Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Być może miałeś jakieś nieciekawe przeżycia, traumę i chcesz to z siebie "wyrzucić"?
Albo nie znalazłeś dla siebie odpowiedniego działu i masz ochotę po prostu napisać o sobie?
Możesz to zrobić właśnie tutaj!

Rozmawiamy tu również o naszych możliwych predyspozycjach do zaburzeń, dorastaniu, dzieciństwie itp.
Nerwica
Odburzony i pomocny użytkownik
Posty: 375
Rejestracja: 7 lipca 2010, o 15:59

Re: Jak to u nas jest

Post autor: Nerwica » 10 listopada 2010, o 15:35

Bede trzymała kciuki ^^ Zobaczysz że wrócisz taka :jeje: Powodzenia i nie wracaj się :)

Awatar użytkownika
wikatoria1708
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 574
Rejestracja: 23 czerwca 2010, o 09:55

Re: Jak to u nas jest

Post autor: wikatoria1708 » 10 listopada 2010, o 18:17

Maja jak wrócisz to napisz koniecznie jak było.Trzymam kciuki :) Jesteś silna baba i dasz rade :)
Sztuką jest w poznawaniu człowieka, przez pryzmat ciała poznać jego duszę.

Awatar użytkownika
tajemnica
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 181
Rejestracja: 4 listopada 2010, o 14:52

Re: Jak to u nas jest

Post autor: tajemnica » 10 listopada 2010, o 19:55

Godzina na poczekalni-masakra myślałam że zwieje! Potem jak weszłam do gabinetu i usiadłam i miałam mówić to nie mogłam powstrzymywałam łzy i nie mogłam nic powiedzieć, chciałam wyjść. Ale pani psycholog powiedziała zaczęła mi zadawać pytania typu z kim mieszkam, wykształcenie i tp no i jakoś się uspokoiłam choć i tak cała się trzęsłam. Ogólnie jestem bardzo zadowolona i odczuwam ulgę że się udało. Dostałam skierowanie do innego psychologa na terapię indywidualną i tabletki rexetin przez tydzień po pół a potem po całej i hydroxyzyne doraźnie na noc. Ale jestem szczęśliwa że się udało, gdyby nie wy nie poszłabym. :jeje:

-- 10 listopada 2010, o 18:56 --
Ale błędów narobiłam
„ W swoim życiu przeżyłam wiele, wiele tragedii – większość z których nigdy się nie wydarzyła. "

Awatar użytkownika
wikatoria1708
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 574
Rejestracja: 23 czerwca 2010, o 09:55

Re: Jak to u nas jest

Post autor: wikatoria1708 » 10 listopada 2010, o 20:06

Maja,bardzo sie cieszę i jestem z Ciebie dumna :) Teraz musisz systematycznie chodzić na terapię i brać leki.Te tabletki są bardzo skuteczne i dobrze sobie radzą z lękami.Tylko wiesz,że zaczynają działać dopiero po ok.2 tyg.Nasz halfix bierze te tabletki tylko pod inną nazwą.Tylko proszę Cię nie czytaj opini innych ludzi na temat tabletek.
Sztuką jest w poznawaniu człowieka, przez pryzmat ciała poznać jego duszę.

Nerwica
Odburzony i pomocny użytkownik
Posty: 375
Rejestracja: 7 lipca 2010, o 15:59

Re: Jak to u nas jest

Post autor: Nerwica » 10 listopada 2010, o 22:51

No widzisz dałas radę ^^ tez się cieszę bardzo że ty się cieszysz :)

Awatar użytkownika
tajemnica
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 181
Rejestracja: 4 listopada 2010, o 14:52

Re: Jak to u nas jest

Post autor: tajemnica » 10 listopada 2010, o 23:22

Oki Iza bardzo dobra rada, dziewczyny ja też sie cieszę !!!! :jeje:
„ W swoim życiu przeżyłam wiele, wiele tragedii – większość z których nigdy się nie wydarzyła. "

Awatar użytkownika
wikatoria1708
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 574
Rejestracja: 23 czerwca 2010, o 09:55

Re: Jak to u nas jest

Post autor: wikatoria1708 » 11 listopada 2010, o 08:49

Maja,kiedy zaczynasz brać tabletki :)
Sztuką jest w poznawaniu człowieka, przez pryzmat ciała poznać jego duszę.

