tu również o naszych możliwych predyspozycjach do zaburzeń, dorastaniu, dzieciństwie itp.
Awesome
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 46
Rejestracja: 2 stycznia 2017, o 00:15

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: Awesome » 1 kwietnia 2017, o 13:41

Minęły 22 lata od pierwszego ataku paniki. Nerwica wpływa na moja postawę przez połowę mojego życia.
Odprężam swoją świadomość. Wyłączam emocje. Noszę świat jak luźna szatę. Uczę się tańczyć z gracją na dywanie, który stale się pode mną przesuwa.
S. Jeffers

Awatar użytkownika
GaunterODim
Posty: 70
Rejestracja: 14 marca 2017, o 00:04

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: GaunterODim » 1 kwietnia 2017, o 19:56

U mnie początek był jakieś 10 miesięcy temu. Dzięki forum tak naprawdę zrozumiałem co to jest i z czym to się je.

Awatar użytkownika
Szembek
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 83
Rejestracja: 4 stycznia 2017, o 22:20

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: Szembek » 1 kwietnia 2017, o 20:11

A ja wiem, ale nie powiem. :D

Poważnie mówiąc, tak naprawdę początek tego wszystkiego to nie był wtedy, kiedy nastąpił pierwszy atak paniki i zaczęły się objawy, a dużo, dużo wcześniej.
Nie wracam do tego, a jeśli już to tylko w trakcie psychoterapii, żeby tamtych "błędów" nie powtarzać w nieskończoność.

Adam 11
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 14
Rejestracja: 17 kwietnia 2017, o 22:25

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: Adam 11 » 1 maja 2017, o 20:24

Witam serdecznie wszystkich.
U mnie zaczęło się to jakieś pół roku temu po zakrapianych urodzinach, na drugi dzień wieczorem zaczęło się fale gorąca i wata w nogach szybkie bicie serca i ogólnie było mi słabo wystraszyłem i pojechałem do szpitala tam zmierzyli ciśnienie krwi i stwierdził lekarz że jest podwyższone, tak więc zapytał się mnie czy chce zostać na badania kontrolne zgodziłem się mieżyli mnie cała noc i na drugi dzień na normalną sale w nocy miałem te napływy ciepła jak przychodziły bałem się że coś jest ze mną nie tak. Na drugi dzień badania szły dalej czyli nerki,płuca, mocz, krew, cholesterol i nic nie znaleźli podczas badania serca lekarza powiedział że on by już dawno brał te tabletki tak więc zacząłem brać leki na ciśnienie po trzech dniach wypisali mnie do domu. Bez żadnej diagnozy poza rzekomym ciśnieniem. Poszedłem do lekarza domowego po receptę na te tabletki i zacząłem je systematycznie brać. Było jeszcze gorzej po tych tabletkach zawroty głowy,słabo mi się robiło i ten wewnętrzny strach że to już koniec, mam 37 lat. Po dwóch tygodniach poszedłem znowu do lekarza domowego i opisałem cała sytuację, przepisał mi inne leki na ciśnienie ale sytuacja się powtarza że jest mi słabo i te zawroty głowy i strach po kolejnych dwóch tygodniach nie wytrzymałem znowu poszedłem do mojego lekarza
On stwierdził że muszę brać te tabletki przynajmniej połowę tej tabelki tak więc zrobiłem ale efekt był taki sam. Mierzylem ciśnienie jak jakiś chory jak tylko zaczęło się coś dziać zaraz zaczynałem mierzyć. Po kolejnych dwóch tygodniach zmieniłem lekarza poszedłem do innego on przeczytał całą chistorje i powiedział że najpierw zrobi mierzenie 24h i wtedy da się stwierdzić czy mam ciśnienie czy nie. Dostałem urządzenie do domu i cała dobę mnie mierzyło,następnego dnia miałem termin do kardiologa, zrobili ekg i zbadał serce i powiedział że wszystko wygląda ok, trochę mnie to uspokoiło potem poszedłem do lekarza domowego on zobaczył na komputerze wykres 〽 mojego marzenia ciśnienia i stwierdził że w dzień jest podwyższone a w nocy książkowe i że nie mogę brać tabletek na ciśnienie i powiedział że mam nerwice i skierował do psychologa i neurologa, między czasie zmarła teściowa i zabił się samochodem od szwagierki mąż, te wszystkie wydarzenia nasiliły moje lęki było jeszcze gorzej i nikt nie mógł mi pomóc coś strasznego. U neurologa kolejne badania nie wiem nawet jak się nazywają, przepływ fal mózgowych wyszły dobrze potem na przeswietlenie głowy szyji, na tym badaniu bałem się cholernie, że coś znajdą w głowie, nic nie znaleźli, aż się poryczałem po całym podaniu i dalsze poszukiwania do neurologa z wynikami, przepisał mi tabletki na zawroty głowy brałem dwa tygodnie po dwóch tygodniach rano w pracy myślałem że mi serce stanie tak więc znowu do lekarza domowego on zobaczył te tabletki i powiedział że to jest po tych tabletkach kolejny zok i znowu do neurologa,psychologa i stwierdził że muszą mi położyć do kliniki na 1miesiąc na psychoterapię, jeszcze nie byłem ogólnie jestem już tym zmęczony próbuje to zaakceptować ale mi to nie wychodzi,czytam słucham co nie tylko teraz mam termin do innego psychologa zobaczę co tam będzie. To tak w skrócie moja chistorja może ktoś przeczyta i coś mi doradzi bądź skomentuje. Dzięki z góry,. Pozdrawiam serdecznie Adam

