Derealizacja, depersonalizacja nie mija?/Ewentualne czynniki

Materiały wyjaśniające jak powstają i działają mechanizmy derealizacji i depersonalizacji oraz jak łączą się one z innymi zaburzeniami.
Czyli uświadamianie sobie z czym mam do czynienia a zarazem jak należy zaburzenie traktować, jak "wychodzić" z niego itp.
Regulamin forum
Uwaga! Attention! Achtung! 注意广告!
Ten dział poświęcony jest materiałom forumowym, służą one "do odczytu" czyli nabywania informacji i ewentualnie komentarza. Nie opisuj tu swojej historii, objawów i nie zadawaj pytań o zaburzenia.
Jeśli masz taką potrzebę przejdź na stronę główną forum - Kliknij - do sekcji FORUM DYSKUSYJNE, tam masz dostępnych wiele działów do rozmów, pytań itp.
Zablokowany
Awatar użytkownika
Victor
Administrator
Posty: 5552
Rejestracja: 27 marca 2010, o 01:54

Derealizacja, depersonalizacja nie mija?/Ewentualne czynniki

Post autor: Victor » 26 marca 2016, o 22:14

Zdarza mi się czytać wątki, prywatne wiadomości, maile od osób, które piszą, że derealizacja i depersonalizacja im nie mija lub czasem powraca jako zaburzenie.
Ja sam zresztą byłem przez pewien czas osobą, której DD się trzymało i miałem wrażenie, że na nic na świecie nie chce mnie puścić.

Postanowiłem stworzyć więc taki wpis, w którym zawrę MOŻLIWE powody takiego stanu rzeczy.

NIE WSZYSTKIE ONE MUSZĄ DOTYCZYĆ KAŻDEGO Z WAS :)

Być może ktoś odnajdzie w tym siebie i przyczyni się to do jakiś kroków w kierunku poprawy.

1. Stany odrealnienia a inne zaburzenia.


Zdarza się, iż derealizacja i depersonalizacja (obojętnie czy jeden objaw czy dwadzieścia ;) ) towarzyszy np. Naszej nerwicy czy depresji, Naszym stanom lękowym.
Wówczas można powiedzieć, że stany DD są efektem ubocznym.
Dlatego też aby minęły należy uporać się z konkretnym zaburzeniem, lękiem i jego schematami.
Przykładowo jeżeli mamy nerwicę lekową, której towarzyszy np. strach przed chorobami i my ciągle tymi "chorobami" żyjemy i dajemy się wciągqć w iluzję, tematy zastępcze (lękowe myśli) to stany odrealnienia mogą trwać bądź się nagle pojawiać bowiem są one niejako (paradoksalnie) pomocą dla umysłu, który odcina się od ciągłego przeciążenia emocjonalnego.

To samo tyczy się oczywiście nerwicy natręctw, depresji czy wszelkich form lęku gdzie istnieją obawy, wątpliwości, nadmierna kontrola i analiza.

2. Derealizacja, depersonalizacja powoduje lęk, obawy i wątpliwości.


Zdarzać się może, iż stany DD występują w wyniku jakiejś przyczyny jako "pierwsze".
Bowiem nie zawsze przy np. nadmiernym stresie, presji, zapaleniu marihuany, kumulacji rozmaitych problemów osobistych, konfliktów wewnętrznych musi ujawniać się jako "pierwsza"nerwica czy depresja.
Czasem może Nas po prostu odciąć, możemy poczuć się np. nierealni, możemy mieć sporo egzystencjalnych myśli co do Naszego istnienia, życia, wszechświata. Możemy poczuć utratę siebie, własnej tożsamości itp. itd.
To może powodować obawy i wątpliwości o to czy czasem nie jesteśmy ciężko chorzy psychicznie bądź fizycznie.
Czyli samo istnienie objawów derealizacji i depersonalizacji może powodować lęk, stany depresji, ataki paniki, strach przed samym DD i przed życiem z tym.

A to właśnie ten lęk, te stany depresji, te obawy i wątpliwości mogą zarazem utrzymywać stany DD (obojętnie czy jeden objaw czy dwadzieścia ;) )
Więc jeśli przykładowo nie czujemy siebie, swojego umysłu, czujemy oddalenie od rzeczywistości i nieustannie również sami - nie tylko poprzez lękowe myśli – ale my sami wątpimy w to, iż nic Nam tak naprawdę nie jest to powodujemy, że stany DD nie mogą się zregenerować.
Gdyż sami dokladamy oliwy do ognia.
To może trwać jakiś czas bowiem zejście stanów DD wymaga często trochę czasu. A kiedy my w międzyczasie nieustannie lub co jakiś czas wątpimy i doszukujemy się czegoś innego utrudniamy bądź nawet uniemożliwiamy jakąkolwiek poprawę.