Awatar użytkownika
tajemnica
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 181
Rejestracja: 4 listopada 2010, o 14:52

Re: Jak to u nas jest

Post autor: tajemnica » 11 listopada 2010, o 10:18

Dzisiaj muszę kupić w takiej aptece całodobowej bo wczoraj miałam jeszcze wojnę z Kaziem o psychologa i od jutra rana startuję. Nic o nich nie czytałam żeby się nie martwić ale czy ja nie przytyję po tych tabletkach? I tak już przytyłam bez papierosów, mam taki brzuch że śni mi się że jestem w ciąży, nie mogę już więcej przytyć :NE:
„ W swoim życiu przeżyłam wiele, wiele tragedii – większość z których nigdy się nie wydarzyła. "

Awatar użytkownika
wikatoria1708
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 574
Rejestracja: 23 czerwca 2010, o 09:55

Re: Jak to u nas jest

Post autor: wikatoria1708 » 11 listopada 2010, o 10:22

Nie martw sie,bo po tych tabletkach prawdopodobnie schudniesz.Większość osób ma zmniejszony apetyt na początku i chudnie.Ja przez 2 tyg schudłam prawie 6 kilo :)
Sztuką jest w poznawaniu człowieka, przez pryzmat ciała poznać jego duszę.

Awatar użytkownika
tajemnica
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 181
Rejestracja: 4 listopada 2010, o 14:52

Re: Jak to u nas jest

Post autor: tajemnica » 13 listopada 2010, o 00:04

No co Ty super! Jaka beka, mi już przemiana materii spowolniła tępo i ciężko mi schudnąć a tak wystarczyłoby utrzymać wagę :huhu: No ciekawa jestem jak to będzie pod tym względem.
Ostatnio zmieniony 13 listopada 2010, o 00:06 przez Victor, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Reszte postu i postów przeniosłem do działu z rodajami leków.
„ W swoim życiu przeżyłam wiele, wiele tragedii – większość z których nigdy się nie wydarzyła. "

Aneta
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 1232
Rejestracja: 29 października 2010, o 03:03

Re: Jak to u nas jest

Post autor: Aneta » 20 listopada 2010, o 19:54

U mnie to ja sama nie wiem jak to jest. Nie miałam źle żadnych kłótni w domach, przemocy, gwałtów, nic takiego. Fakt że trochę ubodzy byliśmy ale to chyba nie powód do zaburzeń!
W szkole jednak pojawiły się dziwne lęki w szkole przed odpowiedzią przed uczniami przed imprezami ale jakoś to mineło. Zapomniałam ale potem przyszły równiez z dnia na dzien ataki objawy i cała reszta. I też nie widze jakoś specjalnie zwiążku z zyciem wówczas a moją chorobą.
Chyba że finanse moga tak wpłynąć ale nigdy się specjalnie długami nie przejmowałam.
Tak więc nie zawsze to zaburzenie idziw w parze z jakimiś podłymi sytuacjami w zyciu.

halfix
Gość

Re: Jak to u nas jest

Post autor: halfix » 22 listopada 2010, o 08:44

Aneta pisze:U mnie to ja sama nie wiem jak to jest. Nie miałam źle żadnych kłótni w domach, przemocy, gwałtów, nic takiego. Fakt że trochę ubodzy byliśmy ale to chyba nie powód do zaburzeń!
W szkole jednak pojawiły się dziwne lęki w szkole przed odpowiedzią przed uczniami przed imprezami ale jakoś to mineło. Zapomniałam ale potem przyszły równiez z dnia na dzien ataki objawy i cała reszta. I też nie widze jakoś specjalnie zwiążku z zyciem wówczas a moją chorobą.
Chyba że finanse moga tak wpłynąć ale nigdy się specjalnie długami nie przejmowałam.
Tak więc nie zawsze to zaburzenie idziw w parze z jakimiś podłymi sytuacjami w zyciu.