Awatar użytkownika
ravenka
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: 9 kwietnia 2017, o 22:58

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: ravenka » 12 maja 2017, o 00:23

U mnie zaczęło się, kiedy byłam w gimnazjum. Pamiętam, że sprzątałam w domu i w jednym momencie dosłownie 'czułam jak wypływa ze mnie życie', dostałam silnych drgawek, duszności, ciśnienie skoczyło mi do nieba i tętno tak samo. Wylądowałam na dwa tygodnie w szpitalu, gdzie oczywiście nie wykryto nic poza problemami z somatyzacją. Po powrocie do domu trochę męczyłam się z zasypianiem, ale ogólnie wszystko się uspokoiło. Potem zaczęłam naukę w liceum i jakoś minęło. Później nerwica odezwała się dopiero rok po ukończeniu liceum, czyli jakieś cztery lata temu, ale był to jednorazowy atak paniki, który zresztą pamiętam do dziś. Kłucie w sercu, szybkie bicie, potykanie... Nakręciłam się tak bardzo, że w końcu zwymiotowałam. No i od jakiś dwóch lat zaczęło się znów, ale jest to najgorszy rzut ze wszystkich. Ciągle towarzyszy mi jakiś lęk, ból, bywają lepsze dni, ale ja i tak ciągle wsłuchuję się w swoje ciało szukając jakiś nieprawidłowości. I tak spirala się nakręca i tym razem wiem, że nie wygram z tym sama...

Awatar użytkownika
Halina
Posty: 1518
Rejestracja: 14 lipca 2016, o 20:09

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: Halina » 12 maja 2017, o 00:56

u mnie jak mialam 12 lat, z tego co pamietam lekowo-unikajaca bylam wczesniej. W wieku 12 lat pojawily sie obsesje. 22 lata nieswiadomej nerwicy, mniej lub bardziej tlumionej przez leki, ktore bralam na rzekoma depresje endogenna. :grr:
Dzieki forum, udalo mi sie odstawic jeden z nich.
MYŚL NIE OZNACZA CZYNU.

Czekasz aż poczujesz się lepiej by zacząć żyć, a ja mówię Ci zacznij żyć, by poczuć się lepiej (Ciasteczko)

Wszystkiego, czego Jaś się nauczył, Jan może się oduczyć :pp

Awatar użytkownika
Iwona29
Odważny i aktywny forumowicz
Posty: 553
Rejestracja: 10 maja 2017, o 08:53

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: Iwona29 » 12 maja 2017, o 06:53

Ja zaqszw sie tam czegos balam ale moja meka zaczela sie gdy konczylam gimnazjum.Nowa szkola,uczylam sie w miescie a mieszkalam na wsi.
Do tego moj wujek nie zyjacy juz naduzywal alkoholu.Po nocach nie spalismy bo puszczal glosna muzyke.Grozul nam za drzwiami ze nas pozabija.Osoba ktora go w tym czasie nakrecala byla jego matka a moja babka.Przez nich na 1.5 roku odszedl od nas tata bo ciagle z nim wojowali i im przeszkadzal.Musuelismy zamykac sie na klucz Ale pewnego razu przez otwarte okno wdrapywal sie grozac mi i mamie.przycielam mu rece zeby je zamknac ale nic z tego.pobil nas dwie.Potem mame na dworze skatowal i trzymal nad nia wlaczona kosiarke.
TO BYLA MASAKRA WTEDY.....😢Po tym dostalam kolejnego okresu ktory byl tydzien wczesniej i do dzis mi sie spoznia o2 tyg a bylo ze 2 miesiace.
Strzelal kolo mnie z wiatrowki.Rzucal siekiera i ganial gdzie mnie widzial.Policja coraz byla i gowno mu zrobili.....A do dzis sie rodzina meczy z lekiem.Do dupy to uczucie brzydko mowiac.

ODPOWIEDZ