Przykładowo gdy mamy już stany odrealnienia, uzyskaliśmy o tym wiedzę a mimo to potrafimy się nakręcić byle czym, np. coś przeczytamy bądź też nadmiernie wsłuchujemy się w Nasze ciała, to jest to właśnie to o czym piszę.
Bowiem to oznacza, iż rządzi Nami lęk, podświadoma obawa, że to co Nam dolega to albo jest czymś innym lub wyjątkowym i albo nie minie albo w końcu na COŚ zachorujemy.

3. Wiara w to co nam jest naprawdę.

Ten punkt łączy się z powyższym.
Oczywiście nie da się ot tak sobie mając stany DD uwierzyć, iż nic nam nie jest i nie będzie.
Jest to spowodowane lękiem, napięciem lub po prostu wątpliwościami i obawami (wątpliwości i obawy to także lęk, tylko wyrażony w innej formie).

Ale jednak my jako ludzie mamy pewne możliwości i zdolności – umysłowe.
A mianowicie, mimo wielu lękowych myśli oraz wielu niepewności w emocjach co do tego co nam jest oraz czy Nam minie, możemy tworzyć własne przemyślenia i poglądy.

Dlatego też wykorzystując wiedzę o stanach dd i zaburzeń oraz wiedzę dotycząca Nas samych, Naszych reakcji i emocji, wiedzę, którą można nabyć w sieci, książkach czy gabinetach specjalistów powinniśmy zaszczepiać w sobie wiarę w to co Nam realnie dolega, w to o czym czytamy, słuchamy i w to jakie mamy wyniki badań oraz diagnozy.

Bowiem są to rzeczy na, których można zbudować pewne podstawy wiary, a wobec reszty wątpliwości postanowić "ryzykować", "puszczać kontrolę", "zabijać się mentalnie", "poddawać skarb".
(to co w cudzysłowach jest podane można znaleźć choćby w materiałach forum).

I to sumiennie.

Bo w końcu trzeba sobie jasno coś stwierdzić, jeśli w Naszych umysłach rządzą się same wątpliwości ---> to jak możemy wyjść z czegoś w co sami nie wierzymy?

(Jeżeli kiedykolwiek uzyskaliśmy z uwagi na DD błędną diagnozę koniecznie trzeba szukać miejsca lub specjalisty, który dokładnie (będzie to rozumiał i to potrafił) Nas uspokoi i wyjaśni, że nie ma nic niezwykłego w tym jak się czujemy.)

4. Derealizacja, depersonalizacja a stres, problemy, konflikty wewnętrzne.


Kiedy mamy już stany DD, należy zdać sobie sprawę, iż jesteśmy wtedy osłabieni emocjonalnie. Nie trzeba tego odczuwać wprost ale najczęściej możemy być bardziej drażliwi, złosliwi lub po prostu, co najważniejsze - wrażliwi emocjonalnie.

To może doprowadzać do sytuacji, że jakieś istniejące problemy, stresy i presje nie pozwalają Nam się urealnić, zrzucić tej powłoki odrealnienia, odcięcia emocjonalnego czy otumanienia.
Dlatego, że jesteśmy wówczas na tyle uwrażliwieni, iż wszystko dobija nas 30 razy mocniej.

Dodatkowo często zajmujemy się obawami i wątpliwościami zamiast tymi realnymi problemami, bądź po prostu nie dostrzegamy tych problemów lub zwyczajnie nie potrafimy sobie z nimi poradzić. Przez co tworzy się zamknięte koło.
A więc osoba, która np. żyła w jakimś trudnym środowisku, np. pracy czy też własnym domu gdzie "różnie bywało", i którą dopadły stany derealizacji, depersonalizacji może mieć problem z całkowitym wyjściem z zaburzenia jeśli nie zmieni dotychczasowego życia, nie naprawi określonych spraw czy tez nie zmieni ich spostrzegania (bowiem nie wszystko naprawić można).

A żeby to zrobić najpierw trzeba niektóre problemy umieć dostrzec.

Innym przykładem mogą być jakieś problemy emocjonalne, np. przez dłuższy czas niska jakość życia spowodowana ogromną nieśmiałością lub np. nieumiejętnością radzenia sobie z emocjami negatywnymi.
Kiedy kumulacja takich elementów doprowadziła do stanów odrealnienia, często najpierw należy uporać się właśnie z tym co blokowało Nasze dotychczasowe życie, bowiem to ten element doprowadził do DD i być może stale powoduje brak całkowitej poprawy lub nawrotu nierealności.