Witaj Aneto... wiesz to co dla jednego jest trauma dla drugiego nie musi... ja mialem mysle dobre dziecinstwo , niczego w domu nie brakowalo , ojciec tyral jak wol zebysmy zyli na poziomie, nie bylo jakiegos specjalnego rezimu , zadnych gwaltow jak piszesz... ot normalna rodzina jak na tamte czasy... az pewnego dnia... cos péklo , zle sie poczulem... i moze juz nie raz tak bylo wczesniej ,tym razem zwrocilem na to bardziej uwage i od jest...

Jest na g.slasku dobra pani psychiatra ktora wytlumaczyla mi to tak... kazdy ma swoje naczynie ze stresem... jeden wielkosci szklanki drugi wiadra.. no i tak naprawde kiedy dochodzi do zaburzen neurotycznych na tle lékowym... kiedy to naczynie przebierze... moje wylalo... powodujac ataki paniki , lék przewlekly i depresje...

ona mi poradzila kilka sposobow na redukcje..: kazdego dnia pobiegac , zajac sie czyms posprzatac , umyc samochod , wyjsc do ludzi , isc na basen... forum to dobra sprawa , ale ja bardziej ciesze sie kiedy czytam posty ludzi ktorzy pisza .. tak bylam na tancach - mimo ze wiem z jakimi trudnosciami ta osoba sie boryka.. bylem pobiegac mimo ze wiem ze ten gosciu sie dusi... niz wiele osob ktore ida na latwizne... sam zreszta wiele razy tak robilem (rozumie ich ) och jak mi zle.. bo mam skaze neurotyczna ... atak paniki .. depresje... a co maja powiedziec Ci ktorzy umieraja na nieuleczalne choroby... moze sprobujmy troszke optymizmu w zycie wniesc... pozdrawiam

koteczek
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 15
Rejestracja: 10 listopada 2012, o 12:27

Odp: Jak to u nas jest

Post autor: koteczek » 10 listopada 2012, o 13:27

właściwie nie wiem kiedy się zaczęło, zlewa mi się to w jedno... czy już jak byłam w podstawówce, czy później... a może przy splocie tych okoliczności moja osobowośc nie miała szans ukształtowac się prawidłowo...

jestem DDD, dorosłym dzieckiem toksycznych rodziców


w szkole podstawowej przeszłam przez przemoc wewnątrz klasy,w ósmej klasie miałam z tego powodu silne myśli samobójcze (starym systemem podstawówka) i gdyby nie to że mój wówczas maleńki brat trzepnął mnie w rękę bo dziecina chciała by mu poczytać... dziś, gdy czytam o przypadkach typu Ania z Kiełpina Górnego to chce się płakać a z drugiej strony wiem że jestem silniejsza od takich osób skoro żyję... ale oni też mogli żyć...

próba gwałtu w wieku 16 lat, sprawcą był kuzyn - a dziś uderza tu usilne zamiatanie sprawy pod dywan, ten człowiek bywał w domu u nas kiedy mieszkałam z rodzicami, zawsze to kończyło się katastrofą - bo albo okaleczyłam się kiedyś i kilka tygodni leczyłam ropnia u chirurga albo znieczuliłam się mieszanką alkoholu i pyralginy... po dziś dzień się go boję i zdecydowałam że on ma zniknąć z mojego życia, nie będę utrzymywać z nim kontaktów... mimo rozmowy w której właściwie przeprosił nie potrafię być miłosierna i odpuścić... nadal się boję... po tym miałam wsparcie właściwie tylko od pedagog szkolnej, u nas do niej się szło z radościami i smutkami a nie za karę...

a właśnie... szkoła średnia była tym czego tak gorąco pragnęłam przez całe 8 lat podstawówki... tak głodna ciepła, tego poczucia jedności i tam je dostałam...

19 i 23 lata - dwukrotnie zgwałcona, raz przez byłego który nie uszanował mojego nie, w drugim przypadku przy użyciu nieznanej substancji w alkoholu... po tym czasie wdałam się w związki z zajętymi facetami, byłam kochanką - były zbliżenia bez zabezpieczenia, było upijanie się... na szczęście nie jestem zakażona HIV ani innymi syfami...

ten okres bycia kochanką spowodował ostrą psychozę, wydawało mi się że wszyscy wiedzą jaka ze mnie zła i że mnie wytkną - z tej psychozy dopiero wychodzę, od niedawna dzięki przeprowadzce i właściwemu leczeniu udało się zablokować głosy nazywające mnie wulgarnym ,krótkim słówkiem, popularnym przerywnikiem...

jestem po wielu próbach samobójczych, 4 pobytach w psychiatryku...

przez chorobę mój okres studiowania trwał nie 5 a 7 lat wliczając dziekankę i oddanie pracy magisterskiej po terminie...

byłam na terapii 4 lata, została ona przerwana z powodów organizacyjnych - była to poradnia studencka a psycholog nie przerwała ze mną pracy tylko dlatego że się broniłam... obecnie nowy rektor do sprawy poradni jeszcze nie dotarł...

dopiero teraz wychodzę na prostą - mieszkam z narzeczonym, mam staż w energetyce, na terenie lokalnym organizuję z ramienia pewnej organizacji kobiecej grupę wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej - jestem już na takim etapie że pragnę dać siebie innym, jestem inną osobą, odnajduję z tego życia radość...
kawopij, oliwkożerca, gaduła z niewyparzoną gębą

Awatar użytkownika
Ego Trip
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 38
Rejestracja: 29 kwietnia 2013, o 21:20

Odp: Jak to u nas jest

Post autor: Ego Trip » 30 kwietnia 2013, o 19:32

U mnie depresja zaczeła się w wieku 12 lat,piewrszą próbe "s"(z kilkunastu pózniejszych prób samobójczych)miałam w wieku 15 lat,psychoza i bulimia w wieku 17 lat,okaleczenia,próby "s" w ciągu dalszym pózniej nawroty deprseji,lęków przed otoczeniem,psychozy nawrót dwukrotnie,w wieku 21 lat wpakowałam się w alkohol i narkotyki,bo one powodowały,że tak się już po nich nie bałam otoczenia więc chętnie brałam i piłam nawet w samotności.Wiem jednak,że alkohol i narkotyki są niebezpieczne dla psychozy im częsciej biore tym jest gorzej .W chwili obecnej mam 28 lat,nie biore ŻADNYCH narkotyków od 13 miesięcy.Obecnie przyjmuje lekarstwa na psychoze,która mi już w 95% minęła,bo nie mam już zadnych wizji i urojeń.Mój obecny stosunek do używek jest nEGATYWNY ze względu na dziecko.

Myślę,że ważną kwestię poruszyłeś Adamie,bo nikt by nie chciał mieć ojca narkomana.Ja mam męża narkomana i to on w mocnym stopniu pogrążył mnie w dragach,ale wyszłam z tego zwycieską ręką.Posiadamy 5miesięczne dziecko,synka Michasia i chce go chronić przez złem tego świata,dać dobry przykład i go dobrze wychować.Dlatego myślę o rozwodzie z mężem,bo dziecko powinno mieć dobry przykład,a patrząc na mojego męża mój synek mozę wyrosnąć tylko na przestępce,bandyte,bo mąż jest z takich kręgów.Przeciwieństwa się przyciągają,bo ja z dobrego domu pochodze.Chce jak najlepszego rozwoju dziecka,dobrego przykłądu itd.dlatego cały czas myślę aby się od mojego meża odseparować,bo być może Michaś na tym bardzo by ucierpiał w przyszłości gdybym się nie rozwiodła.
Przewodnik rzekł:
"Twe imię to BADTRIP...krzywa halucynogenna jazda...Jesteś niczym,ale zapamiętaj wszystko...-Będziesz świadkiem.Byłaś czym jesteś-Jesteś czym byłaś...TY."

Awatar użytkownika
bujajca_w_oblokach
Zarejestrowany Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: 30 marca 2014, o 22:58

Re: Od kiedy to mamy i kiedy był początek?

Post autor: bujajca_w_oblokach » 30 marca 2014, o 23:29

Początki tego z czym się teraz zmagam miały podłoże już w dzieciństwie, zawsze byłam niepewną siebie dziewczynką , chciałam zasłużyć na uwagę i miłość, picie taty z którym byłam związana , opinia kujonki, nadmierne kilogramy, emocje , z którymi nie potrafiłam sobie poradzić zebrały się i powstałam 23 letnia ja.
" Niby nic nie dzieje się, niby jestem, niby nie"

ODPOWIEDZ