5. Korzyści wynikające z DD.

Ciekawe nie? ;)
Pewnie większość z Was złapie się za głowę! Być może pomyślicie - korzyści z DD! Ty debilu jakie mogą z tego cierpienia płynąc korzyści???!!!

Otóż może tak się zdarzać, iż niektóre osoby mogą bać się nie tyle co życia z DD (bo to jest bardzo częste) ale mogą się bać choćby podświadomie życia bez DD.
A więc czasem mimo cierpienia, można wybierać podświadomie odcięcie niż życie z pełnymi uczuciami, emocjami, z pełnym odczuwaniem, życie bez tematyki zastępczej.
Po prostu podświadomie chętnie zatapiamy się w trwającym odcięciu.
To tak jak z nerwicą, czasem możemy wybierać natręty, obawy i lęki "o coś" niż życie i zajęcie się jakimiś sprawami (najcześciej wyzwalającymi jakieś emocje) tu i teraz.

Czasem warto iść tym tropem i podumać o tym.
Szczególnie pomocne może być cofnięcie się do okresu sprzed tych stanów i zastanowienie się czy wczesniej nie wykazywaliśmy pewnych odruchów np. unikania jakiś sytuacji, unikania emocji, unikania problemów?

A nastąpnie warto zastanowić się czy czasem mimo cierpienia jakie DD powoduje nie jest tak, że może mimo chęci normalnego życia (bez DD) boimy się go i to odcięcie czasami Nam pasuje lecz oczywiście nie jako cierpienie ale jako temat zastępczy i oderwanie od realności?

6. Czekamy aż DD zejdzie i wtedy zajmiemy się ważnymi sprawami.


To po części się łączy z punktem wyżej.
Czasem jakby chcemy najpierw wyjść z DD a dopiero potem układać życie.
Czyli czekamy aby się dobrze czuć aby zacząć żyć.

A tu czasem warto odwrócić tę zależność, czyli żyć i układać sprawy z DD ale tylko i wyłącznie wtedy gdy w pełni wewnętrznie przyzwalamy na nie.

7. Brak otwarcia się i przyzwolenia na stany depersonalizacji i derealizacji. Analiza siebie.


W moim przekonaniu jest to niezwykle ważny punkt, szczególnie u osób, u których DD trwa już jakiś czas.
Zarazem jest to rzecz, którą najtrudniej opisać bowiem ta zmiana zachodzi wewnątrz Nas samych, na poziomie emocji i spostrzegania, dlatego trudno ją ująć zwykle celnie słowami.
To zresztą było u mnie jednym z tych czynników, które powodował, iż trwałem w DD trochę dłużej niż musiałem.

Czym zresztą są stany DD?
Oczywiście nie będę się ponownie wdawał w wyjaśnianie tego w tym wpisie, jednakże warto wspomnieć, iż stany takie jak DD (nie chodzi o samo zaburzenie) pojawiają się często w sposób naturalny w różnych sytuacjach.
Nie tylko np. stresie i zmęczeniu ale także choćby w radości, szczęściu, ekstazie.
Przykładowo porządne orgazmy u niektórych osób mogą powodować chwilowo stany odrealnienia albo niektórzy znani choćby pianiści w trakcie występów mówią o tym, iż nie czują swoich rąk, bądź mają wrażenie, iż nie są one ich bądź też mają poczucie "bycia tylko oczami".

Cała rzecz, iż w takich sytuacjach nie ma zaburzenia.
Co dla mnie oznacza w tym wypadku słowo zaburzenie?
Analizę i podświadomą kontrolę.

Generalnie między depersonalizacją i derealizacją a nerwicą istnieją widoczne różnice, głównie w objawach.
Natomiast w moim przekonaniu sama analiza lękowa jest identyczna, czyli to sławetne wczuwanie się w siebie i podświadome wyczekiwanie oraz kontrolowanie objawów i tego co mi jest a także jak się z tym czujemy i jak sobie z tym radzimy w codziennych obowiązkach.

I to jest wielki problem.

Najczęściej chyba wychodzenie ze stanów dd opisuje się słowami akceptacja, niereaktywność, olewanie (pozytywne), uświadomienie sobie co czym jest i to wszystko jest słuszne.
Tyle, że same słowa nie dają rady ponieść wewnętrznego działania jakie należy wykonać.
Słowa, iż akceptuję olewam, żyję mimo DD, są najczęściej tylko pustymi słowami jeśli nie są zbieżne z realnym stosowaniem ich w Naszym umyśle na poziomie emocjonalnym.

Można to porównać do sytuacji kiedy np. parę dni wcześniej Nasz kolega ubliżył Nam z błahego powodu, a dziś mamy razem z nim stworzyć grupę, która ma np. wygrać mecz w hokeja.
Mimo, iż my sobie mówimy, że Nam to nie będzie przeszkadzało, że akceptujemy to, że olewamy to, iż on razem z Nami gra to na poziomie emocji nie możemy przestać tym myśleć.
Doprowadza to do sytuacji gdzie z jednej strony gramy, skupiamy się na zadaniach a z drugiej się katujemy, że musimy to robić, grać ten mecz akurat razem z nim w zespole.

Dopiero wewnętrzne przyzwolenie na tą grę z nim, wewnętrzne dopuszczenie tej sytuacji w imię większego celu może pomóc nam prawdziwie zaakceptować taki stan rzeczy.

I dokładnie tak samo jest z DD. Akceptacja, niereaktywność, olewanie są pustymi słowami kiedy nie ma wewnętrznego przyzwolenia na życie z DD, tymi nieszczęsnymi objawami - wczoraj, dziś i jutro.
Chodzi o pełne otwarcie się na to jak się czujemy, jak jesteśmy zderealizowani.
Zdaję sobie sprawę jak to brzmi kiedy Wy tę nierealność teraz macie. ;) O mały włos można by pomyśleć, że mam ochotę napisać pokochajmy DD!
I w pewnym sensie o to chodzi, gdyż działanie akceptacyjne, niereaktywne na poziomie emocji wiąże się z takimi słowami jak przyzwolenie, otwartość, wręcz potraktowanie tego jak przyjaciela a bardziej jak coś najnormalniejszego na świecie.

Zwykle efekty nie przychodzą poprzez samo mówienie o tym bez wewnętrznego powera w postaci przyzwolenia, wówczas niereaktywność i akceptacja mają poparcie i mając moc.

Nie jest istotne to, że chodzimy na siłownię, do pracy, rozmawiamy z ludźmi kiedy i tak zamiast przyzwolenia wewnętrznego są katusze i dialogi wewnętrzne tego typu:

" że też z takimi objawami muszę to i tamto robić";
"myślę, że to może być jednak schizofrenia" ;
"cały miesiąc olewałem a to nadal jest więc pewnie bez leków nigdy nie minie" ;
"wczoraj miałem kropki w oczach i bół głowy więc to jednak może być guz mozgu" ;
"wszyscy mogą żyć normalnie a tylko ja mam taką chorobę i nie mogę żyć w pełni";
"przez te stany niedługo zwariuję i nie dam rady sobie z zyciem";
" ja już nie wiem co mi jest".

Cała rzecz leży w tym, że aby wyjść z tej podświadomej analizy najpierw potrzebujemy mieć odpowiednie bodźce i nastawienie w świadomości.
Bo kiedy w świadomości są tylko katusze i odsuwanie problemów, wypieranie ich a skupianie się tylko na tym kiedy się w końcu się dobrze poczuję (bo przecież ja nie mam nerw i powinno minąć to już teraz) to wówczas podświadomość nie zmieni trybu wczuwania się i obserwacji siebie. Bo nie ma ku temu powodu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Powyższe czynniki napisałem z myślą o różnych osobach, z różnymi historiami i problemami - NIE WSZYSTKIE ONE MUSZĄ DOTYCZYĆ KAŻDEGO Z WAS
Niektóre z nich mogą się mieszać ze sobą i współwystępować.
To wszystko z reguły może powodować, że stany odrealnienia nie odpuszczają lub epizodycznie powracają.
Ten wpis nie ma na celu zwiększać Wam problemów ;) ale bardziej skłonić do jakiś być może refleksji.

Jak jeszcze wpadnie mi jakiś pomysł to dopiszę, jeśli ktoś z Was ma jakiś to piszcie a też go wspólnie przeanalizujemy i go dodam.
Patrz, Żyj i Rozmyślaj w taki sposób... aby móc tworzyć własne "cytaty".
Historia moich zaburzeń lękowych i odburzania
Moje stany derealizacji i depersonalizacji i odburzanie


Przykro mi jeżeli na odpowiedź na PW czekasz bardzo długo, niestety ze mną tak może z różnych powodów być :)

Zablokowany